O krok od rozwodu, czyli w czym Roomba jest lepsza od faceta?

Kojarzycie ten dowcip? Żona narzeka do męża, że co to ma przy nim za życie? Nic, tylko pranie, sprzątanie, odkurzanie i gotowanie. I że czuje się przez to jak Kopciuszek? – No przecież mówiłem, że ze mną będziesz miała jak w bajce! – odpowiada jej więc mąż rezolutnie.

Idę o zakład, że wielu z nas życie napisało równie bajkowe scenariusze. Chociaż ja tam specjalnie nie narzekam, bo – w przeciwieństwie do gotowania – prać i sprzątać naprawdę lubię. Tym bardziej, że przy praniu czarną robotę odwala za mnie pralka, a od kilku tygodni mam w domu pomocnika także i do sprzątania.

Pomocnik fachowo nazywa się Roomba, choć w naszym domu z czułością mówimy na niego iMiotła. I mamy już nawet specjalne powiedzenie, że gdzie baba nie może, tam iMiotłę pośle. I wiecie, co mogę powiedzieć Wam po kilku solidniejszych testach? Że Roomba z przynajmniej 5 względów jest lepsza od faceta!

Roomba

Roomba robot


Po pierwsze, Roomba się nie miga i nigdy nie narzeka

Znacie ten schemat, kiedy prosicie Waszego faceta, żeby wreszcie posprzątał? Mija jeden tydzień, drugi, trzeci… W końcu na kurzu skumulowanym na meblach możecie pisać do siebie listy miłosne, a przejście po podłodze przypomina manewry na polu minowym, bo człowiek musi uważać, gdzie i do czego mu się skarpeta przylepia. No więc z Roombą tak nie ma. Roomba nie pyta, Roomba rozumie. Sprząta koci żwirek, babskie włosy, rozsypany cukier, konfetti po imprezie i wszystko to, co z tarasu zdołacie wnieść do domu na stopach. A przy tym złego słowa nie powie. Co więcej, to Wy, drogie Panie, ustalacie dni i godziny sprzątania – bez kłótni, gry w „kamień, papier, nożyczki”, rzucania monetą i cienia narzekania.

roomba recenzja

roomba opinie


Po drugie, Roomba zawsze wie, kiedy wrócić do domu

Domem Roomby jest stacja dokująca. Kiedy zakończy sprzątanie, posłusznie się do niej odmeldowuje i – niczym dżinn w lampie Alladyna – czeka na Wasze kolejne wezwanie. A teraz spróbujcie wysłać swojego faceta ze śmieciami. Większość z nich ginie wtedy na godzinę lub dwie, jakby w okolicach śmietnika rozpościerał się Trójkąt Bermudzki, a tak naprawdę to jakiś dziwny przypadek sprawia, że gdzieś pod blokiem wpadają na siebie z kumplami. A my możemy wtedy dzwonić, pisać, prosić – zero łączności, komórka nie działa. Z Roombą tak nie ma. Nawet, jeśli w trakcie sprzątania schowała się gdzieś pod łóżkiem albo za regałem, to wystarczy jeden przycisk, by uruchomić przywoływanie.

iRobot opinie

iRobot recenzje


Po trzecie, Roomba wie, że trzeba dokończyć sprzątanie

Kiedy Roombie rozładuje się akumulator, wtedy też odmeldowuje się grzecznie do stacji dokującej – czyli niczym zmęczony facet na Waszą superwygodną kanapę. Ale – w przeciwieństwie do faceta – Roomba szybko się regeneruje i wie, że zaraz po doładowaniu wypadałoby dokończyć rozpoczęte wcześniej sprzątanie. A tymczasem spróbujcie zmusić do tego faceta. A to opadł nagle z sił, a to ochota mu przeszła, a to głowa go rozbolała, a to zaczął się właśnie bardzo ważny film. Słowem – zupełnie nie po drodze mu już dzisiaj z tym sprzątaniem, ale spokojnie, dokończy je jutro. I naprawdę – źle robisz, próbując mu o tym co tydzień przypominać.

iRobot aplikacja


Po czwarte, Roomba wie, co i jak ma posprzątać

Czy kiedy Wasz facet bierze się za sprzątanie, to też macie wrażenie, że Wasze życie zamienia się w „Familiadę”? Gdzie jest miotła? Gdzie odkurzacz? Gdzie płyn do okien? A gdzie wszystkie ścierki i szczotki? Pytania lecą w Waszą stronę niczym pociski z karabinu, a Wy macie nieodparte wrażenie, że poszłoby szybciej, gdybyście zamiast tłumaczenia wszystkiego krok po kroku, same wstały i posprzątały… Dlatego opcje są dwie: albo puścić do akcji Roombę, która bez słowa sprawnie nam wszystkie pokoje posprząta, albo puścić do akcji faceta, który będzie się zachowywał jak dziecko we mgle i któremu we własnym mieszkaniu przydałby się system GPS…

iRobot


Po piąte, Roomba jest prostsza w obsłudze

Pomijam fakt, że nie trzeba jej niczego gotować. Że nie ogląda meczu właśnie wtedy, kiedy w telewizji leci Wasz ulubiony serial, nie rozrzuca skarpetek tam, gdzie akurat je ściągnie i nie zabiera Wam w nocy kołdry. Najważniejsze jest to, jak łatwo się z nią można dogadać – wystarczy do tego jedna, banalnie prosta aplikacja, dzięki której możemy sterować robotem zarówno z kanapy, jak i z restauracji, basenu czy z biura. Naprawdę, nie wyobrażam sobie sprawniejszej komunikacji – i na tym polega największy urok pracy z robotem. A teraz wyobraźcie sobie podobną pracę z Waszym chłopem. Nie dość, że żaden nie ma dołączonej instrukcji obsługi, to jeszcze do wydawania mu rozkazów nie znalazł się ani jeden tak inteligentny guzik.

iRobot instrukcja

iRobot aplikacja


A TAK CAŁKIEM SERIO

Przede wszystkim, Roomba 980 NAPRAWDĘ sprząta za nas. Jedyne, o co musimy się zatroszczyć, to usunięcie z drogi tych najbardziej zawadzających i nieoczywistych przeszkód, jak na przykład walających się po podłodze, męskich skarpetek. Reszta zrobi się sama. 

Ktoś powie: ok, ale to samo zrobię jednak zwykłym odkurzaczem, to tego dwa razy szybciej. A ja mu wtedy powiem, że Roomba zrobi to pięć razy dokładniej. Kiedy tylko do nas przyszła, mieliśmy świeżo posprzątane mieszkanie. Nie wiem, czy przeszłoby test białej rękawiczki, ale to był ten moment, kiedy w piekarniku można było się przeglądać, a z podłogi w kuchni jeść. Tymczasem Roomba szybko pokazała nam, w jak wielkim byliśmy błędzie. Pierwszy cykl jej sprzątania trwał blisko 1,5 godziny, a po zakończeniu cyklu jej zbiornik na śmieci okazał się… pełny.

Czy to my źle sprzątamy? Pewnie też. Ale pamiętajcie, że człowiek to nie robot i nigdy nie będzie aż tak dokładny. Roomba bez problemu wjeżdża pod stoły, ławy, szafki, dziecięce łóżeczka, nasze łóżka, regały. Dosięga wszędzie tam, gdzie my albo nie możemy, albo zwyczajnie nam się już nie chce. Bo przecież jak machnęliśmy rurą od odkurzacza dwa razy, to kąt automatycznie uznaliśmy za wysprzątany.

roomba warto kupić

roomba ile kosztuje

roomba zalety

Co więcej, Roomba jest zupełnie nieinwazyjna. Mnie samej w pośpiechu zdarza się obijać wszystkie listwy i rogi – a to ze zniecierpliwienia, a to po kilkunastu minutach z klasyczną rurą od odkurzacza robi mi się zwyczajnie niewygodnie. No i stawiam wtedy na ilość, nie jakość – moje ruchy są coraz bardziej nerwowe i przypadkowe, byle szybciej, byle skończyć, bo przecież mam już dość. W  efekcie sprzątam z taką gracją, że lustra wyglądają jak umyte nie papierowym ręcznikiem, a papierem ściernym, a wszelkie kanty i nogi ślubuję owijać na przyszłość kocem, tak jak owija się drzewka w oczekiwaniu na wiosnę.

Chwała też Roombie za to, że do danego rodzaju powierzchni umie sama dostosować moce. Kiedy jedzie po podłodze, pracuje w innym trybie, niż kiedy przychodzi jej zmierzyć się z wykładziną lub zakurzonym dywanem. Dzięki inteligentnej nawigacji nie obija się przy tym o wszystko jak słoń w składzie porcelany, a możliwość ustanawiania wirtualnych ścian eliminuje ryzyko wchłonięcia wszystkiego z psiej miski.

Czy w tym momencie wyobrażam sobie oddanie Roomby i powrót do tradycyjnego odkurzania? Pewnie. Widzę to mniej więcej tak, jak oddanie pralki, pójście nad rzekę i powrót do tradycyjnego prania…

iRobot Roomba 980

iRobot Roomba 980

PS. Zapewniam, że podczas przygotowywania wpisu nie ucierpiał żaden Stormtrooper. Nasz musiał naoglądać się za dużo śmiesznych filmików w internecie i – jeżdżąc na Roombie – chciał chyba poczuć się kotem… ;)

Instagram