Bitwa o Pranamat, czyli wszystkie bzdury, które przeczytacie w necie

Od razu uprzedzam: nie mam żadnej, ale to żadnej prowizji od sprzedaży tych mat. Nie mam więc żadnego interesu w tym, żebyście je kupili. Nie mam też podpisanej żadnej umowy z produkującą je marką, ani żadnej lojalki, która zobowiązywałaby mnie do wychwalania jej pod niebiosa przez 30 najbliższych lat. A jednak kiedy Pranamat przyszedł do mnie z pytaniem, czy nie napisałabym o swoich wrażeniach po ponad pół roku stosowania, wydawało mi się, że jest od tego ważniejszy temat. Zwłaszcza, że swoje przemyślenia po roku użytkowania spisała już Ania Kęska z bloga Ania Maluje, a Ani rekomendacjom możecie wierzyć zawsze i wszędzie. Więc u niej poczytajcie sobie na ten temat więcej, a ja chciałabym poruszyć dziś zupełnie inną kwestię.

pranamat

pranamat


„TA MATA JEST WSZĘDZIE”, CZYLI PRETENSJE O PROMOCJĘ

Najczęstszym zarzutem, z jakim spotykam się wobec mat Pranamat, nie jest nawet zarzut o kasę. Ani tym bardziej o działanie. W końcu przez cały ten czas podrzucania Wam info i kodów zniżkowych nie dostałam ani jednej (sic!!!) rozczarowanej wiadomości. Ani jedna osoba nie była niezadowolona z zakupu. Nic mi nie wiadomo też o tym, by choć jedna matę zwróciła. A musicie wiedzieć, że Pranamat ma u siebie 30-dniowe prawo zwrotu. Więc jak coś Wam nie pasuje, to pakujecie paczkę w karton i odsyłacie hen, w daleki świat. O co więc były pretensje? Głównie o reklamę. O to, że nagle pojawia się marka, która ma budżet na promocję i nie waha się go używać. Czujecie już, jakie to absurdalne? Jest 2019 rok, Pranamat wchodzi na rynek przebojem. Co więcej, w mig staje się jedną z najlepiej obecnych marek na polskim Instagramie. Poleca go masa influencerów i to naprawdę konkretnych, wiarygodnych i rzetelnych, którzy latami pracowali na swoją pozycję w oczach odbiorców.

Czy ktoś naprawdę myśli, że dla jednej współpracy ryzykowaliby własną twarzą? Że polecaliby produkt, który nie działa? Wciskali swoim czytelnikom, że jest lepszy od zamienników z Allegro, a sami wylegiwaliby się na nich cichaczem? Nie. A wiecie, dlaczego? Bo baliby się, że ci ludzie już więcej im nie uwierzą. Niestety albo stety, na swój wizerunek człowiek pracuje latami. A zburzyć go może w ciągu jednego dnia, jedną niefortunną współpracą. Czy ktokolwiek tu wierzy, że tyle osób ryzykowałoby swoją wiarygodnością dla tej jednej współpracy? Przecież top polskich influcencerów dostaje po kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt ofert współpracy w tygodniu! Nie chcę tu mówić za całe środowisko, ale wiem, jak działam sama i jak działają moi znajomi i wierzcie mi, że jakieś 80-90 procent tych ofert na dzień dobry jest odrzucanych. Dlatego jeśli coś promujemy, to dlatego, że w to wierzymy. Że sami z tego korzystamy i że nie zawahalibyśmy się kupić tego produktu dla własnego faceta, przyjaciółki czy mamy.

I tak, jasne, że ktoś może to nazywać agresywnym marketingiem. Ale hello, przypominam, jest 2019 rok, marki zabijają się dziś o uwagę swoich potencjalnych odbiorców. Słyszę często, że „jakość obroni się sama”! Pewnie się obroni, jak już za 5 czy 10 lat zobaczysz, że swoją matę masz dalej w użyciu, ale wcześniej produkt trzeba wypromować, żebyś w ogóle go kupił. Koniec, kropka.

mata pranamatmata pranamat


MODA NA PRANAMAT MIAŁA MINĄĆ JUŻ DAWNO

Kolejny zarzut: „to wcale nie działa, wypompują się z kasy na promocję i znikną”. Cóż, nie zniknęli. Powiedziałabym nawet, że działają z coraz to większym rozmachem, angażując coraz to fajniejszych i bardziej zasięgowych twórców. O czym to świadczy? Skąd biorą na to ciągle pieniądze? Czy znaleźli skarb po drugiej stronie tęczy? Odkopali zaginiony, złoty pociąg? Bogato wyszli za mąż? Czy może po prostu ten produkt jest tak dobry i tak często kupowany, że zwyczajnie zarabia na swoją promocję?

Ja rozumiem, że w dzisiejszych czasach sami już nie wiemy, komu wierzyć. Jesteśmy zasypywani informacjami o oszustach i naciągaczach. Atakują nas reklamy kosmetyków o szemranych składach albo zegarków, które są popularniejsze niż piaskarki zimą. Ale to tym bardziej, jak w końcu pojawia się firma, która ma tak solidne zaplecze, za którą ręczy tyle osób (do tego publicznych, opierających na swoim wizerunku i wiarygodności cały swój biznes, całe swoje zawodowe życie), to zamiast doszukiwać się tu drugiego dna, moglibyśmy zwyczajnie jej tego sukcesu pogratulować.

I powiem Wam tak absolutnie szczerze. Dla mnie współpraca z Pranamat to jedna z najbardziej uciążliwych współprac, jakie do tej pory miałam. Bo pytania o te maty dostaję ciągle. A czy naprawdę działają, a kiedy znowu będę miała kody zniżkowe, a dlaczego są takie drogie, a czy będą tańsze, a może będą inne kolory. Przez to przez kilka dni po ostatnim kodzie zniżkowym czułam się jak pani z infolinii, którą pyta się nawet o cenę czy wymienione na stronie producenta przeciwskazania. Oczywiście, pomagam, na ile mogę, ale chcę Wam przez to pokazać, że ludzie naprawdę są tej maty ciekawi.

Co więcej, kiedy robiłam Wam porównanie maty Pranamat z tańszym zamiennikiem z Allegro, nie sądziłam, że w mig tekst przeczyta 35 tysięcy osób. I to tylko u mnie, tylko na blogu. A gdzie inne kanały? Gdzie Facebook, Instagram? I gdzie inni twórcy? Ten biznes się kręci, a Pranamat przez te wszystkie miesiące udowodnił, że ich mata jest warta tej ceny i pod każdym względem się broni. Bez względu na to, co mówią o niej ci wszyscy malkontenci.

mata pranamat pranamat kod zniżkowy


TAŃSZE MATY SĄ LEPSZE, BO SĄ TAŃSZE?

I to jest argument, z którym nie sposób dyskutować. Jeżeli dla kogoś jedynym kryterium przy zakupie produktu jest cena, to owszem: istnieją na rynku dużo tańsze maty. Ba, sama Wam jedną z nich przecież pod tym linkiem pokazywałam. Wiecie, co z nią zrobiłam po napisaniu recenzji? Nie, nie zwróciłam jej do sklepu. Nie, nie odsprzedałam jej nikomu i nie, nie dałam jej nikomu w prezencie. Wywaliłam ją prosto na śmietnik, czyli dokładnie tam, gdzie jest jej miejsce. I szczerze podziwiam za odwagę ludzi, którzy mówią Wam, że tańsze zamienniki są równie dobre i że po co przepłacać. A wiecie, dlaczego? Bo to jest mata do akupresury, a nie durnostojka, którą postawicie na półce. To produkt, który ma realny wpływ na Wasze ciało i zdrowie i który ma Wam pomagać, ale przede wszystkim – nie szkodzić!

Ktoś powie: sratatata, mata jak mata. Czyli rozumiem, że nagle atesty, materiały, certyfikaty medyczne czy opatentowany po badaniach klinicznych kwiat lotosu przestały mieć znaczenie? Nie wiem, może coś przespałam i obudziłam się w jakimś innym świecie, ale dla mnie oczywiste jest, że takie rzeczy kupuje się wyłącznie od sprawdzonych producentów. Nie na Allegro i nie na Aliexpress, bo jak coś pójdzie nie tak, to nikt nie weźmie za to odpowiedzialności. Ani za to, że ta mata nie działa tak, jak powinna. Ani też za to, że gąbka się odkształci. I tym bardziej za to, że możecie skończyć z kolcem wbitym w tyłek czy co gorsza w głowę. Pranamat to nie jest po prostu kolejna taka sama mata. To mata, której działanie udowodnione zostało w badaniach klinicznych. Której jakość potwierdzona jest papierami i której producent jest tak pewny swojego produktu, że daje na niego 5-letnią gwarancję. Naprawdę nie wiem, czego można chcieć więcej.

No ale spoko, rozumiem, że atesty i badania to pic na wodę, zmowa producentów i influencerów i kto by się tym przejmował. Skoro Mariusz123 z Allegro napisał, że jego mata za 80 zł działa, to przecież wiadomo, że działa, bo każdy z nas zna jakiegoś Mariusza i ogólnie wiadomo, że Mariusze to fajne chłopaki. Więc na co komu Pranamat za 800? W sumie, na co komu też pralka, skoro może prać w rzece? A tak całkiem serio: nie chcecie płacić kilku stów za matę? To nie płaćcie. Przecież każdy z nas ma wybór. Natomiast wiecie, co jest dla mnie w całym tym zamieszaniu najlepsze? To, że dzięki niemu ludzie w ogóle zainteresowali się matami do akupresury. Że zatroszczyli się o swoje zdrowie, że postanowili coś zrobić z tymi wszystkimi dolegliwościami, na które wcześniej narzekali. Czy ktoś z Was zainteresował się jakąkolwiek matą, zanim usłyszał o Pranamat? Bo na pewno nie ja.

pranamat kod zniżkowy pranamat kod zniżkowypranamat kod zniżkowy


CZASEM NIE TRZEBA WYMYŚLAĆ KOŁA NA NOWO

I pewnie, że Pranamat nie wymyślił koła na nowo. Że owszem, korzystają z lepszych materiałów, opracowali swój własny układ kolców, a ich maty nie są produkowane w Chinach, nie daj Boże przy wyzysku dzieci. Natomiast tak, to wciąż jest mata do akupresury. Która – jak sama nazwa wskazuje – czerpie z akupresury, której początki sięgają jeszcze starożytności. Bo czasami wcale nie trzeba wymyślać Bóg wie jakich produktów. Nie zawsze silenie się na innowacyjność bywa w ogóle potrzebne. Czasami wystarczy wziąć dobrze znany produkt i po prostu zrobić go lepiej. A jeśli ktoś uważa, że jakość nie ma znaczenia, bo mata to mata, to niech spróbuje ukroić coś tępym i ostrym nożem. W końcu nóż to nóż, prawda? No, niestety – to, że jeden produkt jest podobny do drugiego, nie znaczy jeszcze, że tak samo działa.

Dlatego tak, jak macie problemy ze spiętymi mięśniami, bólem pleców, bólem w odcinku lędźwiowym, to zastanówcie się nad zakupem. Tak samo w przypadku problemów ze snem, bólami głowy czy przesadnym stresem, którego nie umiecie się pozbyć. Ba, Pranamat pomaga też w walce z cellulitem i łagodzi napięcie mięśni nóg po całym dniu. A przy okazji daje to cudowne uczucie odprężenia i masaż, o którym tak często marzymy, a którego samemu sobie zrobić przecież nie sposób. Więcej przeczytacie zresztą bezpośrednio na ich stronie albo w tekście Ani czy moim, do których Wam linkowałam.

pranamat kod zniżkowy


A NA KONIEC: ZNIŻKA NA PRANAMAT I MAŁY APEL

Ja natomiast chciałabym zwrócić Waszą uwagę na jeszcze dwie rzeczy. Pierwsza, o której już pisałam: to Wasze życie, Wasze zdrowie, Wasze pieniądze oraz Wasz wybór. Jeśli Pranamat wydaje się Wam za drogi nawet z kodem zniżkowym, może warto rozważyć kupno na raty? Bo taką opcję też mają. Albo poprosić bliskich, żeby zamiast kilku mniejszych prezentów, zrobili zrzutkę i kupili ją Wam na Gwiazdkę? Albo zwyczajnie poczekać, aż tej kasy będzie więcej? Natomiast powtarzam, że to tylko moja opinia i moja rada, a Wy z tym zrobicie, co chcecie.

I druga rzecz: najważniejsze, to w ogóle się tym swoim zdrowiem zainteresować. Co by nie mówić, to jedno trzeba przyznać: Pranamat odwalił kawał dobrej roboty, rozpowszechniając u nas zainteresowanie akupresurą. Jeżeli kogoś nie przekonuje ze swoim sposobem promocji – trudno. Wszak za wyskakiwanie z lodówki obrywała już i Kasia Cichopek, i Robert Lewandowski. Jeżeli więc ktoś z Was ma tańszy zamiennik, odczuwa poprawę i jest z niego zadowolony – super, nic mi do tego. Ja bym co prawda wstrzymała się z polecaniem innym produktów bez jakichkolwiek badań i atestów, ale tak, jak pisałam, każdy z nas sam odpowiada za to, co mówi i pisze – tak samo w realnym życiu, jak i w internecie.

A jeśli ktoś z Was jeszcze zastanawia się nad kupnem maty, ale cena go lekko odstrasza, to cóż – ja dla Was kodu zniżkowego nie mam, żeby o żadne prowizje nie było więcej podejrzeń. Natomiast dzisiaj na stronie Pranamat zaczyna się promocja na Black Friday: 30% taniej na zestaw mata + poduszka lub 20% taniej na samą matę i samą poduszkę. Wszystko znajdziecie pod tym linkiem. Dopytałam i przed świętami już większych zniżek nie będzie.

Zobaczcie sobie też nowe kolory, bo pojawiła się czerń i oliwkowa zieleń. A to może okazać się przydatne przy poszukiwaniu prezentów, jeśli Wasi faceci byli w tym roku wyjątkowo grzeczni. A jeśli nie byli, to mogę dać też namiar na całkiem spoko rózgi ;-)

pranamat kod zniżkowy

Wpis powstał we współpracy z marką Pranamat 

Zdjęcia: Tola Piotrowska

38
Dodaj komentarz

avatar
19 Comment authors
HaniaMonikaAsiaDorotaMateusz Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Piotrek
Gość
Piotrek

Dobra, najpierw zobaczyłem zdjęcia i już mnie przekonują :D Ale żeby nie było, to idę czytać też resztę!

Ola
Gość
Ola

Kupiłam matę po twojej rekomendacji. Od tamtej pory kupiłam też jedną dla siostry i jedną dla mamy. Chyba nie muszę dodawać więcej? :)

Małgo
Gość
Małgo

Czyli nie ja pierwsza wpadłam na pomysł zniżkowy! U mnie na matę składa się cała rodzina: rodzice, siostra i dwóch braci :)) Ale lepsze to, niż 5 drobnych prezentów, o których zaraz zapomnę. Zwłaszcza, że na matę ślinię się od Twojej pierwszej recenzji, ale jakoś zawsze na koniec wypłaty zostaje mi za dużo miesiąca i dotąd mi nie wyszło :))