Miejsce kobiety jest w kuchni?


Miejsce kobiety jest w kuchni. Gdzie siedzi i patrzy, jak mężczyzna dla niej gotuje.


Też zdarzało się Wam usłyszeć, że nie ma bardziej szczerej miłości, niż miłość do jedzenia? No więc: jest. To miłość do jedzenia, które specjalnie dla nas ktoś przygotował. Niestety, mnie samej takie sytuacje zdarzają się rzadko. Czasem co prawda mama podeśle mi rosół kurierem, ale to jednak nie to samo, kiedy do gotowania bierze się mój mężczyzna. I chociaż gotuje naprawdę wybornie, to sprawdza się u niego znana, staropolska zasada: jak facet powie, że zrobi, to zrobi – i nie trzeba mu o tym co pół roku przypominać.

Teraz mam jednak w domu taryfę ulgową – ciąża od dawna jest już mocno widoczna, a brzuszek taki, jakby wciągnął pół budki kebabów. Sposobem poruszania się zaczynam przypominać więc Bukę, a i koordynację wzrokowo-ruchową mam taką, że za moment trzeba będzie obić wszystkie kanty gąbką. Nic więc dziwnego, że Paweł zaczął odciążać mnie w obowiązkach – nawet nie dlatego, że specjalnie ma na to ochotę, ale dlatego, że pewnie wcale nie chce mu się gnać ze mną na izbę przyjęć, jak w końcu sobie zrobię jakąś krzywdę. A że jestem z tych, co to ugotować potrafią tylko wodę na herbatę, a ścierkę przypaliliby nawet o płytę indukcyjną, to sami widzicie, że biedak nie ma ze mną zbyt lekko.

Poza tym! Od zawsze jestem zdania, że z tymi kobietami w kuchni to jednak mocna przesada (no chyba, że wchodzą do niej po korkociąg do wina!). A to z kilku prostych powodów:

Po pierwsze, to nieprawda, że miejsce kobiety jest w kuchni. Miejsce mężczyzny też jest w kuchni. Miejsce wszystkich jest w kuchni, bo w kuchni jest jedzenie. A w kwestii odczuwania głodu raczej od dawna mamy równouprawnienie.

Po drugie, najlepsi kucharze to mężczyźni. Na przykład Gordon Ramsay. Nie dość, że charakterny, to jeszcze z talentem, jakim obdzieliłby pół polskiej gastronomii. Według magazynu Forbes, to także najlepiej zarabiający kucharz na świecie – jego roczny dochód wynosi, bagatela, 40 mln dolarów! Co tu dużo mówić – gotowałabym!

Albo taki Jamie Oliver. Wojciech Modest Amaro. Nawet Karol Okrasa – wszyscy to ewidentnie mężczyźni. I jedna Nigella tego nie zmieni.

Po trzecie, Matka Natura nie mogła się mylić! Nie wiem, czy wiecie, ale mężczyźni mają aż o około 60 procent więcej kubków smakowych! To z kolei oznacza, że są genetycznie predestynowani do gotowania – po prostu lepiej czują smak. Mają też bardziej analityczne umysły, co przekłada się na precyzję w dobieraniu składników i łączenie ich we właściwe proporcje.

Po czwarte, mężczyźni mają też więcej siły. Gdyby to kobiety były stworzone do gotowania, garnki nie ważyłyby tylu ton, a bataty kroiły się lżej. Nie istniałoby też ryzyko nadpalenia sobie grzywki podczas próby zmniejszenia ognia, a targanie z warzywniaka siat z zakupami nie przypominałoby pracy górnika na przodku.

Po piąte w końcu, to nie fair, że kobieta musi gotować mężczyźnie, podczas gdy sama przez większość życia bywa jednak na diecie. Oczywiście, nie każda – sama zarzuciłam wszelkie diety po tym, jak w miesiąc miałam stracić 3 kilo, a straciłam 30 dni. Ale próbować nigdy nie zaszkodzi!

Natomiast teraz mojego mężczyznę do gotowania zagonił Kikkoman. A właściwie, to mężczyzna sam się zagonił – żeby pokazać, że umie, tylko musi mu się bardzo chcieć. Co prawda do ostatniej chwili wahałam się, czy nie skończy się na zamówieniu pizzy albo sushi, ale… nie! Mój chłop za robienie tegoż ostatniego wziął się dzielnie sam. I Bogu dzięki, bo ja nie mam nawet pojęcia, jak w ogóle uformować ten ryż w rolki… A niżej możecie obejrzeć efekty naszej wspólnej sesji!


UDZIAŁ WZIĘLI:

Paweł – świeżo upieczony sushi master, który zapomniał, że do gotowania ryżu dobrze jest mieć w domu cukier;

Asia – głodna i zdenerwowana, bo finalnie na sześć rolek z ogórkiem, przygotowanych specjalnie dla niej, Paweł z rozpędu sam zjadł dwie;

sos sojowy Kikkoman w dwóch wersjach: klasycznej oraz z obniżoną zawartością soli.


WNIOSKI:

nie takie sushi straszne, jak je malują – nawet bez wcześniejszego przeszkolenia spokojnie zrobicie je w domu (no, ewentualnie z pomocą YouTube’a);

to bardzo miłe, kiedy facet staje do garów i nie dość, że ugotuje, to jeszcze później po sobie posprząta – rzadko kiedy trafia się taki, który oferuje usługi 2w1;

wreszcie ktoś wymyślił butelkę do sosu z dozownikiem, z którego nic nie kapie i nic się nie ulewa;

obydwa sosy świetnie sprawdzą się m.in. jako dodatek do sushi, a wersja „less salt” to aż o 43 procent mniej soli – dlatego sosy z zieloną nakrętką polecam zwłaszcza tym, dla których nie tylko smak, ale i jakość przygotowywanych posiłków naprawdę się liczy.


tablica kuchenna

tablica do kuchni

ryż do sushi

domowe sushi

kikkoman

sushi na kolację

jak zrobić sushi na kolację

sushi randka

kikkoman sosy


Więcej o produktach marki Kikkoman przeczytacie bezpośrednio na ich stronie.
A ja ze swojej strony szczerze polecam i sosy, i gotujących mężczyzn!

31
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment authors
Agnieszka KudelaCatalinkaAsiaChica MalaBeata Redzimska Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Joanna
Gość
Joanna

Zazdroszczę gotującego mężczyzny :) w takiej nowiutkiej pięknej kuchni to gotuje się z przyjemnością :) wiem coś o tym bo sama od niedawna mam kuchnię o jakiej marzyłam (w prawdzie tania nie była, ale nie załuję tego zakupu) moj facet nie ma zdolnosci do gotowania niestety, ale brat robi calkiem niezle sushi, tylko niezbyt czesto, wiec nie pozostaje mi nic innego jak samodzielnie wyprobowywac rózne przepisy, które nie zawsze wychodza tak jakbym chciala :) Asiu mam do Ciebie pytanie trochę nie na temat.. zastanawiam się czy stosujesz jakas suplementacje w ciaży? zawsze te wszystkie witaminki dla ciezarnych wydawały mi sie… Czytaj więcej »

Irmina
Gość
Irmina

Gotujący mężczyzna, to skarb! Sama mam to szczęście i tego uczucia, kiedy robi coś dla mnie po prostu nie da się opisać- coś pięknego:)

rude7
Gość
rude7

Ale fajnie;) z innej beczki: zdradzisz proszę, co za lampę masz nad stołem kuchennym?