Generator pary Braun vs. Asia, czyli jak oblałam wielki test schludności [+NIESPODZIANKA DLA WAS!]

Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby wziąć najsłynniejsze powiedzenia Marilyn Monroe i zamienić w nich któreś słowa na słowo „prasowanie”?

Uśmiech Prasowanie jest najpiękniejszym makijażem kobiety

Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy prasowanie

Nieważne, co o mnie myślą. Ważne, żeby mnie kochali prasowali

Bez sensu, nie? Tak samo, jak prasowanie. Nie oszukujmy się – prasowanie nie jest sexy i nie ma takiej siły, która przekonałaby mnie do tego, żeby zmienić zdanie. Ale niestety, z tym jak z katarem – w końcu każdego dopadnie. Sama jako singielka szczyciłam się brakiem żelazka i wydawało mi się, że tak można żyć sobie bez końca. Później jednak przyszła dorosłość. Poważna praca, poważny związek, poważne obowiązki. Chciał, nie chciał: trzeba było zacząć wyglądać jak dorosły i odpowiedzialny człowiek. W naszym domu zamieszkało więc mamine żelazko, a ja podchodziłam do niego z równym entuzjazmem, co do opłacania ZUS-u. No ubaw, jakich mało.

Jakiś czas temu zgłosił się do mnie jednak Braun i zaproponował mi wielki test schludności. A raczej: test braku schludności. Przez miesiąc miałam żyć bez żelazka i chodzić wyłącznie w pogniecionych ciuchach. Proste? Ależ oczywiście, że proste! Och, jak ja cieszyłam się na samą myśl o powrocie do tamtych starych, dobrych czasów. Bez rozkładania deski, bez podłączania kabla, bez ustawiania temperatury. Po prostu wyciągałam z szafy kolejne ubrania, zakładałam i byłam gotowa do wyjścia. O dziwo, wytrzymałam… 7 dni. Bo zwyczajnie, po ludzku, było mi za siebie WSTYD.

generator parygenerator parygenerator pary

CO LUDZIE POWIEDZĄ?

Żeby nie było: jestem z tych raczej wojowniczych, co to w poważaniu mają to, co należy i co wypada. Hasło „Co ludzie powiedzą” bardziej kojarzy mi się z uroczym serialem z Hiacyntą i Ryszardem niż z własnym życiem i ostatnią rzeczą, o której myślę przed wyjściem z domu jest to, co pomyślą o mnie inni. Niestety, test Brauna pokazał, że nawet taki kozak jak ja, potrafi się czasem pomylić. Bo bycie wiecznie pogniecionym nie jest ok. Wyglądanie, jakby Cię właśnie wypluł Bałtyk, też nie jest ok. Niezależnie od tego, czy masz rozmowę o pracę, czy piąty dzień z rzędu taki pognieciony kupujesz u pani Krysi bułeczki – w końcu przestajesz czuć się ok.

Wiecie, etap buntu jest fajny. Takie myślenie: nie chcę – nie prasuję. Przecież nikt nie musi być wiecznie idealny, a na prasowanie zwyczajnie może nie wystarczyć mu czasu. Ale co innego, kiedy chodzicie pognieceni raz na jakiś czas, z własnej woli – a co innego, kiedy nie macie wyjścia. Przez brak żelazka, brak prądu, albo – jak ja – przez jakiś test czy tam durny zakład. Dlatego testowanie rzuciłam po 7 dniach i uczciwie przyznaję się dzisiaj do błędu: bo tak, żelazko się jednak przydaje. I nie, prasowanie nie jest sexy, ale kobieta w przepięknej sukience, wyglądającej jak psu z gardła wyjęta, też niestety nie jest.

generator parygenerator parygenerator parygenerator pary

HASŁO PRZEWODNIE: INTUICYJNE PRASOWANIE

Moje przeprosiny z żelazkiem były więc mało spektakularne, ale konieczne. Kolejna część testu na szczęście zostawiała mnie już w spokoju, a pod lupę kazała brać tym razem żelazko. A konkretnie: generator pary Braun CareStyle 7, który miał zapewniać „łatwe i intuicyjne prasowanie”. Cóż. Do tego hasła podchodziłam jak do jeża, bo dla mnie połączenie w jednym ciągu słów „intuicyjne” i „prasowanie” jest taką samą abstrakcją, jak chemia w podstawówce. No szanujmy się – intuicyjnie to ja sobie robię kawę, jak mnie dziecko zbudzi o piątej nad ranem, ale na pewno nie prasuję. Natomiast Braun pokazał mi, że można. Że można podejść do deski, rozstawić na niej stację z generatorem, włączyć żelazko i… tak po prostu coś wyprasować. Nawet bez ustawiania temperatury.

A dla mnie właśnie to była największa zgroza – najpierw segregujesz ubrania wg tych, które wymagają najmniej, a które najwięcej temperatury, później prasujesz, w trakcie prasowania przekręcasz te pokrętła, a finalnie i tak coś jest albo niedoprasowane, albo stopione – jak na przykład ozdobna siateczka na mojej weselnej sukience, którą w tamtym roku potraktowałam żelazkiem teściowej. Nie muszę chyba mówić, że wesele było 100 km od domu, a ja nie miałam ze sobą sukienki zapasowej?

Generator pary Braun rzeczywiście usuwa ten problem. Co więcej, wyrzut pary sprawia, że rzeczy są po prostu lepiej wyprasowane. Z bodziakami dla Staśka to jeszcze pół biedy – ten przynamniej nie zgłasza żadnych pretensji, bo zwyczajnie nie nauczył się mówić. Gorzej ze starszym – Paweł nieczęsto wkłada koszule, ale jeśli już, to muszą być wyprasowane raczej idealnie. Żeby nie było – prasujemy na zmianę, ale jak już chcę wyjść na dobrą prawie-żonę, to czasem mu tę koszulę przeciągnę. I jeśli miałabym porównać efekty prasowania zwykłym żelazkiem, a tym od Brauna, to zrobiłabym Wam wizualizację: pranie w rzece vs. nowoczesna pralka. Niby to wyprane i to wyprane, a jednak różnica jest odczuwalna.

generator pary Braun generator pary Braun generator pary Braungenerator pary Braun opiniegenerator pary Braun opiniegenerator pary Braun

PRAWDZIWA DAMA NIE PRZEKLINA

No chyba, że ma do wyprasowania spódnicę w plisy, ewentualnie sukienkę z falbanami. Próbowaliście kiedyś? To trochę jak ze skokiem na bungee – niby spoko, ale jakoś niewielu chce to powtórzyć. Mnie wcześniej przy takich ciuchach zwyczajnie trafiał szlag. Jeszcze prasowanie obrusu, firany czy prostej koszulki może być całkiem ok, ale prasowanie czegokolwiek, co ma częstsze i głębsze zagniecenia, to już po prostu był dramat. Naprawdę, gdyby koło mojej deski do prasowania postawić ławkę, to bym na niej usiadła i zapłakała. Teraz nie tylko nie płaczę, ale nawet śpiewam – z radości, że: a) mam żelazko, które naprawdę ogarnia, b) nikt tego śpiewu nie słyszy.

Nie wiem, czy mówią Wam coś techniczne nazwy typu Wielki Zderzacz Hadronów (oglądało się „Teorię wielkiego podrywu”, no nie? ;-)), ale generator pary Braun został wyposażony w stopę o nazwie Eloxal 3D PLUS. Jej kształt był inspirowany deską snowboardową, dzięki czemu jest naprawdę zwinna i zapewnia łatwość manewrowania żelazkiem we wszystkich kierunkach, bez marszczenia przy tym materiału. Jak to możliwe? Dzięki odpowiedniemu zaokrągleniu stopy i ściętym brzegom. Efekt jest taki, że żelazko trafia nawet w najtrudniej dostępne miejsca, typu właśnie plisy, falbanki, zaszewki, guziki, zamki czy jakiekolwiek fałdy.

Kolejna rzecz: pokrycie z eloxalu, który jest dwa razy twardszy od stali nierdzewnej. Gdyby więc przyszło Wam do głowy pisać po Waszym żelazku widelcem, to spokojnie, eloxal gwarantuje wyjątkową odporność na zarysowania i tym samym dłuższą żywotność żelazka. Ale nawet, jeśli generator pary Braun nie ma Wam posłużyć aż do emerytury, to za tę stopę i tak go pokochacie – żelazko
dzięki niej sunie gładziutko po każdej tkaninie, a to oznacza łatwe i szybkie prasowanie.

generator pary Braun opiniegenerator pary Braun opiniegenerator pary Braun opiniegenerator pary Braun opiniegenerator pary Braungenerator pary Braun

GENERATOR PARY BRAUN VS. TEST SCHLUDNOŚCI

I właśnie: szybkość. Czyli dla mnie argument kluczowy. I nie, żebym uważała, że mam na wszystko za mało czasu – wszak mam go tyle samo, co Beyoncé oraz papież Franciszek. Natomiast wszystko jest kwestią priorytetów. Jeśli w tym całym zabieganiu mam do wyboru pół godziny drzemki i pół godziny prasowania, to jak myślicie, co wybiorę? Niestety, test schludności raz na zawsze udowodnił mi, że tak całkiem od prasowania uciec się nie da, natomiast można je sobie maksymalnie umilić. Na przykład dobrym żelazkiem. Generator pary Braun pozwala bowiem prasować DWA RAZY KRÓCEJ niż zwykłe żelazko. A to już jest bardzo dużo. Po drugie, daje możliwość prasowania w pionie, więc jeśli mam do przeciągnięcia jedną rzecz, to po prostu łapię ją w rękę i nie rozstawiam się z deską i tym całym majdanem. Po trzecie, nie ma tu tego pokrętła od temperatury i nic się nigdy nie przypala.

No i rzecz, na którą wcześniej nie zwracałam uwagi, czyli wybór wody oraz łatwość odkamieniania. Zawsze byłam pewna, że w żelazkach trzeba stosować wodę destylowaną, a tego nie kupi się w byle osiedlowym sklepiku. Czyli generowało to – poza dodatkowym wydatkiem – także logistyczny kłopot. Tu tego problemu nie ma – odkamienianie zajmuje dosłownie chwilę, a do prasowania możemy używać najzwyklejszej kranówki. A skoro już o oszczędzaniu mowa, to generator pary Braun ma też opcję Eco, która pobiera mniej prądu. Są przecież materiały – takie jak choćby satyna albo wełna – które potrzebują mniejszej ilości pary. Odpalamy więc ten tryb na stacji i oszczędzamy ponad 30 procent energii. Da się? Da się.

No i jeszcze coś, co przy innych żelazkach parowych potrafi doprowadzać do szału – kapanie. Ile razy było tak, że łapałam za stare żelazko, a że jego stopa do końca się jeszcze nie nagrzała, to nie zmieniła wody w parę i olbrzymie krople skapywały mi prosto na ubranie. I później trzeba to było przeciągać żelazkiem milion razy, byle szybko wyschło. Tutaj jest cyfrowa blokada – nie ma więc żadnych plam. A do tego samo żelazko jest bajecznie lekkie, bo pojemnik na wodę został wbudowany w stację. Z kolei system Easy Lock pozwala za pomocą jednego ruchu zablokować żelazko przed wysunięciem się ze stacji – szybko i bezpiecznie, co ma znaczenie zwłaszcza w tych domach, w których są małe dzieci.

Podsumowując: ja swój test oblałam. W przeciwieństwie do tego cuda od Brauna. 

generator pary Braungenerator pary Braungenerator pary Braungenerator pary Braungenerator pary Braungenerator pary Braungenerator pary Braun

UWAGA, KONKURS! 

Żeby nie było, że tylko ja mogę się rozpieszczać żelazkiem od Brauna, to teraz i Wy macie tę okazję! Do wygrania są dwa żelazka Braun SI7042GR, z którymi przekonacie się, że prasowanie naprawdę może być przyjemne! Żeby je zgarnąć, musicie jednak odpowiedzieć na pytanie:

Skoro generator pary ułatwia prasowanie, to jaki jeszcze sprzęt ułatwiający życie by Ci się marzył? Samogotująca kuchenka? Ekspresowa miotła? Bo mnie wehikuł czasu… ;-) 

Na Wasze odpowiedzi czekam w komentarzu pod tym wpisem do niedzieli, do godz. 23:59. Wyniki pojawią się tu w ciągu kolejnych trzech dni roboczych. I pamiętajcie – Wasze odpowiedzi nie muszą być długie. Muszą być natomiast fajne! ;-)

POWODZENIA!


WYNIKI KONKURSU 

Kochani! Ogromnie dziękuję Wam za udział w konkursie – Wasza kreatywność nie zna granic! <3 Ogromnie żałuję, że mogłam wybrać tylko dwie spośród Waszych odpowiedzi – chciałoby się nagrodzić przynajmniej ze dwadzieścia. Ale zasady to zasady, więc tym razem nagrody otrzymują:

Joanna – za foto-rzęsy

Olka – za samoskładające się łóżko z katapultą

Dziewczyny, gratulacje! Koniecznie napiszcie do mnie w ciągu 5 najbliższych dni roboczych na adres joanna.pachla@gmail.com – powiem Wam, co dalej :)


Partnerem wpisu jest Braun, autor poradnika Żelazko parowe czy generator pary? Na co zwrócić uwagę, kupując żelazko?

Zdjęcia: Agnieszka Wanat

168
Dodaj komentarz

avatar
147 Comment authors
Joanna PachlaAngela MakowiecKasiaJuliaNat Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Monika Jaśkowska
Gość
Monika Jaśkowska

A mi przydałoby się urządzenie odczytujące i spełniające moje zachcianki podczas PMSa bo czasami sama nie wiem o co mi chodzi, chipsy, komedie romantyczne, lody, czekolada, ogórki i pizza to dopiero wierzchołek góry lodowej :D

Ula Burek
Gość
Ula Burek

Ja bym chciała taką zmywarkę, która sama się ładuje i sama rozładowuje. Stawiasz talerze gdzieś obok, a ona je siup do środka, a jak się uzbiera pełna maszyna, to sama się włącza, a potem jeszcze zegreguje umyte naczynia w szafkach. Marzy m isię też takie łóżko, które np. w godzinę ładuje ci energię do pełna. Wracasz po imprezie o 4 rano? Godzinka i jesteś jak nowonarodzona. Przez dziecko zarwałaś noc? Godzinka i znowu śmigasz na najwyższych obrotach.

Marta Gucik
Gość
Marta Gucik

Zdecydowanie automatyczna komora odkłaczająca! W koncu by sie skonczyl problem z wszędobelską sierścią i wiecznym gonieniem po mieszkaniu w poszukiwaniu rolek do ubrań :D

Werka Karska
Gość
Werka Karska

Jest dużo sprzętów domowych, które mogłyby ułatwiać życie i oszczędzać czas. I pomimo, że może czasu nie miewam za wiele i wiele prac domowych dawno miały już termin swojego wykonania to jest jedna rzecz, za którą szczerze bym ozłociła. Czynnoś drobna, której za często nie trzeba wykonywać, a mimo to urządzenie dla mnie niezbędne.

Automat do zakładania poszwy na kołdrę.

Dominika Keler
Gość
Dominika Keler

Ja zawsze marzylam o spiżarni jak w masterchefie! wchodzisz i bierzesz co potrzebujesz a nie szukasz chińskiego ochotnika do pojscia 15 razy do sklepu bo czegoś brakuje :D

Edyta
Gość
Edyta

Mi by się marzyła samonapełniająca się lodówka 🤣 o czym bym nie pomyślała ona by się tym napełniała. Szczerze nieznoszę spożywczych zakupów i to by było jak spełnienie marzeń! 💪

Katarzyna Wojewoda
Gość
Katarzyna Wojewoda

Mi to by się przydało coś, co by odpowiadało na pytanie CO DZIŚ NA OBIAD. Codziennie to samo, siebie pytam – nie wiem, chłopa już przestałam pytać, bo jemu to zawsze obojętnie, a jak to mama mówiła „nie wiem” i „obojętnie” do sklepu nie dowieźli… 😂

Joanna Sobótka
Gość
Joanna Sobótka

marzę o samopakującej się zmywarce. ale tylko pakującej, rozpakowuję z miłą chęcią. ale w pakowanie nie umiem… układać jakiegoś tetrisa, zmieścić jak najwięcej, ale żeby się nie potłukło i żeby się pięknie domyło. rany. no nie umiem w to. w przeciwieństwie do mojego brata, który jest w tym mistrzem. zawsze po mnie poprawi, i zmieści więcej… jak on to robi?? myślisz, że mogę opatentować brata? hmm 🤔 zaraz się wyprowadzam na swoje, a na starego nie ma co liczyć w tym temacie – taka sama kuter noga w tej zabawie, co ja 😖

Alicja Jutrzenka-Trzebiatowska
Gość
Alicja Jutrzenka-Trzebiatowska

Jeśli nasze pranie samo się pierze w pralce, później samo się suszy w suszarce (albo nawet i w tejże samej pralce z opcją suszarki), a później samo prasuje, to brakuje nam tylko jednego elementu w tej układance.. Maszyny, która nam to wszystko sama poskłada i włoży do szafy! Ale, drogie Panie, to jest sprzęt, który możemy sobie stworzyć same! Tak, same! Wystarczy w odpowiedni sposób poukładać naszego mężczyznę.
Podpowiem też, że jest to uniwersalny sposób na tworzenie maszyn ułatwiających nasze życie. Dobry trening i mamy w domu wielofunkcyjny sprzęt, dzięki któremu nasze życie staje się lżejsze ;)

Monika Jóźwiak
Gość
Monika Jóźwiak

Ja chciałabym mieć czerwone butki Dorotki z Czarnoksiężnika z krainy Oz w wersji deluxe. Stuk-puk obcasikami i jestem tam, gdzie muszę być. Same korzyści. Można pospać dłużej, bo nie stoi się w korkach na moście w mieście, gdzie ciągle jest o jeden most za mało. Można wpaść do sklepu na pięć minut przed zamknięciem, kiedy chce się bardzo czekolady. Można stuknąć i puknąć i przenieść się na drugi koniec Polski, by wypić kawę z dawno niewidzianą przyjaciółką. Marzenie <3

Ewelajna
Gość
Ewelajna

Ja tam nie mam wielkich marzeń, ale nie pogardziłabym wykrywacze skarpet z funkcją parowania. Nie wiem czy też tak macie, ale ja i mój piękny notorycznie nie możemy dopasować do siebie tych cudownych otulaczy nóg. Jako, że lubimy te kolorowe, długie, krótkie, w zwierzęta, owoce, warzywa, no we wszystkoc co można tam na nich umieścić, to mamy ich mnóstwo. I leżą tak sobie z tymi poważnymi, czyli czarnymi i białymi, które on czasem musi ubrać do pracy. W jednej dużej szufladzie, bo miejsca to akurat mamy mało. I wiecie co wtedy? Wtedy zaczynam wierzyć w skarpetkowego potwora i w to,… Czytaj więcej »

Renata Stankiewicz
Gość
Renata Stankiewicz

Marzy mi się maszyna, która składałaby ubrania w schludną kosteczkę. Są takie maszyny, ale są wielkie i drogie. Kompletnie nie umiem ładnie złożyć ubrań, ta maszyna bardzo umiliłaby mi życie.

Małgorzata Anna Krzemionka
Gość
Małgorzata Anna Krzemionka

Prasować nienawidzę, choć jestem typem kury domowej… chciałabym mieć więc, maszynkę do pieniędzy. Absolutnie tak. Mogłabym wówczas oddawać się drzemce, zwiedzic świat, czytać książki po nocach… no i takie żelazko też bym sobie kupiła.

martyna
Gość
martyna

Marzy mi się pralka z funkcją samoopróżniania i rozwieszania/składania prania. Parowanie skarpetek i rozwieszanie bielizny doprowadza mnie do szewskiej pasji ;) A tak: oszczędność czasu, no i bezapelcyjnie moja lwia zmarzczka byłaby mi za to wdzięczna – zamiast napinki przy parowaniu skarpet mogłaby się czuć wyluzowana nad książką :D

Weronika Kijewska
Gość
Weronika Kijewska

Choć pomysłów mam niemało, Z gotowaniem nie zagrało. Choćby zeszły trzy godziny, Na talerzach smutne miny. Tyle dobrze, że mam chłopa, Co mi zwinnie obiad mota. Wnet się marzy też maszyna, Co odciąży mi chłopinę. Taka, co to sprawnie sieka, Miesza, mieli i gotuje. Taka co przez kilka minut – Gar pierogów przygotuje! Ta machina superowa, Pytań nie zadaje wcale. Szybko zrobi, co jej podasz A i pomysł da w chwil parę! To marzenie wielkie takie, Do spełnienia – mam nadzieję Bo choć chęci mam i smaka, To się w kuchni – nie udzielę! Oj, żelazko by się przydało.. To… Czytaj więcej »

Ola Filipkowska
Gość
Ola Filipkowska

Prawie wszystkie realne wspomagacze już opracowane, więc mi brakuje jedynie motywatora. Bo ja bym sobie uprasowała, firanki zawiesiła, skarpetki sparowała, tylko żeby mi się czasem tak chciało, jak się nie chce ;)

Patrycja Iwańczyk
Gość
Patrycja Iwańczyk

Zdecydowanie urządzenie pochłaniające kurz! Ta warstewka widoczna co drugi dzień na ciemnych meblach okropnie je szpeci. A oprócz leniwych perfekcyjnych skorzystaliby alergicy 😀

wrobelek1999
Gość
wrobelek1999

Robot sprzątający, taki jak ten ze wszystkich filmów i bajek o przyszłości. Ja sobie siedzę i czytam gazetę, a on podnosi mi nogi i odkurza. Świat byłby lepszy, gdybym nie rzucała piorunami na lewo i prawo po posprzątaniu codziennego syfu w domu…

Olga Boruta
Gość
Olga Boruta

Łapacz zrzucanych przez kota rzeczy. Tyle mniej potrzaskanych wazonów, ramek, dziur w meblach, ogniecionych książek… Ach, rozmarzyłam się… :)

Gośka
Gość
Gośka

Przydałoby mi się łóżko, które wchłaniałoby wszystkie okruszki w pojemnik, który można by z łatwością opróżnić. Nie znam osoby, która nie nakruszyła paluszkami bądź chipsami w łóżku – chyba każdy zna ten ból wbijającego się okruszka w tyłek. :D Drugi równie ważny sprzęt to robot sprzątający z czujnikiem i trzema pojemnikami. Pierwszy pojemnik zbierałby kurz, drugi biżuterię (czy tylko ja gubię wszelkiego rodzaju zapinki do kolczyków?!), zaś trzeci zbierałby zabawki – oczywiście te mniejszego rozmiaru m.in. klocki lego (chyba nie muszę opisywać bólu podczas wdepnięcia w lego na bosaka). Ostatni sprzęt to samo zasłaniająca się zasłona. Jako prawdziwa Pańcia kocham… Czytaj więcej »

Emilia
Gość
Emilia

Jako że jestem osobą skrajnie niezdecydowaną, to przydałoby mi się urządzenie do zapisywania save’ów z życia :D Żeby nie było za prosto, to byłoby w nim miejsce tylko na kilka takich save’ów, do których można byłoby wracać przez określony czas. Widzę to tak – myślę sobie już sześćsetna godzinę nad, powiedzmy, wyborem właściwych studiów, wciąż nie mogę się zdecydować czy technologia drewna to rzeczywiście najlepszy pomysł, czy może jednak zdecydować się na filologię francuską, a może na ekonomię? W związku z tym wybieram opcję nr. 1, zapisuję save’a, idę na studia, po czym okazuje się, że wykładowcą jest sam Szyszko,… Czytaj więcej »

Karolina
Gość
Karolina

Ja marzę o robocie który sprzątanie dzieci zabawki ale z czujnikiem który sam wyczuje kiedy jest za duży bałagan.

Agnieszka Falkiewicz
Gość
Agnieszka Falkiewicz

Jedyne, co w życiu wygrałam to „druga nagroda w konkursie piękności. Pobierz po 10zł od każdego gracza” w grze Monopoly, więc może warto spróbować? ;)
Marzy mi się urządzenie, które automatycznie zdejmowałoby i zakładało firanki/zasłony. Nikomu, kto choć raz w życiu to robił nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego. Osobiście uważam, że jest to tortura i powinien być na to paragraf :)

Agata Barańska
Gość
Agata Barańska

Ja tam bardzo lubię sprzątanie, prasowanie, gotowanie. Dziwna sprawa, no ale jakoś ten okołodomowy bałagan ogarniam :D Natomiast po tym, jak już podłogi będą wymyte, bielizna wyprasowana w kancik, a na stole dwudaniowy obiad no i deser oczywiście, marzy mi się takie szybkie czary mary, żebym mogła sobie poleżeć, napić wina i odpocząć. Rozumiecie? Mieć tak zaprogramowane całe mieszkanie, że za pomocą jednego guzika z lodówki leje się schłodzone wino, światło samo zmienia natężenie na bardzo nastrojowe, a do wanny nalewa się woda. W tle muzyczka a’la podkład do Sex and the city albo komedii o kobietach sukcesu, no bo… Czytaj więcej »

Patrycja Bąk
Gość
Patrycja Bąk

F ajnie jest otworzyć lodówkę i od razu mieć pomysł!
A le ja go często nie mam…
J eśli miałabym urządzenie wymyślające dania ze składników, które akurat mam w lodówce…
N ie musiałabym tracić czasu na myślenie „Co ja mam zrobić z tym serem?”
A życie od razu byłoby łatwiejsze… i bardziej oszczędne!

Sara Imbro
Gość
Sara Imbro

Czekam na urządzenie tworzące tabletki jedzeniowe. Tak, tabletki jedzeniowe. „Mama, jestem głodny!”- coś podobnego. ZNOWU głodny. Pach! Tabletka do buzi, a w niej same wartości odżywcze. Matczyne serce nie ściska się już na myśl o utwardzonych tłuszczach, wszelkiego rodzaju E, czy jakiś konserwantach. A dziecko szczęśliwe, bo tabletka to była skoncentrowana pomarańcza. Jaka to oszczędność czasu!!! Rodzinny obiad? Nie ma sprawy, 50 tabletek gotowych- ziemniaki, ryż, i, a co! Trzy rodzaje mięsa, surówki, deser. A nawet dwa desery. Bo co mi szkodzi. A wszystko w formie schludnych okrągłych tabletek. Dziecko nie poplami obrusu, nikt się nie zaleje zupą. I już… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

Samoutrzymujaca porzadek szafa. Zebym jak tylko ja otworze widziala co jak i gdzie. A jakby jeszcze sama skladala i segregowala te pieknie poprasowane ubrania byloby boosko ❤

Ola Biernacka
Gość
Ola Biernacka

Mnie przydałby się robot który wyciera kurze. Albo latający mały elfik, bez znaczenia, bylebym już nigdy nie musiała sprzątać kurzu, zwłaszcza że mam na niego uczulenie. A teraz ciekawostka… odkąd się wprowadziła do mojego mieszkania kurze sprzatalam dokładnie dwa razy… (w lipcu minie rok jak tam mieszkamy 🤷‍♀️😅)
Pozdrawiam Asiu 😘

Joanna Sikora
Gość
Joanna Sikora

Ja bym chciała mieć taką inteligentną szafę, która poprzez wbudowany ekran pokazywała mi jakie stylizacje mogę stworzyć z ubrań, które mam. Bo czasem mam problem z tym co ubrać do czego 😀 to by było takie piękne, klikałabym odpowiednią kategorię np. Na randkę, do pracy, na spacer i wyskakiwała by mi propozycje stylizacji z moich własnych ubrań. Mało tego, chciałabym jeszcze żeby moja inteligentna szafa podpowiadała mi co musze dokupić. Np. Do wielu moich sukienek idealnie komponowalyby się czerwone szpilki, których nie mam- i moja idealna szafa poinformowała by mnie o tym. Czyż to nie genialne? 😀

jaguska1996
Gość
jaguska1996

Uwielbiam sprzątać, uspokaja mnie to lepiej niż drzemka ale jest jedna rzecz której nie znoszę – pranie. Chciałabym mieć maszynę do prania, do której mogę wrzucić wszystkie ciuchy (nawet takie zamszowe i puchowe kurtki, bieliznę bardzo delikatną) dać START i sobie pójść. Bez nastawienia programów itp. Żeby ta maszyna wszystko sama sobie podzieliła i dopasowała. Ja bym tylko przychodziła i wyciągała czyste i pachnące pranie, bez zafarbowanych jasnych rzeczy itd. Rozwiesić już mogę je sama 😂

Paulina Gołda
Gość
Paulina Gołda

Samokontrolujący się piekarnik, który by wiedział, co piekę, na jaką temperaturę powinien się nastawić i na jaki czas – oddałabym za takie urządzenie wszystkie pieniądze! Uwielbiam piec ciasta, ciasteczka, ale blady strach na mnie pada, gdy mam sama dopilnować czasu pieczenia i temperatury. Niestety to, co podają w przepisach nie sprawdza się w kontekście naszego domowego piekarnika, bo grzeje mocno i jak dałam kiedyś temperaturę z przepisu to wyszedł węgiel :D I moja mama powtarzająca „każdy piekarnik musisz wyczuć”, ale jak, mission impossible, skoro każde ciasto ma inną specyfikę pieczenia :(

Paweł Kamoś
Gość
Paweł Kamoś

Cóż, wehikuł czasu super sprawa, jednakże przydałby się odkurzacz, który selektywnie wie co wolno wciągnąć a czego nie wolno, jak również który wie kiedy wolno hałasować a kiedy nie ;)) No i kuchenka, która sama zamówi zakupy i ugotuje co trzeba..

Aga Ada
Gość
Aga Ada

Urzadzenia które ulatwily by moje zycie to na pewno samoukladacz fryzury, który od razu wie jaka fryzurę chce oraz samoogarniacz outfitu – każda z Nas codziennie staje przed swoją szafą i zadaje pytanie „co ubrać?”, a gdy już podejmiemy decyzję to przy lustrze mamy kolejny zonk ;) sądzę że takie urządzenia spokojnie pozwoliłyby Nam wszystkim na dodatkowe 5 minut drzemki ;)

Aleksandra Bar
Gość
Aleksandra Bar

Oddałabym nawet wehikuł czasu za teleport, który przenosiłby mnie z miejsca A do miejsca B w kilka sekund. Uratowałby mnie przed mnóstwem problemów, np.: 1) cotygodniową trzygodzinną (przy dobrych wiatrach) jazdą do teściów, 2) zmienianiem pieluch w samochodzie podczas w.w. podróży, 3) piszczeniem Maszy za głową podczas w.w. podróży, gdy dzieć wstanie zły, 4) karmieniem dziecka podczas w.w. podróży, które nakarmione 5 minut przed wyjściem i tak chce jeść w samochodzie, 5) walką z włożeniem dziecka do fotelika, np. po zabawie na placu zabaw. Poza tym, znowu moglibyśmy wrócić do podróżowania, ale nie takiego do teściów, tylko gdzies dalej, jak… Czytaj więcej »

Ewelina Szreder
Gość
Ewelina Szreder

Czytałam ten tekst z coraz większym zaciekawieniem, co akapit coraz bardziej utwierdzając się w myśli że potrzebuję tego żelazka!!! Marzy mi się jeszcze takie urządzenie w rodzaju pralki samo segregującej pranie według kolorów, chyba nikt nie lubi białej bluzki zabarwionej od jednej super różowej skarpetki która się gdzieś zawieruszyła :D Mogłaby też sama dostosowywać ilości płynów, proszków, wybielaczy i innych środków które niekiedy potrafią poniszczyć nasze delikatne i piękne ubrania. Na dodatek gdyby jeszcze sama strzepywała, wyciągała pranie i je rozwieszała na suszarce która by w cudowny sposób gdzieś znikała z Naszych 42m2 i pokazywała się tylko gdy pranie jest… Czytaj więcej »

Ewelina Omiecińska
Gość
Ewelina Omiecińska

Poproszę urządzenie odpisujące za mnie na maile, bo robię tego dużo, ale ono musi odpisywać czytając w moich myślach! No i nakładac na nie czasem cenzurę :D

Odpisywanie milo ludziom, którzy oblaliby czytanie ze zrozumieniem w podstawówce nie jest łatwe! A na pewno nie da się nie irytować… ;)

PS też jestem z tych co przekroczyli magiczna linie dorosłości i muszą chociaż próbować wyglądać jak poważny człowiek :D

dziadowska
Gość
dziadowska

Pościelacz łóżka i składaczka ubrań.

Ada | Rzeczovnik
Gość
Ada | Rzeczovnik

Nie biorę udziału w konkursie, bo nie oszukujmy się, gdybym nawet wygrała, to bym i tak tego żelazka nie używała, tak jak nie używam żelazka, które mi mama kupiła z okazji ślubu (żeby być dobrą żoną, co nie? męża co całe życie tylko w bluzie z kapturem, to były jej najgorzej wydane pieniądze w życiu, chyba jej oddam to żelazko, chociaż w sumie to mogłabym też wziąć udział w tym konkursie i wygrać brauna dla mamy, bo ona wciąż używa żelazka z PRL, a prasuje nawet gacie). Chciałam tylko przy tej okazji napisać, że do dziś nie wiem, gdzie się… Czytaj więcej »

Natalia Majer
Gość
Natalia Majer

Moje male marzenia:
-rozciagacz czasu
-torebkowy masażysta
-ladowarka do mózgu
-pompka do mięśni
-dodatkowa para rak nie pogardze, ale zeby miala osobny zasilacz :)
-pralka z systemem 3w1, 3 minuty pierze, 2 minuty suszy, gniecie przez zero minut 😁 a w sumie 4w1 bo jeszcze kota zabawi
A jezeli to zbyt dużo to chociaż klucze, co jak ich szukam to niech świeca, wyją, bzycza, a najlepiej same wyskakuja z torebki :)

Barbara Kopańczyk
Gość
Barbara Kopańczyk

Najbardziej na świecie potrzebowałabym kombo-urządzenia piorąco-suszącego z 3 bębnami, które po wrzuceniu kosza brudnych ubrań (który ciągle jest pełny – jak to możliwe?!) sam posegreguje je kolorami i materiałami, wrzuci do odpowiedniego bębna, dobierze ilość proszku i płynu, a potem wysuszy – aale się rozmarzyłam! Potem generator pary Braun sprawi, że ubrania będą pięknie wyprasowane i cały proces z mega upierdliwego stanie się mega przyjemny! :)

Klaudia K
Gość
Klaudia K

Mi się marzy tak po prostu zmywarka mimo że mieszkam sama z narzeczonym jestem przerażona ilością naczyń i garnków którą codziennie trzeba zmywać ( cały zlew 2 komorowy i blat szafki ) A że nie lubię tego robić to robi to mój narzeczony I jest mi go już szkoda .

Monika Burtan
Gość
Monika Burtan

Ja przez całe życie od mojej mamy słyszałam, że oddałaby miliony za urządzenie, które pierze, suszy, prasuje i układa do szafek, i do momentu wyprowadzki z domu nie mogłam tego zrozumieć. Po co miałoby jej być takie urządzenie (tak mamusia robiła to wszystko za mnie :)) Teraz już wiem i też marzę o takim robocie :D
Może chociaż część tych zadań będzie łatwiejsza z żelazkiem…

Malwina
Gość
Malwina

Kochana, samogotująca kuchenka? Nie żartuj! Sprzęt, który sprawiłby, że mój świat nabrałby barw, to samoczyszczące się okna lub szmatka, która sama je umyje. Wynikiem tego byłabym ja, odpoczywająca po pracy na kanapie i patrząca przez czyste szyby na barwny świat. Bo teraz, to te szyby są tak szare, że nawet różowe okulary nie pomogą.

Renata
Gość
Renata

Mi przydałby się taki pilocik jak w filmie „Klik, i robisz co chcesz”. Czas zwalnia, przyspiesza, wraca… Zwalnia na miłych chwilach, przyspiesza w korku ;)

Metka: Matka
Gość
Metka: Matka

Ja bym chciała by istniała taka maszyna jak w „Star Treku” w której zamawiało się jedzenie, a ono materializowało się w niej i już!
Poza tym chciałabym taką maszynkę do robienia makijażu, jakiej używała Leeloo w „Piątym Elemencie” – tam była ona z logo CC, co w realu byłoby całkiem spoko.

Natalia Majoch
Gość
Natalia Majoch

Matka, której choć przez chwilę się to nie marzyło niech pierwsza rzuci kamieniem :P comment image

Klaudia Czerniak
Gość
Klaudia Czerniak

Ja bardzo chciałabym mieć aparat w oczach, który nagrywałby wszystko na bieżąco. Dzięki niemu wszystkie wspomnienia miałabym zapisane i mogłabym do nich w każdej chwili wracać. :-)

Paulina
Gość
Paulina

Po krótkim zastanowieniu doszłam do jednego wniosku. Niestety nierealne ale banknodrukarka bylaby dla mnie największym ułatwieniem w życiu! Stacja i mop parowy? Urządzenie do szybkiego gotowania? Suszarka bębnowa? Inteligentny odkurzacz? Wakacje? Milion zabawek dla corki? Wypad do kosmetyczki? ŻADEN PROBLEM – podchodzę, wpisuje cyfrę i banknociki wyskakują – zupełnie za darmo, Nie naruszając stanu mojego konta :D
Nie kupimy szczęścia za pieniążki ale mogą one ułatwiać nam życie. Ja jestem nieszczęśliwsza na świecie, mam kochającego męża i cudowna coreczke. Teraz tylko czekam na taka maszynę do pieniędzy 😂😂😂😂 albo chociaż na takie turbo mega wypasione żelazko 💕

Paulina
Gość
Paulina

Oczywiscie, mialo byc NAJszczęśliwsza 😂

Magdalena Pietrzak
Gość
Magdalena Pietrzak

Są takie chwile które chciałabym żeby trwały wiecznie (plus jestem osobą dla której doba jest za krótka) dlatego chciałabym moc chodź na chwilę zatrzymać czas żeby cieszyć się dłużej tym co mam.

Natalka
Gość
Natalka

Każdemu czasami zdarza się palnąć coś głupiego i potem żałować. Albo spłonąć ze wstydu gdy publicznie zrobi z siebie kretyna. Ale ja jestem w takich akcjach nieprześcignionym mistrzem. Prawie codziennie muszę się za siebie wstydzić gdy komentuję rozmówcę nie wyłączywszy telefonu, wyjdę z toalety z kiecką zatkniętą za majty (oj tak) albo puszczę bąka w zatłoczonym autobusie. Za każdym razem marzę o tym, by w takiej sytuacji wyciągnąć z kieszeni urządzenie podobne to tego, którym posługiwali się bohaterowie filmu „Faceci w czerni” by w jednej sekundzie wymazać pamięć świadków zdarzenia. Konia z rzędem dla kogoś, kto mi taki sprzęt podaruje.… Czytaj więcej »

Angelika Pierzchała
Gość
Angelika Pierzchała

Wszyscy (no chyba wszyscy) znamy myszkę Minnie 😊 zawsze uśmiechnięta, radosna, delikatna… A przy tym (jak na mysz) świetnie ubrana na każdą okazję (ahh te jej boskie szpilki i kokardy!). Dopiero mając prawie trzydzieści lat na karku, dowiedziałam się, gdzie tkwi sekret tego nienagannego ubierania się partnerki Mickey’go. Mając małe dziecię płci żeńskiej jestem na bieżąco z bajkami… I odkryłam tajemnicę Minnie… Którą jest „Stylizator”! Matko i córko! Cóż za piękne urządzenie – wstajesz rano po ciężkiej nocy pełnej bólu wychodzących zębów albo kolek u malucha lub po dobrej imprezie – wskakujesz do maszyny i bach! Nie dość, że jesteś… Czytaj więcej »

Patrycja Graban
Gość
Patrycja Graban

Moim marzeniem jest posiadanie pilota z dosłownie paroma przyciskami. Między innymi takim, który mógłby wyłączyć biadolenie mojego faceta nad tym, po co potrzebna mi kolejna para butów, przycisk szybkiego gotowania (pstryk i woda juz się gotuje), guzik który samoistnie włącza laptopa i moment, w którym skończyłam oglądać serial na Netflixie. Nie ukrywam, że miła rzeczą byłaby tez inteligentna lodówka, która sama się odmraża :)

Karola
Gość
Karola

Budzik z funkcją gotowego śniadania. To jest coś, o czym marzę. Jestem wręcz pewna, że gdyby zamiast melodii/ wibracji/ wycia/ co kto lubi, obudził mnie zapach dobrej kawy lub herbaty i np. pięknie przygotowanych kanapek, to nie potrzebowałabym funkcji drzemki. A jestem strasznym śpiochem, więc to są poważne deklaracje :D PS Podobno można tak zaprogramować drugą połówkę, ale tylko na wersję testową, bo abonament szybko wygasa bez możliwości przedłużenia :(

Agnieszka Lorek
Gość
Agnieszka Lorek

Łóżko z funkcją dodawania snu, żeby użytkownik czuł się wyspany podwojnie. Jakby to miało działać? Sprawa prosta: do pracy trzeba wstać o piątej, ale kończyło się projekt/ imprezę o pierwszej. Kładąc się do łóżka, włączamy opcję dodaj sen, wpisujemy czas, jaki nam został do godziny ”zero” i kładziemy się spać. W międzyczasie łóżko weryfikuje ile mamy godzin snu, a ile potrzebujemy do normalnego, zdrowego funkcjonowania. Budzimy się o tej piątej, po 4h snu wypoczęci, jak po 8 ;)

JolantaBe
Gość
JolantaBe

Magiczna pralka!
Taka która sama segreguje ubrania; dobiera odpowiednie zaklęcie; pamięta o zakupieniu nowych mazideł i czarodziejskich płynów do prania; za pomocą magii paruje na zawsze i na wieczność skarpetki, które nigdy nie stracą drugiej połówki i będą mogły żyć długo i szczęśliwie do momentu aż stopy mojego męża mugola nie zetrą ich podczas walki z rzeczywistością; będzie cicha i przyjemna w dotyku; dopierze plamy po pysznych daniach zapijanych winem; wysuszy, odda wyprasowane i złożone ubrania gotowe do włożenia do szafy 😍

Popłynęłam? 🤔

Karola Wu
Gość
Karola Wu

Odkąd jestem w ciąży to moje trzecie piętro zaczyna mnie w upalne dni pokonywać. A że blok jest czteropiętrowy – windy brak. Chciałabym w moim życiu jakieś samowchodzące schody. Nie, nie mówię, że codziennie, ale np. wtedy, kiedy wyjdę z domu, na dole przypomnę sobie, ze nie wzięłam telefonu, wracam po tych 62 schodach (tak, liczyłam), schodzę na dół i okazuje się, że śniadanie do pracy też zostało. A w pracy też mam biuro na poddaszu. Takie schody, które z kamiennych/betonowych czy jakie to są w blokach – zmieniają się w ruchome. Marzę!

Ania Szewczyk
Gość
Ania Szewczyk

Bardzo mocno tłumiące słuchawki <3 ewentualnie karton mieszczący 60 kg człowieka bez możliwości interakcji z otoczeniem 😁

Greta Kuprianiuk
Gość
Greta Kuprianiuk

Beauty maker – cudowne urządzenie, które w kilka chwil zrobi mnie na bóstwo. Żart, wystarczy, żeby sprawiał, że będę wyglądała jak człowiek o 7 rano. Bez czasochłonnego układania włosów, które i tak zawsze pozostają w nieładzie i bez rozmazującego się tuszu i obsypujących się cieni do powiek. Marzenie. Po prostu wstajesz, odpalasz Beauty maker i po trzech minutach jesteś gotowa do wyjścia.

Aga
Gość
Aga

Hejka!
Dałabym się chyba pociąć za wynalazek, którzy wyprostuje mi włosy kiedy ja będę siedzieć przed telewizorem z piwkiem w ręku. Coś na kształt ręcznika którym owinę moje niesforne kosmyki i voilà jestem piękna! 😍

Buziaki Asia! I dla Stasia też! 😘

Oliwia Swierk
Gość
Oliwia Swierk

Tak naprawdę to wydaje mi się, że ja chyba mam taki sprzęt, o którym wspominasz… Taki „ułatwiacz życia”. Co prawda wehikułem czasu może nie jest (ale to w sumie dobrze!), ale jednak spełnia parę takich wymagań, które prawdopodobnie mogłabym tu wypisać… Nie znoszę gotować. Na szczęście trafiłam w swoim życiu na faceta, który jest w tym absolutnie genialny! Więc on gotuje, pichci i szykuje, a ja potem grzecznie zmywam, nie marudzę. On odkurza, ja myję podłogi. Ja robię pranie, on je wiesza, on prasuje, ja te ciuchy składam. Ja wymyślam zmiany w mieszkaniu, on je wprowadza w życie, ja sadzę… Czytaj więcej »

Oliwia Wojciechowska
Gość
Oliwia Wojciechowska

Odkąd jestem w ciąży wiem już na pewno, że określenie „ptasi móżdżek” zostało pierwszy raz użyte w określeniu do ciężarnej. Ba!, myślę że użyła tego określenia sama o sobie…. To jak bardzo jestem teraz zapominalska, jak często łapię się na tym, że miałam coś zrobić i nie wiem co, choć minęło dosłownie 5 minut i jak często brakuje mi słów mnie przeraża! Więc może przydałaby mi się taka przypominajka, jaką Neville dostał w Hogwarcie od swojej babci… Oj tak, życie by mi uratowała! Wczoraj robiąc kolacje poszłam siku, od razu napuściłam sobie wody do wanny, zrobiłam małe spa, a jak… Czytaj więcej »

Asia
Gość
Asia

A mnie się marzy magiczny przycisk, który zassa wszelki kurz… A nie tu przetrzesz, a tam już fruwa… Wchodzisz do pokoju, pyk! i kurz znika, a najlepiej coś co wyprzedzi kurz i nie pozwoli mu się „produkować” i osadzać, to by było coś!

Ola
Gość
Ola

Mi najbardziej przydałby się teleporter, dzięki któremu mogłabym przenosić się w dowolne miejsce o każdej porze. Mam wiele znajomych z którymi ciężko mam się spotkać ponieważ porozjezdzali się po różnych częściach kraju, a dzięki takiemu teleporterowi mogłabym się do nich przenieść w każdej chwili gdyby mnie potrzebowali :) marzenie mało realne, ale marzyć warto zawsze :)
Mój mail to: ola11121996@gmail.com

Dominika Rokosz
Gość
Dominika Rokosz

łóżko umożliwiające wydłużenie czasu spania rano, bo nie ma nic bardziej wspaniałego jak drzemka z samego rana :D i tak, generator pary mógłby dodać kilka/naście cennych minut snu :)

Roksana
Gość
Roksana

A mnie się marzy urządzenie, które nauczy porządku brać przykład z bałaganu i robić się samemu! :D
Mogłabym sporo za to zapłacić nawet! ;-)

Anna Stachlewska
Gość
Anna Stachlewska

Mi natomiast marzy się łóżko z możliwością ładowania człowieka, trochę jak te nowoczesne ładowarki do telefonów z quick charge, godzinka snu, może troszkę więcej i człowiek pełen energii i gotowy na obcowanie z ludźmi, co nie zawsze (a nawet rzadko) jest takie proste, tym bardziej dla intowertyka takiego jak ja 😅.

Kamila Kucab
Gość
Kamila Kucab

Mi by się marzył taki naszyjnik z chipem w środku, który po założeniu daje nam wiedzę jakiej potrzebujemy w danym momencie, np. znajomość danego języka, albo informacje potrzebne na egzamin 😄

kochacwszystko
Gość
kochacwszystko

Cóż … prasowania w domu tyle, że aż strach zbliżać się do tej sterty ale w końcu przydałby się generator pary ułatwiający przepędzenie zagnieceń z ubrań nie tylko naszych ale i naszych dzieci . A jakie inne urządzenie jeszcze ułatwiłoby mi codzienność ? Ojj zdcydowanie KAPELUSZ INSPEKTORA GADŻETA – młotek, wiertarka czy łyżka, ręka sięgająca dużych odległości mogąca w mgnieniu oka podnieść pokrywkę kipiącego makaronu czy dwie kolejne ręce zmywające podłogę i myjące okna to zdecydowanie najlepsze ułatwienie. Przy szóstce dzieci zawsze jest wiele do roboty i dwie ręce to zdecydowanie za mało. „dalej dalej ręko gadżeta ” – obierz… Czytaj więcej »

Marta G-w Sankowska
Gość
Marta G-w Sankowska

Generator pary super rzecz,szczegolnie przy trzech osobnikach męskich do oprasowania.Bo kiedy uporam sie już z ich stertami ubrań i przychodzi do moich rzeczy to zawsze stwierdzam,ze nie dam rady wyprasowac nic wiecej i ze pochodze jeszcze troche w dżinsach zamiast sexownej sukienki,którą upolowalam ostatnio na wyprzedaży.A o czym marzę?o kokonie szczęścia:)ktory wyeliminuje troski,zmartwienia,ciagly strach przede wszystkim o zdrowie dzieci i sprawi,ze mój najmlodszy syn będzie w koncu slyszal…

Anna :)
Gość
Anna :)

Myślę, że z urządzeń przydałby mi się ekspresowy rozciągacz i skracacz czasu, aby godzina podczas urlopu trwała długo, a ta w pracy krótko :D Dobrym wynalazkiem dla mnie byłby też teleport, zamykam oczy i nie muszę jechać 170km do domu rodzinnego ponad dwie godziny tylko od razu jestem na miejscu, ale gdybym miała skracacz czasu to te dwie godziny byłyby jak 5 minut, więc do zniesienia :D Pozdrawiam, Anna :) 3oom@wp.pl

SylwiaSoba
Gość
SylwiaSoba

Jak dla mnie najlepszym sprzętem będzie maszynka z funkcją czyszczenia pamięci, która zaczaruje mojego chłopa, żeby wszystkie domowe porządki robił za mnie 😁 nie ograniczamy się tylko do jednego urządzenia 😊
a czyszczenie pamięci przyda się, żeby nie wspominał, że cokolwiek zrobił za mnie ☺

Iwona Traczykiewicz
Gość
Iwona Traczykiewicz

Ubrania w moich szafach są ładnie poukładane maks. tydzień. Zatem przydałby się robot dbający o porządek moich ubiorów w szafie (bądź garderobie, jeśli takową w przyszłości sobie sprawię). Albo szafa, która sama taki porządek utrzyma ;)

Joanna Kozłowska
Gość
Joanna Kozłowska

Szybko działająca kapsuła do włosów susząco-prostująco-nawilżająca! 👑

Katarzyna Zimna
Gość
Katarzyna Zimna

Ja to bym chciała myjnie dla ludzi. Bo po całym dniu zwyczajnie czasem nie mam już siły się wykąpać. Choć to nawet nie o samą kąpiel chodzi, tylko o to całe wycieranie, przebieranie. No ale bez prysznica nie zasnę!

Aśka
Gość
Aśka

Moje życie stałoby się prostsze dzięki urządzeniu, które samo składałoby uprane, suche już ubrania, bieliznę, ręczniki i…prześcieradła z gumką z suszarki. :D To takie irytujące i rozgrzewające nerwy do czerwności, gdy z zaplanowanej kostki, po dziesiątkach prób z prześcieradła wciąż robi się kulka :( Tak więc – „Składator”.

Zuza Rzycka
Gość
Zuza Rzycka

Mnie to się zawsze marzyła maszyna, która książki i podręczniki zamienia w babeczki. Zjadasz taką babeczkę i bam! Cała wiedza zawarta na setkach stron w Twoim posiadaniu. Kocham się uczyć a jeszcze bardziej czytać, ale jednak co oszczędność czasu i nerwówki to byłoby moje 😍

Kinga199708
Gość
Kinga199708

Zdecydowanie ładowarka życie :) gdy już bym nie miała wystarczających sił w pracy czy w jakimkolwiek momencie włączam ładowarkę podlaczam do ręki, mówię do szefa ” przepraszam szefie no ale cóż bez ładowania nie dy rydy” i po kilku minutach mogę dalej pracować, czy nawet plewic ogródek choć wtedy postać szefa zmieniam na chłopaka :)

Ewelina Malinowska
Gość
Ewelina Malinowska

Gdzieś zaszłyszałam taki tekst : Deski do prasowania to tak naprawdę deski surfingowe które porzuciły marzenia i poszły do pracy 😁!

Agata Piwko
Gość
Agata Piwko

Stawiam na teleporter – nic nie jest taką stratą czasu jak te ciągłe dojazdy. Do tego ile nerwów mniej, kiedy ktoś zostawi torbę po siłowni w metrze i pół miasta stoi ;-)

Kasia Kasia
Gość
Kasia Kasia

Jako posiadaczka niesfornych kręconych włosów chciałabym mieć magiczne urządzenie do prostowania włosów . Wsadzam głowę na dwie minutki pod klosz ( kiedyś były takie suszarki u fryzjera ) i po chwili wyglądam jak Madam z pięknymi lśniącymi włosami 😃😃
Ależ się rozmarzylalam ❤️

Ps. Kocham prasować a żelazka tej generacji są mega nawet dla takiego lenia jak ja 🤭😃

Kaja Kierlik
Gość
Kaja Kierlik

Dla mnie tylko termomix…który do tego jeszcze pierzr, zmywa i piecze ciastka, koniecznie owsiane i z czereśniami, moimi ulubionymi owocami ;)

Joanna Okoro
Gość
Joanna Okoro

Oprocz tego zelazka to jeszcze by mi sie samoodkurzajacy odkurzacz przydal bo przy 4-latku moje wykladziny sa zawsze pelne smieci, resztek jedzenia itp. a bol ktory czuje codziennie gdy nadepne na cos pozostawionego na wykladzinie jest nie do opisania! I nie- kapci po prostu nosi nie lubie:) takze Asiu pomoz swojej imienniczce i choc zelazko mi sprawa co sie okaze zbawiene jak sie za kilka tygodni nasza mala ksiezniczka pojawi. W sumie odkurzacz tez by sie przydal haha

Angelika Grab
Gość
Angelika Grab

Mnie osobiście przydałby się zatrzymacz czasu, żebym w końcu czasami mogła się ugryźć w język i nie podejmować decyzji zbyt pochopnie, a i oczywiście, żeby sprawiał abym była wiecznie młoda i nie przegapiła żadnej promocji butów <3

Agata
Gość
Agata

Wyciszający pilot działający na mojego chłopaka. Nie musiałabym słuchać jaka ze mnie ch* Pani Domu : )

Katarzyna Borowska
Gość
Katarzyna Borowska

Dla mnie przede wszystkim zbawieniem byłaby suszarka na pranie, która sama oceni kiedy już wszystko jest suche, a potem wszystkie te ciuchy pięknie złoży i przetransportuje na właściwe miejsce! O ile nawrzucanie do pralki brudnych ubrań, a nawet ich rozwieszenie nie sprawia mi wielkiego kłopotu to kompletnie nie panuje nad tym dzieję się potem… Jakoś nigdy nie mogę się zebrać, żeby to poskładać, ułożyć posortować i poukładać w szafie… Automatyczna inteligentna suszarka to jest coś co by mnie zbawiło :D

P.S. Przydałby się też robocik kuchenny do robienia śniadań na wynos do pracy w czasie kiedy się ogarniam :P

Justyna Roksela
Gość
Justyna Roksela

Hmm a co mi się marzy… Pochłaniacz kurzu :D to by była taka cud miód maszyna, która po uruchomieniu wciąga kurz do środka. I oczywiście byłaby super eko i na cos by ten kurz przerabiała w magiczny sposób. O ile ja nie prasuje (zycie singielki) o tyle moja naukochansza mama marzy o takim cudnym sprzęcie, który ułatwi jej ten codzienny trud walki z żelazkiem i fałdkami materiałów :)

Joanna
Gość
Joanna

Mi by się przydał generator snu😀 żebym zawsze byla wyspana, bez względu na to czy śpię dwie czy osiem godzin😀👨‍👩‍👧

lady
Gość
lady

Jeśli mam wybrać jedną, jedyną rzecz, to chciałabym samodzielny „myj” do okien wraz z polerką. Ale, żeby nie było – okien, więc razem z ramą i parapetem. To jest coś, czego NAJBARDZIEJ nie cierpię robić z całego „gosposiowania”. A to znaczy, że naprawdę bardzo, bo nie lubię wielu rzeczy ;) Wielu też nie robię, ale wbrew niektórym zasłyszanym mądrościom – to nie jest niestety tak, że warstwa brudu na oknach rośnie tak długo, aż w końcu sama spada. Ten sposób nie działa. sprawdziłam :(

Sylwia Bajura
Gość
Sylwia Bajura

1. Zmywarka wersja rozszerzona, czyli żeby sama zebrala wszystkie brudne rzeczy po gotowaniu, sama je oplukala, wyrzucila resztki, umyla, wyruszyła i poukładała do szafek. A w międzyczasie żeby posprzatała kuchnię. 2. Samonapełniajaca się lodówka – myślę ze każdy zna ten ból gdy masz na coś ochotę, a akurat nie masz tego w domu. Wiec najpierw musiałabyś pójść do sklepu, co czasami wymaga nie lada wysiłku, szczególnie gdy jest brzydka pogoda. A już takim największym marzeniem jest samosprzatajacy robot.. Ach, życie byłoby piękniejsze i łatwiejsze.. Bez szorowania, latania i ogarniania wszystkiego szczególnie gdy zaraz mają przyjść goście. W tym czasie mogłabym… Czytaj więcej »

Sylwia Zych
Gość
Sylwia Zych

Poproszę kosz na śmieci, który sam się opróżnia :) koniec z przymusowymi spacerami!

Ania Jargilo
Gość
Ania Jargilo

Ha!Jedną z ulubionych zabaw mojej córki to wymyślanie co stworzy jako naukowiec-konstruktor.Zazwyczaj zadaje mi to pytanie późnym wieczorem gdy janpoganiam do mycia zębów,albo rano gdy jestem mega wku..ehm wściekła ,bo zaraz spóźnimy się do szkoły/pracy.Wiec już będę miała:robota sprzątającego mieszkanie a ZWŁASZCZA kocia kuwetę,maszynę do mycia i makijażu,bankomat z darmowymi pieniedzmi.A jesli mam wybierać to chciałabym jakieś ustrojstwo,które budziloby mnie w anielsko-lagodny sposób i powodowało stan permanentnego wyspania😂

szpila
Gość
szpila

Tak sobie myślę co by mi się przydało aby ułatwić życie, patrze dookoła siebie i na pewno magiczna różdżka. Chłoszczyść ruch ręki S i nagle ono sprząta, czyści i porządkuje a szczególnie myje naczynia bo stos stoi :D, zaklęcie zmniejszająco–zwiększające aby w torebce mogło się wszystko zmieścić. A do tego marzenie o nimbusie 2000 bo niestety w Gdańsku autobusy wypadają z rozkładu a tramwaje przynajmniej raz dziennie stoją :D a tak serio żelazko by mi się przydało bo moje nie ma pary co uniemożliwia mi ładne wyprasowanie sukienki. Więc to też marzenie ! :D

Anna Aint
Gość
Anna Aint

Żelazka nie używam częściej niż kilka razy do roku, w dodatku poza sporadycznym przeprasowaniem koszuli przed egzaminem zdarza mi się używać je tylko przy okazji ręcznego szycia ubrań, bo łatwiej zszyć zaprasowaną zakładkę. Prawdziwie przydatną rzeczą w domu byłby za to ten śmieszny, nisko podłogowy odkurzacz typu Roomba, ponieważ mam na stanie dwa koty – adopciaka i dzikuskę, i trzy myszy – na domie tymczasowym, który dla większości z początkowego stada okazał się domem stałym, tak to z tymczasowiczami bywa. Marzą mi się też znowu szczury. Szczury są cudowne, są przyjacielskie, kochane i mądre, istne pieso-koty zamknięte w puchatym, kieszonkowym… Czytaj więcej »

Aneta Sz
Gość
Aneta Sz

Och matulo, ale się musiałam namęczyć żeby dodać ten komentarz 😀 ( to tak apropos tego czy robi mi różnicę komentowanie w disqus – masz rację Asia, że robi różnicę sposób dodawania komentarzy na blogach). Ale przechodząc do rzeczy, biorąc tym samym udział w konkursie – marzy mi się urządzenie, do którego można włożyć głowę i które zrobi nam fryzurę zaprogramowaną w tym urządzeniu. Jak byłam mała to nawet zrobiłam na technikę takie cudo z kartonu 😀. Na tablecie ustawiasz fryzurę jaką chcesz, wkładasz głowę i fryzura się tworzy – loki, koki, upiecia, prostowaie, a może nawet farbowanie po wlaniu… Czytaj więcej »

Iza
Gość
Iza

Samoładująca się pralka. I nie chodzi o to, że „hehehe, taka ze mnie humanistka, że każde programowanie mi obce”. Po prostu byłabym szczęśliwsza, gdybym nie musiała więcej dotykać brudnych skarpetek mojego męża. -Oj nie przedaaaaadzaj, weż je raz dwa wrzuć do bębna i nie wyolbrzymiaj – taką radę mogłaby mi dać każda osoba, która nie widziała tych skarpetek. Mój mąż robi z nich rulony, więc chcąc niechcąc mamy wydłużony kontakt. Ta pralka mogłaby nie tylko ładować ciuchy z kosza, ale też sama je znajdywać po domu – ja często przegrywam z jego brudami w chowanego.

Małgorzata Twardzik-Smagoń
Gość
Małgorzata Twardzik-Smagoń

Ekologiczna Samopacająca Packa na Muchy z systemem WYMU-ZAO (wywal muche za okno) Żadne tam chemiczne szkodliwe badziewia. Nic więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne. Nic mi niestraszne, gdybym tylko miała takie cudo..
Pozdrawiam Małgorzata ( mieszkająca płot w płot z sąsiadem hodującym ptactwo gospodarcze i świnkę) 😑

Ania Kasprzyk
Gość
Ania Kasprzyk

Asiu, krótko – samomyjące się okna. Matka, jak do mnie przyjedzie raz na pół roku, to nigdy nie omieszka mi powiedzieć „No jak Ty możesz mieć TAKIE brudne okna.” A przecież ja przez nie wszystko widzę. I to jest DRUGIE piętro, na boga.

Paula
Gość
Paula

Dokładnie tak. Marzy mi się coś a la kuchenka, do której wsadzasz składniki, wybierasz program i oto magicznym sposobem obiad gotowy, wystarczy tylko nakryć do stołu. Nie jestem mistrzem gotowania, więc to byłoby dla mnie idealne urządzenie, które kupiłabym prawie za każdą cenę, a zadowolenie ukochanej osoby – bezcenne.

M AL Aga
Gość
M AL Aga

1. Urządzenie do teleportacji. Chciałabym być w wielu miejscach, ale nie lubię jeździć/latać.
2. Żel pod prysznic usuwający włoski że że skóry.
3. Samoopalacz, który nie będzie zostawiał tego okropnego zapachu.
4. Robot, który będzie jeździł po szybie i mył okna.
5. Zmywarka, która sama wypakuje naczynia we właściwe miejsce:)

Donata Sawczuk
Gość
Donata Sawczuk

Moim marzeniem najwiekszym jest to zeby spełniło się, to w co wierzy moja rodzina – że w naszym domu pierze i prasuje podłoga. Rozumiecie – mąż rzuca na podłogę skarpetki i normalnie czary mary a one same wędrują do pralki, same się piora, same suszą i same składają i normalnie magia odkłada je do półki. Myślę sobie, ze oni w to wierzą. Chcialabym takiej magii każdego dnia. Pozdrawiam.

kari
Gość
kari

Urządzenie do czyszczenia, mycia, osuszania i polerowania zlewu 🙂 jakaś turbo SZCZOTA 😁

Natt
Gość
Natt

A mi się marzy takie piękne urzadzenie do prania. Wrzucasz pranie, segreguje Ci je i kiedy dana partia (np. Czarne) jest zapełniona to pierze, następnie je jakąś super żelazne ramie wyciąga, nastepnie przechodzi przez maszynke, która je suszy i pracuje, następne ramie je składa i tak oto gotowe, czysciutkie, wyprasowane i posegregowane czeka na schowanie. Nigdy nie sadzilam, ze na myśl o takiej maszynie da sie podniecic.. No cóż 😂 O albo zmywarka, która sama segreguje i ustawia naczynia… Albo jakies małe urzadzonko przypominające małego kosmite, które będzie samo ścierać kurze i jednoczesnie będzie na tyle inteligentne żeby nie uszkodzić… Czytaj więcej »

Anna Borowiec
Gość
Anna Borowiec

Sprzęt – sprzętem.. ale czy nie marzyla by Wam się torebka z podświetlanym dnem? Włączanym np. przy zamku? Ile razy właczalyście latarke w telefonie, żeby coś znalezc w Waszych torebkach?

Btw: pozdrawiam wszystkich hejterów prasowania 😎

Magdalena Król
Gość
Magdalena Król

Dla mnie równie ważne obok prasowania jest czyste auto! Najczęściej jednak podczas szorowania auta, głównie mokra jestem ja, mój chłopak, a na końcu auto! Dlatego sprzętem, który ułatwił by mi życie (i marzy mi się aby go mieć!) jest automatyczna, schowana i sprytnie uruchamiająca się MYJNIA GARAŻOWA! Wyobraźcie sobie: zajeżdżasz do garażu ubłoconym i brudnym samochodem, a wyjeżdżasz czyściutkim i pachnącym, nie kiwając nawet palcem! Coś wspaniałego!

Adrianna Polak
Gość
Adrianna Polak

Ja zmywarkę mieć bym chciała, która się opróżnia sama!

Kornelia Be
Gość
Kornelia Be

Najbardziej nie lubię wyrzucać śmieci. Trzeba codziennie chodzic z worem pełnym zanieczyszczających środowisko odpadków i patrzeć na to jak ogromne kubły stają się pełne, za każdym razem wyobrażając sobie te wielkie wysypiska w wątpliwy sposób dekorujace nasze miasta. Marzy mi się coś w stylu domowej utylizatorki śmieci, tak jak ta maszynka z simsów, ale z opcjami recyklingu albo pozyskiwania energii z bioodpadków. Kurcze ale to by bylo niegłupie rozwiązanie, jak myślisz? :) Pozdrawiam Cię Asiu

Marta
Gość
Marta

Ja to bym chciała przycisk, który zatrzymał by wszystko wokół i mogłabym się w końcu wyspać nie tracąc czasu 😴

Wika Kępa
Gość
Wika Kępa

Zdecydowanie odkurzacz, który sam by wyglądał z szafy, podejmował decyzje „że to najwyższa pora na odkurzanie”, następnie grzecznie odkurzyl i sam posłusznie schował się do szafy. :D

Katarzyna Justyna Bednarczyk
Gość
Katarzyna Justyna Bednarczyk

Jestem osobą żyjącą „tu i teraz”. Tzn. ja wiem, że są aparaty, kamery, dyski zewnętrzne itd. ale chyba najbardziej przydałby mi się automatyczny zapisywacz wspomnień. Takie urządzenie, które zapisuje najważniejsze momenty w życiu np. pierwszy krok dziecka (kiedy Ty skaczesz z radości), pierwsze „mama” (kiedy po twarzy lecą łzy wzruszenia) czy koncert ulubionego artysty (bawisz się nie myśląc o trzymaniu aparatu/telefonu). Taki przydaś, który pozwala żyć i w pełni przeżywać „tu i teraz” a sam zapisuje najpiękniejsze, najważniejsze chwile życia. Sama bardzo żałuję, że nie nagrałam wielu wspaniałych momentów mojego życia.

Kasia Wolak
Gość
Kasia Wolak

Nie miałabym nic przeciwko „samorozwieszającejpranie” pralce.Odkąd jestem w ciąży moj ukochany Mąż usilnie stara się mnie we wszystkim wyreczyć (*Kochanie,nigdy Ci się za to nie odwdzięczę 😘),ale rozwieszanie prania w Jego wydaniu…no umówmy się Asia,nieładny widok.Już nawet nauczyłam,że trzeba je strzepnąć-co z tego skoro lądują na suszarce niedbale rzucone.Aż słyszę w nocy jak się tworzą dodatkowe zagniecenia.Pralki pewnie szybko nikt nie wymyśli,ale z nowym generatorem pary Braun zniosę każde rozwieszone przez mojego Męża pranie, 😍

Natalia Janikowska
Gość
Natalia Janikowska

Ja od kiedy pamiętam marzyłam o kabinie do przebierania, w którą wystarczyło by wejść i z bazy dostępnych ubrań teleportowalaby je na nas :D jako dziecko zawsze najbardziej denerwowało mnie poranne ubieranie, zawsze zabierało najwięcej czasu (wiadomo czasy przed makijażem 🤷‍♀️). Taka przebierania zainspirowana simsami, gdzie wieczorem klikasz w aplikacji co chcą ubrać a rano 3 sekundy i wszystko masz na sobie. Czy to nie byłoby cudowne? :)

fanny_twitting
Gość
fanny_twitting

-samoczyszczący się ekspres do kawy, w pełni automatyczny. Ma idealnie spieniać mleko, przygotowywać karmel i posypki i robić kawy piękniejsze niż na reklamach kawowych sieciówek – i duuuużo, duuuużo lepsze :D A po wszystkim idealnie się wyczyścić i zdezynfekować ;) -mobilny odkurzaczyk – ale nie myślcie o roombie, która obija się o ściany. Nie, to ma być maleństwo, które wciśnie się w każdy kąt (za łóżkiem, szafą, tam, gdzie gromadzą się pokłady kurzu), łazi po ścianach, a do tego ma wysuwane „ramiona”, którymi podnosi książki. Plus oczywiście funkcję zwilżającą – po odkurzeniu ładnie zmyje. -pralko-suszarko-prasowarka. co tu tłumaczyć… wkładasz brudne,… Czytaj więcej »

Basia Majoch
Gość
Basia Majoch

Kojarzycie ten dowcip? Rozmawiają dwa bobasy w wózkach: – Jesteś zadowolony ze swojej mamy? – Zasadniczo tak, tylko pod górkę trochę zwalnia. Nie wiem jak Wy, ale ja tak mam zawsze. Gdy (nie tylko w macierzyństwie) robi się pod górkę zaczynam zwalniać. Nieważne czy atakuje nas wiatrówka, dopada bunt dwulatka, szef dosuwa kolejne nadgodziny czy też ktoś rysuje mi auto. Znowu. Jednocześnie drą mi się ulubione dżinsy i psuje nowa pralka gdy tymczasem męża z nóg zwala grypa. Powszechnie wiadomo, że nieszczęścia chodzą parami, w moim przypadku najczęściej jednak kumulują się w małą armię, czekają za rogiem i uderzają zmasowanym… Czytaj więcej »

Dorota P
Gość
Dorota P

A mi tam się marzy robot, do którego mogłabym zadzwonić i poprosić o zrobienie zakupów i obiadu😜 życie wtedy byłoby przyjemniejsze i miałabym więcej czasu dla siebie 😜
Poza tym:
-robot chodzący za mnie do pracy
-wytwarzacz pieniędzy
I byłabym w niebie 😂

Urbańczyk Anna
Gość
Urbańczyk Anna

Zastanawiam się i zastanawiam – jakie urządzenie ułatwiające życie przydałoby mi się najbardziej? No i mam prosty wniosek: po prostu ktoś mądry powinien stworzyć ŻycioUłatwiacz (lub też bardziej światowo LifeSimplifier?), który poradzi sobie z każdym problemem w domu. W zależności od potrzeby może sam odkurzać, zmywać i prać. Ba, on na pewno sam będzie wyczuwać, że powinien to już zrobić! Bo w sumie z tym też mam kłopot i orientuję się, że czas na pranie, kiedy nic więcej do kosza z brudami się nie da wcisnąć…

Zuzanna Kraus
Gość
Zuzanna Kraus

Życie byłby dla mnie łatwiejsze, gdybym posiadała maszynę pozwalającą na wymazywanie z mojego otoczenia ludzi pragnących jedynie podzielić się rozżaleniem, agresją i niezadowoleniem ze swojego życia. Osobiście wkładam wiele pracy w to, żeby unikać takich relacji i nie roztaczać wokół siebie marudnej i dramatycznej aury. Więc dlaczego moje codzienne starania mają iść na marne przez Panią Grażynę w kolejce u lekarza która wie, że powinna wejść wcześniej niż ja lub Pana Żula pod blokiem wykonującego niecenzuralną serenadę, bo szłam po złej stronie chodnika. Za pomocą maszyny byłoby „klik” i wrzeszczący Pan Żul znikł.

Marta Świączkowska
Gość
Marta Świączkowska

A ja czekam na Photoshopa do ubran. Zły kolor? Trochę się przytyło? Za krótkie? Plama się nie doprała? No to myk do takiej specjalnej szafy i szybko tam zmieniamy właściwosci, rozciągamy, dobieramy idealny odcień, ba, nawet prasujemy zagniecenia…. A może nawet sklonujemy ulubiona bluzkę?
Sa juz chyba jakieś specjalne nanowlokna które mogą zmieniać kolor, ale to by było mistrzostwo :-)

Aleksandra Nowacka
Gość
Aleksandra Nowacka

Mnie by się przydała autoporządkująca szuflada na bieliznę. Nie wiem jak to się dzieje (a wiem, że przydarza się nie tylko mi!), ale bałagan tam robi się sam, elementy odzieży się mieszają, plączą, poranki przez to wydłużają… :-)

Lenny Valentino
Gość
Lenny Valentino

Wehikuł czasu świetny pomysł! Cofnęłabym się do momentu, który był przed momentem, w którym wypaliłam żelazkiem dziurę w ukochanej jeleniowej poduszce ;( a z takich innych to może wino samochłodzące? Bo takie nieszczęścia to tylko zapić i zakleić naszywką „shit happens” ;)
comment image

Madzia_26
Gość
Madzia_26

Marzy mi się magiczna maszyna… do… napisania pracy magisterskiej 😂😂😂😂🙈🙉🙊.
Proszę?? :)

Wioletta
Gość
Wioletta

Sprzętem, który ułatwiłby mi życie byłaby samo-zmywarka. Jak każdy mam problem z tym żeby naczynia do niej trafiły a później były wyjęte do szafek. Ona miałaby robić to za mnie. Byłaby wprost idealna i zaoszczędziłabym swój czas, którego nie da się rozciągnąć.

Gosia
Gość
Gosia

Jako kompletna anty-fanka prasowania (i idealistka zarazem) marzę, by powstała magiczna pralko-suszarko-prasowaczka – brzmi dziwnie i nierealnie? No być może, ale miało być jedynie fajnie, a nie racjonalnie ;)

Ania Szymańska
Gość
Ania Szymańska

Okej, gdy przeczytałam post nie miałam zamiaru brać udziału w konkursie, bo zwyczajnie nie miałam pomysłu. Tzn. uważam, że ułatwienia są fajne (jak fajne żelazko, którego nawet nie posiadam jako studentka :p), czy bardziej zaawansowane, które jeszcze nie zostały fizycznie zakotwiczone w świecie (o ile można tak powiedzieć) typu właśnie wehikuł czasu. Przeczytałam kilka pomysłów pań tutaj i serio fajne i przydatne (pewnie kiedyś też zamarzę o maszynie, która napisze za mnie pracę magisterską :p ) Nie rozwodząc się nad tym za bardzo, przechodzę do sedna Aktualnie tym co najbardziej by mi się marzyło jest… teleporter Żeby mój związek na… Czytaj więcej »

Sayvel
Gość
Sayvel

Maszyna do kłócenia się z moim chłopakiem o…żelazko! Ewentualnie ładowarka cierpliwości. Jakiś czas temu nasze żelazko umarło na skutek zrzucenia go z deski do prasowania. Z racji przeprowadzki, urządzania się i miliona superważnych wydatków, stwierdziliśmy, że poczekamy z zakupem wypaśnego modelu. Możemy przecież wziąć stare żelazko rodziców. Działa? Działa. Prasuje? No, załóżmy. Od półtora miesiąca żadna koszula, sukienka czy spodnie nie są wyprasowane tak, żebym nie wstydziła się w tym wyjść. Ale winne jest wszystko tylko nie to beznadziejne żelazko. Zły materiał, zła woda, płyn do zmiękczania, który nie zmiękcza, brak umiejętności dobrego prasowania. Więc albo ktoś wymyśli tę ładowarkę… Czytaj więcej »

Wiola Radwańska
Gość
Wiola Radwańska

Ja chciałabym tylko maszynę, która każdego dnia rano wyciągnie mnie z łóżka i postawi na nogi . Nie zaszkodziło by, gdyby miała do tego dodatkowo funkcję wykonywania makijażu, żebym mogła bez wstydu wyjść do ludzi 😀😁.

Bettina Imiołczyk
Gość
Bettina Imiołczyk

Mi to tylko brakuje zmywarki samo ładującej i rozładowującej się bo niestety cała rodzina głucha na prośby i groźby 😞 a mi się tak marzy wejść po całym dniu w pracy do czyściutkiej kuchni , bez talerz , kubków ( że też nigdy im ich nie braknie ) i garów które piętrzą się na wszystkich wolnych powierzchniach i wkurzają mnie niemiłosiernie 😕 Czyli zmywareczka z rączkami, ktora sama pakuje sobie wszysto do brzuszka 😀

Edyta7
Gość
Edyta7

Ohhh dałaś mi szansę na rozluźnienie.Zamknęłam oczy. Wyobrazilam sobie coś, co mogłoby ułatwić mi życie a jednocześnie odciążyć mnie od codziennych obowiązków które z dnia na dzień piętrzą się jak fale na morzu. I tak właśnie marzy mi się samogotujaca kuchenka myjącaza sobą naczynia. Lubię gotować ale niestety w domu mam samych niejadków… robiąc obiad muszę zrobić cztery różne wersje… a wiecie ile to czasu, ile potu, ile pracy i cierpliwości… Bo córcia nie zje kotleta, synek ziemniaków, drugi nie lubi pomidorowej, mężuś nie zje placków ziemniaczanych. Ten tylko naleśniki, tamta tylko sznycle ! Samogotująca kuchenka wraz z jednoczesnym myciem… Czytaj więcej »

Mateusz Stankiewicz
Gość
Mateusz Stankiewicz

Jestem facetem, prasowania nauczyło mnie życie kiedy koszula wyglądała jak wyjęta krowie z gardła, a narzeczona była uchwytna pod telefonem na tyle, żeby zdradzić w której szafce ulokowane zostało znienawidzone przez domowników żelazko 😉 Natomiast reprezentując osobniki płci przeciwnej chciałbym dodać, że nic w życiu by się nie przydało bardziej niż czytnik kobiecych myśli, mniej więcej pokroju drukarki, reagujący na hasło: „Domyśl się”. Gdyby ktoś się kiedyś zdecydował na badania czy testy odnośnie stworzenia takiej maszyny to polecam się! Pozdrawiam

Patrząc inaczej
Gość
Patrząc inaczej

Zatyczki do uszu! Ba! Intuicyjne zatyczki do uszu! Znasz to uczucie kiedy wsiadasz do tramwaju czy pociągu, a tam od razu spotykasz się z falą narzekania i marudzenia? Że pogoda nie taka, że dzieci niegrzeczne, że paliwo drogie? A jeszcze na nasze nieszczęście to całe nieszczęśliwe społeczeństwo dookoła nas skumuluje się w jednym, wielkim lamencie. A Ty jedziesz tym tramwajem i już wytrzymać nie możesz, muzyka w słuchawkach głośniej grać już nie może, a jednocześnie towarzyszy Ci strach że nie usłyszysz przez to ważnego komunikatu o zmianie trasy danej linii bądź nazwy przystanku. I jesteś kompletnie rozdarty, bo marudzenia współpodróżnych… Czytaj więcej »

sylwki
Gość
sylwki

Ja najchętniej zainwestowałabym w „wyłącznik myślenia”, tego wiecznego analizowania, zastanawiania się nad tym czy robię dobrze czy źle, czy nikt nie zrobi z moich słów czy wyglądu mema, „co ludzie powiedzą”, czy składać podanie do pracy do firmy, czy nie pomyślą, że jestem dla nich zbyt przeciętna. Życie byłoby dużo prostsze :)

Olka
Gość
Olka

Osobiście wyczekuję pojawienia się na rynku samoskładającego się łóżka z katapultą. A to dlatego, że jestem niereformowalnym śpiochem. Szczególny brak motywacji do wyjścia spod kołderki odczuwam w dni, kiedy nie idę rano ani do pracy, ani na zajęcia. Zdarza się, że zwykły budzik, mimo że nastawiony na największą głośność, nawet mnie nie obudzi, całymi godzinami potrafię przesuwać drzemki o kolejne 10 minut, próbowałam już uciekającego budzika, ale wbrew pozorom, po przebieżce też można wrócić do drzemki… oj, można i to jak :) Czasami próbowałam też przechytrzyć samą siebie i np. nie myłam włosów wieczorem, żeby z rana szybko nadeszło otrzeźwienie.… Czytaj więcej »

Paulina Kłos
Gość
Paulina Kłos

Zaczął się czas sesji więc obecnie najbardziej ułatwiającą życie byłaby maszynka do zapamiętywania zagadnień do egzaminów. Raz przeczytam notatki może dwa i wszystko zostaje w bazie zapisane i posegregowane. Podczas egzaminu czytając pytanie dane zagadnienie byłby wyszukiwane i wszystko jasne. Żadnych pomieszanych tematów, pustki w głowie i nieprzespanych nocy :) to byłaby maszyna idealna!

Małgosia
Gość
Małgosia

Jest taka jedna rzecz, która by mi znacznie ułatwiła życie – odszukacz. Maszyna, która odszukuje wszystkie zagubione rzeczy. Już to widzę oczyma wyobraźni, standardowa sytuacja, 5 minut do wyjścia z domu, sięgam po klucze, a tu na haczyku, gdzie być powinny, ich nie ma, wtedy, zamiast gorączkowych poszukiwań, zapuszczam odszukacz i po minucie klucze są znalezione. O, albo np. daję odszukaczowi komendę „Znajdź mi chłopa, z którym będę mogła wytrzymać, i który będzie mógł wytrzymać ze mną i to może nawet w stanie szczęścia, a nie ciągłego obustronnego wkurwu. No wiesz, takiego, żeby kochał i dał się kochać.” I odszukacz,… Czytaj więcej »

Anna Jakubczyk
Gość
Anna Jakubczyk

A mi się marzy symulator idealnego Chłopa 💓 sprząta, gotuje, pierze, prasuje. nie spędza dnia z piwem przed Tv, za to odrabia lekcje z dziećmi 😊Wita mnie każdego dnia pysznym latte i słowami: „Jesteś piękna ” 😍 chodzi ze mną na zakupy, doradza przy ciuchach lepiej od koleżanek i tacha torby jak Pudzian w „spacerze farmera” 💪💪 mało tego! Seks jest taki, że o Mamo moja! sprytne pokrętełka pozwalają regulować rozmiar, wibracje i inne cuda 😉 w końcu gra wstępna byłaby czymś więcej niż klepnięciem w dupę i rzuconym tekstem: „ściągaj majty Stara” 😕 moja Mamusia uwielbiałaby tego Zięcia a… Czytaj więcej »

Iwona
Gość
Iwona

zaginacz czasu :D uczę się do późna na egzamin, pora w końcu się położyć by mieć siłę bawić się w życie, ale już świta więc nastawiam zaginacz czasu, kładę się spać, na zegarze mija godzina, a ja BAM spałam bitych 9 godzin. Wracam autobusem do domu i przyrzekam, uwielbiam czytać przez drogę, ale dziś akurat nie ten humor, złe ciśnienie, ktoś był na zajęciach wyjątkowo zgryźliwy, albo nagle wszystkie starsze panie postanowiły wybrać się na wycieczkę i nie ma, no nie ma gdzie usiąść. Biorę zaginacz czasu… no i BAM 2 minuty później jestem na miejscu ;) jakby jeszcze przy… Czytaj więcej »

Iwona
Gość
Iwona

chociaż chyba zmieniłam zdanie XD właśnie usłyszałam jak w kuchni współlokatorka puściła coś co na pewno nie było ciche i pachnące. Na pytanie czy komunikuje się z kosmitami odpowiedziała: tak, ale najwyraźniej ty też odbierasz te fale <3 Chyba potrzebuję coś co ograniczy moje supermoce...

PS: ale i tak ją kocham, jak męczyłam się pół godziny z prasowaniem sukienek zabrała mi żelazko <3 i wytrzymała moje komentarze: tylko ostrożnie, na pewno się nie spali? zobacz, tu się chyba coś odbarwiło! uważaj, nie oparz się!

Anna
Gość
Anna

kieszonkowy, intuicyjny, zsynchronizowany z kalendarzem rozszerzacz pamięci operacyjnej mózgu . Samoistnie zapisujący błyskotliwe acz ulotne pomysły, przywołujący w ułamku sekundy najcelniejsze cięte riposty, przechwytujący i utylizujący głupie myśli własne oraz niechciane rady i szpile życzliwego otoczenia:)

Łukasz
Gość
Łukasz

Znacie to? „-Ja to proszę pana mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano, za piętnaście trzecia. Latem to już widno. (…) Śniadanie jadam na kolację,więc tylko wstaję i wychodzę.” To wyobraź sobie, że mam całkiem podobnie :) Tylko nie jestem w stanie tak zaplanować swojej podróży jak bohater „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Koleje są nieprzewidywalne. Teraz nawet zabrali nam tę tablicę, na której pokazują Ci z którego peronu i o której godzinie odjeżdza Twój pociąg, więc muszę często liczyć na swoją przebiegłość i przeBIEGŁOŚĆ (umiejętność szybkiego biegania między peronami). I kiedy do pracy masz 50 km, a często ten… Czytaj więcej »

Mary
Gość
Mary

No raczej, że mężczyznouszczęśliwiacz (z funkcją mycia okien i anihilowania kocich włosów z powierzchni wszelkich). Nic tak nie psuje wystroju mieszkania, jak skwaszony chłop. A tak raz dwa byłby szczęśliwy, a ja bym mogła spokojnie… poprasować (jak już jestem cała pokryta kłaczkami, to niech chociaż na gładkim) ;)

Szysz
Gość
Szysz

Strasznie długo zastanawiałam się nad odpowiedzią. Ja to bym chciała mieć klime. Już tak nie mogę z tymi upałami, że nawet Kot już wydaje się za gorący! Dobra – przyznaję – topie się w 25 stopniach, ale ja po prostu nie chciałabym się pocić, bo słońce w sumie to mi do końca nie przeszkadza. No w zasadzie klima jest do kupienia, ale szczerze jest tyle lepszych wydatków.. lody, truskawki, kawa, lody, lody z kawą, kawa z lodami.. wspominałam już o lodach? :D

Sara Skupień
Gość
Sara Skupień

Nie ma co ukrywać, wszyscy mamy ten sam problem – śmieci. Spacer po mieście, czy trekking w górach, wszędzie przewala się cudzy syf, wystarczy spojrzeć uważniej (kolejny problem – ludzie ładnie nauczyli się widok śmieci ignorować). Co to ma do mojego wymarzonego sprzętu? Ano chciałabym mieć taki jakby fazer ze Star Treka, tylko działanie polegałoby na „znikaniu” śmieci, wiecie, klik i nie ma. I najlepiej, żeby każdy taki miał: problem segregowania i wynoszenia śmieci czy sprzątania po sobie rozwiązany! Myślę, że jednak fajnie żyć w czystym domu, ale on nie sprowadza się tylko do naszych czterech ścian.;)

Ewelina
Gość
Ewelina

Mnie to przydalyby się samokarmiące sztućce, bo kiedy wracam z pracy to nierzadko nie chce mi się machać ręką podczas jedzenia! 😂

Kat
Gość
Kat

Jedyne, czego tak naprawdę bym potrzebowała, to generator jedzenia. Najbardziej na świecie nienawidzę babrania się w kuchni, nawet zrobienie kanapki jest dla mnie tak nudnym zajęciem, że zaczynam gadać do siebie (albo wołam chłopa, żeby stał obok i towarzyszył mi w tej jakże okropnej czynności). A fast-foodów typu „wrzuć do mikrofali i gotowe” nie jem, bo organizm od razu wprowadza bunt na pokładzie. Na szczęście mój luby umie gotować, trochę mnie to ratuje. Tylko jednak w sytuacji, gdy ja jestem wegetarianką, a on mięsiwo lubi, nie zawsze nam się udaje wymyślić obiad, który zadowoli oboje. A że luby też nieograniczonej… Czytaj więcej »

Życie Pełną Parą
Gość
Życie Pełną Parą

W swojej odpowiedzi chciałabym swoim męskim okiem spojrzeć na obowiązki domowe…a raczej sposób, by ich uniknąć :)) Z góry uprzedzam, że jest to wytwór mojej bujnej wyobraźni, nie poparty żadnymi faktami, aczkolwiek inżynierowie BRAUN mogą mnie zaskoczyć, bądź ktoś inny spojrzy na mój pomysł hojnym okiem :) Pamiętacie może te słowa: „dalej, dalej ręce Gadżeta ?” – i właśnie kapelusz z taką funkcją byłby niezastąpiony w moim domu na co dzień, zwłaszcza, że w ciągu 5 minut żona potrafi wydać mi ze 20 poleceń: kochanie przyniósłbyś mi szklankę mąki, umyj okno w kuchni, odkurz dywan w salonie, postaw wodę na… Czytaj więcej »

Weronika  Bąk
Gość
Weronika Bąk

Mi to by się marzył sprzęt do rozplątywania słuchawek, albo magiczny magnes, który znajdywałby rzeczy w mojej torebce bez dziesięciominutowego wyciągania wszystkiego zanim potrzebna na teraz pomadka wpadnie w moje ręce. Nie pogardziłabym też robotem usypiającym dzieciaki, tyle zaoszczędzonego kołysania i proszenia się „no uśnij już”. A za układacza ubrań w szafie oddałabym wszystkie pieniądze, do teraz nie wiem jak to się dzieje, że wieczorem porządek a rano po tym jak zdążę się zastanowić i ubrać zastaję pole bitwy: ubrania vs krasnoludki. 🤔

Marta Jastrzębska
Gość
Marta Jastrzębska

Moim odwiecznym problemem jest nieład w szafie. Nawet najlepiej zaprojektowana szafa nie potrafi okiełznać mojego bałaganiarstwa. Sama jestem sobie winna, bo ciuchy na następny dzień wybieram…następnego dnia. Rano zaczyna się więc gonitwa, grzebanie w szafie w poszukiwaniu błękitnej bluzki (bo na pewno taką miałam), która idealnie pasuje do tej czarnej spódnicy, która gdzieś tu jest. Gdy rzeczy już są namierzone, zdaję sobie sprawę, że albo rezygnuję z kawy, albo spóźniam się do pracy. Nie wspomnę już o tym, że wszystko muszę wyprasować, bo nigdy nie robię tego bezpośrednio po praniu. W związku z tym tragicznym początkiem każdego dnia marzy mi… Czytaj więcej »

Jola Sołtyk
Gość
Jola Sołtyk

Teleport żeby omijac korki😎być przed czasem by kogoś uratować z opresji heh jak super bohater

Ola
Gość
Ola

Mój sprzęt ułatwiający życie…taki pomysł z czasów dzieństwa, a dzisiaj choć mam 31 lat dalej myślę sobie,że to wcale nie był pomysł pozbawiony sensu. Pamiętacie jeszcze te czasy kiedy u fryzjera były ogromne maszyny do suszenia włosów ( takie wielkie nakładane w odległości 5-10cm) chełmy na głowę. I ja tak sobie myślałam…ohhh fajnie by było mieć coś takiego co szczelnie styka się z głową, myje i suszy włosy i do tego je układa….nie musi być już jakaś wytworna fryzura…ale umówmy się dla włosów prostych jak druty (a takie mam) już lekkie przejechanie lokówko-suszarką obrotową daje wrażenie,że jednak trochę o tę… Czytaj więcej »

Gabriela
Gość
Gabriela

Jest taka jedna rzecz, o której marzę od dziecka – lodówka, jak w grze The Sims. Tzn. taka, w której jest wszystko na cokolwiek ma się ochotę, w dodatku za darmo i bez robienia zakupów!

Klaudia Król
Gość
Klaudia Król

Ja chciałabym maszynę, która co rano spychala by mnie z łóżka, przy mojej miłości do spania byłaby bardzo przydatna

Zuzanna Piekarz
Gość
Zuzanna Piekarz

A mnie marzy się wywoływacz deszczu! Czerwiec w tym roku jest wyjątkowo parny, powietrze zdaje się stać w miejscu, a pot współpasażerów podróży w MPK gryzie w nos. Czekałam od dwóch tygodni na choć jedną kroplę spadającą z nieba. Nic, tylko susza. Gdybym miała taki wywoływacz deszczu mogłabym użyć go, gdy pył wielkiego miasta byłby już nie do zniesienia. Szybko dałabym znać wszystkim w okolicy, żeby się schowali, przepłukałabym ulice, a potem wyłączyła opady i cieszyła się świeżym powietrzem. Świeżym nawet tu, w Krakowie :)

Magdalena Proć
Gość
Magdalena Proć

Sprzęt ułatwiający życie? Automatyczny podlewacz roślin, uwielbiam zioła i kwiaty ale niestety często je zaniedbuję :(

Magdalena Oremek
Gość
Magdalena Oremek

To ja poproszę zamrażarkę, w której nigdy się nie kończą lody waniliowe. Tak żeby kiedy mąż wyjeżdża w delegację było co z dziewczynami przy dobrym serialu zjeść, a później kiedy mąż wróci, żeby umilić sobie to prasowanie góry prania. :)

Katarzyna Jasińska
Gość
Katarzyna Jasińska

Wiesz o czym dzisiaj marzyłam?
O takim fotelu samochodowym, z zamocowanym fotelikiem, co bym go mogła w salonie postawić, wsadzić dziecię, zrobić „pstryk” i fotel udaje ruchy podczas jazdy. A przyszło mi to do głowy, jak syn mój, rodzony, jedyny, tłukł się przed spaniem nocnym godzinę.

Dominika K
Gość
Dominika K

Mi przydałyby się sprzęty takie jak: szybkoodnajdywacz torebkowy (bo wiadomo, że w kobiecej torebce znajduje się wszystko prócz porządku, wiec fajnie by było gdyby montowano taki sprzęt, ktory w sekunde znajduje pożądaną rzecz), poranny ekspresowy nakładacz makijażu i wieczorny zmywacz (ileż czasu można by wówczas zaoszczędzić na fit śniadanie i wieczorny kieliszek wina z kawałkiem pizzy!), facetozrozumywacz (czyli robot przekladajacy z męskiego na nasze) i zarazem kobiecy przekazywacz myśli do facetów (żeby i oni w koncu mogli nas zrozumiec). To takie moje pobożne życzenia. A jeśli juz nie można prosić o to wszystko, to przynajmniej przydałaby się cierpliwość :)

Joanna
Gość
Joanna

* Foto-rzęsy – mrugnięciem oka uwieczniałabym niepowtarzalność chwil, bo czasem mijają nim w ogóle pomyślę, żeby sięgnąć po aparat * Pager do pilota tv – nieustannie ginie, ostatnio notorycznie dzwoniłby w pralce, bo najmłodsza córka stara się zabić zarazki. Chciałabym móc tez czasem zdzwonić się z kluczami 😉 * Inteligentny kran z automatycznym mini strumieniem wody o odpowiedniej temperaturze. I autoprzełącznik z prysznica. Zraszając kwiaty w wannie czasem potem obrywam strugą po świeżym make up’ie * Automat powtarzający 5 słówek z 5 języków dziennie – szybciej zostałabym poliglotką * Paragoner- sorter namacalnych śladów po zakupach, żeby można było pozbyć się… Czytaj więcej »

Joanna Pachla
Gość
Joanna Pachla

hej, hej! napisz do mnie na joanna.pachla@gmail.com – zdaje się, że wygrałaś! ;)

to wi
Gość
to wi

Taki generator pary poskromiłby wielkie stosy mojego prania ułatwiając mi prasowanie. Idąc drogą takich ułatwień życie stałoby się łatwiejsze dzięki wehikułowi czasu, gdzie mógłbym się cofnąć i anulować złą decyzję, zmienić zdanie czy postąpic inaczej (bo każdy z nas podejmuje nieraz pochopne decyzje, pod wpływem emocji czy po prostu uważa coś za słuszne i nie słucha radinnych). Mimo wszystko jednak życie ułatwiłoby mi : – TŁUMACZ NASTROJÓW – co jak co ale zarówno moje dzieci jak i żona mają humorki, że po prostu nie idzie ich zrozumieć. Foch nie wiadomo o co, złość z byle powodu czy smutek to coś,… Czytaj więcej »

Emilia Kuczyńska
Gość
Emilia Kuczyńska

Jaki sprzęt ułatwiający życie by mi się marzył? Ponad miesiąc temu wyprowadziłam się z domu i od tego czasu mieszkam razem z narzeczonym. Wiecie jak to jest.. dopiero wtedy uczymy się żyć. Przydało by nam się urządzenie, które mówiłoby nam o ważnych kwestiach. Robicie pranie, a urządzenie do Was: nie wkładaj tej różowej bluzki z białą koszulą! Och, ile to by oszczędziło nam zakupów. A skoro przy zakupach jesteśmy. To w takim markecie urządzenie mogło by przypominać, kup masło, kup masło, kup masło. I wtedy nie musielibyśmy w pracy jeść samego chleba z serem. O! A podczas gotowania, mogłoby nam… Czytaj więcej »

Urszula Bednarczyk
Gość
Urszula Bednarczyk

Mój wymarzony magiczny przedmiot ułatwiający codzienne życie będzie trochę egoistyczny, a zarówno praktyczny. Marzy mi się pilot dzięki którym mogłabym zatrzymać choć na chwilę bez ruchu, wrzasku i piski swoje dzieci, by móc w spokoju posprzatac swój dom, a później delektować się porządkiem w swoim domu. Obecnie mam wrażenie, że co posprzątam to nie minie godzina a bałagan jest na nowo. Jak żyć kiedy matka ma hopla na punkcie czystości. Zdecydowanie taki pilot byłby mi potrzebny ☺

Urszula Bednarczyk
Gość
Urszula Bednarczyk

Mój wymarzony magiczny przedmiot ułatwiający codzienne życie będzie trochę egoistyczny, a zarówno praktyczny. Marzy mi się pilot dzięki którym mogłabym zatrzymać choć na chwilę bez ruchu, wrzasku i piski swoje dzieci, by móc w spokoju posprzatac swój dom, a później delektować się porządkiem w swoim domu. Obecnie mam wrażenie, że co posprzątam to nie minie godzina a bałagan jest na nowo. Jak żyć kiedy matka ma hopla na punkcie czystości. Zdecydowanie taki pilot byłby mi potrzebny ☺

Ewa Łukaszewska
Gość
Ewa Łukaszewska

Wehikuł czasu… spotkałabym Wszystkich nieobecnych, używałabym w nadmiarze i nie miała czasu na robota kuchennego, żelazko, pralkę, suszarkę i inne dyrdymały ;) Ot – marzenia… Tym czasem zmykam prasować kolejny biały kołnierzyk na jutro ,…. Schodzenie z obłoków na ziemię w niedzielę wieczorem może skończyć się poważną kontuzją…. Ideał nie sięga bruku! Ideał złamał kończynę w zetknięciu z brukiem ;) Ułatwiajmy sobie życie, bo po co je komplikować ;)

Nat
Gość
Nat

Robot posiadający algorytm obliczania terminu niezapowiedzianej wizyty teściów na podstawie ich ubiegłych odwiedzin i sprzątający przed ich domniemanym przyjazdem :)

Julia
Gość
Julia

Mi osobiście i myślę, że nie tylko mi, przydałoby się coś, co informuje o tym, gdy coś popsuje się w lodówce i nie tylko w niej. Niby proste, ale jakże życiowe. Nie ma nic gorszego, niż to, gdy zaplanujesz sobie ugotowanie obiadu z „resztek”, ale okazuje się, że te „resztki” zostały kupione 500 lat temu, a nie tak jak Tobie się wydawało 5 dni temu. Uwierzcie, a z resztą co mi macie wierzyć… Na pewno same wiecie, że w wirze obowiązków ciężko jest zrobić obiad z dżungli w słoiku 😂

Kasia
Gość
Kasia

Mi to się marzy taki odkurzacz co to będzie wchłaniał tak bez przerwy wlosy mojego psiaka z każdej części mojego domu. Aktualnie jest tak, że urządzam sobie odkurzanie i mycie podłóg, no i jest super a po 30 minutach wchodzę do kuchni a tam pełno małych czarnych kłaczków na białych płytkach. Taki super wielozadaniowy odkurzacz bardzo ułatwiłby mi życie :)

Angela Makowiec
Gość
Angela Makowiec

Moim wymarzonym urządzeniem, który ułatwiłby pracę wielu osobom jest robot, który posiadałby wiele funkcji takich jak: odkurzanie podłogi, ściąganie kurzy, prasowanie i nakładanie nowej rolki papieru :)
Do tego powinien być zaprojektowany w taki sposób, żeby zmieścił się w najmniejszy nawet zakamarek. I wiadomo powinien być ładny :)

Aleksandra Pawlik
Gość
Aleksandra Pawlik

Maszyna, która czyta w myślach i to wykonuje 😂np. Myślę, że muszę wrzucić pranie do pralki i ona za mnie to robi 😂 miałabym więcej czasu na zabawy z synem i odpoczynek 😂 oczywiście wszystko w granicach rozsądku:)