Szczęścia nie kupisz. Ale kawę mógłbyś zrobić

Podobno istnieje nieskończona liczba przepisów na szczęście. Dla jednego będzie to brak budzika ustawionego na szóstą rano, dla drugiego awans w pracy, dla trzeciego wakacje na Dominikanie, a dla czwartego – dycha, znaleziona w kieszeni portek przed praniem. Dla mnie przepis na szczęście zawiera trzy całkiem proste składniki: czułość, czekoladę i dobrą kawę.

Z czułością – wiadomo – im więcej, tym lepiej. Z czekoladą – podobnie. Z całym szacunkiem dla Marilyn Monroe, ale to nieprawda, że diamenty są najlepszym przyjacielem dziewczyny. Przynajmniej w moim prywatnym rankingu już dawno zdetronizowała je czekolada. A co z kawą? Każdemu według jego potrzeb. Oczywiście wierzę, że są ludzie, którzy akurat nie mają takiej potrzeby i mogą obejść się bez kawy, natomiast życie pokazuje, że z nimi jak z yeti – wszyscy o nich słyszeli, ale nikt ich nigdy nie widział.

Od razu muszę jednak przyznać się Wam do paskudnego grzechu, jakim przez lata było u mnie… zaniedbanie. Przez te wszystkie lata jakoś nie umiałam zmotywować się, żeby poszukać dobrego ekspresu. Zawsze były ważniejsze wydatki albo moje lenistwo brało jakoś górę. Bo z ekspresem – wiadomo: trzeba wybrać, kupić, później nauczyć się jeszcze obsługi, a po tej obsłudze – przynajmniej od czasu do czasu wyczyścić. I wszystko to jawiło mi się jako okropnie uciążliwe i niewygodne. Nic dziwnego, że zagotowanie wody i nasypanie do kubka dwóch łyżeczek kawy rozpuszczalnej wydawało mi się na tym tle bajecznie proste. 

ekspres nivonaekspres nivonaekspres nivona

NAJTRUDNIEJSZY PIERWSZY KROK

Przyszedł jednak ten dzień, że zamieszkał z nami ekspres. I z perspektywy dwóch tygodni używania mogę powiedzieć, że był to dzień, w którym na głowy z nieba powinno nam lecieć złote konfetti. Naprawdę – myślałam, że smak kawy znam już na pamięć, a okazuje się, że można ją pić kilka razy dziennie i za każdym razem na nowo się nią zachwycać. I to bez wykupowania ze sklepów miliona gatunków. Ba, wystarczy jeden, a dobry, żeby ta sama kawa zupełnie inaczej nam smakowała. Wcześniej nie miałam pojęcia, że z tych samych ziaren można wycisnąć zupełnie różny smak i aromat i że tę intensywność można sobie odpowiednio dawkować. A teraz?

Teraz dobieram kawę w zależności od pory dnia, ochoty, nastroju. Zwykle rano jest to pobudzające espresso, koło południa – cappuccino do czegoś słodkiego, a na wieczór – albo latte dla odprężenia, albo stara, poczciwa czarna kawa, jeśli potrzebuję solidnego kopa przed kilkoma godzinami pisania. Natomiast za każdym razem ta kawa smakuje genialnie.

Nora Roberts napisała kiedyś takie piękne zdanie: Można podbić cały świat, przepłynąć wszystkie oceany, uwieść najpiękniejsze kobiety, ale dopiero po kawie. Życie ma urok i sens, ale tylko po kawie. I wiecie, co? Totalnie miała kobieta rację. 

ekspres nivona

ekspres nivona opinieekspres nivona opinieekspres nivona opinie

SEKRET? EKSPRES, KTÓRY TO WSZYSTKO POTRAFI

Uprzedzając pytania – nasz model to Nivona CafeRomatica 859. Jego największą zaletą jest system Aroma Balance, który pozwala właśnie na uzyskanie różnych aromatów kawy o zróżnicowanym smaku. To dzięki niemu ta sama kawa może mieć zupełnie różne oblicza i smakować jak z rąk najlepszego baristy. To znaczy – ja już swojego baristę mam i paraduje mi po domu w szlafroku ;-) A że pijemy zupełnie różne kawy, to korzystamy z opcji spersonalizowania ustawień: wybieramy rodzaj, intensywność i wielkość kawy, zapisujemy je w ustawieniach pod naszym imieniem i… gotowe. Dzięki temu robienie kawy z ekspresu staje się naprawdę ekspresowe.

Nie wiem zresztą, jak u Was z intensywnością kawy, ale ja mam takie momenty w ciągu dnia, że zależy mi na czymś mocnym, co rzeczywiście stawia na nogi i takie, kiedy po prostu mam ochotę napić się czegoś wyłącznie dla smaku, po czym… położyć się od razu na szybką drzemkę. Dlatego uwielbiam fakt, że mogę wybierać tutaj moc kawy i w zależności od potrzeb ustawić na wyświetlaczu od 1 do 5 ziaren. A że mamy masę różnych kubków, z których każdy jest z innej parafii, to zbawienna okazuje się także możliwość własnoręcznego wybierania wielkości. Dzięki temu kubki nie muszą być ani do połowy puste, ani do połowy pełne – tylko dokładnie takie, jak trzeba.

A skoro już o wyświetlaczu mowa, to chwała temu, kto go projektował. Jest na tyle duży, przejrzysty i intuicyjny, że do przygotowania pierwszej kawy nie musieliśmy nawet wyciągać instrukcji. Ba, nawet napisy mogłyby być po chińsku, bo wszystko da się wyczytać z obrazków! A musicie wiedzieć, że jestem kompletnym beztalenciem, jeśli chodzi o obsługę sprzętów i zdecydowanie preferuję te o skomplikowaniu na poziomie mopa. Co więcej, dostaję gęsiej skórki na samą myśl o tym, że miałabym przeczytać jakąkolwiek instrukcję. Dlatego z czystym sumieniem mogę polecić ten ekspres wszystkim, niezależnie od stopnia zaawansowania. Czy obsługiwaliście w życiu 500 ekspresów, czy – jak ja – zero – to ten jest naprawdę gamonioodporny i pokochacie go od pierwszego wejrzenia ;-)

Nivona CafeRomatica 859 Nivona CafeRomatica 859Nivona CafeRomatica 859Nivona CafeRomatica 859

ZŁE DNI, DOBRE RYTUAŁY

Pewnie kojarzycie te memy, że są takie dni, kiedy nawet Wasza kawa potrzebuje kawy? Czyli: jeszcze dobrze nie wstaliście z łóżka, a już wiecie, że ten dzień będzie kompletnie zły. Ja zawsze wtedy wściekła chwytałam za czajnik i odliczałam minuty, aż woda się zagotuje. Z ekspresem zupełnie zmieniliśmy podejście i zaczęliśmy doceniać małe, codzienne rytuały. I teraz rozmowy zaczynają się już od robienia, a nie dopiero od picia kawy. Akurat nasz ekspres ma tę super funkcję, że nie tylko pozwala przyrządzić dwie kawy jednocześnie, ale że mogą to być też dwie kawy mleczne. Czyli: wciskamy jeden przycisk i latte i cappuccino robią się same: bez oddzielnego podgrzewania i spieniania mleka. Bardziej wymagający kawosze powinni docenić także opcję Koneser Cappuccino, która pozwala wybrać, czy najpierw chcemy nalać do szklanki kawę, a później mleko, czy może odwrotnie.

Z kolei ja, jako mama, ogromnie doceniam jeszcze trzy inne rzeczy. Po pierwsze, młynek jest super cichy i nie muszę panikować, że obudzę Staśka, jeśli będzie akurat w połowie swojej drzemki. Po drugie, ekspres ma tak fajne podświetlenie, że spokojnie mogę też robić kawę w środku nocy, kiedy akurat trzymam na ręku usypiające dziecko i niekoniecznie chcę włączać światło (co byłoby dość ryzykowne, bo kuchnię mamy połączoną z pokojem). Po trzecie w końcu, czyszczenie go jest bajeczne proste i nie dokłada mi pracy do już i tak tysiąca innych obowiązków. Programy do czyszczenia, usuwania kamienia czy płukania uruchamia się tu za dotknięciem jednego przycisku, więc naprawdę nie musicie bać się, że to jest jakaś czarna magia.

No i na końcu coś, o czym nie mogłabym nie wspomnieć, czyli… design. Często przy kupnie różnych rzeczy sprzeczamy się z Pawłem o to, czy coś powinno być ładne (to moje zdanie) czy funkcjonalne (to oczywiście zdanie Pawła). Tutaj tego dylematu nie ma – ekspres spisuje się świetnie, ma masę cudownych funkcji i przygotowuje najpyszniejsze kawy na świecie, a do tego naprawdę świetnie wygląda i nie zagraca połowy blatu. Dlatego jeśli też wychodzicie z założenia, że życie jest za krótkie, żeby pić słabą kawę, ekspres Nivona CafeRomatica 859 możemy polecić Wam z czystym sumieniem. Gwarantuję też, że zupełnie zmienicie myślenie: nie będziecie pić kawy, żeby się obudzić, ale będziecie się budzić, żeby napić się kawy!

nivona opinie nivona opinie nivona opinienivona opinienivona opinie

Wpis powstał we współpracy z marką Nivona

Zdjęcia: Martyna Tola Piotrowska

18
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment authors
Sylwia98Ja PańczykMałgorzataDOROTAtola Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Ja Pańczyk
Użytkownik
Ja Pańczyk

Ekspres fajny, kiedyś Kominek chyba też firmował Nivone.
Masz może porównanie z metodami przelewowymi jak Chemex czy Aeropress? Zastanawiam się czy warto wydawać na domowy ekspres 5000 zł

Ania
Gość
Ania

O tak! Ekspres do kawy zmienia wszystko o 180 stopni. Wcześniej piliśmy tylko rozpuszczalną i w sumie nie było źle. Ale jak już kupiliśmy ekspres, to teraz nie wyobrażam sobie powrotu ❤️

Anita
Gość
Anita

A już ostatnio miałam pytać, jaką pijesz kawę, bo na instastory ciagle jakaś widzę, a nigdy nie wiem, jaka to 😃 Ja ciągle jadę na rozpuszczalnej, ale naczytałam się ostatnio, że jest niezdrowa 😥

Zosia
Gość
Zosia

Jakie piękne zdjęcia! ❤️ Uwielbiam, kiedy fotografuje Was Tola! ❤️

tola
Gość
tola

ale mi miło ❤️

Małgorzata
Gość
Małgorzata

Aż mi się kawy zachciało, mimo, że ostatnio mi z nią nie po drodze…

Małgo
Gość
Małgo

O, nie znałam tej marki. Mówisz, że dobra?

Ania
Gość
Ania

Nie wyobrażam sobie poranka, dnia bez kawy. Ale na okres ciąży odpuściłam kawę w ogóle. Przez ponad rok obchodziłam się bez niej, ale kiedy moja córka przestała spać… WRÓCIŁA <3 i teraz jest nieprzerwanie.
Pachnie w domu zmielonymi ziarnami, które mielę sobie w TM i jest bosko!
Nie mam tak wypasionego ekspresu jak Wy, ale na moje potrzeby wystarcza <3
a co do ludzi, którzy nie piją kawy. to mój mąż! nie tyka jej… ŻADNEJ..;)

DOROTA
Gość
DOROTA

Już się zakochałam w tym ekspresie♥

Sylwia98
Gość
Sylwia98

Coraz piękniejsze te zdjęcia na Twoim blogu! Bardzo przyjemnie się ogląda, aż człowiekowi milej na duszy w niedzielę rano (a raczej w południe, o kurczę, już 13:01!).