Zmiana nazwiska po ślubie, czyli jak ja się w końcu nazywam?

Jeżeli słyszeliście, że przygotowania do ślubu są równie cudowne, co i wykańczające i że zanim staniecie przed tym wymarzonym ołtarzem, to pokłócicie się miliony razy, to… niestety, ale dobrze słyszeliście. Ślub to jednak nie lada przedsięwzięcie – zwłaszcza, jeśli organizujecie go na kilkaset osób. Jest masa decyzji do podjęcia, masa pieniędzy do wydania i ta cholerna doba, która jak na złość nie chce się cudownie rozciągnąć. Dlatego nie dziwota, że pokłócić się można o wszystko: o smak tortu, o kolor sukni (bo okazuje się, że nagle istnieje nieskończona liczba odcieni bieli), o rodzaj przystawek czy piosenkę na pierwszy taniec. Ale prawdziwa wojna, moi drodzy, to jest dopiero zmiana nazwiska po ślubie.

Od razu pragnę sprostować, że to określenie już z urzędu powinno zostać objęte jakimś banem. Podobnie zresztą jak urlop macierzyński (ten, kto sądzi, że to ma cokolwiek wspólnego z urlopem, chyba nigdy nie został matką). Dlaczego? Bo tę decyzję musicie podjąć długo PRZED ślubem! Niestety, ja sama nie byłam tego świadoma. Po prostu któregoś pięknego dnia pojechaliśmy do Urzędu Stanu Cywilnego, gdzie urocza pani oznajmiła, że swoje nowe nazwisko mam podać teraz, już.

Bez czasu na zastanowienie, bez listy za i przeciw, bez rozmowy z Pawłem ani samą sobą. I tak oto, w tych jakże wątpliwie sprzyjających okolicznościach przyrody, zapadła decyzja o tym, co dalej.

TO JAK JA SIĘ W KOŃCU NAZYWAM?

Od dłuższego czasu zarzucacie mnie pytaniami o to, czy przyjęłam nazwisko Pawła, czy jednak zostałam przy swoim. Odpowiedź – jak zwykle – leży pośrodku ;-) Zdecydowaliśmy się na złoty środek i daliśmy mi dwa. Tym sposobem nazywam się teraz Joanna Pachla-Moczulska, choć przyznam szczerze, że przez całe życie zarzekałam się, że dwóch nazwisk nigdy nie wezmę. I – żeby nie było – ja naprawdę uwielbiam Pawła nazwisko! Gdybym mogła nazywać się po prostu Joanna Moczulska, byłoby pięknie. Nie mówiąc już o tym, że wreszcie skończyłyby się moje wszystkie przypały na poczcie, w urzędach czy z kurierami. Bo jak ma się na nazwisko Pachla, to wcale nie ma się w życiu lekko. Pacha, Pachła, Pachala, Pachała, Szpachla – no, jest w czym wybierać. Dlatego zmiana nazwiska po ślubie na Moczulską mogłaby być nawet zbawienna. Mogłaby, ALE.

Bardzo długo i ciężko pracowałam na swoje nazwisko. Pracuję w branży, w której trzeba być rozpoznawalnym. Doskonale znam pojęcie marki osobistej i od wielu lat robię, co mogę, aby moja była jak najsilniejsza. Zmiana nazwiska po ślubie tym momencie, po tych wszystkich sukcesach (których jesteście ogromną częścią), byłaby strzałem w kolano. To jak zaczynać od zera. Nie czarujmy się: ludzie nie oswajają się ze zmienionymi nazwiskami. Nie uczą się ich od nowa. Więc albo dalej byłabym Pachlą, mimo zapisu w papierach, albo zupełnie nową Moczulską, która wyłania się z odmętów internetu niczym Wenus z morskiej piany. W każdym razie: BEZ SENSU.

Kolejna sprawa: ja kocham swoje nazwisko! Dla mnie moje nazwisko to moja tożsamość, to 32 lata życia, to moja historia, to po prostu ja. Nie chodzi o to, że mam coś do przyjmowania nazwiska po mężu i że traktuję to jako jakąś paskudną pozostałość patriarchatu. Nie, nie. Ale ja zwyczajnie lubię być sobą. Może zabrzmi to dziwnie, ale jako Joanna Pachla czuję się spójna, kompletna. Nie wiem, kim jest Joanna Moczulska, ale to nie byłabym ja, to nazwisko nigdy nie byłoby tak naprawdę moje. Mimo całej miłości do Pawła: nie, bo nie.

ZMIANA NAZWISKA PO ŚLUBIE: JAKIE SĄ OPCJE?

Niestety, niewiele innych opcji zostało. Ktoś powie, że Paweł mógł też przejąć nazwisko po mnie. A ja mu powiem, że Paweł zabiłby go za tę odpowiedź śmiechem ;-) Serio, tej opcji nawet nie braliśmy pod uwagę. Jest coś takiego jak męska duma (co nie zawsze idzie w parze z rozsądkiem, ale niech im już będzie) i od razu wiedziałam, że Paweł mi się na to w życiu nie zgodzi. Zresztą, śmiał się, że jak zostanę przy swoim, to się na mnie teść obrazi, więc jego to by chyba w ogóle już wydziedziczył ;-) A tak całkiem serio: faceci w tym kraju zwyczajnie tego nie robią. I bardzo proszę, nie rzucajcie mi tu z przesadnie feministycznymi zarzutami, bo tak po prostu jest.

Kolejna – ostatnia już opcja – jest taka, że małżonkowie wzajemnie przyjmują swoje nazwiska. Czyli ja bym się nazywała Pachla-Moczulska, a on Moczulski-Pachla albo Pachla-Moczulski. Polskie prawo to dopuszcza, ale sami przyznacie, że wygląda to po prostu fatalnie. O ile jeszcze dwuczłonowe nazwisko kobiety nikogo raczej nie dziwi i jest jasnym komunikatem, że jest  najpewniej czyjąś żoną, o tyle w przypadku mężczyzn to już jest lekko absurdalne. No i – niestety – zupełnie niepraktyczne. Podpisywanie się takimi dwuczłonowymi koślawcami to nie lada wyczyn i – jako Pachla-Moczulska – coś już o tym wiem ;-) Raz, że na wszystkich umowach i we wszystkich rubryczkach człowiekowi miejsca brakuje, to jeszcze umęczy się zdrowo, zanim każdą stronę takiej umowy podpisze.

U mnie pod tym względem i tak nie ma dramatu, bo i Joanna, i Pachla, to wyrazy raczej krótkie, więc ta Moczulska jest jeszcze jakoś do ogarnięcia. Ale co miałaby powiedzieć taka Karolina Kowalewska-Malinowska? Przecież to idzie dostać zadyszki od samego literowania! Natomiast jest jeden argument, który dodatkowo przemawiał za tym, żeby nazwisko mieć albo męża, albo podwójne. I jest nim nazwisko dziecka. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale od tylu osób słyszałam już, że lepiej, jeśli matka i dziecko mają takie same nazwiska, że wierzę, że dwa różne mogą generować problemy. A że Stasiek od zawsze jest Moczulski, to cała sprawa wydała mi się przesądzona. 

CZASAMI NIE MA LEPSZEGO WYJŚCIA

Niestety, zmiana nazwiska po ślubie niesie ze sobą o wiele bardziej uciążliwe konsekwencje, niż długi podpis w urzędzie. Po pierwsze, musisz wymienić dowód osobisty, prawo jazdy i paszport (a poza dowodem to nie są to wymiany darmowe).  Po drugie, musisz zgłosić to w bankach. Po trzecie, musisz zgłosić to w swojej sieci komórkowej i generalnie u wszyskich firm, z jakimi jakoś tam działasz. Po czwarte w końcu, jeśli prowadzisz własną firmę, jak ja, to musisz to też zgłosić w CEIDG. Co to oznacza w praktyce? Masę druczków do wypełnienia, masę kolejek i godziny stania.

Czy było to dla mnie komfortowe? Jasne, że nie. To niesamowite, że nikt nie wpadł jeszcze na pomysł utworzenia jakiegoś jednego systemu, w którym wpisuje się nowe nazwisko i ono automatycznie aktualizuje się we wszystkich możliwych bazach. Naprawdę, życie wtedy byłoby o wiele prostsze. Chociaż myślę, że wystarczyłoby też popracować nad kulturą osobistą urzędników, a wtedy i to stanie w kolejkach byłoby lżejsze do zniesienia. Oczywiście nie twierdzę, że miły i kulturalny urzędnik nie istnieje – może to tylko ja na takich bardzo rzadko trafiam.

Ale, wracając do sedna: czy zmiana nazwiska po ślubie może być problemem? Jak pokazuje mój przykład: może. Nigdy nie podobały mi się nazwiska dwuczłonowe i zawsze podchodziłam do nich bardzo krytycznie. Że jak to, albo że ta baba była taka niezdecydowana, albo że nie miała odwagi postawić się własnemu chłopu i zostać przy swoim. Tak więc zaliczyłam właśnie solidną lekcję pokory. Czy jestem zadowolona z tego, jak się obecnie nazywam? Nie i jeszcze pewnie chwila minie, zanim się przyzwyczaję. A czy dzisiaj podjęłabym inną decyzję, gdyby mnie nikt nie poganiał i gdybym miała czas, żeby to wszystko przemyśleć? Pewnie nie, bo wiem, ile moje nazwisko dla mnie znaczy i ile Pawła nazwisko znaczy dla niego.

A skoro mówią, że małżeństwo to szereg kompromisów, to przynajmniej zaczęliśmy od całkiem konkretnego ;-)

78
Dodaj komentarz

avatar
54 Comment authors
KarolinaAgnesMilenaAntoninaGosia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Agata
Gość
Agata

Nigdy nie rozumiałam kobiet, które mając zajebiście długie nazwisko doklejały sobie zajebiście długie nazwisko męża. Np. wykładowczyni z mojej uczelni nazywa się Hardukiewicz- Chojnowska. Przecież to ręka może odpaść jak się podpisuje jakąś umowę.

Kasia
Gość
Kasia

W przypadku wykładowcy dochodzi kwestia dorobku naukowego – jesli masz na koncie prace podpisane panieńskim nazwiskiem, po prostu łatwiej przy nim zostać/dodać drugi człon, niz liczyć na to, ze ktos czytający publikacje skojarzy, ze w międzyczasie wzięłaś ślub.

Kasia
Gość
Kasia

Gdybym została przy swoim nazwisku i dodała nazwisko męża była bym Augustyniak-Paduszyńska. Wtedy to by chyba musieli nowe druki w urzędzie przygotowywać,a samo przeliterowanje to już wyczyn :D

Sylwia
Gość
Sylwia

U mnie potencjalnie Koladyńska-Wiśniewska, też bym się bała o miejsca w drukach :D A tak serio, to mimo tego, że ślub jest u mnie kwestią jeszcze tych mocno odległych rzeczy, to myślę czasami nad tym. Bo nazwisko mam (jak to mówię) po dziadku – w sensie panieńskie mamy, ale wychowali mnie dziadkowie i od małego tak mówię. I lubię swoje nazwisko bardzo, szczególnie, że jest rzadkie – a z drugiej strony chciałabym w przyszłości pokazać, że „hej, tak, mam męża i on jest super”. I tak od kilku lat co mi się o tej kwestii przypomni to nadal nie wiem,… Czytaj więcej »

Julia
Gość
Julia

Ja przez chwilę pracowałam na telefonie gdzie często zdarzało się że potencjalni klienci musieli przeliterować nazwisko.. nie zliczę ile Pań się pomyliło przy dwuczłonowym, ale pamiętam też Pana który dzielnie literował obco brzmiące nazwisko z różnymi falkami nad literami jak już potwierdziliśmy, że to to UWAGA przypomniał sobie że przecież od 2tyg jest żonaty i z racji mieszkania w Polsce i chęci przyjęcia nazwiska żony teraz jest Miguelem Kęs 😂❤️

Ania
Gość
Ania

A dla mnie z kolei od zawsze bylo oczywiste że nazwisko męża i koniec. Chociaz gdybym jakos na swoje panienskie nazwisko pracowała, jak Ty to i moze bym sie zastanawiala. 😊

Joanna
Gość
Joanna

Ja z kolei kiedy w wieku 21 lat miałam wyjść za mąż za studencką miłość mojego zycia, to na pytanie urzędnika UC jakie chcę nosić nazwisko po zawarciu związku, odpowiedziałam bez chwili wahania, że męża. I było to dla mnie coś oczywistego i fantastycznego jednocześnie!
Do ślubu jednak nie doszło.
Pięć lat później wyszłam za mąż za innego mężczyznę i noszę nazwisko podwójne.
Daje mi to czasem do myślenia..

Milena
Gość
Milena

Czyżby pierwsza „szalona” miłość? Ja za pierwszego mojego chłopaka wyszłabym bez wahania, myślałam już jak będziemy żyć i gdzie mieszkać (I rok studiów). Ten za którego wyszłam czekał 3 lata, żeby się oświadczyć i 2 kolejne żebym zaczęła ORGANIZOWAĆ ślub. Też czasem o tym myślę…

Maja
Gość
Maja

Dla mnie już od lat jest oczywiste, że jeśli do jakiegoś ślubu kiedyś dojdzie w moim życiu, to tylko podwójne nazwisko. Rodzice mają dwie córki, nie chcę, by nasze nazwisko w tej gałęzi drzewa genealogicznego po prostu przepadło. ;)

Aga
Gość
Aga

Przepadnie, bo dzieci i tak będą miały nazwisko ojca ;)

Karolina
Gość
Karolina

A skąd wiesz?? To twoje dzieci, że się wypowiadasz?

Anna
Gość
Anna

A kto tak powiedział? Nie zmieniłam nazwiska na mężowskie z kilku różnych powodów: i dorobek na koncie, i poważna groźba wygaśnięcia mojego nazwiska (zostały nas łącznie 4 baby w dwóch gałęziach rodziny), i silne zapędy feministyczne. Młody ma nazwiska po nas obojgu, żeby było sprawiedliwie. Argument, że nazwisko dwuczłonowe jest zbyt długie i niepraktyczne, dla mnie jest nieco infantylny – Hiszpanie nie narzekają a z reguły do kompletu maja przynajmniej dwa imiona ;)

Kasia
Gość
Kasia

Jakże radosne było podpisywanie umowy na kredyt hipoteczny nazywając się Katarzyna Mierzwiak-Kamińska ;) Ale nie żałuję, po prostu zrobiłam sobie krótką parafkę ;)

Karolina
Gość
Karolina

Ja w sierpniu 2020 wychodze za mąż i najbardziej nie mogę doczekać się wlasnie nazwiska męża😊 mimo ze czasem chcialabym zostać przy swoim albo wziąć dwuczłonowe, to i tak jak napisze na kartce moje imie z nowym nazwiskiem to od razu jest wszystko jasne😅co do nazwiska dziecka ktore ma po ojcu a matka ma inne- oj są problemy :( przy kazdej wizycie u lekarza, albo gdzieś- mama musiała okazywać akt urodzenia dziecka, że pomimo róznych nazwisk jest jego matką :( 😣

Kaja
Gość
Kaja

10 miesięcy minęło i nigdy, nigdzie nie musiałam nic pokazywać czy udowadniać. Co więcej, w drukach nigdy nie wpisywano ojca, mimo że ma to samo nazwisko, co córka. Co więcej, za granicą większość polskich rodzin ma różne nazwiska, bo ski a ska to inne nazwiska. Inne czasy mamy, to już normalne że ma się dzieci bez ślubu

Martyna
Gość
Martyna

A ja się wycwaniłam i nazwisko zmieniłam przed poznaniem księcia z bajki. O. :D Od zawsze wkurzało mnie moje nazwisko i wszyscy o tym wiedzieli. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i nie żałuję, mimo wszystko. Urodził nam się syn, daliśmy mu moje nazwisko. Bo tak. Męska duma poszła troszeczkę w odstawkę, bo po ślubie (który kiedyś w końcu nastąpi, ale na razie nam się nie spieszy), facet weźmie moje albo podwójne, to już jak będzie chciał. I nie, nie jest pantoflarzem. :)

Klara
Gość
Klara

To chyba znak czasów. Kiedyś wychodziło się za mąż, mając 19 lat i zero ścieżki zawodowej, zmieniało się nazwisko i nikt już tego panieńskiego nie pamiętał. Dzisiaj bierzemy ślub później, przeszliśmy już trochę na ścieżce zawodowej i jakoś tak głupio nagle zacząć podpisywać się inaczej. Ciekawa jestem, jak bardzo to widać w statystykach, bo na pewno zrobiło się więcej podwójnych nazwisk i więcej kobiet zostaje przy panieńskim. A nie myślałaś o tym, żeby Joanna Pachla potraktować trochę jak pseudonim? Mogłabyś nadal się nim posługiwać wszędzie, tylko umowy podpisywać Moczulska.

Kasia
Gość
Kasia

Ja nie wiem, dlaczego w dyskusjach o nazwisku kobiety tak często kompromisem nazywamy sytuację, w której mąż wspaniałomyślnie pozwala żonie zostawić jej własne nazwisko obok swojego.
My oboje zostaliśmy przy swoich.

Bea
Gość
Bea

Niedawno przeszłam przez tę przeprawę, od podwójnego, po zostawienie swojego, aż po decyzję o przyjęciu nazwiska męża. Mimo, własnej działalności, przyzwyczajenia i tego, że zwyczajnie lubiłam swoje rodowe nazwisko. Przyjełam z wygody, bo podwójne byłoby strasznie długie i z chęci tworzenia rodziny o jednym nazwisku. Mąż do ostatniej chwili nie sądził, że to zrobię. Jednak nie o tym chciałam napisać. Mimo wielkiej sympatii do Ciebie, jakoś kują mnie w oczy informacje o opcjach z nazwiskiem, o dumie, podwójnym nazwisku. Takie opcje są i znam 2 pary + rodziców mojej koleżanki, gdzie to właśnie mąż przyjął nazwisko żony. Czasem mężczyźni nie… Czytaj więcej »

Ola
Gość
Ola

A ja i mąż dołączyliśmy nawzajem swoje nazwiska i oboje nosimy to samo, dwuczłonowe. Chcieliśmy nazywać się tak samo, bez rezygnacji z nazwisk rodowych, więc było to naturalne rozwiązanie.
Trochę to nie fair, że zakładamy z góry, że dwuczłonowe nazwisko u kobiety jest czymś „normalnym”, a mężczyzny jest niepraktyczne i w ogóle jakieś dziwne.
Każda dozwolona przez prawo opcja jest ok, a jej wybór nie powinien być przedmiotem oceny. Ważne żeby postępować w zgodzie przede wszystkim ze sobą.

Ewelina
Gość
Ewelina

„A tak całkiem serio: faceci w tym kraju zwyczajnie tego nie robią. I bardzo proszę, nie rzucajcie mi tu z przesadnie feministycznymi zarzutami, bo tak po prostu jest.” A nieprawda, bo zmieniają. Jasne, skala tego zjawiska jest nieporównywalna do zmian nazwisk przez kobiety, ale jest. Od lat w pracy dzień w dzień przewijają mi się przez ręce dziesiątki danych osobowych i potwierdzam – mężczyźni także biorą nazwiska po żonie. A reszta? Nie biorą, bo nikt tego od nich nie wymaga i nie oczekuje. Dla mnie od małego, od zawsze, było oczywistym, że nazwisko zostaje moje. Bo jest moje. Zmiana nazwiska… Czytaj więcej »

Dawid
Gość
Dawid

Bardzo spodobał mi się Pani komentarz :), prawdopodobnie, dlatego, bo mam bardzo podobne zdanie na ten temat ^.^ Dla mnie nazwisko nie ma jakiejś szczególnej wartości, a nawet mogę stwierdzić, że go nie lubię trudno jednoznacznie stwierdzić, dlaczego, nazwiska dwu-członowe jakoś do mnie nie przemawiają, choć na pewno wyglądają ciekawie i pani profesor z takowym może wzbudzać jakiś trudno dla mnie pojęty respekt(przypadki moich znajomych). Osobiście jeżeli miałbym wybierać pomiędzy przyjęciem podwójnego nazwiska, a wybraniem, nazwiska żony to bez wahania wybrałbym to drugie, choć ona póki co chce przyjąć moje, jak będzie zobaczymy, jedno jest pewno, zmiany w urzędach będą… Czytaj więcej »

anka
Gość
anka

może i zmieniają, ale bardzo rzadko, najczęściej „wskakując” w biznesy własnych żon i teściów…. Czy to ma się kojarzyć z męskością? Dla mnie to najgorszy objaw ciotowatości, facet bez ambicji . W życiu nie chciałabym aby mąż przyjął moje nazwisko, normalnie nie miałabym dla niego szacunku. I TYLE.

Wiktoria
Gość
Wiktoria

A ja na przykład miałam trenera, który przyjął nazwisko po żonie :D zdarza się, ale faktycznie rzadko. Tak jak mówisz, kwestia porozumień. Czekam na te piękne zdjęcia i pozdrawiam cieplutko❣❣

Malwina
Gość
Malwina

Pierwszy raz wyszłam za mąż i przyjęłam nazwisko męża. Rozwodząc się z nim, zostawiłam jego nazwisko, bo już było moją marką. Teraz wyszłam ponownie za mąż i dołączyłam nazwisko drugiego męża. Mam dwa nazwiska – oba po mężach 😊

justyna
Gość
justyna

Zawsze chciałam mieć dwuczlonowe nazwisko… i trafiłam na faceta z dwuczlonowym nazwiskiem :D

Kamila
Gość
Kamila

Mam dwuczłonowe nazwisko od urodzenia. Nie mam problemu z tym że dzieci noszą nazwisko ojca inne niz moje i nigdy nie spotkalismy się z jakimkolwiek problemem. Ani na granicach ani u lekarza. Chętnie bym zmieniła nazwisko na nowe przyszło mężowskie ale… zawodowo się chyba nie da. Z racji pracy wyczytuję wiele nazwisk. I kiedyś musiałam wyczytać panią Fiut. Przelknelam i dałam radę. Później rozmawiając z panią zapytałam czy nie bedzie zmieniac nazwisko na bardziej neutralne wychodząc za mąż. Usłyszałam że to jest wlasnie to bardziej neutralne i zmienione po slubie. Zabrakło mi odwagi zapytać o panieńskie :-) Dwa nazwiska to… Czytaj więcej »

Iwonn
Gość
Iwonn

A jakby tak… znaleźć faceta który ma takie same nazwisko jak kobieta? Rozwiązanie idealne. :)

Karolina
Gość
Karolina

Powiem Wam, że mi udało się znaleźć chłopaka, który ma takie samo nazwisko. Wcale nie było to aż tak problematyczne i jest to dość zabawna sytuacja.

Monika
Gość
Monika

Niedługo będę w podobnej sytuacji jak Ty. Jest to jednak trochę bardziej skomplikowane.. Śniadowska-Kaźmierczak 😝 gdzie ja to zmieszczę??

Karolina
Gość
Karolina

Zmieścisz. Ja łącznie mam 27 liter. Nie ma z tym najmniejszego problemu.

Weronika
Gość
Weronika

Moje nazwisko miało już tyle kombinacji, ale do głównych należą: Skwarek, Szafranek, Szwerek, Szwarcan (tak, tak też było) i moja ulubiona odmiana: Szparek <3 A jest Szkwarek w oryginale. Czy je lubię? Lubię. Czy chce je zmieniać? Nie bardzo. W alternatywie mam do wyboru bardzo podobne fonetycznie nazwisko: Golisz. Korci mnie, żeby wszystkim na przekór zrobić Szkwarek-Golisz i patrzeć na miny kurierów i powtarzać milion razy nazwisko w urzędach :D

Julia
Gość
Julia

No no to czekam na wpis o kurierach ❤️ z Moczulskiej też można zrobić kilka Moczalskich, czy Moczkowskich… A Pachla-Moczulska to będzie czysta poezja 😂

Natalia
Gość
Natalia

Moja mama wyszła ponownie za mąż i zmieniła nazwisko na nazwisko męża, a mi zostało to po ojcu, więc jestem dzieckiem z akcji „inne nazwisko niż mama” i przyznam, że jest z tym troszkę zamieszania. Ale tylko troszkę – nie spotkałam się z problemami czy jakimiś utrudnieniami ze strony świata, za to nieustannie i na każdym kroku odpowiadałam na pytania A DLACZEGO TAK? JESTEŚ ADOPTOWANA?! :D Jako 7-latka już na pamięć znałam odpowiedź „mamusia wzięła drugi ślub i dlatego tak”. Zazwyczaj po tym wyjaśnieniu wątpliwości znikały ;) A Pachla-Moczulska brzmi dumnie! Moje przyszłe podwójne nazwisko nie zapowiada się tak dźwięcznie…… Czytaj więcej »

Mel
Gość
Mel

Mój praprapradziadek przyjął nazwisko żony, nie wiadomo z jakich przyczyn. Znam też jednego chłopaka, który to zrobił, a nie miał jakiegoś obraźliwego nazwiska. To na pewno mało popularna opcja, ale nie wierzę, że całkowicie nie używana.

Gosia
Gość
Gosia

Taki kompromis, że ty musiałaś ustąpić żeby jemu i jego tacie nie było smutno. No cóż, to twoja sprawa i twój wybór, ale kompromis to to nie jest.

Piotrek
Gość
Piotrek

Może pomogę: ona chce zostać przy swoim, on chce, żeby przyjęła jego. Więc kompromis = zostawiamy obydwa. Wilk syty i owca cała. Nie dziękuj.

Gosia
Gość
Gosia

Chciałabym podziękować, ale nie mam za co. Kompromis jest wtedy, kiedy obie strony idą na jakieś ustępstwa, a nie tylko jedna.

Piotrek
Gość
Piotrek

To jeszcze prościej: ona chciała się nazywać Pachla, on chciał, żeby się nazywała Moczulska. Spotkali się w połowie drogi i nazywa się Pachla-Moczulska. To jest kompromis.

Gosia
Gość
Gosia

Nie spotkali się w połowie, tylko ona poszła na ustępstwo, żeby jemu nie było przykro.

Anka
Gość
Anka

To majac 32 lata idac do usc, planujac zapewne od dluzszego czasu nie spodziewalas sie ze zapytaja Cie o „nowe” nazwisko? Myslalas ze pani urzedniczka Cie odesle do domu „to niech sie Pani teraz zastanowi jak sie Pani chce nazywac i wroci jutro!”? Naiwna jakas jestes? Po 19 -nasto latce mozna by sie spodziewac takiej reakcji a nie po kobiecie po 30…. ojej, bidulecka… Swoja droga nazeczony nie mogl przyjac Twojego nazwiska skoro dla Ciebie to takie „poswiecenie”? Poza tym raczej nie jestes jakas bardzo znana zeby ludzie nie dali rady sie przeuczyc… to kazda statystyczna polka moze stwierdzic ze… Czytaj więcej »

Adam
Gość
Adam

Masz rację, idź poczytaj słownik ortograficzny, przyda Ci się 😅

ada
Gość
ada

A ja znam parę, w której oboje małzonkowie przyjęli podwójne nazwisko. I to chyba jest najbardziej równościowy kompromis, tak mi się wydaje. Moje wybryki z nazwiskami to znasz. Najpierw chciałam męża, potem w ostatniej chwili zmieniłam decyzję na pozostanie przy swoim (w sumie to mąż mi truł, że przecież mam wyrobione nazwisko w branży, co oczywiście było bzdurą, bo żadne tam wyrobione), potem po 5 latach dopisałam sobie w urzędzie drugie, tak oficjalnie ze względu na dziecko, ale tak poza tym to jego nazwisko po prostu podoba mi się bardziej oraz uznałam, że to będzie zabawne kazać ludziom zapisywać ten… Czytaj więcej »

Aneta
Gość
Aneta

Ja nie zmieniłam nazwiska po ślubie. Mąż nalegał 😀 Chciał przyjąć moje, ale odstraszyły Go formalności. Teściowa też była za, bo sama żałowała, że swoje zmieniła.

Kamila
Gość
Kamila

Jest jeszcze taka opcja, że kobieta nie zmienia nazwiska, naprawdę mamy XXI wiek. A argument, że teść będzie zły, jak nie zmienisz nazwiska to śmiech na salipewno.

Angie
Gość
Angie

Mi mój Mąż dał wolna rękę i mogłam zrobić, co chciałam. 6 miesięcy przed ślubem, w USC kiedy to trzeba było podać już jakie chce się mieć nazwisko (tez ni wiedziałam ze trzeba to zrobić już wtedy!) podałam, ze chce podwójne. Przez 6 miesięcy, które mieliśmy jeszcze do ślubu miałam czas by to przemyśleć. W dniu ślubu zdecydowałam, ze przyjmę nazwisko Męża i nie było żadnego problemu by to zmienić :)

Olga
Gość
Olga

Moje nazwisko jest bardzo wyjątkowe – nosi je tylko moja cała rodzina. Jest trudne i nauczyłam się już, że przy każdym telefonie, w każdym urzędzie czy gdziekolwiek na recepcji muszę je powtarzać i literować :) Ale lubię je, bo jest wyjątkowe i wiem, że nie ma drugiej takiej Olgi w całej Polsce, więc dzięki temu czuję się rozpoznawalna. Jednakże za rok biorę ślub i dyskusja z narzeczonym na temat przejęcia nazwiska trwa ;) On ma nazwisko dość pospolite, szczególnie w okolicach, w których mieszkamy, na dodatek śmiesznie się kojarzące. Dlatego ja bardzo chciałam nazwisko podwójne, natomiast tak jak piszesz –… Czytaj więcej »

Aga
Gość
Aga

W UK jest ostatnio moda na tworzenie nowego nazwiska z nazwisk państwa młodych. I tak i mąż i żona wchodzą w życie małżeńskie z nowym nazwiskiem np. Yang i Richardson to Yangson ;))) W twoim przypadku Paczulska mogłaby być rozwiązaniem 😀

anka
Gość
anka

Dokładnie tak jest jak napisałaś o facetach ;), że nie przejdą na nazwisko żony. Dwuczłonowe dla kobiety: DLA MNIE DZIWNE I NIEZROZUMIAŁE.
Ja przyjęłam nazwisko męża i jestem z tego powodu szczęśliwa, może dlatego, że panienskiego pozbyłam sie dawno na rzecz 1 męża i ciązyło mi ono bardzo…. tak więc ochoczo wskoczyłam w nazwisko drugiego i dobrze mi z tym bez dwóch zdań :)))

Dziadowska
Gość
Dziadowska

Też niedawno stałam przed tym wyborem, ale bez zastanowienia zmieniłam na nazwisko narzeczonego. Też zawsze byłam przeciwna podwójnym nazwiskom, mama mówiła mi że to wróży rozwód i też pokazywało mi to zawsze jakby dziewczyna nie do końca była zdecydowana i chciała mieć otwarta furtkę. Ale rozumiem to właśnie w sytuacji, kiedy zapracowało się już na swoje nazwisko, np.jako profesor albo ktoś znany. Pomijając to i tak nie wiem kiedy przyzwyczaję się do nowego nazwiska, przeraża mnie to.

Jajajaj
Gość
Jajajaj

Prawie jak Stanisław Wokulski :D

Weronika
Gość
Weronika

„A tak całkiem serio: faceci w tym kraju zwyczajnie tego nie robią.”

No niektórzy jednak tak robią…. Czyżbyś uważała, że nie mają wtedy „męskiej dumy”? o.O

Natalia
Gość
Natalia

U nas dyskusja odbyła się wcześniej. Mąż nie miał nic przeciwko gdybym została tylko przy swoim, ale mi jego bardzo się podobało. A że nie chciałam porzucić swojego nazwiska i mieć takie samo imię i nazwisko jak jego kuzynka to również mam podwójne :) A propos wymiany dokumentów. Byłam bardzo ucieszona, że mogę wniosek o wymianę dowodu złożyć przez internet. Wszystko wklikałam, wrzuciłam zdjęcie, podpisałam profilem zaufanym. Poszło! I po kilku godzinach dzwoni urzędniczka, że niestety, ale pomimo, że w systemie jestem dwojga nazwisk, to profil zaufany mam tylko na jedno. A żeby zaktualizować profil zaufany bez wychodzenia z domu,… Czytaj więcej »

Gosia
Gość
Gosia

Ja nie zmieniłam mojego nazwiska po ślubie, bo jest rzadkie i niespotykane. Mój mąż się z kolei nazywa Nowak, totalnie odwrotna sytuacja. Nie chciałam być Małgorzatą Nowak, bo takich jest pewnie setki. Dwóch też nie chciałam. Nie miał problemu z tym, że zostaje przy swoim. A co do dzieci to przecież w tym samym formularzu w USC jest rubryka na nazwisko dzieci, nie z automatu muszą mieć nazwisko męża, u nas będą miały dwa. Może to nie był dobry pomysł, ale podobno można to jeszcze zmienić 😉

Antonina
Gość
Antonina

Jako córka kobiety, która została przy swoim panieńskim nazwisku, potwierdzam, że lepiej jak matka ma takie samo nazwisko jak dziecko. Stale ludzie się zastanawiali czy jestem adoptowana, czy rodzice nie mają ślubu, czy jestem dzieckiem z pierwszego małżeństwa, a mama wyszła 2 raz za mąż… Nieskonczenie wiele dziwnych powodów, nigdy, że poprostu wolała zostać przy swoim 😉

Agnes
Gość
Agnes

Ja mam nazwisko swoje I meza, nasza corka tez ma taka opcje czyli moje nazwisko I meza. PAMIETAM jak maz mowil ze bede mowili do mnie tym jego nazwiskiem a praktyka pokazala ze mowia moim I nawet jego nie wymieniaja trzeba sie upominac. W szpitalu toz po porodzieprzyszla pani doktorna badanie sluchu corki I szukala pana Adamowicza….. Nie wiem dla czego musialbym miec tylko nazwisko meza , wiek nic by tego nie zmienil. Dlaczego ja mialabym zmieniac swoje nazwisko, maz nie zmienia dla mnie. Mam gdzies praktyke I miejsce w rubrykach.