Kiedy Twój facet ma problem ze wzrokiem i nie widzi siebie w pracy…

Przecież nie można tak po prostu iść do roboty, dopóki w domu czekają ziemniaki, wieprzowina, kablówka i mama.

Jakub Żulczyk, „Zrób mi jakąś krzywdę, czyli wszystkie gry video są o miłości”


Jeszcze nie położył się spać, a już wie, że rano też wstanie zmęczony. Jeszcze nie wyszedł do pracy, a już wie, że szef go wkurwi, a koledzy nie zrozumieją. Jeszcze nie spróbował skręcić regału z Ikei, a już wie, że kupiłaś mu go chyba na złość i zupełnie nie rozumie, dlaczego tych wszystkich książek nie możesz trzymać po prostu na podłodze, najlepiej pod łóżkiem. To on. Leniwy facet, czyli jeden z najgorszych gatunków człowieka.

Żebyśmy miały jasność: życie to jest działanie. To nie planowanie, nie snucie Bóg wie jakich planów, nie obietnice i nie składane przysięgi. To przede wszystkim DZIAŁANIE. Dlatego jeśli Twój facet mówi Ci, że będziecie mieć piękny domek z białym płotem i imponującym ogródkiem, a tymczasem jedyne, co potrafi zbudować, to piramida z kubeczków, złożona naprędce podczas postoju w KFC, to sorry, ale ja bym mu nie wierzyła. Jeśli mówi, że będąc z nim złapałaś Pana Boga za nogi, a sam potrafi złapać co najwyżej grypę w chłodniejszy, zimowy dzień, to chyba nie do końca jesteś aż taką farciarą. I pytanie, co możesz teraz z tym zrobić.

LENIWY FACET W DOMU

Oczywiście, są różne rodzaje lenistwa. Można być leniwym w domu, w pracy, w łóżku. Natomiast z tym jak z szamponem w Rossmannie – zwykle trafia się opcja 3w1. Zacznijmy jednak od domu. Masz faceta, który ponoć Cię kocha (tak mówi), którego Ty ponoć też kochasz (tak mówisz), a jednak piszesz do mnie, że on w domu Ci nie pomaga. Nie wynosi śmieci, nie sprząta, nie odkurza, nie zmywa, nie pierze, nie gotuje, nie prasuje. O co byś nie poprosiła, to on przeżywa właśnie typowy bunt dwulatka i na wszystko odpowiada „nie, nie, nie” – nawet w momencie, kiedy nie zdążyłaś jeszcze do końca wyartykułować swojego pytania. Czy możesz coś z tym zrobić? Ja bym kopnęła w zadek, ale jeśli masz osobowość Matki Teresy z Kalkuty, to zapewne uznasz to za mało humanitarne.

Natomiast wiesz, gdzie popełniłaś błąd? Uznałaś, że facet w domu POWINIEN CI POMAGAĆ. Co jest złego w tym zdaniu? Już mówię: słowo „pomaganie”. Bo i dlaczego wyszłaś z założenia, że to jest tylko Twoje mieszkanie/Twój dom, Twoje obowiązki, Twój syf? Dlaczego Twój facet nie robi dokładnie tyle samo, co Ty, tylko występuje z doskoku jako bohater, który od wielkiego święta coś tam wokół siebie zrobi? Nie wiem – może on jest obłożnie chory, może niepełnosprawny? Może cierpi na jakiś rodzaj przypadłości, uniemożliwiający mu normalne funkcjonowanie? Albo jest chirurgiem i właśnie wrócił do domu po trwającej 25 godzin operacji? Jeśli tak, to przepraszam, zwracam honor. Ale jeśli jednak nie, to sorry, ale sama jesteś sobie winna.

A przede wszystkim: winna jest jego matka, bo tak go wychowała. Bo najpewniej wszystko zawsze za niego robiła, bo prała mu te brudne gacie, bo gotowała te tłuste, nie tylko niedzielne obiadki. I on taki schemat wyniósł właśnie z domu. Pan na kanapie albo w fotelu, najlepiej z piwkiem w ręku i przed telewizorem. Wersja bardziej nowoczesna: może też grać w gry na kompie albo pykać z koleżkami w konsolę. To ja się pytam: jak on ma zrozumieć, że robi coś źle, skoro najpierw skrzywdziła go matka, a teraz krzywdzi własna kobieta/żona/kochanka?

Dziewczyny, nauczcie się wreszcie, że facet w domu nie ma pomagać. On ma zajmować się nim w takim samym stopniu, co Wy. Jeśli oboje pracujecie, oboje poświęcacie 8 czy 10 godzin dziennie na dojazdy i swoje etaty, to dlaczego sprzątaniem macie zająć się wyłącznie Wy? To, że Wasz facet jest leniwy, to jest jego problem. Waszym problem jest natomiast to, że się na to godzicie, zamiast od początku zacząć z tym walczyć.

LENIWY FACET W PRACY

No i teraz przechodzimy level wyżej, kiedy masz jeszcze bardziej przerąbane, bo Twój facet ma bardzo specyficzny problem ze wzrokiem, a konkretnie: nie widzi siebie w pracy. Ogólnie to nie dla niego, robota to głupota, a w ogóle to w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z jego wykształceniem. Wiadomo: on do wyższych celów został stworzony, a to, że żyjemy w zepsutym systemie, w którym każdy musi zbierać bawełnę dla białego pana, to już w ogóle jest jakiś absurd. Skąd w takim razie wziąć na czynsz, rachunki, jedzenie? No tego biedaczek ciągle jeszcze nie wie.

Dziewczyny, serio. Nóż mi się w kieszeni otwiera, ilekroć coś takiego mi w mailach piszecie. Że Wasi mężczyźni nie chcą szukać pracy albo chcą zwolnić się z obecnej, bo praca nie jest dla nich. Nie, że ta konkretna, w tym miejscu, za te pieniądze i z tymi ludźmi. Tylko W OGÓLE, praca jako taka. I tłumaczycie mi, jakie to wrażliwe chłopaki, że oni mają dobre serca i jeszcze lepsze intencje i naprawdę powinni zająć miejsce pandy i być regularnie pod jakąś, kurwa, ochroną. No więc: NIE. Praca jest dla ludzi. Pracujemy, żeby mieć na chleb.

Ja, pisząc ten tekst, też pracuję. Czy jestem z tego powodu szczęśliwa? Średnio, bo teoretycznie mam wolny wieczór, a jednak – zamiast spędzać czas z synem, facetem, przyjaciółmi, książką, wanną – spędzam go z komputerem. Jasne, że uwielbiam pisać i jasne, że robię to też dla Was. Ale nie zmienia to faktu, że też mogłabym stwierdzić, że pierdzielę, nie robię. Ale nie robię tego, bo jestem odpowiedzialna. Bo wiem, że muszę zarabiać, bo nie mam bogatych rodziców ani wujka z Ameryki (no, dobra, może poza tym z tego tekstu). Mam za to zobowiązania takie, jak chociażby kredyt. No i aspiracje i marzenia, takie jak fajne, dobre życie i własny, duży dom.

Co innego, jeśli oboje brzydzicie się pracą. Wyjeżdżacie na pół roku na Islandię i nalewacie ludziom piwo w jakiejś knajpce, a później przez kolejne pół roku leżycie do góry brzuchami. To jest naprawdę ok. Albo gdy macie tego farta i nie potrzebujecie zarabiać, bo na przykład odziedziczyliście gigantyczny spadek albo chociaż wygraliście próg gwarantowany w cholernych „Milionerach”. Ale jeśli Ty chodzisz do pracy, a po pracy zajmujesz się jeszcze domem, a Twój facet w tym czasie po prostu sobie JEST, to mówię Ci to szczerze – coś robisz ze swoim życiem źle.

LENIWY FACET W ŁÓŻKU

No i tutaj osiągamy już apogeum, bo nie dość, że mamy w domu trutnia i darmozjada, to jeszcze w łóżku zachowuje się, jakby był z lasu. Ale nie, że taki dziki, tylko że zwyczajna kłoda. Czyli: jak seks, to tylko po bożemu, jak światło, to wyłącznie zgaszone. Do seksu podchodzi tak, jak do wszystkich innych obowiązków domowych, to znaczy: albo uprawia go niechętnie, albo godzi się od czasu do czasu, bo rozumie, że są punkty, które w związku powinny być jednak odhaczone. I zanim powiecie, że to niemożliwe, bo przecież Wasz facet ZAWSZE ma ochotę na seks, to ja uprzedzam: Wasz facet to jednak nie każdy facet. I naprawdę, są ludzie tak leniwi, że nawet w łóżku są ze wszystkim na nie.

I zdarza się, że taki typ: nie, nie przestanie nosić gaci, które dostał w gwiazdkowym prezencie od mamy i nie, nie podniesie tyłka do pozycji, która wymaga samodzielnego podtrzymania własnego kręgosłupa. Nie, nie szepnie Ci do ucha ani nic czułego, ani nic zdrożnego i nie, nie przytuli się po, bo albo jest zmęczony, albo chce już spać, albo mu gorąco. I nie, nie wpadnie na to, żeby pochwalić Twoją nową bieliznę, bo najpierw musiałby zauważyć, że ją w ogóle masz. Albo – co gorsza – sama się pochwaliłaś, a on zapytał, czy aby na pewno było Cię na nią stać.

Moja rada? Uciekaj. Leniwy facet to jedna z najgorszych opcji, jakie mogą Cię w życiu spotkać. Ja wiem, że można próbować go zmienić, że można jakoś tam nad tym pracować. Tylko czy jesteś gotowa czekać na ewentualne efekty, liczone w latach świetlnych? Czy masz choć cień nadziei na to, że ten typ w ogóle się zmieni? Bo niestety, ale jeśli przez całe życie wmawiano mu, że wszystko mu się należy i nic nie musi od siebie dawać, to z jakiej racji miałby się dla Ciebie zmieniać? Dlaczego miałby uznać, że w tym wszystkim to właśnie Ty masz rację? Jeden, jedyny raz spotykałam się przez chwilę z mężczyzną, który nigdy wcześniej nie skalał się choćby miesiącem pracy, a miał wtedy 25 lat. Dziś ma 31, wciąż nie przepracował ani sekundy i właśnie wkleił zdjęcie ze schabowym i podpisem, że nie ma to jak mama.


PS. Ostatnio na Facebooku mignęła mi reklama tego ręcznika i uważam, że to jest absolutne złoto. W sam raz dla tych biednych i nieporadnych, którzy cierpią, bo niczego w życiu nie ogarniają :D

ręcznik buzia pupa


Zdjęcie główne: tookapic/pexels.com