Gdzie poznać faceta po trzydziestce i dlaczego robisz to źle?

Zamarza piekło gdzieś tam na dole. Uległem Asi i zdecydowałem się napisać pierwszy pseudo-związkowy tekst dla Was. I to nie byle jaki, bo z jego tytułu można by zrobić jakiś niezbyt wymagający program typu reality show. Podobno to nie jest takie proste i masa z Was wciąż nie wie, gdzie poznać faceta po trzydziestce. Swojej, nie jego oczywiście. Ja generalnie niewiele wiem o poznawaniu facetów, ale wydaje mi się, że wiem, gdzie takowych można spotkać. Przed Wami więc garść przemyśleń. Moich, moich znajomych oraz historii znajomych moich znajomych. Może z którejś skorzystacie i już za rok przyślecie mi piękną fotkę ze ślubnego kobierca? A jak nie, to może będę powodem jakiejś ciekawej przygody one night stand :)

GDZIE POZNAĆ FACETA PO TRZYDZIESTCE?

Macie więc 30 lat i z różnych powodów czujecie, że czas coś zrobić ze swoim życiem, a konkretnie: poszukać drugiej połówki. Ba, ja nawet wiem, jakie to są powody. Część z Was chce zbudować rodzinę, część czuje się samotnie, a niektórych zwyczajnie piłują rodzice. Spokojnie, ja „ustatkowałem się” tuż przed trzydziestką, więc wiem doskonale, co człowieka gnębi. Znam też masę przykładów bardzo udanych relacji, które zaczynały się budować w tym wieku, a nawet dużo później. Zanim przejdziemy dalej, chcę, abyście zapamiętały, że dziś czasy trochę się zmieniły i granica „tolerancji” zawierania związków przesunęła się znacznie do przodu. Zaryzykuję stwierdzenie, że większa część z nas dopiero w okolicach wieku chrystusowego wie, czego tak naprawdę chce i czego szuka.

Ale, wracając do początku – masz 30 lat, nie wiesz, gdzie poznać faceta, a przecież szukasz miłości swojego życia. No bo przecież nie jednorazowego seksu, bo o ten raczej nietrudno. Co musisz zrobić? W zasadzie jedną rzecz. Ruszyć zadek. Nie oszukujmy się – skoro do tej pory książę z bajki nie nadjechał na rumaku, to coś jest nie tak. Cytując Einsteina – „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”. A więc tyłek w troki i do dzieła. Netflix poczeka, czekolada zje się później, wino też z miejsca nie wywietrzeje. A na użalanie się nad sobą szkoda przecież życia.

SZCZĘŚCIE NA WYCIĄGNIĘCIE RĘKI

Zacznę od grubego kalibru. Czasem nie dostrzegamy tego, co jest najbliżej nas. Tego, po co wystarczy się schylić. To nie tyczy się tylko związków, ale także pracy, hobby czy innych zwykłych aspektów naszej codzienności. Czasem łatwiej jest nam udawać, że się czegoś nie widzi. Prokrastynować i oddalać od siebie wizję zmian. A te pozytywne zmiany są tuż obok. Czasem to wieloletni znajomy, czasem bliski przyjaciel, a czasem kolega z pracy czy studiów, który dziwnie uśmiecha się za każdym razem, kiedy Cię widzi. Pamiętajcie, że nic nie trwa wiecznie, a w życiu trzeba łapać momenty. Dziś może jest akurat Wasz moment. Jutro ten moment będzie miała inna. Zrewidujcie więc Wasze najbliższe otoczenie, bo może czegoś nie zauważacie, a może zwyczajnie nie chcecie kogoś zauważyć. Nie wszystko wydaje się oczywiste od razu, ale gdy się chwilę nad tym zastanowisz…

ZNAJOMI ZNAJOMYCH

I nie chodzi tutaj o hipsterską knajpę w Warszawie. Każdy z nas ma jakiś krąg znajomych. Ci mają swoich znajomych spoza naszego środowiska. Nie pamiętam już, gdzie to wyczytałem, ale 10 osób może Cię spokojnie doprowadzić do 100 kolejnych, których nie znasz. To duży potencjał, bo wydaje mi się, że jest tam spory odsetek płci męskiej, nie związanej żadnym sakramentem. Dlatego jeśli zastanawiasz się, gdzie poznać faceta, to może okazać się, że odpowiedź leży bliżej, niż myślisz. 

Nie wiem, czy u Was funkcjonuje prośba typu: „Ej, a może masz jakiegoś fajnego kolegę? Zabrałabyś go na wspólne wyjście”?. U mnie to działało. I z takich właśnie kolaboracji powstało kilka fajnych relacji, które zakończyły się długoletnimi i szczęśliwymi związkami. Pst: żeby nie przyszło Ci do głowy, że to jakiś wstyd albo siara. Absolutnie nie!

AKTYWNYM JEST ŁATWIEJ

Wiecie, gdzie najtrudniej poznać fajną osobę? Przed telewizorem. Nie wskoczy nagle oknem, nie wyjdzie z szafy. Może przyniesie Ci paczkę z Zalando, ale patrząc na obecną demografię, to bardziej prawdopodobny będzie jakiś pan ze Wschodu niż książę. Nie umniejszając oczywiście naszym wschodnim sąsiadom, z nimi też da się budować związki.

Niemniej, nie da się poznać kogoś, siedząc zamkniętym w czterech ścianach. Podrzucam więc kilka metod na wyjście z tej strefy komfortu, która często tylko dla ułatwienia jest tak przez Was nazywana:

1. Realizuj swoje hobby

Bo łatwiej jest znaleźć wspólny język z osobą, która podziela Twoje zainteresowania. A gdzie znaleźć faceta, który by to robił, jeśli nie podczas wspólnego realizowania takich pasji? Jeśli lubisz ćwiczyć, to zapisz się na siłownię. Idź na mieszane treningi i poszukaj tam swojego przyszłego partnera. Jeśli interesuje Cię taniec, to zapisz się do mieszanej grupy na jakiś kurs. Nie ma lepszej metody na zawieranie znajomości i przełamywanie barier niż taniec. Jak to śpiewał klasyk „ciało do ciała”, bez zbędnych tłumów i zaburzającego świadomość alkoholu :)

2. Wyjedź i odpocznij

Raz jeden pojechałem na wyjazd studencki z ekonomicznym biurem podróży. O matko, co to była za przygoda. Wiecie, czego nie pamiętam? Drogi autokarem na Chorwację. A wiecie, co pamiętam? Całą masę fajnych wieczorów, wspólnych wyjść, zabaw integracyjnych i typowo studenckiego życia. Dlatego jeśli zastanawiacie się, gdzie poznać faceta, to polecam taki wyjazd. Ba, polecam go z całego serca każdemu, kto chciałby odpocząć i poznać innych pozytywnych ludzi. A takie wyjazdy to tylko jeden z przykładów. Wiecie, że są wyjazdy dla singli, takie specjalnie skrojone pod samotnych? Ech, że ja o tym nie wiedziałem za kawalerskich czasów. Chociaż, w sumie, my z Asią i naszą koleżanką Rudą zorganizowaliśmy sobie własny obóz dla singli. Ale o tym innym razem :)

3. Wyjdź i zatańcz

Po urodzeniu się Stanleya nie trafiało mi się wiele okazji na wyjścia. Ostatnio jednak miałem szansę wyskoczyć na miasto raz czy dwa. Trochę już zapomniałem, jak bawi się miasto, kiedy ja zmieniam pieluchy. Nie był to szok, ale z pewnością małe otrzeźwienie. W klubach jest masa ludzi, szukających przygód. I pewnie, czasem będą to napaleńcy szukający jednorazowej przygody. Gwarantuję Wam jednak, że są wśród nich także normalni i poukładani faceci. I to ci bardziej odważni, świadomi. Tacy, którzy jednak ruszą się z domu poszukać szczęścia. Może warto dać im szansę i zagadać? Przy barze? W tańcu? Czekając na taksówkę? Nie zastanawiaj się za wiele. Bierz przyjaciółki i rusz na miasto!

4. Idź na randkę w ciemno

Jest niewiele rzeczy, których nie zrobienia żałuję w życiu. Jedną z nich jest fast dating. Lub inna odmiana randki w ciemno. Kurde, przespałem ten czas, nigdy też nie miałem za wiele odwagi i polotu, aby to zrobić. Dziś mogę jedynie pogdybać. Pewnie wiele z Was ma podobny problem. Spokojnie, ja ze swoją wiekową mądrością mam dla Was rozwiązanie. Weź samotną koleżankę, umówcie dwie randki w jednym lokalu. Dajcie sobie warunek: idziecie do domu, jeśli którejś z Was się nie spodoba. Idziecie w miasto, jeśli obie będziecie zadowolone. Proste? Banalnie!

DO ODWAŻNYCH ŚWIAT NALEŻY

No i jeszcze jedna, uniwersalna odpowiedź na pytanie, gdzie poznać faceta. Jest taka piękna teoria, że… wszędzie. I to nie tylko faceta. Generalnie ludzie potrafią poznać się wszędzie. W kawiarni, na ulicy, w autobusie. Jedyne, czego potrzeba, to pierwsza interakcja. Pierwszy gest, ruch, słowo. Mnie pojęcia zupełnie obce. Tzn. ja niby nie miałem problemów z nawiązywaniem relacji, ale to relacje nawiązywały się ze mną. Dlatego w całej mojej historii chyba nigdy nie udało mi się „poderwać” kobiety tak po prostu. Jednak to, że tego nie zrobiłem, nie znaczy, że nie wiem, jak się to teoretycznie robi! Bo teoretycznie do tego potrzeba tylko impulsu, dobrych chęci i gestu. Jeśli czujesz, że ktoś w Twoim najbliższym otoczeniu jest interesujący, to nie krępuj się. Nie krępuj się uśmiechnąć, powiedzieć cześć, potknąć się o jego walizkę czy przypadkiem upuścić katalog z bielizną. Od tego się zaczyna, a Twoja w tym głowa, gdzie i jak się skończy.

KRÓLOWIE SIECI, CZYLI GDZIE POZNAĆ FACETA, JAK SIĘ MA WI-FI

Ostatni z punktów na mojej liście tego, gdzie znaleźć faceta i jednocześnie sekret wielu byłych singli. Internet! Co prawda ludzie w naszym wieku pamiętają raczej czasy Sympatii czy Fotki, jednak dziś spektrum serwisów do kojarzenia ludzi jest znacznie większe. Od takich, które parują katolików do takich, które dobierają w pary swingersów. Wszystko jest dla ludzi. Podobno :)

Ja oczywiście nie znam tych wszystkich serwisów, no bo po co miałbym je znać, mając żonę i dziecko. O uszy obiło mi się natomiast hasło Tinder. No, dobra, nie obiło, bo Tindera miałem. W poprzedniej firmie nawet mocno go testowaliśmy pod kątem konkurencyjnej aplikacji z podobnego segmentu. Wiecie, co wyszło nam w naszych testach? A właściwie mi? „Zalajkowałem” 1300 profili kobiet. Wiecie, ile się do mnie odezwało? 0. Tinder i wszystkie serwisy randkowe to miejsca, w których prym wiedzie płeć piękna i to ona decyduje, z kim chce, a z kim nie chce wchodzić w interakcje. Skoro macie tyle władzy, to czemu by nie spróbować?

KOMU W DROGĘ…

I to chyba na tyle. Więcej pomysłów nie mam. Ale wierzę, że uzupełnicie moją listę swoimi pomysłami – czekam na komentarze! Jak wynika z Waszego doświadczenia, gdzie poznać faceta? Zwłaszcza po trzydziestce? Jestem bardzo ciekaw, jak Wy na to patrzycie!

Niezależnie od opcji, którą wybierzecie, pamiętajcie – najgorszym wyborem jest brak opcji i bierne czekanie na lepsze jutro w fotelu, nad butelką wina. Także, podnieście tyłki i walczcie o to lepsze jutro. To nie jest trudne. Wystarczy tylko chcieć! Moja małżonka walczyła jakieś 3 lata. Z uporem dziecka, kopiącego kamień w drodze powrotnej ze szkoły, dopięła swego. Czy było warto? Oczywiście. Mało jest takich chodzących ideałów, jak ja!

A tak poważnie: Dziewczęta, trzymamy za Was kciuki! Do dzieła i powodzenia!

Zdjęcie główne: studiostoks/fotolia.com

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment authors
PawełDorothea Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Dorothea
Gość
Dorothea

Swojego partnera życiowego poznałam na Tinderze. Ostatnio podpisaliśmy wstępne umowy na mieszkanie :)
Fakt, że do trzydziestki jeszcze kilku lat mi brakuje, jednak większość metod przerobiłam. I nawet jeśli z tego nie wyszły związki to fantastyczne relacje, spotkania i wiele innych ciekawych rzeczy. Trzeba tylko jednego- przełamać się.