„Calm”. Sposób na to, aby zmieniać świat. Zaczynając oczywiście od siebie


Zimowa wyprzedaż w Zalando! Rabaty do -70%


– Mój chłopcze, w każdym z nas toczy się walka między dwoma wilkami – opowiadał stary Czirokez wnukowi. – Jeden jest zły. To gniew, zazdrość, zawiść, gorycz, rozżalenie, chciwość, arogancja, użalanie się nad sobą, poczucie winy, pretensje, poczucie niższości i wyższości, kłamstwa, fałszywa duma i pycha. Drugi jest dobry. To radość, pogoda ducha, miłość, nadzieja, spokój, pokora, życzliwość, wielkoduszność, hojność, empatia i prawda.

Wnuk zastanawiał się przez chwilę nad opowieścią dziadka, po czym zapytał:

– Który wilk wygrywa?

A stary Czirokez odpowiedział krótko:

– Ten, którego karmisz.

Tę opowiastkę znam już na pamięć. Codziennie powtarzam sobie, aby karmić tego dobrego wilka, ale to ten zły wydaje się nieustannie głodny. Wszędzie biegnę, z niczym nie nadążam. Denerwuję się, kiedy autobus nie przyjeżdża na czas. Kiedy w środku jest pełny. Kiedy ktoś zbyt głośno rozmawia przez telefon.

Całą drogę zastanawiam się, czy się nie spóźnię, a gdy już wszystko załatwię i zmęczona chcę wrócić do domu, rytuał się znowu powtarza. Dlaczego autobus nie nadjeżdża? Dlaczego znowu jest pełny? Czy ten człowiek z telefonem przy uchu nie wie, że da się to choć na chwilę wyłączyć?

Jestem zła na wszystko, a przecież złość działa jak bumerang i szybko do nas wraca. Jedno złe słowo ciągnie za sobą drugie, a zanim ugryzę się w język, ciągnie już na mnie lawina. Obiecuję sobie, że od jutra będzie inaczej. Byle tylko przetrwać to dzisiaj. Byle pójść spać. Z telefonem w ręce, bo przecież tyle jest jeszcze maili do sprawdzenia, zdjęć do zobaczenia, tyle statusów na Facebooku wciąż do polubienia. Więc jeszcze kilka ruchów kciukiem, jeszcze parę odświeżeń. Jeszcze chwilę pobędę online. Może w chwili, kiedy odłożę telefon, zacznie płonąć Rzym?

WSZYSTKIEMU WINNE FOMO

Znacie to? Niektórzy mówią na to FOMO, inni – XXI wiek. Chociaż pierwsze wynika z drugiego. FOMO (od ang. fear of missing out) oznacza lęk przed tym, że coś nas ominie. A przecież w dobie newsów i dostępu do informacji nie sposób być ze wszystkim na bieżąco.

Processed with VSCOcam with a5 preset

Mimo to próbujemy i pozwalamy na bombardowanie nas przeróżnymi bodźcami. Budzimy się i zasypiamy w blasku ekranów, a spirala potrzeb mocniej nas jeszcze nakręca – chcemy więcej i więcej, a przez to, że tyle gór jest do zdobycia, każdą zaliczamy jedynie powierzchownie. Bo chcąc poznać wszystko, tak naprawdę poznane nie zostaje nic.

To trochę tak, jak być gdzieś w egzotycznym kraju i zamiast chłonąć jego kulturę, tamtejszych ludzi, zwyczaje, widoki, tamtejszą kuchnię, jej smak i zapach – wszystkiemu robić tylko zdjęcia. Byle odhaczyć, byle móc pobiec dalej. A przecież jak pięknie byłoby wrócić do czasów, kiedy jakość była ważniejsza od ilości. Kiedy umieliśmy doceniać to, co dookoła i patrzeć zwyczajnie, oczami, a nie przez aparaty smartfonów. Straconych dni już nie odzyskamy, ale wciąż możemy walczyć o te, które dopiero przed nami.

HIMALAJE? TYLKO TURYSTYCZNIE

Jak zatem osiągnąć spokój, który pozwoli nam zachować wewnętrzną równowagę? Który nauczy nas reagować z rozmysłem, zamiast odruchowo? Który pozwoli nam skupić się na tym, co tutaj i teraz, a nie wciąż zamartwiać się o przyszłość i roztrząsać błędy przeszłości? Okazuje się, że jest sposób. Tym sposobem jest trening uważności.

Processed with VSCOcam with a5 presetJeśli wydaje się Wam, że wyślę Was zaraz gdzieś gdzieś do pustelni odległych Himalajów i każę Wam zostać buddystami zen, to od razu tu uspokajam – ten trening nie na tym polega. Będzie jednak wymagał od Was tego, co najpewniej – jak ja – gdzieś w sobie zagubiliście. A mianowicie: uważności, spokoju, umiejętności odpuszczenia i koncentracji.

Od czego taki trening najlepiej jest zacząć? Oczywiście, od podręcznika. Jeśli macie dość ciągłego ścigania się z czasem i przegapiania wszystkiego, co dzieje się dookoła, sięgnijcie po książkę o wymownym tytule „Calm”. Dowiecie się z niej, jak wyrobić w sobie nawyk uważności, wyłączając sterującego Wami autopilota i włączając… samodzielne myślenie.

„Calm” zawiera przy tym osiem rozdziałów, ale nie musicie czytać ich po kolei. Książka jest tak skonstruowana, że zacząć i skończyć można w dowolnym momencie. Ba, nie ma nawet numeracji stron! Od strony technicznej w ogóle jest świetnie pomyślana – piękna, minimalistyczna okładka skrywa w sobie bogatą zawartość, niezwykle dopieszczoną graficznie. Wielki plus także za topografię, bo wszystko jest tak czytelne, przejrzyste i spójne, że książkę kartkuje się z fascynacją dziecka i chłonie, jak małe dzieło sztuki.

OD WIEDZY DO PRAKTYKI

Cudownej formie towarzyszy też równie wartościowa treść. Ogromny plus należy się za przytaczane wyniki badań i płynącą z nich wiedzę. Jeśli myślicie, że ktoś będzie Wam mamił oczy linijkami słów, z których nic nie wynika, to po książkę możecie sięgnąć spokojni, bo nic z tych rzeczy.

Processed with VSCOcam with a5 presetWiedzieliście na przykład, że eksperyment w USA wykazał, że u kobiet, które śpią w nocy tylko 5 godzin, ryzyko otyłości jest o 15 procent wyższe niż u tych, które śpią po 7? A może słyszeliście o wynikach Szwedów, którzy dowiedli, że u par, gdzie jeden partner dojeżdżał codziennie do pracy przez co najmniej 45 minut, ryzyko rozwodu zwiększało się o 40 procent? Pewnie, że nie wiedzieliście. I nie przypuszczacie nawet, czego jeszcze się z tej książki dowiecie.

Żaden podręcznik nie byłby jednak skuteczny, gdyby zawierał w sobie jedynie suchą wiedzę. Dlatego autor stawia na kreatywność i… każe nam wziąć się do pracy. W ten sposób przejdziemy labirynt, rozrysujemy mapę umysłu, zorganizujemy sobie myślowy słoik z brokatem, zaprojektujemy własny tatuaż, a nawet… własną wyspę! Tylko od Ciebie będzie zależało, czy zechcesz mieć na niej chatę z bali, czy może przechadzające się leniwie flamingi.

„Calm” zawiera w sobie także masę przydatnych informacji – zaczynając od zasad zdrowego snu, przez 25 sposobów na przerwę, aż po zestaw ćwiczeń, wygaszających niepokój. To także garść z pozoru błahych, ale jakże cennych wskazówek, jak w prosty sposób zmienić swój dzień. Pomyśl, kiedy ostatnio gapiłeś się w chmury? Chodziłeś po trawie na boso? Zmieniłeś trasę do pracy? Wziąłeś leniwą kąpiel? Dawno temu, prawda?

TO NIE PORADNIK. RACZEJ: ZBIÓR WSKAZÓWEK

Część z Was pomyśli pewnie, że to wszystko banały. Więc z pomocą znowu przychodzi nauka. Otóż badania wykazały, że uważność zapewnia nie tylko większy spokój i pogodę ducha, ale i zwiększa kreatywność, produktywność oraz satysfakcję z pracy, rozwija zdolność koncentracji i analitycznego myślenia, a także umiejętność rozwiązywania problemów.

Processed with VSCOcam with a5 presetA z medycznych konkretów: obniża ciśnienie krwi, zmniejsza chroniczny ból i poprawia jakość snu, reguluje apetyt, usprawnia pracę układu oddechowego, a także… obniża poziom szkodliwych hormonów stresu, takich jak kortyzol. A to już nie żadne banały, tylko czysta nauka.

Dlatego jeśli szukacie pięknego i mądrego przewodnika, który pomoże Wam zwolnić i wyrobi w Was kilka zdrowych nawyków, „Calm” idealnie się nada. Nikt tu nic nie każe, nie ma tu zbioru zasad, których koniecznie trzeba przestrzegać – jest za to moc wskazówek inspiracji, po które sami zechcecie sięgać.

A zatem – uspokój swój umysł i zmieniaj świat. Zmieniając na początek siebie!

Processed with VSCOcam with a5 preset

Processed with VSCOcam with a5 preset

Processed with VSCOcam with a5 preset

Processed with VSCOcam with a5 preset

Processed with VSCOcam with a5 preset

Za możliwość poznania tej cudnej książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.
Ilekroć na nią spojrzę, to wierzę, że będzie jeszcze pięknie!

grupa na fb fajne dziewczyny
ikona zapisu do newslettera

Instagram