Veganise! Ubrania dla wegan, które z Polski zawitały już nawet do Hong Kongu

Na zdj. Zuza Rogatty i jej chłopak. Więcej zdjęć na stronie oraz profilu marki na FB.

Zwierzęta są moimi przyjaciółmi. A ja nie zjadam moich przyjaciół.

George B. Shaw

Ma 23 lata i własną markę, która przebojem weszła na polski rynek. Dziś zamówienia wysyła nawet do Hong Kongu. Kiedy pytam, jak reaguje na hasła, że w Polsce nie ma przyszłości dla młodych, odpowiada krótko i rzeczowo: Wpadam na pomysły i je realizuję. Nie oglądam się na innych, tylko ciężko pracuję i staram się osiągać jak najwięcej. Przeczytajcie rozmowę z Zuzą Rogatty, autorką marki Veganise!, dedykowanej miłośnikom wegańskiego jedzenia i stylu życia.

Ubrania to dobry sposób na wyrażenie siebie?

Na pewno najprostszy i najszybszy. Wystarczy ułamek sekundy, żeby ktoś dowiedział się, jakie masz poglądy. Jasne, że to nie jest zbyt głęboki przekaz i na pewno nie wyczerpuje tematu. To raczej szybka, prosta informacja. Taki wstęp. Jeden rzut okiem na bluzę i wiesz, że jestem weganką.

A weganie są chyba łasi na manifestowanie swojej „inności”.

VeganiseTak! Jest nawet taki żart: „How do you know if someone is vegan? Don’t worry, they’ll tell you”. Ktoś skomentował wpis o nas na stronie Brand New, że naprawdę wzięliśmy sobie ten żart do serca. I taka jest prawda. Ja też chciałam się pokazać z moim weganizmem, ale koszulki, które były dostępne na rynku, mi nie odpowiadały. I tak powstało Veganise!

Nie odpowiadały Ci, bo…?

Były zbyt agresywne. Moim zdaniem koszulki ze smutnymi krowami, spływającymi krwią, są totalnie bez sensu. Tylko odstraszają i sprawiają, że jesteśmy postrzegani jako sekciarze i maniacy. Moim sposobem na zachęcanie do przejścia na dietę roślinną jest pozytywny i wesoły przekaz, ponieważ sama tak właśnie postrzegam weganizm.

Tylko między weganami a „mięsożercami” wciąż jeszcze trwa walka. Jakby dialog nie był możliwy.

Wydaje mi się, że jest jak najbardziej możliwy. Pokazuje to wielka popularność np. Jadłonomii – bloga Marty Dymek, albo baru Krowarzywa. Rok temu wygrali w różnych plebiscytach z mięsnymi blogami i knajpami. To najlepszy dowód, że mięsożercy nie boją się już wkraczać w ten świat. Za to ze strony wegan i wegetarian jest różnie. W większości nie tolerujemy stylu życia naszych mięsożernych kolegów. No i nie ma się co dziwić, skoro chcemy zmieniać świat.

VeganiseCzyli dla Ciebie to nie jest tylko kwestia zdrowego odżywiania się, ale raczej ideologia, sposób życia.

Zdecydowanie! Traktuję go jako mój światopogląd, według którego żyję. Fakt, że dieta wegańska jest zdrowsza od innych, tylko przypieczętował moją decyzję. Wiadomo, że każdy ma inne powody, dla których się na niego decyduje. Dla mnie były to przede wszystkim kwestie humanitarne. Nie chcę uczestniczyć w cierpieniu zwierząt.

Wegetarianizm i weganizm w ogóle zyskały na rozgłosie w ciągu ostatnich lat. Myślisz, że to tylko przejściowa moda? Czy może jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, co chcemy i co powinniśmy jeść?

Mam nadzieję, że będą zyskiwały jeszcze bardziej! W tej modzie nie ma nic złego, przeciwnie. Tempo jest niesamowite, rok temu musiałam często i gęsto tłumaczyć się z weganizmu i traktowano mnie zwykle z pobłażaniem. Teraz to się naprawdę zmieniło. Jeśli ktoś zadaje mi pytania, to wynikają one raczej z jego zainteresowania tematem, a nie ze złośliwości. Oczywiście zdarzają się takie sytuacje, ale nie mam ochoty tego wysłuchiwać i tylko macham wtedy ręką.

Wolisz nie wchodzić w dyskusje?

VeganiseNie jestem typem człowieka, który pamięta wyniki badań naukowych, więc nie miałabym twardych argumentów, żeby przekonać niedowiarków. Jeśli chodzi natomiast o samoświadomość, to trudno mi to ocenić. Na pewno do ludzi dociera więcej informacji, że jedzą niezdrowo. Ale niekoniecznie biorą to sobie do serca, bo tak jest łatwiej.

A u Ciebie co było pierwsze? Pasja do projektowania czy do bycia wege?

Teraz to brzmi dosyć śmiesznie, ale od dziecka byłam związana ze sztuką i zawsze chciałam zostać artystką. W wieku 12 lat przeszłam na wegetarianizm, potem poszłam do szkoły plastycznej. Pasja do projektowania graficznego pojawiła się dopiero przed pierwszym rokiem studiów. Na weganizm przeszłam rok temu, w kwietniu.

Z marką ruszyłaś w tym. Jak to się zaczęło? Pomysł pojawił się spontanicznie czy może to efekt konsekwentnie realizowanego planu?

Pomysł zrodził się w mojej głowie rok temu i tyle też zajęło mi zrealizowanie go. Najbardziej bałam się kwestii związanych z prowadzeniem firmy. Podatki, księgowość czy zarządzanie, zawsze mnie nudziły i nie chciałam nic na ich temat wiedzieć. W końcu poszłam do Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości w Poznaniu i po godzinie słuchania opowieści, jak to wszystko działa, podpisałam umowę i założyłam swój start-up.

VeganiseTym sposobem masz 23 lata i własną, dobrze rozpoznawalną markę. Jak reagujesz na hasła, że w Polsce nie ma przyszłości dla młodych?

Jakoś nigdy nie interesowałam się takimi dyskusjami. Wpadam na pomysły i je realizuję. Nie oglądam się na innych, tylko ciężko pracuję i staram się osiągać jak najwięcej.

Marka jest już na tyle silna, żeby była Twoim sposobem na życie, czy traktujesz ją raczej w kategoriach hobby?

Na razie jest to moim hobby, którym zajmuję się w wolnych chwilach. Jeszcze nie jestem w stanie się z niej utrzymać. Ale zobaczymy, jak to będzie w przyszłości. Póki co, studiuję na ostatnim roku i wiem, że moja przyszłość będzie związana z grafiką. A czy będę projektować tylko nowe wzory dla Veganise, czy projektować na etacie, to się dopiero okaże.

Przyjęcie na rynku miałaś bardzo ciepłe. Zdarzały się jakiekolwiek głosy krytyczne?

Tak, przyjęto nas bardzo pozytywnie. Oczywiście trafiają się czasem niemiłe komentarze, ale staram się je puszczać mimo uszu. Chyba że są konstruktywne, ale takie zdarzają się rzadko.

Te pewnie dotyczą zwykle cen, które nie są raczej najniższe. To przez wzgląd na dobre materiały czy – zwyczajnie – wychodzisz z założenia, że za dobry design się płaci?

VeganiseCeny nie są takie jak w sieciówkach, bo ubrania z sieciówek szybko się niszczą, są produkowane w nie wiadomo jakich warunkach, nie wiadomo z czego.

Nasze ubrania mają certyfikaty GOTS, Fair Wear Foundation, OekoTex Standard 100 i Carbon Trust. To oznacza, że pracownicy w fabrykach mają godne warunki do pracy i życia, materiały z których produkowane są ubrania, nie szkodzą środowisku, a nasza bluza została wyprodukowana tylko za pomocą energii słonecznej i wiatrowej. Nasza cena nie wynika z chęci bycia drogą, designerską marką, tylko z bardzo wysokiej jakości ubrań, których produkcja sporo kosztuje.

Szyjesz poza Polską, prawda? Kto pracuje przy marce? To wyłącznie Twoje dzieło?

Pracuje całe moje otoczenie! Sam pomysł, projekt i doprowadzenie tego wszystkiego do skutku, to moja robota. Ale prawie we wszystkim radzę się mojego chłopaka, brata, rodziców i znajomych. Mój brat i dwaj koledzy programowali wspólnie sklep veganise.net, zdolne Kasia Turowska i Dominika Śnieg stworzyły nasz spot reklamowy. Aktualnie dzielę się obowiązkami firmowymi z moim chłopakiem-architektem, Damianem Kąkolem, który m.in. zaprojektował nam stoisko. Bluzy produkowane są w Indiach, koszulki w Turcji, nadruk robimy w Poznaniu. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się szyć ubrania w Polsce.

Jak udało Ci się tak wybić? Masz przecież klientów także spoza Polski.

VeganiseZagraniczni fani dowiedzieli się o nas z portalu Behance, na którym mam swoje portfolio. Projekt rozprzestrzenił się po portalach o projektowaniu i o weganizmie. W tym tygodniu wysyłamy wielkie zamówienie do Hong Kongu, gdzie ubrania będą sprzedawane w sklepie z designem z całego świata. Sama jestem zszokowana.

A do kogo kierujesz swoje produkty? Masz konkretne wyobrażenie swojego klienta? W stylu: młodzi, wykształceni, z wielkich ośrodków?

Kieruję je do wszystkich otwartych ludzi. Nie mam innych kryteriów.

Póki co, w ofercie są tylko trzy wzory. Dlaczego tylko tyle? Masz już dalsze pomysły?

Pomysłów mam mnóstwo. W niedalekich planach są dwa nowe modele, zupełnie inne niż dotychczas. Pierwsza kolekcja miała zaledwie trzy wzory tylko dlatego, że nasz budżet jest ograniczony. Przez to, że jestem jeszcze studentką, nie mogłam starać się o dofinansowanie. Kasę pożyczyłam od mojego brata i taty, bez nich by się to nie udało. Ale czytałam już kilka wywiadów z założycielami marek, które także odniosły spory sukces, na start pożyczając pieniądze od brata. Napawa mnie to wielkim optymizmem.

Veganise

A jeśli chcecie poznać Zuzę i na własne oczy zobaczyć jej projekty, w najbliższą niedzielę możecie wybrać się do Warszawy, do Fortu Sokolnickiego, na kolejną edycję Wielkiego Rodzinnego Wege Targu. Natomiast jej profil na Behance znajdziecie tutaj.