Życie w odcieniu Russian Red. Nowe historie z Facebooka

Dziś przed Wami kolejna porcja świeżutkich statusów z Facebooka. Część z nich mogliście przeczytać na moim oficjalnym fanpage’u, część – na profilu prywatnym. Kto z Was jeszcze mnie tam nie obserwuje, tego mocno zachęcam – nie wszystkie treści się powtarzają, a czasem bywa naprawdę śmiesznie. A tymczasem – miłego czytania wszystkim!

♦ ♦ ♦

dzwoni telefon:

– dzień dobry, korki są!
– y…
– korki są, w całym mieście! nie dojadę!
– dokąd pan nie dojedzie? to chyba pomyłka.
– do pani nie dojadę. kurier. tu kurier! mogę być jutro?
– no może pan. do teraz nie wiedziałam, że w ogóle pan będzie.
– a może to pani dojedzie?
– y…
– jakieś centrum? mokotów? wychodzi pani czasami z domu?
– …

kurierze. Ty śmieszku!

♦ ♦ ♦

nagłówek z gazeta.pl:

„stado krów zachowywało się dziwnie. okazało się, że bóbr przez przypadek został przewodnikiem stada”

szanuję cię, bobrze. tak chcę żyć.

♦ ♦ ♦

jak zmarnować 40 minut, wisząc na infolinii? ano tak:

dzień dobry, dziękujemy za skorzystanie z naszej infolinii. informujemy, że jesteś dwunasty w kolejce oczekiwania.

dzień dobry, dziękujemy za skorzystanie z naszej infolinii. informujemy, że jesteś jedenasty w kolejce oczekiwania.

dzień dobry, dziękujemy za skorzystanie z naszej infolinii. informujemy, że jesteś dziesiąty w kolejce oczekiwania.

dzień dobry, dziękujemy za skorzystanie z naszej infolinii. informujemy, że jesteś dziewiąty w kolejce oczekiwania.

dzień dobry, dziękujemy za skorzystanie z naszej infolinii. informujemy, że jesteś ósmy w kolejce oczekiwania.

dzień dobry, dziękujemy za skorzystanie z naszej infolinii. informujemy, że jesteś siódmy w kolejce oczekiwania.

dzień dobry, dziękujemy za skorzystanie z naszej infolinii. informujemy, że jesteś szósty w kolejce oczekiwania.

dzień dobry, dziękujemy za skorzystanie z naszej infolinii. informujemy, że jesteś piąty w kolejce oczekiwania.

dzień dobry, dziękujemy za skorzystanie z naszej infolinii. informujemy, że jesteś czwarty w kolejce oczekiwania.

dzień dobry, dziękujemy za skorzystanie z naszej infolinii. informujemy, że jesteś trzeci w kolejce oczekiwania.

dzień dobry, dziękujemy za skorzystanie z naszej infolinii. informujemy, że jesteś drugi w kolejce oczekiwania.

przykro nam, połączenie zostało zerwane. spróbuj zadzwonić później.

♦ ♦ ♦

telefon.

– dzień dobry, pani Grażyna Pachla?
– nie.
– jak to nie?
– nie wiem, jak mam to pani wytłumaczyć. nie jak nie.
– to może jest pani jej córką?
– tak, raczej tak. a pani?
– a ja dzwonię w sprawie zaproszenia na bezpłatne…
– nie, nie, dziękuję, mama nie chodzi na nic, co jest bezpłatne.
– ale może mogłaby jej pani przekazać…
– bezpłatnie?
– no tak…
– to nie.
– jak to nie?
– bo to pani praca.
– a… nie wiedziałam…

kobieto, nie dziękuj. sama byś sobie pewnie nie przypomniała.

♦ ♦ ♦

podtrzymuję teorię, że warszawska Wola to stan umysłu.

ponieważ mój chłop spił się wczoraj jak nieboże stworzenie i od rana słyszę tylko to, jak wielką ma ochotę na chińskie żarcie, w końcu zamawiamy – w opcji z dowozem.

pan spóźnia się może z kwadrans, ale zaraz tłumaczy, że im jeden kierowca odpadł i sam wszystko dzisiaj tak wozi. po czym rezolutnie rzuca mi hasłem:

– ale, co tam! my ludzie z Woli, nas nic nie boli.

♦ ♦ ♦

wysiadamy z autobusu, dwóch gości rozmawia o nazwie przystanku:

– ale głupio. elekcyjna. już nie mieli jak nazwać?
– no nazwali, żeby uczcić imię tego króla. elekta.
– to jest takie imię? elekt?
– no jak widać po przystanku – jest.

♦ ♦ ♦

no więc dzwoni do mnie pani z banku, żeby mi zaoferować lokatę. biorąc pod uwagę, ile mam pieniędzy na koncie, wydaje mi się to co najmniej dowcipne, ale pani brnie dalej.

pani mówi, że widzi na moim koncie osobistym nadwyżkę (ha, ha) i że mogłabym ją trzymać w o wiele szczęśliwszym miejscu, na co ja od razu wyobrażam sobie nowe sukienki na dnie mojej szafy. pani jednak dziękuję, po czym postanawiam sprawdzić stan konta, bo może akurat ktoś się walnął i przysłał mi jakiś przelew, gdzie wstawił za dużo o jedno zero. albo dwa. albo pięć. ale NIE.

wszystko się zgadza – jestem biedna jak byłam, a to, co pani nazywa nadwyżką, to jest po prostu moja nieruszona jeszcze wypłata – może zatem zdziwili się, że pierwszy raz od miesięcy od razu po otrzymaniu przelewu wszystkiego do cna nie przepierdoliłam?

♦ ♦ ♦

h&m. ja i moje niezbyt okazałe 47 kg wagi stoimy sobie przy wieszaku z ubraniami i oglądamy sweterki. i nagle wparowują oni – święta trójca, to jest dwóch Januszy, a na ich czele obszerna Halina.

Halina macha rękami, potrąca mnie swoją nadwagą tak, że jeszcze mi wieszak oddaje, ale robi to we wzburzeniu, bo właśnie zobaczyła kobietę w chuście i drze ryj wobec wszystkiego, co wokół niej żyje:

– w sklepie, kurwa! w naszym, kurwa! między nami! dobrze mówią w telewizorni, że grozi nam islamizacja Europy!

a ja patrzę na nią i z jednej strony podziwiam, że zna pięciosylabowe słowa i nauczyła się je nawet poprawnie powtarzać, ale z drugiej myślę, że grozi nam coś znacznie gorszego. idiotyzacja Europy. a zwłaszcza Polski. tego się już nie da zatrzymać.

♦ ♦ ♦

wiecie, jak to jest, jak kończy Wam się podkład, z pompki już nic nie leci, ale wydłubałby jeszcze ze ścianek butelki, co nie?

więc ja rano postanowiłam wydłubać ze swojej. tyle, że złapałam tę rurkę nie tak i wyskoczyła mi jak z procy, a ja – próbując ją złapać w tym jej bezlitosnym turlaniu – uwaliłam sobie pół biurka, całe ręce i całe spodnie.

myślicie, że to było najgorsze? no więc nie, bo wtedy postanowiłam wsadzić ją do tej buteleczki z powrotem. a ona znowu odskoczyła, obiła się artystycznie od białej ściany, a ja, próbując znowu ją złapać, wwaliłam się z tymi umazanymi łapami na ścianę.

no to może teraz myślicie, że to już było najgorsze? wcale nie, bo teraz jeszcze stary wróci z roboty i srogo mnie za to opierdoli.

♦ ♦ ♦

jestem oszczędna. jestem bardzo oszczędna. jestem tak bardzo oszczędna, że przez rok zbierałam puste opakowania po kosmetykach MAC Cosmetics, żeby dziś móc je wymienić na darmową szminkę w boskim odcieniu Russian Red.

tylko zupełnie przypadkiem dokupiłam do niej bazę i konturówkę za prawie 150 zł.

jestem taka oszczędna, ja pierdolę.

♦ ♦ ♦

przychodnie NFZ to taki mały, obserwacyjny raj. siedzę sobie w takiej, czekam na pobranie krwi, a w tak zwanym międzyczasie:

– kobieta nie rozumie, dlaczego jej wyniki będą o godzinie 15, skoro ona chce po nie przyjechać o godzinie 13 i to chyba nie jest problem, żeby laboratorium pracowało szybciej, skoro jej 15 ewidentnie dziś nie pasuje;

– inna kobieta, która zapomniała (!!!) z domu skierowania życzy obsługującej ją pani wesołych świąt z tak zaciśniętymi ustami, jakby bała się, że jej sztuczna szczęka na podłogę wypadnie, po czym wychodzi z takim impetem, że widać, że trzasnęłaby drzwiami, ale przeżywa osobisty dramat, ponieważ na korytarzu tym nie ma żadnych drzwi;

– starszy mężczyzna kładzie na ladzie słoiczek z moczem, który artystycznie przecieka – ludzie się drą, pani z rejestracji pędzi ze ścierą, a on oburzony, bo przecież nic się nie stało – widać sądzi, że niejeden śmiałek chciałby z rana zamoczyć rękaw w jego pierwszorzędnym moczu.

wychodzę stamtąd po 15 minutach, patrzę na tabliczkę z napisem „szatnia płatna 1 zł” i mam ochotę dopisać markerem:

KABARET ZA DARMO.

♦ ♦ ♦

– piękny manicure!
– …?
– ma pani przepiękny manicure, wspaniałe ma pani dłonie z tymi paznokciami w kolorze burgunda!

i może nie zdziwiłabym się, bo przecież zaiste tak jest, ale powiedział to:

– na oko siedemdziesięciolatek
– w autobusie
– na warszawskiej Woli

zawsze przydarzają mi się dziwne rzeczy, ilekroć wstaję przed południem.


Poprzednie partie historyjek i dialogów znajdziecie pod tymi linkami:

Statusy ciążowe, czyli jak prawie przegapiłam swój poród

Bo czasem trzeba się zapić, czyli świeżutkie historie z Facebooka

Kurierzy i kierowcy Ubera. Moje ulubione gatunki człowieka

Dzień, w którym osiągnęłam wszystko

Zapiski na pudełku popcornu, czyli 12 dialogów z Nowych Horyzontów 

Przejdźmy do meritum, po prostu 

Dentysta i inne koszmary. Nowe historie z Facebooka

Jak Czerwony Kapturek w ciemnym lesie, czyli relacje z mężczyznami

Kicia, nie miaucz, czyli statusy z fejsa ocalamy od zapomnienia

Miłość, żyrafy i inne historie

Ja i ludzie. Dialogi z drogi


fot. vectorpocket/fotolia.com

Instagram