Na przypale albo wcale. Łapcie nowe historie z Facebooka!

Kochani! Kolejny raz zebrałam dla Was statusy, które od czasu do czasu publikuję zarówno na fanpage’u, jak i na swoim profilu prywatnym – przypominam, że jeśli chcecie, śmiało możecie mnie na nim obserwować. Dziś leci do Was kolejna dwunastka – bierzcie i śmiejcie się z tego wszyscy, jak i ja się śmiałam!

♦ ♦ ♦

jak zawstydzić sąsiada, porady specjalistki.

wychodzimy ze Staśkiem na spacer. jedziemy windą, dosiada się na oko czterdziestoletni sąsiad. gadam do wózka:

– no Stasio, jak myślisz, ciepło tam dzisiaj?

na co sąsiad:

– ciepło! bardzo! to znaczy… przepraszam, pani nie do mnie mówiła? też mam na imię Stasio… Boże, przepraszam, Stanisław!

♦ ♦ ♦

nie ma nic piękniejszego niż podsłuchiwanie ojca, mówiącego do syna:

– ojciec sobie piwko otworzył. bez alkoholu. tak zwane piwko-cwel. ale zawsze piwko.

♦ ♦ ♦

jestem z synem na spacerze i z jednego z balkonów dobiega głośne:

– Amelio, błagam, nie wkurwiaj mnie!

i już wiem, po co dzieciom te wyszukane imiona. żeby je starzy mogli dostojnie opierdalać.

♦ ♦ ♦

kąpiemy małego, a musicie wiedzieć, że na początku reagował na kąpiele jak żaba na wrzątek. ale ostatnio Paweł wymyślił, że będzie mu włączał radio, no i tak się składa, że to radio faktycznie go uspokaja. no i słucham, jak do niego gada:

– dobrze, synek, dobrze. żebyś Ty mi nie był dzik jak matka, że tylko cisza i cisza i niczego nie słucha. przecież ona ostatnio to słuchała chyba muzyki do „Ojca Mateusza”!

♦ ♦ ♦

no więc kupiłam sobie torebkę. absolutnie piękną i doskonałą. nie przewidziałam tylko jednej rzeczy i tak się żalę dzisiaj do Pawła:

– Paaaaweł, no nie!!! ta torebka! jednej rzeczy nie przewidziałam! zgadnij, jakiej?
– pewnie takiej, że Ci się telefon do niej nie zmieści.
– kurde, nie mów, jakby to było oczywiste!
– to jest oczywiste. gdybyś chwilę pomyślała, to w sklepie byś to sprawdziła.
– no nie denerwuj mnie nawet, nigdy nie miałeś tak, że kupiłeś bezrefleksyjnie torebkę, a później telefon Ci się do niej nie mieścił?!
– naprawdę zadałaś to pytanie?

♦ ♦ ♦

Paweł skończył przewijać małego. wchodzi do pokoju zmordowany i rzuca:

– nie no, z dzieckiem jak z tamagotchi. co chwilę trzeba coś przy nim zrobić!

♦ ♦ ♦

kładziemy Staśka na brzuszek, ale co chwilę podnosi tę głowę i podnosi. na co tata:

– no to albo jest silny jak ojciec, albo ma łeb pusty jak ojciec.

♦ ♦ ♦

tata rozmawia z synem:

– synu. Ty masz taką gębę, że memami sam byś na siebie zarobił.

♦ ♦ ♦

otóż trzeba Wam widzieć, że mieszkam na zamkniętym osiedlu, które tak naprawdę ma jeden mało skomplikowany szlaban, no ale – przejechać się pod nim nie da. więc jak zamawiam ubera, to panowie muszą czekać na mnie przed szlabanem, bo jak niechcący wjadą, to już nie wyjadą. no i dziś wychodzę z klatki, patrzę – stoi mój wymarzony select, który okazuje się być czerwoną skodą, czyli tak mu blisko do luksusowego auta, jak mnie do królowej Elżbiety. wsiadam, pytam:

– a pan jak tu wjechał? przecież teraz nie wyjdziemy.
– było otwarte, to wjechałem. taką mam zasadę. z kobietami też, hehe.

♦ ♦ ♦

bardzo cenię sobie sposób, w jaki zagadują mnie obcojęzyczni kierowcy ubera:

– będzie pani jechać gdzieś na wakacje?
– nie.
– a dokąd?

♦ ♦ ♦

ja jednak nie jestem w stanie korzystać z firm kurierskich bez żadnych spektakularnych przypałów.

otóż zamówiłam fotoksiążki dla babć i akurat jutro do jednej jedziemy. martwię się, że z dostawą nie pójdzie, ale oto dziś rano powiadomienie: przesyłka już u kuriera, między 10:30 a 12:30 paczka będzie u mnie.

nie należę do osób specjalnie cierpliwych, więc w okolicach 14 jestem już lekko zła, a o 17 porządnie wkurwiona. dzwonię do kuriera – nie odbiera. dzwonię na infolinię – no paczka powinna być i to dziwne, że jeszcze jej nie ma. otrzymałam zatem garść współczucia i zero informacji, no ale.

godzina 18:20, domofon! Jest i nasza zagubiona kurierka. i kiedy zaczyna od „proszę pani, ja panią najmocniej przepraszam…”, to ja już układam sobie w głowie frazy, za pomocą których uznam jej skruchę i dam do zrozumienia, że jednak finalnie wybaczam. no i teraz, słuchajcie, najlepsze:

– proszę pani, ja panią najmocniej przepraszam… ale czy ja bym się mogła u Państwa wysikać?

♦ ♦ ♦

znacie to uczucie, kiedy siedzicie na fotelu dentystycznym z wiertłem w buzi i Wasz dentysta zadaje Wam wtedy pytania otwarte, to jest takie, na które nie da się odpowiedzieć za pomocą: y-y i y-hy? no więc siedzę tak sobie ostatnio i pan co chwilę ma takie pytania: a co robię w życiu, a jak do niego trafiłam, a jak mi minął dzień. z bezradności w końcu zawarczałam, na co on:

– ojej, ja tu sobie robię swoją robotę, o coś czasem zapytam, a pani nie wie biedna, jak ma mi się na to odezwać!

podejrzewam, że właśnie to, słowo w słowo, co druga kobieta mogłaby powiedzieć o seksie ze swoim byłym.


Poprzednie partie historyjek i dialogów znajdziecie pod tymi linkami:

Życie w odcieniu Russian Red. Nowe historie z Facebooka

Statusy ciążowe, czyli jak prawie przegapiłam swój poród

Bo czasem trzeba się zapić, czyli świeżutkie historie z Facebooka

Kurierzy i kierowcy Ubera. Moje ulubione gatunki człowieka

Dzień, w którym osiągnęłam wszystko

Zapiski na pudełku popcornu, czyli 12 dialogów z Nowych Horyzontów 

Przejdźmy do meritum, po prostu 

Dentysta i inne koszmary. Nowe historie z Facebooka

Jak Czerwony Kapturek w ciemnym lesie, czyli relacje z mężczyznami

Kicia, nie miaucz, czyli statusy z fejsa ocalamy od zapomnienia

Miłość, żyrafy i inne historie

Ja i ludzie. Dialogi z drogi


fot. studiostoks/fotolia.com