Przejdźmy do meritum, po prostu

Dziś przed Wami kolejna porcja opowieści z Facebooka. Mam nadzieję, że zrobią Wam dzień tak, jak i mnie regularnie robiły. A pod tekstem znajdziecie namiar na poprzednie historie. Na zdrowie!


salon kosmetyczny. dwie:

– daj spokój, to wszystko jest takie smutne, że aż mi się rzygać chce.
– chyba płakać?
– płaczę najpierw. później piję i rzygam. przeszłam do meritum, po prostu.

#poprostu

♦ ♦ ♦

z życia dziennikarza.

dzwonię w sprawie cmentarza dla zwierząt w Gdańsku. okazuje się, że przekręciłam jedną z liczb w numerze, ale jeszcze o tym nie wiem. odbiera jakiś facet, gadam mu jak najęta, na co on:

– proszę pani, pani się pomyliła. jestem emerytem, ale jeszcze nie umieram.

#nigdyniedzwońpoludziachprzedpierwsząkawą

♦ ♦ ♦

sześciolatek na pasach do matki:

– a co, gdyby ziemia została zgładzona i tak byśmy sobie szli?

♦ ♦ ♦

jemy sobie pizzę. patrzę na mojego, koło talerza ma coś czerwonego, więc mówię, żeby ogarnął, bo znowu sosem po ławie ciapie. na co on jednym ruchem zbiera to na palec i wkłada do buzi, po czym wypluwa i mówi:

– to nie sos, to paproch ze skarpetki. ale dzięki.

♦ ♦ ♦

komplement na dziś:

– jesteś jak tamagotchi. brzęczy, brzęczy, ale da się lubić.

♦ ♦ ♦

apteka. proszę o syrop XYZ.

– ale proszę pani, tu jest napisane, że on jest do 50 kg.
– proszę pana, ja tu przyszłam z przeziębieniem, a nie z nadwagą.
– ale to znaczy, że jest dla dzieci!
– a jak ja wyglądam? jak najbardziej nieszczęśliwe dziecko na świecie. może mi pan dać w końcu ten syrop?
– nie, bo pani nie pomoże.
– a co ma pan takiego, co mi pomoże, a nie jest tabletką, bo nie połknę?
– y… to chyba tylko witaminy w żelkach.

#atosyropmiałbrzmiećniepoważnie

♦ ♦ ♦

matka <3

– a chociaż dobra jesteś dla tego Pawła?
– tak samo, jak on dla mnie.
– u, to łatwo nie macie.

♦ ♦ ♦

przed wejściem do toalety jak zwykle to samo.

– jezu, no nie wiem. kółko? trójkąt? nigdy nie wiem, co moje!
– a co masz tam na dole?

no na pewno nie geometrię!

♦ ♦ ♦

prawda na dziś:

kiedy myślisz, że gorzej już być nie może, zawsze możesz dostać czkawkę.

w miejscu publicznym.

♦ ♦ ♦

przede mną 7 godzin jazdy pociągiem, więc sporo mam zwykle przy sobie. siadam w pendolino, miejsce mam przy stoliczku, no i powoli się na nim rozkładam. Laptop, woda, książka, krem, baton, banan, słuchawki, chusteczki, kabel do ładowarki. naprzeciwko siedzi jakiś śmieszny rudzielec i gapi mi się na ręce, jakbym z tej torebki co najmniej królika żywego wyciągała. posyłam więc pytające spojrzenie, na co on:

– a nie, przepraszam. tak się zapatrzyłem i myślę, kiedy jeszcze z tej torebki wyrzutnię rakiet wyciągniesz.

#wyrzutnialepszaniżkrólik

#noimniejje

♦ ♦ ♦

– kochanie, kupiłam Ci 7daysa na drogę.
– …
– co, że niezdrowe i tuczące?
– owszem.
– to idź i kup sobie, co chcesz.

poszedł, kupił pizzę.

♦ ♦ ♦

warszawa, korki. autobus stoi 20 minut w jednym miejscu, wszyscy w środku wściekli. jakiś korpuch z laptopem na ramieniu złorzeczy do telefonu, a stojący obok niego starszy pan kiwa się wyjątkowo radośnie. korpuch chowa telefon do kieszeni, ostentacyjnie wzdycha, na co starszy pan melodyjnie:

– oj wy młodzi, młodzi. każdy głupi wie, że spieszyć to się trzeba przy łapaniu pcheł.


Poprzednie partie historyjek i dialogów znajdziecie pod tymi linkami:

Dentysta i inne koszmary. Nowe historie z Facebooka

Jak Czerwony Kapturek w ciemnym lesie, czyli relacje z mężczyznami

Kicia, nie miaucz, czyli statusy z fejsa ocalamy od zapomnienia

Miłość, żyrafy i inne historie

Ja i ludzie. Dialogi z drogi


snapUWAGA!

Jeśli chcesz, żebym czasem poprawiła Ci humor, to wbijaj na Snapchata. Niestety, nazywam się tam mało zabawnie, czyli tak, jak zawsze. To smutne, bo już sobie wymarzyłam, że nazwę się Panda Anda. Ale nazwy użytkownika nie da się chyba zmienić i na zawsze pozostanę już sobą. Okropna rzecz.

Natomiast po tylu namowach przestałam wreszcie zapierać się jak żaba błota i tłumaczyć, że jestem za stara na Snapchat. 

Na ptasie mleczko też jestem trochę za stara, a znowu zjadłam pół pudła. Yo!

Instagram