#metoo

Jest lato. Na rynku mojego miasta jakaś większa impreza. Pośrodku duży parking, ogrodzony murkiem. Na murku żule, to jest panowie bez pracy, za to z kratą piwa. Skóry przypalone słońcem, uśmiechnięci od ucha do ucha. Mam może 12 lat, ze mną są jeszcze dwie koleżanki.

Żeby nie było – mam na sobie zwykłe jeansy i zwykły podkoszulek. Zresztą, co innego może mieć na sobie dwunastolatka? Zero makijażu, wtedy też zero biustu. Słyszę:

– O, jaka ładna dziewczynka! Jakie ładne pieprzyki! Jak cała ładniutko popieprzona! A może ty się lubisz już pieprzyć, co?

*****

Jest zima. Mam na sobie ciepłą spódnicę z grubego materiału, pod nią czarne, grube, kryjące rajstopy. Na górze golf. Siedzę w kawiarni w samym centrum pięknego, dobrego Wrocławia. Wtedy jeszcze marzę, by pisać literaturę. Wygrywam jeden konkurs, drugi, bywam na festiwalach. Jeden z tekstów ma ukazać się drukiem, wydawca prosi o szybkie spotkanie. Nie wiem, po co, bo tekst dawno poprawiony już z inną redaktorką. Natomiast spotykamy się, pijemy kawę, jest rano.

– Nie wino? Rozumiem, że jeszcze wcześnie, ale ja się nie pogniewam, proszę wypić wino.

Mimo to piję kawę, żadne złe słowo nie pada, ale wzrok – na moje nogi – już owszem. Kończymy pracę, wychodzę. W domu czeka na mnie mail:

– Dzięki za pracę. Przepraszam za zmęczenie. Niemniej to, co chciałem, osiągnąłem. I jeszcze: rozpraszała mnie Pani, bo to jest tak, że się bohaterkę utożsamia z autorką (ach, kiedyż, no kiedyż, się tego oduczymy!), a ja się takich kobiet boję troszkę (…). Co do reszty wrażeń – to chociażeś Panna nie opisała ud bohaterki, to mam nieodparte wrażenie, że ta mogłaby zazdrościć długości i spójności. A żeby nie było że mobbing, to dodam tylko: pisz Panna prozę dłuższą. Szybko.

Ani szybko, ani wolno. Nigdy już nie odpisałam.

Od razu powiedziałam o tym swojemu (byłemu już dzisiaj) facetowi:

– To chyba miło napisał, nie?

***

Jest jesień. Pracuję w znanej redakcji, na dziewiątym piętrze przeszklonego wieżowca. Wydaje mi się, że złapałam Pana Boga za nogi, chociaż zarabiam mniej niż kelnerka i dostaję ciągle dyżury wieczorowe, w praktyce: nocne. Dyżury polegają na tym, że od godziny 18 w redakcji siedzę już sama. Nie boję się, bo jest monitoring (na korytarzu) i jest pan ochroniarz (na dole). Nie boję się, bo do domu wracam taksówkami i zawsze proszę kierowcę, żeby zaczekał, aż wejdę do klatki. Nie boję się też, kiedy w budynku zaczyna się remont. Dopiero wtedy, kiedy tuż przed północą zagląda do mnie pięciu mężczyzn.

– A pani kierowniczka to tutaj tak sama? Nie boi się nas? Bo nas jest pięciu, hehe. Jak w jakimś dobrym filmie, hehe.

Powiedzieć, jak bardzo się boję? Nie powiedzieć? Próbuję głupio żartować, ale to jedno z tych pytań, na które nie ma dobrych odpowiedzi.

*****

Jest wiosna. Pracuję jako kelnerka w popularnej sieciówce, 25 dni w miesiącu, po 10 godzin dziennie. Roznoszę pizzę. Przy jednym ze stolików siedzi on – starszy ode mnie, ale ciągle młody. Melancholijny i zamyślony. Kiedy kładę przed nim sztućce, łapie mnie za rękę:

– Chcesz? Wyjedziemy. Jutro przenoszę się do Paryża i mogę Cię zabrać ze sobą. Masz bardzo piękne oczy. Tylko musisz się dobrze ruchać.

*****

Takich sytuacji mogłabym wymienić jeszcze wiele. O, jak na przykład wtedy, kiedy musiałam napisać w redakcji swój pierwszy felieton – o zgrozo, polityczny. A że był wymierzony w PiS, to co się tam wtedy nie działo… Nie dość, że naczytałam się wtedy, że jestem brzydka, to jeszcze, że głupia. Wtedy też poznałam słowo unfuckable, tak pięknie tłumaczone jako „niejebalny”.

– Takiej to bym nawet z workiem na głowie nie ruchał!

– Ja bym ruchał, ale jakby zdjęła worek.

– A ja tak i tak, albo na zmianę.

Właśnie tak. Na znanym portalu finansowym. Teoretycznie: dla bankierów, prezesów i innych biznesowych elit.

Myślicie, że to było najgorsze? Nie, bo zwykle sprawdza się powiedzenie: kozak w necie, pizda w świecie. Czyli większość tych forumowych frustratów najpewniej nie odważyłaby się powiedzieć tego nikomu na żywo. Ale wiecie, co – jak najbardziej na żywo – mówili mi później w pracy koledzy? Że przecież to było zabawne. Że przynajmniej wiem, że mam powodzenie. Że nie ma co się burzyć, że przecież jestem fajna, a to żadna ujma, jak facet chce Cię ruchać. I że ja to w kółko powinnam pisać te felietony, bo jak taka Baśka napisała, to przeczytała, że nikt by na orkę nie wlazł, a ponoć jak się taką klepnie, to można wbijać dopiero przy trzeciej fali.

Takie to było zabawne.

Tylko wiecie, co? Ja mam to w nosie. Żadna z tych sytuacji nie podkopała mojego poczucia wartości, nie poniżyła mnie i nie upokorzyła w moich własnych oczach. Za to wszystkie doprowadziły mnie do wściekłości, bo żaden z tych mężczyzn nie pomyślał, że tak nie można. Że molestowanie seksualne to nie tylko złapanie za tyłek. Że to także każdy taki głupi żart. A kiedy próbowałam im to tłumaczyć, słyszałam, że:

1. nie mam za grosz dystansu

2. histeryzuję

3. powinnam cieszyć się z komplementów

4. każdy lubi czasem pożartować

5. jak nic mam dzisiaj okres albo zły dzień

A już mój absolutny faworyt:

– Jak Was pochwalimy za ładne oczy, to się każda cieszy, ale jak za dupę, to od razu każda obrażona! Takie to jesteście święte!

No więc tamtemu bystrzakowi i wszystkim, którzy myślą podobnie, z tego miejsca pragnę powiedzieć, że tak, są granice, które są święte. I nie mówimy wyłącznie o granicy cielesnej, ale także o każdym niestosownym komentarzu, obeldze, sugestii, geście. O każdej propozycji, która nie powinna była paść i każdym „komplemencie”, który wcale komplementem nie jest. Wszelkie żarty i insynuacje o erotycznym podtekście, wszelkie komentarze na temat naszego ciała, ubioru, stanu cywilnego, uroku czy wieku, wszelkie w końcu niechciane poklepywania po ramieniu, głaskania po karku, macania po biustach czy podszczypywania w pośladki – to wszystko składa się na definicję molestowania. Dziewczyny, pamiętajcie o tym.

Pamiętajcie, że nikt nie ma prawa odnosić się do Was w ten sposób. Nikt nie ma prawa mówić ani robić rzeczy, które sprawiają, że czujecie się niekomfortowo. Nikt nie ma prawa gwizdać za Wami na ulicach ani uderzać do Was ze swoimi łapami czy chociaż sprośnym podtekstem. Nie ma i już.

Gwizdanie to nie komplement. Macanie to nie komplement. Pochwalenie Waszej dupy to też nie komplement i ciągnący się za Wami okrzyk „ruchałbym” to też nie komplement!

Na Facebooku właśnie trwa akcja z hasztagiem #metoo, która pokazuje ogrom tego zjawiska. Od dwóch dni znajduję pod nim historie, które mrożą krew w żyłach. Czy znajduję tam wyrazy współczucia, próby zrozumienia? Też, ale równie często czytam o tym, że jesteśmy wściekłymi feministkami, że nam się w tych dupach poprzewracało, że kiedyś kobiety wiedziały, co to wysublimowany żart i potrafiły się odwdzięczyć (sic!) za taki komplement.

Błagam, nie bądźcie takie. Jeśli napisze tak Wasz chłopak/mąż/brat/partner – dajcie mu solidnie po uszach. Jeśli macie synów, wychowujcie ich tak, aby żaden nikogo nie zdołał nigdy zranić. Jeśli macie w sobie na tyle siły, dzielcie się swoimi historiami. Jeśli nie macie – wstawiajcie sam hasztag, żeby mężczyźni zobaczyli wreszcie skalę tego okrutnego zjawiska. Bo molestowanie jest okrutne. Molestowanie zostawia ślad w psychice i – przede wszystkim – jest zabronione. A to, czego nie zabrania bądź nie ściga prawo, powinny regulować zwykła, ludzka przyzwoitość oraz – po prostu – szacunek. 

Mnie takie teksty już nie ruszają. Mam bardzo ładne palce, a wybitnie to ten środkowy, który na szczęście zawsze wie, co i kiedy ma robić. Ja umiem się obronić, choć nie zawsze zdążę z ripostą. Ale są wśród nas takie, które nie potrafią. Nie gódźmy się na takie traktowanie. Nawet, jeśli wychodzimy z założenia, że przecież nas problem nie dotyczy, zatroszczmy się o to, żeby nasze przyjaciółki, matki, siostry i – co najgorsze – córki, też nie musiały nigdy wklejać u siebie hasztagu #jateż.

Mamy dokładnie taki świat, jaki sobie robimy. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. 

Wiem, że innego nie będzie.


fot. mariesacha/fotolia.com

32
Dodaj komentarz

avatar
27 Comment authors
UnknownDiditKrzysztof ŻelechowskiDotIries Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Marta Zacharska
Gość
Marta Zacharska

Miałam kiedyś taką sytuację.. Stoję u mojej mamy w sklepie i z nią rozmawiam (nie miałam co robić w domu, więc poszłam na spacer i przy okazji do mamy, bo ruchu zbytnio nie było). Wchodzi do sklepu pijaczek, ale nie typowy żul tylko gościu co lubi sobie codziennie wypić po pracy, a więc wchodzi i mówi ” cóż to za piękna pannica, taka ładna ahh” na co moja mama, że córka, że już dorosła itd. Gościu mi sie przygląda i po chwili stwierdza „nie powiedziałbym, że to Pani córka, taka dorosła, krągłości ma za Panią, chętnie bym ją przygarnął (tak… Czytaj więcej »

Natalia
Gość
Natalia

#metoo

Dot
Gość
Dot

Mnie mój własny chłopak obmacywał publicznie (łapał za tyłek, biust) chociaż wielokrotnie powtarzałam mu, że sobie tego nie życzę.
Tak jak napisała jedna z dziewczyn na facebooku: „przeraża mnie to, za każda z nas ma takie doświadczenia”.

Konrad Szyszka
Gość
Konrad Szyszka

Wlasny chlopak jakie straszne zeczy mowisz. Moze poprostu by wam pomogla wizyta u dobrego psychoanalityka by pozbyć się swoich kompleksow

Dot
Gość
Dot

Nie wiem, o jakich kompleksach mówisz. Ja żadnych nie miałam. Chodzi o przyzwoitość i kulturę wśród ludzi.
Chodził na terapię (z innego powodu), ale toksycznym ludziom terapia nie jest w stanie pomóc.

Benia
Gość
Benia

Niestety, ale #metoo. Sytuacja sprzed kilku miesięcy. Środek dnia. Wracam z uczelni autobusem, który z przystanku na przystanek robi się coraz bardziej zatłoczony – normalna sprawa. Stoję przy szybie, więc w pewnym momencie jestem unieruchomiona przez tłum. Po mojej prawej stronie stoi pan, normalnie ubrany, w berecie, nie jakiś menel. Po 60. – mógłby być moim dziadkiem. W lewej ręce trzyma małą torbę – torba dotyka mojego uda. Autobus jedzie, a ja po chwili czuję lekki dotyk na kroczu. Wiadomo jak to w zatłoczonym autobusie, rzuca na boki, więc torba mogła mnie po prostu tam dotykać. Miejsca nie miałam za… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

miałam identyczną sytuację, tylko że oblech nie krył się torbą, a po prostu wciskał mi rękę między nogi. i tak jak Ty – też mi mowę odjęło i byłam zupełnie sparaliżowana. miałam 17 lat, jechałam autobusem o 7.50 do szkoły.

Dot
Gość
Dot

:o Boże, to straszne, co się wyrabia. Te potwory nie mają za grosz wyczucia. Jak tak można!

Nieidealna Anna
Gość
Nieidealna Anna

Asiu to, że jesteś silna i potrafisz reagować jest cudowne. Mam tak jak ty podobny bagaż doświadczeń, z tymi komentarzami, zaczepkami, propozycjami… W tym wszystkim chyba najgorsze jest to,że ci „mężczyźni” czują się bezkarni. Nie uważają, że robią coś złego, że przekraczają mono granice, że krzywdzą. Krew mnie zalewa jak czytam te burackie komentarze o tym, że nam się w dupach poprzewracało. Albo jeszcze gorzej, od kobiet: które bagatelizują to gwizdanie, szczypanie i końskie amory. Jestem kobietą, jestem matką córek. Jestem tym przerażona. #metoo

Bratzacieszyciela
Gość
Bratzacieszyciela

Wstyd mi za rodzaj męski. Słów brak. Ale z kolei ja przeżyłem coś tak delikatnego, że nie wiem, czy o tym pisać, czy wspominać. To było w poprzedniej pracy. Coś się zepsuło przy drukarce, komputerze, czy też po prostu po coś się trzeba było schylić. Siłą rzeczy musiałem wypiąć miejsce, w którym plecy kończą swą szlachetną nazwę. Skądinąd od innych wiem, że nie jest ona szpetna, choć osobiście nie mam okazji jej oglądać. Robię coś tam z kablem, czy wtyczką, nie pamiętam dokładnie. I naglę czuję dość solidne klepnięcie. Od koleżanki, którą bardzo lubię, troszeczkę trzpiotki, trochę żartującej czasem dwuznacznie,… Czytaj więcej »

Renewarte
Gość
Renewarte

Pytanie, tylko czy Tobie to przeszkadzało, że koleżanka Ci tak zrobiła? Jeśli tak jest to takie samo molestowanie, jak faceci robią kobietą. Molestowanie nie ma określonej płci.

Bratzacieszyciela
Gość
Bratzacieszyciela

Napisałem – było to miłe. Bo znałem kontekst. Bo mogłem się tego spodziewać w takiej sytuacji i nie doświadczyłem niemiłych akcji tego rodzaju wcześniej. Więc nie było to molestowanie, raczej żart aprobowany przez obie strony. Śmieszne to było, co nie znaczy, że za śmieszne uważam sytuacje opisane powyżej i poniżej.

Ania
Gość
Ania

Mamy dokładnie tako świat jaki sobie robimy. Alez mnie to zdanie ujelo… #metoo było sporo takich sytuacji, kiedys nawet nie odbieralam tego jako molestowanie, bo nawet nie wiedziałam. W wieku dwunastu lat nie wiedzialo sie takich rzeczy. „Zarty” chłopaków czesto byly takie… Ale ostatnio zostalam przeproszona za takowe zarty sprzed kilkunastu lat… I nagle wrocilo mi trochę wiary w ludzkosc. Jest zima. Wracam sama, szesnastoletnia, autobusem, po treningu. Przesiadam się na dworcu. Czekam moze z 5 minut na kolejny autobus. Na przystanku duzo ludzi i on… Miał może 25 lat. Przez telefon, koledze opowiada, głośno: – słuchaj stary, taka foczka,… Czytaj więcej »

Gosia Filiczkowska
Gość
Gosia Filiczkowska

Rzadko włączam się w takie akcje, ale wchodzę na fejsa, a tam Aśka dołącza się do akcji. Coś w takim razie jest na rzeczy…
Kiedy pisałam ten tekst, miał on inny wydźwięk, ale w ten temat wpasowuje się się nie gorzej. Choć nie piszę tu o Polsce, nie znaczy, że to samo nie dzieje się tutaj. Ja po prostu jeszcze o tym nie napisałam. Może to nie ładnie tak wklejać linki do siebie u Ciebie na stronie, ale w tym przypadku, czuję się usprawiedliwiona, bo właśnie tutaj dokładnie opisałam swoje #metoo #jateż na długo przed rozpoczęciem tej akcji.
http://fililogia.pl/na-ile-jestes-w-stanie-sobie-pozwolic/

Niki
Gość
Niki

Miałam 10/11 lat, byłam ubrana w adidasy, długie i szerokie jeansy, różową koszulkę w kwiatki i szarą obszerną bluzę z kapturem. Czekałam na przystanku na autobus do domu. Obok usiadł chłopak, miał wtedy jakieś 17/18 lat. Nie znałam go, dowiedziałam się przypadkiem jak się nazywa i ile ma lat. Czekałam na ten autobus, gdy nagle poczułam jak jego dłoń dotyka mojego uda i przesuwa się w stronę pośladka. Sparaliżowało mnie, ale uciekam. Do dziś pamiętam jego wzrok. Rok temu, praca, klient „może ja bym panią podsadził, taka ładna, może pani spaść z tego krzesła, a ja mogę potrzymać”. Facet między… Czytaj więcej »

Didit
Gość
Didit

To już nie tylko molestowanie ale stalking…

grhheen
Gość
grhheen

Na studiach w jakiś upalny dzień, ja w letniej sukience, którą dostałam od mamy. 2 przystanki autobusem z Zawiszy do Centralnego. Na końcu autobusu grupa koleżków, którzy na dodatek wysiedli na tym samym przystanku i przez jakąś chwilę szli za mną. Już w autobusie zaczęli swoje dyskusje, kto co gdzie i jak by mi wsadził. Ani ja, ani nikt inny nie zareagował. Staż. Duży szpital. Kilka tygodni na tym samym oddziale, z tymi samymi lekarzami. Mały gabinet lekarski. Ja znów w sukience, fartuchu, crocsach, z nowym dużym naszyjnikiem. Chirurg w wieku moich rodziców: Przez cały dzień nie mogę się skupić,… Czytaj więcej »

Krzysztof Żelechowski
Gość
Krzysztof Żelechowski

Czy mam rozumieć, że kiedy podoba mi się Wasz strój, mam to zachować dla siebie? Czy to dotyczy również koleżanek, którym się podoba Wasz strój?

Sally
Gość
Sally

To chyba nie jest zbyt trudne. Wręcz wydaje mi się oczywiste, że czym innym jest powiedzieć „ładna sukienka”, a czym innym „masz świetną dupę w tej sukience”.

MisiaQ1234 .
Gość
MisiaQ1234 .

Ty serio pytasz? Nie zrozumiałeś tej „subtelnej” różnicy ?

Krzysztof Żelechowski
Gość
Krzysztof Żelechowski

„wszelkie komentarze na temat naszego ciała, ubioru, stanu cywilnego, uroku czy wieku”

mari
Gość
mari

To bardzo proste, wyobraz sobie, ze inny facet mowi ci: masz fajne spodnie, a mowi: masz fajne spodnie, opinaja ci dupe tak ze mam ochote je zdjac i cie wy..ać.
Subtelniej?

portaceleste
Gość
portaceleste

Mam takich sytuacji trochę za sobą, w tym jedną naprawdę mocno nieprzyjemną.
Z jednej strony cieszę się, że kobiety postanowiły się tym podzielić – ze szczegółami lub bez. To niesłychanie istotne i budujące, bo człowiek nie czuje się sam.
Z drugiej strony skala zjawiska jest zatrważająca.
Z trzeciej strony po tym, jak gruchnęła sprawa Weinsteina, odbyłam konwersację z panią zdziwioną, że przecież o co chodzi – dziewczyny trochę mu zawdzięczają, więc po co robić sceny… – pomyślałam sobie, że jeszcze cholernie, cholernie dużo do zrobienia zostało. Wśród nas samych, kobiet.

Helena
Gość
Helena

#metoo Straszna jest skala tego zjawiska, oraz to że głównie robią to mężczyźni mający już swoje dzieci i wnuki. Spotykałam się z takim zachowaniem już od gimnazjum: gwizdanie, zboczone komentarze, dotykanie… I nie pomaga grzeczne żądanie w stylu „proszę mnie nie dotykać!” a w niektórych sytuacjach nie wypada np. w towarzystwie dać takiemu w mordę lub kopniaka w krocze… Niestety oni języka innego jak język przemocy nie rozumieją.

Key
Gość
Key

Sytuacja sprzed roku. Leze w szpitalu na dermatolgii. Mam 21 lat. Przez wiekszosc pobytu sale dzielilam z jedna kobieta. Pozniej zostalam tam sama. Dzien przed wypisem przyszedl staly bywalec oddzialu. Okolo 70 dziadek. Probowal namowic mnie na wodke i opowiedzial o tym jak miał na oddziale „znajoma” ktora mu ją zdobywala i razem w ukryciu pili. Chcialam zeby jak najszybciej wyszedl, staralam sie byc mila ale sam przebywanie z nim w tej sali sprawialo ze czulam sie nerwowo. Po mojej odmowie, tuz przed samym wyjsciem z sali zapytal szybko jak mnie bada lekarz i czy tutaj tez (dotknal wtedy mojej… Czytaj więcej »

L
Gość
L

Do pracy poszłam zaraz po maturze.Teraz mam 21 lat. Praca w biurze w znanym sklepie internetowym. Po miesiącu była impreza integracyjna. To wtedy spotkałam się pierwszy raz z molestowaniem, Szef działu bliźniaczego odprowadził mnie pod blok po imprezie, próbując się do mnie wprosić. Twierdził, że nie chce mu się jechać do siebie już, że jest bardzo zmęczony… Zamówiłam nowe szpilki do pracy. Przeszłam się w nich do pracowniczej kuchni. Kuchnia pełna kolegów z innego działu. Zauważyli moje nowe buty, po czym stwierdzili, że na imprezę świąteczną, która miała być następnego dnia, najlepiej jakbym się pojawiła w samych butach.. Impreza firmowa,… Czytaj więcej »

Joanna Versus
Gość
Joanna Versus

Zima, środek dnia. Zakupowa okolica. Wychodzę z supermarketu i kieruję się w stronę wiaduktu dla pieszych nad ruchliwą ulicą. Można ominąć wiadukt i czekać na pasach na światłach, ale niestety wybieram szybszą opcję. Normalnie jest to często używane przez przechodniów przejście ze sklepów na osiedla. Pech chciał, że akurat w tym czasie znalazłam się na nim sama. A przy mnie pojawia się ten typ, młody chłopak z osiedla. Jak można być ubranym w zimie? Mam na sobie ciepły kożuch w większości zasłaniający tyłek, grube legginsy, płaskie, ciepłe buty. Zaczyna do mnie mówić, pyta się czy chcę zarobić, że mogę z… Czytaj więcej »

Beata Redzimska
Gość
Beata Redzimska

Asiu, bardzo fajny tekst i puenta, jak zawsze. Tak sie wlasnie tego obawiam, ze moi nastoletni synowie juz wkrotce wejda w wiek buszujacych hormonow… I rzeczywiscie to kolejne wyzwanie dla macierzynstwa… Pozdrawiam serdecznie Beata

Iries
Gość
Iries

Studia. Wybrałam się z koleżankami na babski wieczór. Tańczymy, bawimy się świetnie. Około pierwszej w nocy w lokalu pojawia się grupa podchmielonych facetów. Siedzą w boksie obok nas. Zbieramy się by przenieść się do innego lokalu. Wychodzę z boksu ostatnia. Jeden z podpitych facetów z boksu obok wychyla się i mocno ściska mój pośladek. Dostaje ode mnie w twarz. Nie jestem z siebie dumna. On pluje na moją spódnicę i śmieje mi się w twarz. Zgłaszam to do ochroniarzy w lokalu. Ich także to bawi. Pewien wtorek. Nie pamiętam daty. Jestem w pracy. Wykonuje swój obowiązek – rozmawiam z klientem,… Czytaj więcej »

Unknown
Gość
Unknown

Tego typu zachowania nie da się uniknąć. Określenie kto i jak zareaguje jest kwestią indywidualną. Jedni pozostaną obojętni dusząc to w sobie, drudzy odpowiedzą skutecznie dławiąc pewne praktyki, trzeci znajdzie świadków, nagrają scenę, narobią zamieszania, rozważy drogę prawną. W dużym zespole występują częściej niż rzadziej. Jest to rodzaj gry, na którą trzeba umieć odpowiedzieć na swoich zasadach. Angażowanie przełożonych ma ograniczony sens i dowodzi słabości. Oni i tak powiedzą się po stronie kogoś, kto dla firmy jest cenniejszy. Czy napastowanie seksualne jest wyłącznym działaniem mężczyzn wymierzone w kobiety? Dyskutowałbym z tą tezą. Znam kilka przypadków z branż zdominowanych przez panie,… Czytaj więcej »