Koniec ery superbohaterów. Dziś każdy potrzebuje wsparcia

Wiecie, na czym polegają dwie największe pomyłki ludzkości? Pierwsza opiera się na przekonaniu, że człowiek jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim sam. O, ile razy zdarzało mi się obrażać na wszystko i wszystkich, zaciskać wargi i buńczucznie tupać nogami. Miałam wtedy jakieś sześć lat i wydawało mi się, że wszystko, co jest mi potrzebne do życia, zmieści mi się w małym tobołku, a ja sama – KOMPLETNIE sama – powędruję sobie hen, w daleki świat.

Oczywiście, plan zawsze palił na panewce, bo wykładałam się na etapie, kiedy trzeba było zorganizować chociażby tobołek. Natomiast z wiekiem przyszła wiedza o tym, że nie jestem samowystarczalna, nie mam supermocy, a do realizacji planu potrzebny jest piekarz, który upiecze chleb, który do tego tobołka włożę, a także mama, która zarobi na niego pieniądze, bo żyjemy w państwie, w którym nikt nie zatrudnia do pracy dzieci, a już na pewno nie takich, które mają sześć lat.

NIC NIE DZIEJE SIĘ SAMO

Druga pomyłka to przekonanie, że marzenia się spełniają. Ile razy słyszeliście to hasło? Ile razy staliście, wpatrzeni w niebo, wypatrując spadającej gwiazdki? Ile razy wrzucaliście monety do fontann, obrosłych legendami? Ile razy, będąc na łące, wyszukiwaliście czterolistnych koniczynek albo wrzucaliście sobie za koszulki bez? A wszystko po to, żeby mieć szczęście i żeby nareszcie spełniły się Wasze marzenia. Tymczasem marzenia wcale się nie spełniają. Marzenia się spełnia. Czyli: spełnić je sobie musicie Wy.

Pewien mądry, francuski pisarz – a na nazwisko mu było Anatole France – powiedział kiedyś, że aby osiągnąć wspaniałe rzeczy, musimy marzyć tak dobrze, jak działać. Słowem: wziąć sprawy w swoje ręce. Marzyć, ale także działać, aby przybliżać się do upragnionego celu. Bo bierne czekanie to konieczność w dwóch tylko przypadkach: w kolejce po najlepsze lody w mieście oraz w przychodniach NFZ.

JESTEM TU DLA WAS

Dlatego zwracam się do Was dzisiaj z ogromną prośbą. Jak część z Was pewnie już wie, biorę udział w konkursie na najlepszy blog 2015 roku. Roku, który był dla mnie przełomowy, bo zmieniłam pracę, przeprowadziłam się do innego miasta, zmieniłam szablon bloga i jego logo, podwoiłam statystyki i zaczęłam pisać dla Was jeszcze częściej.

Ale także roku, w którym odpowiadałam na setki Waszych komentarzy, razem z Wami się śmiałam i razem z Wami płakałam. Czasem motywowałam, czasem rozśmieszałam, czasem też pewnie wkurzałam. Za każdym razem najważniejsze było dla mnie jedno – Wasze zaangażowanie, emocje i wsparcie. Jeśli choć części z Was w jakikolwiek sposób pomogłam, znaczy to, że nieprzespane noce nie poszły na marne.

Bo tak, większość tych tekstów powstaje nocami. Blog nie jest dla mnie źródłem utrzymania, więc pracuję też zwyczajnie, na etat. Czasem po osiem godzin dziennie, czasem więcej. Plus blog, czyli kolejnych kilka godzin dziennie. Czasem wychodzę z domu, czasem spotkam się z przyjaciółmi. Czasem pojadę tych 500 km do mamy. Nigdy jednak nie biorę wolnego od bloga, więc etaty – choć jeden niepłatny – są w efekcie dwa. Dlatego tak zależy mi na tym, aby blog został zauważony, a moja praca – szerzej doceniona. Natomiast sama nie wyważę dziś wszystkich drzwi.

JEDNA TAKA SZANSA

Sposobów na to, żeby w Polsce z blogiem się wybić, nie ma wcale tak wiele. Ba, powiem więcej – obecnie jest tylko jeden. Nazywa się właśnie Blog Roku i pozwala wyłonić najlepszych. Ci, którym się uda, może zostaną zauważeni. I o to dzisiaj Was proszę – żebym nie była z tym sama i aby choć część z Was, która tutaj zagląda, pomogła mi spełnić marzenia. Dla mnie to najważniejszy konkurs w roku, a dla Was – złoty dwadzieścia trzy.

Tyle właśnie kosztuje sms, jaki każdy z Was może na mnie dziś wysłać. Głosowanie kończy się już we wtorkowe południe, więc to ostatni moment, aby Was prosić o wsparcie. Z jednego numeru można wysłać tylko jedno zgłoszenie, więc wszystko przebiega fair.

Co więcej, wysyłając na mnie sms, pomagacie spełniać nie tylko moje marzenia. Cały dochód idzie bowiem na Fundację Dziecięca Fantazja, której celem także jest spełniać marzenia – marzenia tym ważniejsze, że należące do dzieci, które są nieuleczalnie chore. Dzięki temu nie wstydzę się prosić Was dzisiaj o wsparcie i wierzę, że każdy sms ma podwójny sens.

TO OD WAS WSZYSTKO ZALEŻY

Zasady konkursu są proste: w pierwszym etapie liczą się TYLKO głosy czytelników. Do drugiego etapu w każdej kategorii przechodzi dziesięć blogów z największą liczbą głosów. Dopiero spośród nich juror wybiera finałowe trzy. Nie znajdę się w niej jednak bez Waszej pomocy.

Bo choćbym nie wiem, jak chciała, nie jestem superbohaterem, nie wyczaruję sobie tych głosów i nie poradzę bez Waszego wsparcia. Dlatego jeśli chcecie i możecie mi pomóc, wyślijcie proszę sms o treści D11258 na numer 7124. To nie jest zbiór pustych cyferek – to dla mnie wirtualny przytulas i wiadomość: hej, fajnie, że jesteś!

I każdego z Was też dzisiaj wirtualnie tak tulę. Niezależnie od wyników konkursu: hej, fajnie, że jesteś! ;)

socialImgfb (1)

Instagram