Nie zostawiaj dziecka w aucie! W 15 minut może umrzeć w męczarniach

Co roku wszyscy trąbią o tym samym. I co roku znajdzie się jakiś brawurowy idiota, który nie rozumie, że dziecka nigdy, pod żadnym pozorem, nie można zostawiać samego w aucie. A już tym bardziej w upały, gdzie temperatura na dworze sięga 30 stopni Celsjusza. Bo wiecie, do ilu wzrasta w zamkniętym samochodzie? Do 50, czasem 60 stopni. Równie dobrze mógłby ugotować to dziecko żywcem. Dlatego będę powtarzać tu do znudzenia: pozostawione bez opieki dziecko w aucie to skrajna nieodpowiedzialność! Do tego karalna.

PANIE, JAKIE DZIECKO, JA TU ZAKUPY ROBIĘ

Poniedziałek, Łódź, parking jednego z marketów. W zamkniętym samochodzie – 4-letnia dziewczynka. Przytomna, ale mokra jak szczur. Na szczęście zauważa ją jeden z przechodniów. Wzywa policję, razem z dzieckiem czeka ok. 20 minut. Funkcjonariusze od razu idą do marketu, proszą o nadanie komunikatu. Tak odnajduje się dziarski dziadek. Jak reaguje na wieść o tym, że właśnie naraził życie i zdrowie swojej wnuczki? Nijak. Ot, chce dokończyć robienie zakupów.

Policjanci wyprowadzają go jednak na parking, gdzie z samochodu wyciągają mokrą od potu dziewczynkę. Procedura jest prosta: wezwanie karetki, później obserwacja w szpitalu. Ale dziadek wie lepiej. Dziecko nie pojedzie i już. Na miejscu pojawia się jednak ojciec dziewczynki i sam kieruje ją do szpitala. A dziadek? Dziadek ma 61 lat, a za takie zachowanie grozi mu kara pozbawienia wolności na kolejnych 5. Czego serdecznie mu życzę, bo niewiedza to jedno, ale ten upór to drugie.

JA PRZESADZAM? POWIEDZCIE TO TEJ MARTWEJ DZIEWCZYNCE

Przykład pierwszy, z Rybnika. Ojciec miał zawieźć do przedszkola swoją trzyletnią córkę. Nie wiadomo, dlaczego tego nie zrobił. Jak twierdzi – zapomniał. Jak gdyby nigdy nic, pojechał do pracy. Zaparkował samochód na parkingu i poszedł odbębnić 8 godzin w robocie. Kiedy wrócił, dziecko nie żyło. Auto stało w nasłonecznionym miejscu, dziewczynka nie miała najmniejszych szans. Nie pomogły próby reanimacji ani wezwana na miejsce karetka. Wyniki sekcji zwłok wykazały, że przyczyną zgonu był udar cieplny, spowodowany przegrzaniem organizmu na skutek działania wysokiej temperatury w aucie. 

Przykład drugi, z Krakowa. Rodzice zostawili 3-letnie dziecko w aucie i poszli na zakupy. Godzinne. Mimo 30 stopni Celsjusza na zewnątrz. Kiedy zauważył je jeden z przechodniów, mały miał już na twarzy wypieki, płakał i krzyczał. Tłumaczenie rodziców? Nie wiedzieli, że robią źle. W końcu kto to widział, żeby mieć pretensje o godzinne zamknięcie w nagrzanym samochodzie trzylatka.

UPAŁ TO JEDNO. TWOJE DZIECKO MOŻE TEŻ SPŁONĄĆ ŻYWCEM

Ktoś powie: oj, tam, oj tam, ale poza upałami to wolno? Nie wolno. Kilka lat temu głośno było o matce, która zostawiła swojego synka, też zresztą 3-letniego, i też wyszła na zakupy. Priorytety, wiadomo. Co się będzie dziecko pod nogami plątać. Efekt? Z auta zaczął wydobywać się dym. Bogu dzięki, zauważyli to policjanci. Kiedy udało się wydostać chłopca, był już podtruty, ale jeszcze przytomny. Jak się później okazało, płomienie pojawiły się koło skrzyni biegów. Gdyby nie policjanci, dziecko spłonęłoby żywcem.

Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia. Nie dalej jak rok temu media pisały o chłopczyku, który płonął w aucie na oczach własnego ojca. Jakim cudem? Ano takim, że tato też wybrał się na zakupy, zostawiając dziecko w aucie. Gdy zauważył ogień, ruszył mu na pomoc. Własnymi rękami wyciągnął trzylatka z płomieni. Dziecko trafiło do szpitala z oparzeniami II i III stopnia, na powierzchni 40 procent ciała. Przypuszczalną przyczyną pożaru mogła być wadliwa instalacja LPG. Natomiast nie jest znana przyczyna, dla której nikt z gapiów nie ruszył mu na pomoc. Kiedy on ratował synka przed śmiercią w płomieniach, oni uwieczniali to na komórkach.

CHCESZ, RO RYZYKUJ. WŁASNYM ŻYCIEM, NIE DZIECKA

Dlatego, błagam Was – nie zostawiajcie dziecka samego w samochodzie! Nieważne, czy jest ciepło czy zimno. Dziecko samo sobie nie poradzi. To Wy odpowiadacie za jego bezpieczeństwo, to Wy jesteście dla niego całym światem. Naprawdę chcielibyście słyszeć jego rozdzierający płacz podczas palenia się żywcem? Albo ciche jęki, kiedy będzie umierało z przegrzania w Waszym samochodzie, ostatkiem sił przyzywając mamę?

I nie, nie działa argument „ja tylko po mleko”, „ja tylko na momencik”. Wystarczy kwadrans w nagrzanym samochodzie, żeby dziecko doznało urazów mózgu lub nerek, które zagrażają jego życiu. Przy 40 stopniach Celsjusza organy wewnętrzne przestają działać. Przy 41,6 stopnia, dziecko umiera. Tymczasem wysoka temperatura powietrza prowadzi do drastycznego nagrzania się wnętrza samochodu nawet do 60 stopni Celsjusza! Kiedy więc Ty szukasz drobnych w portfelu, Twoje dziecko umiera w męczarniach.

– Szczególnie narażone na wysokie temperatury są najmłodsze dzieci, u których mechanizmy termoregulacji nie są w pełni wykształcone. Prowadzi to do szybkiego odwodnienia i wstrząsu termicznego,  co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życiaprzestrzega policja. – Maluchy pozostawione bez opieki w zamkniętym, nagrzanym samochodzie są osłabione, potliwość ich organizmu znacznie wzrasta, a skóra blednie. W takich sytuacjach dzieci nie płaczą, są zdezorientowane i nie maja siły, aby krzyczeć. Skutki nieodpowiedzialnego postępowania rodziców bądź opiekunów mogą być dramatyczne.

ZOSTAWIASZ DZIECKO W AUCIE? GROZI CI 5 LAT WIĘZIENIA

Oczywiście, zawsze znajdzie się jeden cwany z drugim, co to z dziada pradziada sami byli w samochodzie nagrzewani i dzisiaj twierdzą, że nauczyło ich to hartu ducha. Wiecie, to jak z biciem dzieci – mnie bili i wyrosłem na ludzi, więc ja swoje też biję. No więc nie, nie wyrosłeś na ludzi. Gdybyś wyrósł, rozumiałbyś błąd swoich rodziców i nie biłbyś własnych dzieci. Natomiast wszystkim tym, którzy ten tekst uważają za grubą przesadę, przypominam komunikat od panów policjantów. Może zadziała tu siła autorytetu. Albo chociaż wizja więzienia.

Otóż zgodnie z kodeksem karnym, art. 160, kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega on karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Tłumacząc: za dziecko odpowiada rodzic albo inny opiekun.  Jeśli zostawia dziecko w aucie, bez żadnej opieki, grozi mu do 5 lat więzienia. A jeśli dziecko umrze – w bonusie życie z wyrzutami sumienia.

CO ROBIĆ, GDY WIDZISZ DZIECKO W NAGRZANYM AUCIE?

Reaguj. Zawsze i wszędzie. Jeśli zobaczysz dziecko w aucie, zupełnie bez opieki, od razu sprawdź jego stan. Zobacz, czy jest przytomne, czy reaguje na Twój widok i głos. Jeśli tak – masz chwilę, żeby rozejrzeć się za rodzicem. Jeśli nie – natychmiast wyciągasz dziecko z auta. Najpierw sprawdzasz klamki, a jeśli samochód okazuje się jednak zamknięty – wybijasz szybę. Nie martw się, że właściciel się wkurzy. Zgodnie z art. 26 kodeksu karnego o stanie wyższej konieczności, masz prawo wybić szybę i uwolnić uwięzionego malucha. Co więcej, podobne zasady obowiązują też w przypadku ratowania zwierząt.

Oczywiście, wybijasz szybę umiejscowioną jak najdalej od dziecka – tak, aby odłamki szkła nie zrobiły mu krzywdy. Możesz użyć do tego twardego przedmiotu albo własnej siły. Następnie – w zależności od stanu dziecka – udzielasz mu odpowiedniej pomocy i wzywasz karetkę. Jeśli dziecko jest świadome, przenosisz je w chłodne miejsce i podajesz mu chłodne, ale nie zimne płyny (żeby nie doprowadzić do szoku termicznego). Możesz też robić mu chłodne okłady na czoło – chociażby z chusteczek, nasądzonych wodą.

Jeśli jednak dziecko jest nieprzytomne, musisz sprawdzić, czy w ogóle oddycha. Jak to zrobić? Trzymając je na rękach, nachylasz ucho blisko buzi, odliczasz 10 sekund i obserwujesz w tym czasie klatkę piersiową. Jeśli oddycha – jest dobrze. Jeśli nie oddycha – zaczynasz resuscytację. O tym, jak ją wykonać, przeczytasz pod tym linkiem. Natomiast pamiętaj, że każda próba udzielenia pierwszej pomocy jest lepsza od bezczynności. Z Twoją pomocą – mimo Twojego stresu i strachu – to dziecko wciąż ma szansę przeżyć. Bez niej, najpewniej nie ma tej szansy wcale.


DO ZAPAMIĘTANIA – 7 PRZYKAZAŃ ODPOWIEDZIALNEGO RODZICA:

1. Nie zostawiasz dziecka samego w aucie.

2. Nie zostawiasz dziecka samego w aucie na chwilę, na 10 minut, na czas zakupów.

3. Nie zostawiasz dziecka samego w aucie w lecie, w zimie, wiosną ani jesienią.

4. Nie zostawiasz dziecka samego w aucie, bo to Twoje dziecko i Twoja sprawa.

5. Nie zostawiasz dziecka samego w aucie, bo zawsze tak robisz.

6. Nie zostawiasz dziecka samego w aucie, bo Twój sąsiad tak robi.

7. Nie zostawiasz dziecka samego w aucie, bo je, kurwa, kochasz.


A NA KONIEC FILM O TYM, JAK UMIERA DZIECKO W AUCIE.
KONIECZNIE ZOBACZCIE:

Zdjęcie główne: sutichak/fotolia.pl

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment authors
KasiaAgataAnna Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Anna
Gość
Anna

Nie rozumiem jak w ogóle kiedykolwiek nawet na 2 minuty można zostawić dziecko w aucie SAMO.

Dodałabym do artykułu tylko, aby nie zostawiać żadnych żywych stworzeń, zwierzęta też niestety zostawiają w aucie.

Agata
Gość
Agata

Badzo potrzebny artykul, nie zestawialabym jednak przypadku z Rybnika z cala reszta przykladow nieodpowiedzialnosci ludzkiej. Pamietam jak wtedy wstrzasnela mna smierc tamtego dziecka zostawionego w aucie na 8 godz i jak bardzo zal bylo mi tego ojca, bo z tego co pamietam, to on naprawde zapomnial o spiacym.dziecku, jakkolwiek dziwnie to brzmi.

trackback
Upalne grzechy główne – MamaLinka

[…] Cały wpis Asi możecie znaleźć tutaj. […]