Już ja Wam opowiem, jak się rodzi w Polsce po ludzku

Wskazanie do cesarki? Jakie wskazanie do cesarki! Pani nie gada ciągle o tym mięśniaku, pani akurat wie, co tam pani ma! Ja pani powiem, co pani jest. Pani jest wygodna i sobie wymyśliła, że my to dziecko za panią urodzimy. A to się tak nie da. Poród jest książkowy, rozwarcie piękne, więc pani leży i rodzi. Ja pani stąd nawet na siku nie wypuszczę, bo pani mi to dziecko do muszli urodzi!

Czyli poród po polsku. XXI wiek.

***

Nazywam się Joanna Pachla i mam trzydzieści jeden lat. Na dziecko decydowałam się świadomie, ale i pod presją czasu. Ponad pięć lat temu zdiagnozowano u mnie mięśniaka macicy. Niby nic poważnego, a jednak ułożony tak, że usunąć się go nie da. Chyba, że z całą macicą. Lekarze próbowali wszystkiego – były eksperymentalne kuracje, gdzie za jedno opakowanie leku płaciłam 700 zł, było branie na przeczekanie, była w końcu embolizacja, którą lekarz prowadzący określił mianem „wywołania zawału, tylko w brzuchu”. Z mięśniakiem nie udało się wygrać. Zabieg pomógł, owszem. Ale na krótką metę. Okazałam się jednym z tych nielicznych przypadków, którym mięśniaki się odradzają. W styczniu zeszłego roku usłyszałam więc, że ciąża albo już, albo wcale. Z tym, że trudno może być zajść, a jeszcze trudniej utrzymać.

Nigdy nie byłam miłośniczką dzieci. Ale kiedy dostaje się taki wybór, człowiek nie waha się ani chwili. Pewnie, że chce. Przeżyć, dotknąć, poczuć. Urodzić. Choćby kosztem własnego zdrowia – fizycznego i psychicznego. Ale przygotować się do tego postanowiłam najlepiej, jak umiałam – wybrałam fantastycznego lekarza, na wizyty chodziłam częściej niż by zalecano, robiłam wszystkie obowiązkowe i nieobowiązkowe badania. Zajść udało się szybko, bo już w drugim miesiącu starań. Utrzymać także się udało, choć jeszcze chwilę wcześniej nikt temu specjalnych szans nie dawał. Natomiast mięśniak cały czas musiał być pod kontrolą – najpierw mógł być przyczyną poronienia, później utrudniać sam poród.

Dlatego jeszcze przed zobaczeniem dwóch kresek na teście było jasne, że jak poród, to tylko przez cesarskie cięcie. Nie dlatego, żebym sobie tego życzyła (choć nie boję się przyznać, że i bez wskazań tylko tę opcję brałabym pod uwagę), ale dlatego, że poród siłami natury mógłby zagrażać mnie i mojemu dziecku. Przez całą ciążę bywało z nim różnie – raz rósł szybciej, raz wolniej. Na szczęście dziecko z nim w końcu wygrało. Co więcej, pod koniec ciąży powiedziane zostało wprost, że może zdołałabym urodzić z nim naturalnie. Natomiast „bezpieczniej byłoby nie”. Tyle kwestią teorii. Na początku 39. tygodnia ciąży przyszła jednak praktyka.

„JA PANI NIE DAM SKIEROWANIA NA CC. ALE DOBRZE, ŻE JUŻ JE PANI MA”

Był piątek, godzina osiemnasta. Mój Paweł wrócił właśnie z pracy. Przez całą ciążę żartowałam, że boję się, że przegapię skurcze, ale wszystkie znajome mamy powtarzały jak jeden mąż: spokojnie, tego się nie da przegapić. I rzeczywiście. Kiedy się zaczęło, wiedziałam już, że to jest to. Był 31 marca, datę cesarskiego cięcia miałam wyznaczoną na 4 kwietnia. Od początku wiedziałam, że to się nie uda. Data porodu naturalnego wskazywała na 7 kwietnia, zostawały zatem tylko 3 dni zapasu. Wiedziałam, że mały tyle nie poczeka – wierzę w coś takiego jak intuicja, bo jak dotąd, jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Mówiłam o tym lekarzowi, ale operacji nie dało się już przyspieszyć.

Chociaż walizka do szpitala stała spakowana przy drzwiach od dobrych trzech tygodni, ból był tak silny, że nie wzięliśmy jej wtedy ze sobą. Każda minuta, każdy kilometr to były nerwy, stres i ból. Porodu naturalnego bałam się wtedy panicznie – do tego stopnia, że to także było wskazaniem do cesarki. Wiem, że masa kobiet załatwia sobie lewe wskazania psychiatryczne i nie dziwię im się ani trochę. Sama jednak mam za sobą półtora roku psychoterapii. Wiem, jak moje ciało reaguje na lęk i nie chciałam dopuścić do sytuacji, w której po poporodowej traumie znów kilka miesięcy czy lat musiałabym się emocjonalnie zbierać. A wszyscy mówili to samo – że prawa pacjenta są w szpitalach pogwałcane, że nikt nie patrzy na wskazania od kardiologa, ginekologa, okulisty. Że tylko wskazania psychiatryczne są tymi, których personelowi nie wolno podważyć. Dlatego tak, zabezpieczyłam się wtedy podwójnie i wzięłam papier także od psychiatry. Bo zwyczajnie miałam do tego prawo.

Ba, w połowie ciąży pojawił się też zakrzep żył okołoodbytowych – nie próbujcie sobie tego wyobrażać ani nie wpisujcie nazwy w Google. Dość wspomnieć, że człowiek z bólu chodzi po ścianach, a w przypadku porodu siłami natury możliwym powikłaniem jest wypadnięcie odbytnicy. Zapytałam proktologa, czy w takim razie jeszcze od niego mogę prosić wskazanie do operacji. Co usłyszałam? – Proszę pani. Odbytnica może wypaść, ale nie musi. Może pani próbować rodzić naturalnie, więc ja pani takiego zaświadczenia nie dam. Ale tak między nami, to powiem pani, że to dobrze, że ma je pani z innych źródeł.

Najlepszym komentarzem jest brak komentarza.

Niemniej, mój ginekolog wpisał mi to w książeczkę ciąży. A ja byłam spokojna, bo przecież z trzema wskazaniami do cesarki nikt się na naturalny nie porwie. O bogowie, jak bardzo byłam wtedy naiwna.

„PANI AKURAT WIE, CO PANI TAM MA”

Kiedy dojechaliśmy do szpitala, skurcze były już regularne. Występowały co pięć minut, ale dało się jeszcze wytrzymać. Niestety, o godzinie piętnastej zjadłam obiad, a do operacji powinno się być na czczo. Usłyszałam więc, że skoro nie ma rozwarcia, to zaczekamy. Do dwudziestej pierwszej, aż upłynie sześć godzin. A później prosto na stół.

Lampka alarmowa zapaliła mi się już w momencie, kiedy położono mnie na sali porodowej. Pytałam kilkukrotnie, czy na pewno wykonają mi cesarskie cięcie – w razie czego, wciąż miałam przecież czas na przeniesienie się do innego szpitala. – Tak, przecież ma pani wskazania.

Około dwudziestej wyłam już z bólu. Skurcze były coraz częstsze, miałam wrażenie, że coś od środka miażdży mi kości. Bolało wszystko – nawet każdy krok Pawła wokół łóżka. Kiedy przychodził kolejny skurcz, krzyczałam, że ma się nie ruszać. Na zmianę płakałam i jęczałam. Paweł kilkukrotnie wychodził po pomoc. Czy ją znalazł? A gdzie tam.

Kiedy przyszła lekarka, przyciągnęła ze sobą stado studentów, chociaż nikt mnie o zgodę nie pytał. Przez dziesięć minut szukała na USG mięśniaka, ale nie potrafiła go znaleźć, więc do akcji wkroczyła druga lekarka. Po kolejnych dziesięciu minutach orzekła, że to chyba jest to – u góry, po lewej stronie. Nie pomogły zapewnienia, że przecież tyle lat był u dołu, po prawej. Usłyszałam, że mięśniaki mogą się w ciąży przemieszczać – problem w tym, że na kontroli u swojego ginekologa byłam tydzień wcześniej, więc to nierealne, żeby nagle przemieścił się na drugą stronę. To nic, że miałam ze sobą całą dokumentację medyczną – bitych 9 miesięcy ciąży. Lekarka zażądała wszystkich badań mięśniaka, od dnia wykrycia. Czyli z jakichś pięciu lat. Kiedy powiedziałam, że nie mam ich przy sobie, ba – nie mam ich nawet w Warszawie – usłyszałam lekceważące: To pani akurat wie, co pani tam ma!

Pięć lat regularnych wizyt za astronomiczne pieniądze. Tabletki, konsultacje, w końcu zabieg. I od lekarki, która widzi mnie pierwszy raz w życiu na oczy słyszę, że co ja tam wiem i że to chyba jest to. I że mięśniak najprawdopodobniej nie przeszkodzi w porodzie, więc może zatem próbujmy.

Chyba, może, najprawdopodobniej. To od nich miało zależeć życie moje i mojego dziecka.

„JA PANI NIE PUSZCZĘ SIKU, BO PANI DO MUSZLI URODZI”

Kiedy nie zgodziłam się na poród siłami natury, usłyszałam, że w takim razie będziemy dalej czekać. To nic, że skurcze były chyba już co chwilę. To nic, że miałam już rozwarcie i wyłam z bólu. Kojarzycie ten sprzęt do KTG, który przystawia się pacjentce do brzucha? Ta kobieta taśmę związała tak mocno, że miałam wrażenie, że za chwilę przebije mi się przez skórę prosto do kręgosłupa. Prosiłam, żeby poluzowała. Prychnęła i wyszła. Na szczęście została przy mnie dwójka studentów, równie przerażona jak ja. Razem poluzowali taśmę, próbowali dodać otuchy.

O dwudziestej pierwszej, kiedy przecież miałam mieć wykonaną operację, dyżurka położnych znów była pusta. Błagałam Pawła, żeby coś zrobił. Na zmianę płakałam i krzyczałam – z tego ogromnego bólu i niewyobrażalnej bezsilności. W końcu usłyszeliśmy, że był nagły przypadek, a sala do cesarki jest jedna. Musimy czekać nadal. Pół godziny, maksymalnie czterdzieści minut.

Tak minęły nam kolejne dwie godziny. Kolejne dwie godziny mojego bezsensownego cierpienia. Cierpienia, które było kompletnie niesprawiedliwe i niepotrzebne. Pomyślicie: ta inna operacja się przedłużyła? To teraz się mocno trzymajcie: jak okazało się już po porodzie, sale do cesarki są dwie.

Wtedy o tym nie wiedzieliśmy. Kiedy ponownie przyszła lekarka, radośnie oznajmiła sześć centymetrów rozwarcia. Robienie cesarki w tym momencie to byłaby już głupota. Wytrzymała pani tyle, to i poród wytrzyma.

W TYM momencie? Przez pięć godzin trzymano mnie w pustej sali, poza tamtą jedną wizytą pies z kulawą nogą do mnie nie zajrzał. A teraz słyszę, że w sumie, ciągnijmy to dalej. Nieważne, że mam wskazania, że kompletnie nie przygotowałam się do porodu siłami natury. – Wszystko przebiega książkowo, rodzi pani dołem.

To był ten moment, kiedy z bólu zgodziłabym się na wszystko. Zapytałam, czy teraz mogliby podać już znieczulenie. Znieczulenie, które – choć wtedy tego nie wiedziałam – podaje się przy trzech lub czterech centymetrach rozwarcia, choć ja wtedy miałam ich sześć. – Tak, w sumie tak, jak pani chce, to niedługo moglibyśmy podawać.

Po pięciu godzinach zwijania się z bólu bardzo, ale to bardzo potrzebowałam już siku. Poprosiłam o odpięcie pasów od KTG. Usłyszałam, że to niemożliwe, bo poród idzie tak ładnie, że lekarka boi się, że urodzę do muszli. Podstawiła mi basen, choć przez płacz mówiłam, że to się nie uda. Po kilku minutach wyłam znowu. Z łaską pozwoliła mi wstać, choć nie byłam już w stanie chodzić o własnych siłach. Do toalety musiał iść ze mną mój facet. Wiecie, jak to jest, kiedy tak trzęsą się Wam z bólu ręce, że nie potraficie złapać za klamkę? Bo ja już wiem.

„W URZĘDZIE TEŻ TYLKO TAK UMIE SIĘ PANI PODPISAĆ?!”

W końcu uratował mnie Paweł. Ja byłam tak przerażona i obolała, że zgodziłabym się urodzić im nawet mamuta. To on stanowczo zażądał cesarki. Powołał się na wskazania i odmówił zgody na poród naturalny. Nie wyobrażacie sobie, jak bardzo ta lekarka była wtedy wściekła.

Od razu zawieziono mnie na salę operacyjną, która o dziwo okazała się wolna. Kazano mi przenieść się z łóżka na łóżko w chwili, kiedy trwał kolejny skurcz. Błagałam, żeby zaczekali tych kilkadziesiąt sekund, że ja już z bólu nie mogę. Wtedy jedna z kobiet przerzuciła mnie siłą, a ja usłyszałam, że gdyby miała same takie pacjentki jak ja, to już dawno nabawiłaby się urazów kręgosłupa.

Zanim pozwoliły mi się położyć, miałam coś jeszcze podpisać. Nie wiem, co, ale podpisałabym wtedy wszystko. Przyszedł kolejny skurcz, więc z bólu nie byłam w stanie utrzymać długopisu. – Co tak koślawo! W urzędzie też tylko tak umie się pani podpisać?!

Dookoła mnie było, jeśli się nie mylę, sześć osób. Jedna z kobiet próbowała ze mną rozmawiać. Pytała, jak synek będzie miał na imię, opowiadała o dzieciach, które wcześniej się urodziły. Przez łzy podziękowałam – powiedziałam, że dzięki niej boję się mniej i to mi naprawdę pomaga. Wtedy usłyszałam od drugiej: – Jak pani chciała sobie porozmawiać, to trzeba było przyjść z psychoterapeutą. Wszystkim by nam było lżej.

Nie wiem, czy to zimno, ból czy strach wywołały u mnie potworne dreszcze. Ale to tak silne, że bolały mnie kości szczęki, ręka uderzała o podłoże, a aparat nie był w stanie zmierzyć ciśnienia. Pytałam, czy to normalne. – A bo przestałaby się pani tak telepać! Nie chciała pani sama rodzić, to chociaż teraz mogłaby współpracować!

„PANI POZDROWI OD NAS SWOJEGO DOKTORA”

Nie muszę mówić, że mięśniak wcale się nie teleportował? To nie jego lekarka widziała wtedy na USG. Rzeczywiście umiejscowiony był u dołu i mógł stanowić przeszkodę w porodzie. Ba, w trakcie cesarki lekarka dzwoniła do ordynatora, bo nie wiedziała, co dalej z nim robić. Spróbujcie to sobie wyobrazić. Leżycie przytomni na stole, wszystko słyszycie, wszystkiego jesteście świadomi. I słyszycie, że lekarz, który właśnie rozciął Wam brzuch i wydobył z niego dziecko, dzwoni po radę do przyjaciela. A zanim ten odbierze, pyta mnie, czy wycinamy tego mięśniaka, czy nie.

Powiedziałam, że nie wiem. Że niech oni decydują, bo ja przecież się nie znam. Nie wiem, czy warunki są odpowiednie, czy nie grozi nam wizja krwotoku. – To ja mam za panią decydować?! Przecież to pani macica!

Na szczęście ordynator zabronił wycinać. Zszyli mi brzuch, po raz kolejny wypomnieli, że jestem leniwa, że co to za filozofia urodzić naturalnie. Ale najlepsze usłyszałam na koniec:

Pani myśli, że jest po wszystkim? To teraz pani zobaczy, jak będzie pani z tym brzuchem fajnie. A później pozdrowi pani od nas swojego doktora.

Naprawdę, wiele jestem w stanie zrozumieć. Przepracowanie, stres, frustrację. Ale nigdy nie zrozumiem sadyzmu. Chamstwa. Braku szacunku dla drugiego człowieka. Nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, w której można było wyrządzić mi większą krzywdę. Od tamtych ludzi zależało życie moje i mojego długo wyczekiwanego dziecka. Mimo to próbowano zlekceważyć zalecenia ginekologa, pod którego opieką jestem od dwóch lat i który prowadził całą moją ciążę. Próbowano mi wmówić histerię i lenistwo i – mimo ustalonej daty cesarskiej cięcia i niepodważalnej dokumentacji medycznej – zmusić mnie do naturalnego rodzenia. Rodzenia, do którego nie byłam kompletnie przygotowana. Do dziś pamiętam słowa położnej, która mówiła, że do rodzenia nikogo nie da się zmusić, a przerażona matka jest zagrożeniem dla siebie i dla swojego dziecka. I że to już jest wskazanie do tej cholernej cesarki. Mimo to trafiłam na personel, który kłamał mi w żywe oczy. Który próbował wykpić się brakiem sali, ociągał się z podaniem znieczulenia, nie reagował na mój płacz ani krzyk. Który zignorował wskazania do cc i nie uszanował mojej odmowy.

A nie był to szpital z przypadku. Wybrałam go, bo ma opinię jednego z najlepszych w Polsce, a nie tylko w Warszawie. Bo pracuje w nim wykwalifikowany personel, bo to na jego oddziałach znajduje się zaawansowany sprzęt. Wierzyłam, że znajdę w nim fachową opiekę i że to najbezpieczniejsze miejsce dla mnie i mojego dziecka. Nie wiem, jak potoczyłyby się nasze losy, gdyby mały zaczekał do terminu planowanego cięcia – może wtedy wszystko poszłoby zgodnie z planem. Wiem natomiast, że całego tego zła, bólu i lęku można było uniknąć. Że całe to moje cierpienie było tak naprawdę niepotrzebne.

I choć od tamtego dnia minęły trzy miesiące, to o to ciągle mam żal. Niewyobrażalny.


EDIT

Ponieważ pojawiają się pytania tutaj i w korespondencji prywatnej, uzupełniam:

– Karowa. Mowa o szpitalu przy ul. Karowej w Warszawie. Chciałam uniknąć podawania nazwy placówki z dwóch powodów. Po pierwsze, słyszałam o wielu dziewczynach, które tam rodziły i miały się dobrze. Może więc ja miałam wybitnego pecha, albo zespół, który się mną zajmował, miał wyjątkowo zły dzień. Ale to było głupie tłumaczenie, takiego traktowania NIC nie usprawiedliwia. Drugim powodem było to, że mimo wszystko czuję wdzięczność – jestem cała, mam cudowne dziecko. Jak by nie było, zawdzięczam to temu właśnie szpitalowi. Choć pewnie to samo zawdzięczałabym i innemu, przy o niebo lepszych warunkach.

– Tak, brałam pod uwagę poród w prywatnej placówce. Ba, przez długi czas byłam na niego zdecydowana. Powstrzymał mnie fakt, że w razie zagrożenia życia matki lub dziecka, pacjentka na sygnale i tak jest odwożona do państwowego szpitala. Usłyszałam tę opinię zarówno od dwóch lekarzy, jak i od pary, która w jednym z takich szpitali rodziła. A mnie nie zależało na pastelowych ścianach i dobrym cateringu, tylko na zdrowiu moim i Stasia. Mój błąd, że zapomniałam o zdrowiu psychicznym.


***

Dziewczyny! Napisanie tego wpisu kosztowało mnie naprawdę dużo i nie chcę, aby to poszło na marne. Macie za sobą podobne historie? Nie poszanowano Waszych praw? Mimo wskazań zmuszono do naturalnego porodu? A może dopuszczono się innych przewinień? Jeśli tak, proszę – opiszcie je w komentarzach lub wyślijcie mailem na joanna.pachla@gmail.com z tytułem PORÓD. Jeśli się zgodzicie, zbiorę Wasze historie i opublikuję. Dość milczenia, tutaj trzeba krzyczeć.


382
Dodaj komentarz

avatar
307 Comment authors
Paulina GórnaNitaAsiaGawrysSylwia Kowalska Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kk
Gość
kk

Przerażające…właśnie przez takie historie boję się rodzić dzieci w naszym pięknym kraju, bo to nie pierwsza historia jaką znam.
Bardzo współczuję Ci Asiu doświadczeń. Dużo zdrówka dla Stasia!

Aggie
Gość
Aggie

Podobna sytuacja , ciąża z mięśniakiem, do tego wada nerek. Rodziłam przez cesarke, umówiona z moim ginekologiem (od razu szukałam ginekologa chirurga). W czasie CC usunal takze mięśniaka, ale na salę wpadł inny ginek i panikował, że zrobi mi krzywdę…udało się.

fajferek
Gość
fajferek

Przerażające, że takie rzeczy się dzieją. Bardzo współczuję :(

Blue
Gość
Blue

To jest niezwykle zaskakujące co piszesz. Ja spotkałam się z wieloma opiniami że cc robią bardzo chętnie, od razu bach bach i gotowe. Że trzeba walczyć l brak ingerencji personelu w poród, w ogóle o poród sn. Sama rodziłam na dwa sposoby. Zaczęło się naturalnie tak jak chciałam. Zdenerwowana położna, chamski lekarz i to beznajdziejne poczucie braku władzy i bezpieczeństwa. Po godzinie partych usłyszałam, że nie dam rady. Sama w siebie zwątpiłam, a oni chętnie i szybciutko podali mi papiery. Nagle byli delikatni i uprzejmi. Opłacało się mnie pokroić. Żal mogę mieć tylko do siebie. Mogłam się lepiej przygotować, wybrać… Czytaj więcej »

Joa
Gość
Joa

A u mnie było odwrotnie – chciałam rodzić naturalnie – i rodziłam, chociaż mój lekarz namawiał mnie od razu do cc (ze względu na wiek). Uprałam się, że urodzę tylko naturalnie – do tego stopnia, że ewentualności cc nie brałam w ogóle pod uwagę (błąd!). Po 12 godzinach zdecydowano, że jadę na cc – brak postępu porodu. Wszystko potoczyło się szybko, nie miałam czasu ani siły na jakiekolwiek przemyślenia z powodu ciągłych bóli nasilonych jeszcze po podaniu oksytocyny, bo w ostatniej godzinie myślano, że to pomoże mi urodzić. Jestem wdzięczna, że tak się to skończyło, że dziecko nie utknęło w… Czytaj więcej »

Blue
Gość
Blue

Również nie brałam cc pod uwagę i to również był mój błąd. Cieszę się, że mam zdrowe dziecko to jednak nie umniejsza żalu o brak tego upragnionego startu :(

Niewiadoma
Gość
Niewiadoma

Boże, współczuję. Ja mam za sobą trudną ciążę i trudny poród, choć na pewno krótszy. Także miałam wskazania (od hematologa- małoplytkowosc) i tez kazano mi rodzić naturalnie. Mój ginekolog dał dupy i nie zobaczył, że córeczka jest ułozona odgięciowo, mogła się udusić, mogła być niedotleniona.w czasie porodu tętno skakało, a położna miała pretensje, że nie chodziłam do szkoły rodzenia i nie umiem oddychać i pomóc dziecku. Też podobno najlepszy szpital w mieście. Koniec końców zrobili cc, córeczka zdrowa, ale niesmak, żal pozostał. Na pewno napiszę szerzej, tylko muszę pozbierać myśli. Dużo zdrówka dla synka i dla Ciebie. Czytałam ze łzami… Czytaj więcej »

Ina
Gość
Ina

Moja mama miała podobną sytuację w szpitalu w Rzeszowie kiedy rodziła mojego brata. Gdyby nie stanowczość mojego ojca (podobna do stanowczości Twojego faceta) to chyba by tam umarła. Pielęgniarki poszły spać, lekarz spał, a moja mama zwijała się z bólu i nikogo to nie obchodziło.
Podziwiam Cię, że dałaś radę, że jesteś taka dzielna. Jednocześnie współczuję Ci, bo przeszłaś piekło w tak ważnym momencie, który sam w sobie, bez fochów innych, jest stresujący.

Natalia Górka
Gość
Natalia Górka

Joanno, Joasiu, Asiu, dziękuję ci za ten tekst. Jestem jeszcze młodziutka, całe życie przede mną, o porodach i dzieciach nawet jeszcze nie myślę, ale jeśli nikt nie będzie krzyczał tak, jak dosadnie krzyczysz Ty, to za następne x lat wciąż będą się działy takie straszne rzeczy, za zamkniętymi drzwiami, z bezbronnymi kobietami. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić przez co przeszłaś, podziwiam, że mimo tak okrutnego traktowania dałaś radę, i wierzę i widzę po zdjęciach, że twoja miłość do Stasia nie została w żaden sposób wystawiona na próbę, mimo że po takich przejściach byłoby to prawdopodobnie naturalne. Kobieto, Matko, bądź dumna… Czytaj więcej »

Patrycja Gierada
Gość
Patrycja Gierada

Wiem doskonale co czujesz. Mój koszmar trwał ponad 12 godzin. Od pielęgniarki usłyszałam żebym się nie darla bo nie pierwsza i nie ostatnia rodzenia. Lekarz nie przyszedł przez całą noc byłam sama z partnerem. Próbował się dobić do gabinetu ale lekarz nawet nie zareagował. Przy rozwarciu na trzy „palce” miałam bóle parte i kazała mi przeć. U nas niestety skończyło się gorzej. Córka utknela,doszło do niedotlenienia mózgu. Przez co cierpi na MDP, padaczkę,ADHD. Ale w karcie zostało wpisane ze poród przebiegł prawidłowo :-(

monia
Gość
monia

Włos mi dęba stanął.
I właśnie dlatego przy całej mej niechęci do dzieci i macierzyństwa jako takiego – najbardziej przeraża mnie sam poród. I przy ilości takich historii jestem gotowa być bezdzietną starą babą, bo – nie, no kuźwa nie – sama myśl o tym co przeszłaś powoduje że mam ochotę wytargać za kudły (lub co innego w przypadku płci przeciwnej…) każdego gina, który twierdzi „ot, poród to poród, nie mazgaj się”
Szczerze wspólczuję, trzymajcie się ciepło!

AntyspolecznySuselObsesjonista
Gość
AntyspolecznySuselObsesjonista

Mam dokładnie to samo. Wolę nie mieć dzieci niż przechodzić coś takiego. Jeśli ktoś chce mnie nazwac idiotka z tego powodu – proszę bardzo ale mam to głęboko gdzieś.

Anita
Gość
Anita

Zaplanowane cc w prywatnym szpitalu – i naprawdę nie ma traumy. Przynajmniej w moim przypadku.

AntyspolecznySuselObsesjonista
Gość
AntyspolecznySuselObsesjonista

Kwestia wyboru :) sam moment porodu to nie wszystko.

Ania [PKNDL]
Gość
Ania [PKNDL]

Dokładnie. U mnie nie jest to na pewno główny powód nie posiadania dzieci, ale jeden z istotniejszych już tak.

Anita
Gość
Anita

A ja swój poród wspominam dobrze, ale oczywiście rodziłam w prywatnym szpitalu w Łodzi. Planowane cc, po 2 dniach wyszłam do domu na własne życzenie Poród dobry, szybko i bez problemów, ale położne, poza tą która się mną opiekowała przed i po cc- wredne, nie chciałam tam dłużej być. Nie wiem jak w Warszawie, ale w Łodzi maja w tym szpitalu bardzo dobry oddział neonatologiczny i nigdzie dziecka nie wywożą w razie komplikacji. Zresztą nawet jakby go nie było, to od zrobienia testu wiedziałam, że nie chcę rodzić siłami natury. Jako prawnik pisałam zbyt wiele pozwów przeciwko szpitalom w związku… Czytaj więcej »

Iwonicja
Gość
Iwonicja

Tak dokładnie, ja też tak mam. I powiem szczerze, mam 29 lat, a póki co znając wiele takich historii nawet nie myślę o rodzeniu dzieci, bo to co może być potem to jest wielka niewiadoma. A wszystko przez takich niekompetentnych ludzi pracujących w szpitalu nie z powołania na pewno,a taki ten zawód powinien być, właśnie z powołania. Rodzenie to dla mnie chyba najgorsza rzecz, którą kobieta musi przejść jeśli chce mieć dziecko. Dla mnie sama myśl o porodzie jest traumatyczna, bo wystarczą mi doświadczenia z samych wizyt u ginekologa. Jeszcze będąc nastolatką miałam tygodniowy pobyt w szpitalu z powodu przeziębienia… Czytaj więcej »

Marta Tusińska
Gość
Marta Tusińska

Tak traumatycznych przeżyć nie miałam, rodziłam specjalnie w małym szpitalu, żeby nie być jedną z dziesiątek rodzących tego dnia i pomimo braku pomocy przy kp, czy też kompletnie nie dostosowania się do planu porodu, który wypełni na ip, to cieszę się, że tam rodzilam.Ale jeszcze zanim przyjęli mnie na oddział, a mąż był na korytarzu, nie że mną, miałam ochotę uciec. Do szpitala dojechaliśmy przed 6 rano, więc już byłam na minusie, że lekarzowi przeszkodzilam w ostatnich minutach snu przed końcem zmiany. Po 20 minutach siedzenia w sumie sama, bo położna zostawiła mnie z papierami i poszła po lekarza, wróciła… Czytaj więcej »

Emilia
Gość
Emilia

A ja tak sobie myślę, że w tym wpisie brakuje tylko nazwy tego szpitala. Niech kobiety wiedzą, gdzie lepiej nie rodzić. Bo kolejna wybierze ten szpital świadomie i przeżyje taki koszmar. Ja pewnie napisałabym jeszcze jakąś skargę, albo osobiście poszła do tych ludzi i powiedziała im, że brakuje im serca. A skoro to nie człowiek i jego życie jest dla nich najważniejsze, to niech zmienią pracę. Jeden dzień złego humoru pani doktor mógł zadecydować o losie Twoim i Twojego Maluszka. Przerażające, że to się w ogóle dzieje. Jeszcze nie rodziłam, ale sam fakt, że jestem kobietą sprawia, że czuje się… Czytaj więcej »

de
Gość
de

Dokładnie, nazwa szpitala? Co to za miasto?

Maria Piekutowska
Gość
Maria Piekutowska

Nazwisko tej lekarki powinno być rozpropagowane nawet bardziej.

Katarzyna Grynienko
Gość
Katarzyna Grynienko

Podbijam prośbę, niedługo rodzę w Warszawie i nie chciałabym, aby był chociaż cień szansy że trafię na tę kobietę.

Agata Julia Bartnik
Gość
Agata Julia Bartnik

Kilka lat temu urodziłam w MSWiA w Warszawie. Całym sercem polecam A historie powyżej czytałam ze scisnietym sercem… jak można tak okrutnie traktować człowieka… człowieka który wydaje na świat nowe życie ..

Agnieszka Gmurowska
Gość
Agnieszka Gmurowska

a ja wlasnie opisze i prześlę dwa rozne porody w mswia … najgorsi sa rezydenci … pomijam fakt ze dziekuje do dzis ze mam zdrowa corke a nie uposledzona

Agata Julia Bartnik
Gość
Agata Julia Bartnik

ile porodów tyle opinii… ja miałam bardzo trudny poród a lekarze byli bardzo kompetentni, położna też. i nie usłyszałam nawet jednego słowa przykrego…

Agata
Gość
Agata

To dobrze… szkoda, że nie jest tak w każdym przypadku. Nie ma na to żadnego wytłumaczenia…

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Polecam szpital im. Orlowskiego. Może nie jest piękny, a jedzenie do chrzanu, ale takiego personelu nie ma chyba nigdzie indziej. Rodzilam tam dwa razy, raz szykowalimie do cc, ale przyszedł taki skurcz, że musiałam przec. Lekarka w ułamku sekundy wzięła proznociag i pomogła mojej córce przyjść na świat. Czułam się zadbana i dopieszczona z każdej strony i o każdej porze. Dodam, że bratowa rodziła tam trzy razy, kuzynka raz. I że mają oddział ratowania noworodków. Ważna rzecz, choć mam nadzieję, że się nie przyda. Powodzenia!

Julia Lu
Gość
Julia Lu

A to niestety zależy. Byłam w tym szpitalu dwa razy – od razu zaznaczę, że nie na porodówce. Za pierwszym razem byłam zachwycona – brzydko, ale personel bardzo pomocny i kompetentny. Za drugim razem było totalnie beznadziejnie. Obrażone na cały świat pielęgniarki, głupie teksty, nabzdyczony i niesympatyczny personel

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Niestety, też słyszałam, że w Orłowskim tylko rodzić, bo reszta oddziałów masakryczna… ALE to jet tekst o rodzeniu, więc Orłowski jak najbardziej polecany i zachwalany w tym kontekście być powinien :)

Monika Wiśniewska
Gość
Monika Wiśniewska

Przecież wyraźnie napisane, że to szpital na Karowej w Warszawie

Kasia Ociepa
Gość
Kasia Ociepa

Sęk w tym, że to nie jest wyjątek, takie rzeczy dzieją się w co drugim polskim szpitalu… I to przeraża najbardziej. Podobna historia przytrafila się bliskiej mi osobie, każdy kto bierze udział w tym cyrku powinien ponieść odpowiedzialność. I nie mówcie mi, że nic nie da się zrobić… Bo da się, tylko trzeba mieć jaja, żeby walczyć o swoje.

MarzenQ
Gość
MarzenQ

Czytam i nie wierzę. Czytam drugi raz i dalej nie chce mi się wierzyć, że tak to wszystko może wyglądać. Jestem obecnie w pierwszej ciąży, poród za 3 miesiące. Przerażające jest to, że można tak potraktować człowieka. Współczuję ogromnie, że musiałaś przez to wszystko przejść. I to w miejscu, które z założenia powinno przynosić ukojenie w bólu, a nie go tak potęgować. Dzięki Tobie z jeszcze większą świadomością przygotuję się do mojego porodu i uzbroję męża w wiedzę, dzięki której będzie mógł mi pomóc, kiedy ktoś potraktuje mnie tak bestialsko.

Dominika
Gość
Dominika

Chyba poszłabym z tym do sądu…… :(

Renata Wróblewska
Gość
Renata Wróblewska

Ja również 😲 Gdzie w Warszawie jest taka rzeźnia? Inaczej tego niby szpitala nie można nazwać :(

Ola
Gość
Ola

W trakcie czytania aż się gotowałam w środku… Najbardziej mnie uderza to, że tak potraktowaly Cię inne kobiety właśnie. I to, że w Polsce tak naciska się na rodzenie dzieci, ale jednocześnie tak źle traktuje się kobiety, które zdecydowały się te dzieci urodzić. Nie pomoże 500+, skoro panie panicznie będą się bały porodu, właśnie ze względu na takie traktowanie.

Maćku
Gość
Maćku

Mieliśmy minimalnie podobną sytuację w trakcie ciąży, tzn. w trakcie kilkutygodniowego pobytu na oddziale patologii ciąży. Pierwsze kilka tygodni w podobno świetnym, nowoczesnym szpitalu, z superspecjalistami, ale traktowanie przez personel doprowadziło do załamania nerwowego, myśli samobójczych i ewakuacji ze szpitala w środku nocy. Potem trafiliśmy do szpitala, który już wyglądem odstrasza, ale pracuje tam pomocny, troskliwy i świetnie wykwalifikowany personel. Poród – naturalny – poszedł świetnie, choć z wywoływaniem trwał trzy dni. :D

Marta | Flying Samovar
Gość
Marta | Flying Samovar

To się w głowie nie mieści. To musi popadać pod jakiś paragraf, musi się dać ich pociągnąć do odpowiedzialności prawnej, prawda? Rany boskie, nigdy w życiu żadnych porodów, żadnych dzieci

chivas
Gość
chivas

Ja swoj porod zakonczony cieciem na 6 – 7 cm pamietam tylko jako jeden wiekki krzyk i klotnie.. na porodowke trafilam bez rozwarcia, z krwawieniem (odchodzacy czop) i regukarnymi skurczami co ok 4 min ktore juz dawaly sie nieco we znaki. Polozna ktora przymowala mnie o tej 4 rano wydawala sie byc aniolem. Przedstawila sie, przywitala, wypytala o samopoczucie, plec i to jakie chce dac imie i czy mam juz jakies dzieci jednoczesnie przypominajac mi o oddychaniu i pokazujac jakie pozycje moge orzybrac aby czuc ulge… bylam pewna sie sie uda: urodze. Niestety chyba nikt sie nie spodziewal ze akcja… Czytaj więcej »

Monika Ka
Gość
Monika Ka

o boże, to się w głowie nie mieści, że takie rzeczy się dzieją w cywilizowanym świecie, dobrze, że wszystko dobrze się skończyło… ja rodziłam na Polnej w Poznaniu, bo nadciśnienie a jak jakieś nieszczęście, to supersprzęt… przyjechałam na porodówkę o 7:20 w sobotę, po odejściu wód, z bólami krzyżowymi, wylądowałam na sali obserwacyjnej przy porodówce – krzyżowe bolały jak cholera, sobota – lekarze i piguły pochowane w kanciapie (kawki, torciki i inne), leżałam z dwoma dziewczynami, jedna krwawiła nie chcieli jej brać na cc chociaż łożysko jej się odklejało – dopiero zaczęli działać jak jej ginekolożka się zjawiła. W nocy… Czytaj więcej »

Agnieszka Świecznik
Gość
Agnieszka Świecznik

Uważam, że w takich wpisach powinny być nazwiska tych bestii, które tak traktują kobietę. Żeby czytała o nich ich rodzina i znajomi i żeby było im wstyd. Bo powinno być im wstyd.

Edyta Korsak
Gość
Edyta Korsak

Też już wchodzę w te lata kiedy się zaczyna myśleć o dzieciach, ale jak słyszę o tym, co się dzieje na polskich porodówkach to jestem przerażona. Jak można tak traktować innych ludzi, ciepiących (sic!). I to zazwyczaj kobieta kobiecie robi na złość! Te, które same rodziły, doświadczyły tego bólu, zamiast współczuć i wspierać, to jeszcze dopierdzielają rodzącej. Nie wiem czy to rodzaj zemsty?! „Ja cierpiałam, to cierp i Ty”. Czy radość z tego, że ktoś ma gorzej? To jest dla mnie nie do pomyślenia! I najgorsza zdaje się ta bezbronność, bo w tym ciężkim momencie jesteś zdana na ich łaskę… Czytaj więcej »

Ewelina Stefańska
Gość
Ewelina Stefańska

W Polsce trzeba zrobić porządek! Najsmutniejsze, że głównie kobiety robią to innym kobietom. Proszę spróbować drogi sądowej. Naprawdę…

Wiktoria
Gość
Wiktoria

Popłakałam się.
Nie wiem czy bardziej z żalu, czy z wkurwienia. No bo jak tak można?! Jak.. Niepojęte..

Aleksandra Cha
Gość
Aleksandra Cha

Rodziłaś na Żelaznej? Właśnie z powodu plotek, że ten szpital chce utrzymać 90% porodów sn zrezygnowałam z niego, pomimo że był to najbliższy szpital mojego miejsca zamieszkania. Koniec końców zakończyło się cc z powodu dużej masy płodu, a mojej małej postury. Pewnie gdybym rodziła na Żelaznej urodziłabym naturalnie i może byłoby dobrze, a może nie i skończyłoby się niedotleniem. Nie wiem jak można w ten sposób igrać z życiem kobiet i ich małych bezbronnych dzieci. Wg mnie powinnaś złożyć skargę lub w inny sposób spróbować zmienić takie podejście.

Gosia
Gość
Gosia

Ja rok temu rodziłam na Żelaznej i miałam cc z powodu podejrzenia dużej masy płodu i mojej niskiej postury. Wszystko przebiegło idealnie i z poszanowaniem wszelkich praw pacjenta.

Chwila Spokoju
Gość
Chwila Spokoju

dziewczyny a ile Wasze dzieci ważyły? Moja mała miała 4.5kg a ja krasnal 159cm i rodziłam naturalnie. mogli mi robić cc?

Kasia
Gość
Kasia

Na żelaznej wiele się zmieniło. Ja rodziłam 5 lat temu i bardzo chciałam SN cała ciąże się do tego przygotowywałam a sami zrobili cc bo było niskie tętno u syna i to w 34 tygodniu ciąży. Nie zastanawiali się nawet 5 minut, stwierdzili ze poradzi juz sobie na zewnątrz. Tylko najlepiej jest w ciąży chodzić do lekarza, który tam pracuje inaczej moze być cieżko z przyjęciem na oddzial, a przynajmniej tak było 5 lat temu. Na wizycie kontrolnej po porodzie zapytałam lekarza czy następne dziecko bede mogła urodzić SN to zapytał po co mam sie męczyć ;)

Driving nuts
Gość
Driving nuts

Też słyszałam, że lepiej chodzić do tamtejszego lekarza lub opłacić położną. Prowadziłam ciążę w przychodni przy Szpitalu Praskim, a na Żelazną przyjechałam z głupia frant, z ulicy, koło 7 rano. Zajęłam ostatnią porodówkę, przyjęli mnie. Fakt, że wody mi odeszły, więc może nie bardzo mogli mnie odsyłać, chociaż moją koleżankę odesłali z odpływającymi zielonymi wodami. Więc nie wiem – może miałam mega farta, a może po prostu nie ma to aż takiego znaczenia, u jakiego jesteś lekarza. Dodam, że rodziłam trochę ponad 1,5 roku temu.

Magda Lech
Gość
Magda Lech

Mój syn ważył 4930 ,a miał 63 cm , a i tak zmusili mnie do sn, cesarskie zrobili dopiero jak sami na własne oczy przekonali się ze nie dam rady go urodzić, cofali moje dziecko z kanału rodnego

Magda Motrenko
Gość
Magda Motrenko

Ja też rodziłam na Żelaznej. Po odejściu wód płodowych, poród nie posuwał się do przodu pomimo oksytocyny i jak morfologia zaczęła wychodzić słabiej, zabrali mnie na cc. I jeszcze pytali wcześniej, czy ewentualnie się zgodzę, jeśli faktycznie wyniki będą się pogarszać, bo dobrze by było jednak cc :D Ostatecznie okazało się, że syn ważył 4,6kg, więc dobrze się stało, że nie protestowałam! :P

Gosiak
Gość
Gosiak

Rodziłam na Żelaznej 2 lata temu. Do szpitala pojechałam godzinę po odejściu wód bo nie czułam ruchów dziecka. Szybko sprawdzono tętno dziecka i jak się okazało, że jest ok kazano czekać. Ponieważ pierwsze skurcze pojawiły się dopiero na izbie położna jak tylko weszłam do gabinetu zapytała: I co ja mam z Panią zrobić? Stwierdziła, że za wcześnie przyjechałam ale zbada mnie. Była mocno zaskoczona jak się okazało, że mam już rozwarcie więc wysłała na ktg, Zastanawiała się czy nie powinnam mieć od razu cc bo dzidzia duża (ponad 4 kg) a ja 160 cm wzrostu ale po badaniu cyrklem stwierdzili,… Czytaj więcej »

Iza
Gość
Iza

Pani Asiu, wahałam się czy pisać i komentować pod tym postem. Czytam Panią od dawna i robi Pani kawał dobrej roboty :) Jeżeli chodzi o poród to powiem Pani jak to wygląda od drugiej strony – od strony położnej, co prawda nie pracuję obecnie na porodówce, ale znam ją doskonale. Została Pani potraktowana nieodpowiednio i niezgodnie z jakimikolwiek normami – nawet jeżeli chodzi o dostęp do informacji na temat Pani sytuacji położniczej. Jeżeli chodzi o żylaki odbytu – potoczne hemoroidy, z nimi bywa różnie, nie wiem jak bardzo zaawansowane je Pani miała i to tylko „dobra wola” lekarza czy wystawi… Czytaj więcej »

Natalia
Gość
Natalia

Bardzo mi przykro z powodu tego co Was spotkalo. Ten ¨najpiekniejszy dzien¨ naprawde mogl wygladac zupelnie inaczej. Chcialabym sie podzielic moja historia. Urodzilam niecaly rok temu. Poszczescilo mi sie i moja ciaza byla prawidlowa, bez zadnych komplikacji i przeciwskazan. Z tego powodu dlugo rozwazalam porod domowy. Cala ciaza prowadzila mi polozna, ktora byla ze mna przy porodzie. Na koniec ciazy zdecydowalam sie w rodzic w centrum rodzenia (nie jest to szpital, tylko polozne tam sa). Podczas calego porodu byla ze mna polozna i moj partner. Jednak wsparcie poloznej, jej slowa i zachowanie w calym tym wydarzeniu sa nieocenione i nie… Czytaj więcej »

Kasia ZapytajPoloznaPL
Gość
Kasia ZapytajPoloznaPL

Asiu bardzo bardzo bardzo bardzo mi jest przykro z powodu tego co Cię spotkało w szpitalu. Narodziny powinny być najpiękniejszym dniem. Jest mi wstyd za personel medyczny 😞😞😞😞😞
To nigdy nie powinno mieć miejsca 😞 Brak słów. Tyle elementarnych kwestii zostało złamaniach 😞
Dobrze, że był z Tobą Paweł. ❤️
Bardzo bardzo jest mi przykro.

Aniek Kwiatkowsky
Gość
Aniek Kwiatkowsky

Ja poproszę o nazwę szpitala bo właśnie niedługo będę rodzić w Wawie…. Błagam…

Agnieszka Bierzyńska
Gość
Agnieszka Bierzyńska

Mogę ci polecić szpital praski. Dwa tygodnie temu urodziłam tam córkę. Personel fajny, położne na oddziale też w porządku. Na porodowce dyskusje z położna i kupa smiechu pomiędzy skurczami ;)

koala
Gość
koala

Szpital praski to koszmarna rzeznia, tamtejszy lekarze nic nie tlumacza, krzycza na pacjentki i atmosfera jest straszna, tylko trauma zostaje.

xyz
Gość
xyz

Mialam niemalze idebtyczna sytuacje pod koniec 2016 ubieglego roku w innym warszawskim szpitalu.Zrobiono mi tylko cesarke dlatego,ze dziecko zaczelo tracic tetno a ile wczesniej i potem sie nasluchalam ze nie chcialam wspolpracowac….

Agnieszka Bierzyńska
Gość
Agnieszka Bierzyńska

Hmm ja traumy nie mam, fajne położne byłyi fura śmiechu na porodowce; zzo też podali jak poprosiłam. Miałam wszystko wytłumaczone. Jedyna trauma to oxy jaka dostawałam, ale to inna kwestia.

Aga/@agnesonthecloud
Gość
Aga/@agnesonthecloud

Boże, chociaż do wierzących nie należę, ale żadne inne słowo nie przychodzi mi do głowy:/ to jest katoliban, pieprzone średniowiecze i złamanie wszystkich możliwych praw człowieka. Wbijałam paznokcie w dłonie, jak czytałam Twój tekst:/ tak mi przykro…

Przerażający jest brak empatii kobiet. Zło w najczystszej postaci.

Ko
Gość
Ko

A czemu katoliban? Od kiedy to w Bożych Przykazaniach jest nakaz rodzenia naturalnie?

Aga/@agnesonthecloud
Gość
Aga/@agnesonthecloud

Mój komentarz nie swspomina o bożych przykazaniach. Odkąd kościół z nowym rządem zabrali się za dobre zmiany widać zmianę w traktowaniu i kobiet i regularnego ograniczania praw.

Aleksandra Kocięcka
Gość
Aleksandra Kocięcka

No coś tam było jak Bóg mówił do Ewy „rodzić będziesz w bólach” ;)

Amii
Gość
Amii

Nigdy nie słyszałam tak przerażającej historii z porodówki. Na Pani miejscu podałabym ich do sądu póki można, albo chociaż złożyła skargę. Tacy lekarze nie mogą bezkarnie pracować z innymi ludźmi! Moja mama nie zrobiła tego po swoim porodzie i teraz żałuje, bo ludzie, którzy prawie doprowadzili do śmierci mojej siostry, nadal pracują i nadal popełniają te same błędy. Przez ich zwłokę z cesarskim cięciem moja siostra prawie udusiła się, wody płodowe były zielone, wystąpił szereg powikłań, a teraz jest niepełnosprawna. Lekarze sami nie wzięli odpowiedzialności za swoje czyny, ba!, w karcie napisali, że zły przebieg porodu jest winą matki. Ale… Czytaj więcej »

Anna Tess Gołębiowska
Gość
Anna Tess Gołębiowska

Przerażające, straszne, potwornie. Nie umiem wyrazić, jak bardzo współczuję :(

Polzona
Gość
Polzona

Za kilka dni zostanę położna. Szczerze widzialam wiele sytuacji ale żeby odmówić cc przy wskazaniach to już poniżej jakiekolwiek krytyki. Wiem jakie potrafią być wredne położne w szczególności na porodowce sam student doskonale się przekona o tym na własnej skórze i wyleje przez te babka litry łez ale też na te wszystkie historie trzeba brać poprawkę bo czasami pacjentki nie mają pojęcia o czym mówią. Kompletnie się nie znają piszą jakieś niestworzone rzeczy które nie występują w przyrodzie i często się nie słuchają mimo że wszystko jest wporzwdku i same sobie robią krzywdę. Oczywiście każdy poród jest inny każda pacjentka… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

Mam 25 lat i coraz poważniej myślę o dzieciach. Jestem przerażona tym co przeczytałam. Słyszę wiele historii, sama niestety także miałam kilka bardzo nieprzyjemnych sytuacji z lekarzami, ale sytuacji na porodówce boję się wręcz panicznie. Leżałam na oddziale endokrynologicznym, widziałam także kobiety z pozostałych oddziałów. Ja miałam ciężkie dla mnie badania, ale bardzo miły, troskliwy personel. Jednak nie każdy miał tyle szczęścia. Podczas przyjęcia do szpitala wypisywałam dokumenty siedząc w sali, w której na łóżku leżała kobieta, zwinięta, płakała z ktg przypiętym do brzucha, z głową wtuloną w ramiona. Patrzyłam na nią i nie wiedziałam czy wstać i przytulić, czy… Czytaj więcej »

Karolina
Gość
Karolina

Bardzo Pani współczuje, Pani Asiu. To okropne co oni Pani zrobili. To przecież bestie nie ludzie :( I żeby tak kobieta kobiecie kłody pod nogi rzucała. Jeśli Rząd z tym czegoś nie zrobi dzieci będzie sie rodziło coraz mniej. Ja sama się na nie nie zdecyduje przez koszmar na porodówkach, nie dałabym rady psychicznie tego udźwignąć.

Za to brawa dla Pana Pawła :) dobrze mieć tak silne wsparcie przy sobie.
Pozdrowienia dla całej waszej rodzinki :) Niech Staś zdrowo rośnie i obyście już nigdy nie musieli tak ciężkich chwil przechodzić ze „służbą zdrowia”.

Chwila Spokoju
Gość
Chwila Spokoju

Asiu brak mi słów. Choć od mojego porodu minął rok to do dziś pamiętam ból porodu, brak sił, zimno i ciepło na zmianę. Skurcze tak mocne, że wyglądałam jakbym była opętana… Niektórzy mówią, że to normalne, ale nie każdy rodzi naturalnie dziecko 4,5 kg. Nikt mi nie wspomniał, że dziecko jest takie duże (usg w dniu porodu), o cesarce zero. Strach kobiet jest ogromny, ale nie przed wlasnym organizmem i dzieckiem, a przed tym na jaką panią trafimy na sali i czy będzie miała dobry dzień…Trzymam kciuki za Twoje zdrowie!

Ola
Gość
Ola

Ostatnio akurat mama mówiła mi, jak to było, kiedy rodziła moją siostrę w ’90 roku. Kiedy mama wychodziła z sali, żeby zobaczyć się z tatą, położna ryknęła na nią: „CO?! ZNOWU CI SIĘ CHŁOPA ZACHCIAŁO?!”. Mama była wtedy młodą dziewczyną, miała tylko 20 lat, zero siły przebicia, czy pomysłu na ripostę. Ale myślałam sobie, że przecież to było prawie 30 lat temu, czasy się na pewno zmieniły… Taaa, moja ostatnia wizyta, co prawda nie na porodówce, ale u ginekologa. Obok gabinetu jest rejestracja, a pomiędzy tymi pomieszczeniami jest przejście i wiecznie otwarte drzwi. Leżanka do usg dopochwowego akurat naprzeciwko tego… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Dla pielęgniarki widok Twoich „wdziekow” był czyms czego nigdy w zyciu nie widziala w swojej pracy.

Kasia Kowalewska
Gość
Kasia Kowalewska

Przecież to nie chodzi o odczucia pielęgniarki, tylko pacjentki.

Judyta
Gość
Judyta

Przede wszystkim cieszę się, że wszystko skończyło się dobrze – dobrze dla zdrowia fizycznego Twojego i dziecka. Gratuluję odwagi, bo na pewno podzielenie się tą historią wymagało jej wiele, a cała sytuacja jest okropnie bulwersująca – i tak, tu trzeba krzyczeć i walczyć, bo bez tego nic się nie zmieni i takie historie będą się powtarzać. Niedawno trafiłam na bloga Pomyłka Lekarza, prowadzonego przez radcę prawną zajmującą się głównie sprawami pomyłek lekarzy – długa jeszcze droga do normalności przed nami.

Małgosia Budzich (Odnawialnia)
Gość
Małgosia Budzich (Odnawialnia)

urodziłam na karowej 2 dzieci jedno naturalnie drugie cesarka. było niby ok ale właśnie tą obojętność pamiętam i przywiązywanie do ktg… Ale to było 8 lat temu mam wrażenie że wtedy akcja rodzic po ludzku miała się dobrze; to co teraz napisałaś – jestem w szoku …

Dorota Dorota
Gość
Dorota Dorota

Współczuję Pani bardzo doświadczeń, wierzę, że przeżyła Pani traumę, ale nie można wrzucać wszystkich do jednego worka..ja również rodziłam córkę na Karowej, po ponad 2 tygodniowym pobycie na oddziale patologii ciąży, nie miałam żadnej prywatnej położnej i żadnych względów, ale swój poród wspominam bardzo dobrze, dzięki młodej położnej – Pani Basi (nazwiska nie znam). Byłam na prawdę dobrze przeprowadzona przez całą porodową akcję..ale wierzę, że w każdym stadzie są czarne owce, ponad to ja rodziłam ponad 3 lata temu, więc mogło się coś pozmieniać, w każdym bądź razie z moich doświadczeń wyniosłam, że młody personel tam wówczas był bardziej empatyczny… Czytaj więcej »

Katarzyna Kasia
Gość
Katarzyna Kasia

Polecam znaleźć dobrego adwokata, który ma doświadczenie z zakresu spraw medycznych i pozywać. Brak reakcji niestety tylko umacnia tę nieludzką machinę. Nawet jeśli niewiele się wywalczy, to konieczność stawienia się w sądzie już jest dla takich ludzi jakąś niedogodnością i stresem. Dlaczego w ramach poprawy swojego samopoczucia nie zafudować trochę stresu tym, którzy dostarczyli go Tobie w tak ważnym momencie?

Aga123
Gość
Aga123

Domyślam się,że autorka 3 msc po porodzie,jeszcze tak traumatycznym nie ma siły i ochoty”bić się” w sądzie…choć także uwazam że sprawa powinna zostać tam skierowana…aby zadna inna kobieta nie została tak potraktowana.

Patrycja
Gość
Patrycja

8 miesięcy temu sama rodziłam i płakać mi się chciało jak to czytałam. Jak w ogóle ludzie z tak nieludzkim podejściem mogą pracować w takich zawodach. Jestem w szoku. Ja również panicznie bałam się porodu sn, ale jakoś w trakcie ciąży mój cudowny ginekolog podniósł mnie na duchu. Udało się, miałam świetną opiekę, mimo porodu indukowanego, który to ponoć pod wpływem oksytocyny jest jeszcze bardziej bolesny… plus bóle krzyżowe, miło wspominam tamten dzień. To jeśli chodzi o porodówke, natomiast wcześniej, na patologii ciąży, na samym początku wywoływania porodu, słyszałam takie komentarze od (tylko tych starszych) położnych, że wniosek nasuwał się… Czytaj więcej »

Małgorzata Ciachowska
Gość
Małgorzata Ciachowska

O Karowej słyszałam już od znajomej.ze mimo wskazań do cc zmuszono ja do porodu naturalnego.teraz i ona i dziecko mają rehabilitację…Zresztą zdaje się że to jeden ze szpitali warszawskich,które mają od państwa dofinansowanie za porody naturalne…dzieje się jakaś masakra,przez co efekt będzie odwrotny.Ja np panicznie boję się ewentualnego porodu;(

Marta
Gość
Marta

Każdy szpital, który ma umowę z NFZ ma finansowane porody. Tyle samo, niezależnie czy to CC czy PSN. A jak wiadomo koszty cesarki są wyższe…

Małgorzata Ciachowska
Gość
Małgorzata Ciachowska

Owszem z tym ,ze wszedl nowy program rządowy , ktory daje dofinansowanie do porodow naturalnych ,w sensie jak ic jest wiecej niz cc, jakos tak. Nie pamietam nazwy programu , ale obejmuje kilka szpitali warszawskich, Poszukaj info w necie powinno byc.

Sara
Gość
Sara

Nie rozumiem, dlaczego kobiety tak panicznie boją się porodu. Jestem studentką położnictwa i spotykam to nagminnie. Co innego, gdy są wskazania, ale również nie popieram lewych wskazań od psychiatry. Na tokofobię obecnie „choruje” co druga kobieta… I to właśnie są wskazania do cięcia. Opiekowałam się paniami po cięciu i wiem jak długo dochodzą do siebie po (nie ukrywajmy) wielkiej ingerencji w swoje ciało. Nie mówiąc już o konsekwencjach dla dzieci, które czasami wcale nie są jeszcze przygotowane do przyjścia na świat, co często kończy się pobytem w inkubatorze z powodu niedojrzałych jeszcze płuc. Znam również kobiety, które rodziły naturalnie drugie… Czytaj więcej »

Agnieszka Kuc
Gość
Agnieszka Kuc

Ale wam piorą mózgi na tym położnictwie!!!Mamy XXI wiek , a nie średniowiecze kobieta ma prawo decydować jak chce urodzić sn czy cc i nikomu nic do tego! Ciekawa jestem czy pani rodziła , czy cala wiedze opiera pani na teorii.

lavinka
Gość
lavinka

Dlaczego? Właśnie przez opisaną historię. Rodziłam w tym szpitalu pięć lat temu, jeszcze nie było takiego parcia na sn, zrobili mi cc bez problemu (wysokie proste stanie główki), znieczulenie też było momentalnie przy 4cm. I jakie długie dochodzenie do siebie, już następnego dnia po cc zajmowałam się dzieckiem. Jasne, że bolało, ale dziewczyny po snach też ledwo chodziły. Po tygodniu wyszłam ze szpitala, po dwóch chodziłam sobie na spacery jak gdyby nigdy nic. Nie wiem czego Was uczą na położnictwie, ale w Polsce są tysiące dzieci z porodów naturalnych robionych na siłę, w efekcie i matka i dziecko muszą siedzieć… Czytaj więcej »

Magda Lech
Gość
Magda Lech

Zgadzam się, urodziłam dwa razy sn, raz cesarska. I szczerze? Mniej bolał brzuch po cc, niż dół po sn jak mnie porozrywało. Jak cesarka jest konieczna, to ma być. Lekarze zachowują się jak dyktatorzy, nikt i nic nie ma prawa , tylko oni wielkie pany.

Anita
Gość
Anita

Kłamstwo! Urodziłam przez cc w wieku 36 lat. CC zaplanowane. „na zimno”. Po 2 dniach wyszłam na własne życzenie do domu, po tygodniu umyłam podłogę w 300 metrowym domu. Koleżanka z sali podobnie, z tym że miała lat 33 i to był jej drugi poród przez cc. Żadna z nas nie dała się „pionizować” na siłę po 8 godzinach, wstałyśmy z łóżek po ok. 20 godzinach jak poczułyśmy, że to jest właściwy moment. I wbrew klepaniu położnych nie chodziłyśmy „zgięte w pół”! Jak przyszła położna może mieć tak namieszane w głowie, żeby takie herezje pisać! Jak ktoś rodzi w męczarniach… Czytaj więcej »

mama
Gość
mama

Poród wywoływany, ponad 25 godzin… W najgorszych koszmarach nie śniło mi się to co przeżyłam na porodówce. Strach, niewyobrażalny ból i do tego zatajanie informacji przez personel na temat stanu mojego i dziecka np. o tym, że wody były zielone. Kiedy zaczęły się bóle parte nie było nikogo. Wzywałam pomocy ale nikt mnie nie słyszał. Bałam się, że urodzę i dziecko spadnie na podłogę! Dopiero po godzinie ktoś się łaskawie zjawił i po okrągłej dobie od zaczęcia się porodu zapadła decyzja o cc. Długo dochodziłam do siebie po cc, ok 3 tygodnie. Zgięta w pół przez 3 pierwsze dni, podawali… Czytaj więcej »

Nnn
Gość
Nnn

Ja usłyszałam od lekarze po godzinie partych skurczy żebym „mniej się darła a więcej parła”… Palant! Myślałam, że go rozerwę na strzępy! Nie był wcale obecny przy porodzie, tylko tak sobie „przelotem” zajrzał, żeby mnie poczęstować takim tekstem… A druga sytuacja – po 11h porodu, z rozwarciem 8 czy 9 cm kazali mi na piechotę iść na usg, skurcz za skurczem, te 50m szłam ponad 5 minut… Gdyby nie mój mąż kochany, nigdy bym nie dała rady! Pierwsze dziecko rodziłam 13,5h… Na końcówce mąż pomagał mi na równi z położną przeć (przyciągał mi nogi w parciu) tak byłam wykończona… Drugie… Czytaj więcej »

Rae
Gość
Rae

Urodzisz, to zrozumiesz ;)

Anna
Gość
Anna

hmmm ja pomimo traumatycznego porodu z nieudanym vacuum po hektolitrach oksytocyny zakonczonym cc bez zadnej opieki ze strony poloznych chce miec wiecej dzieci ba! urodzic naturalnie a wlasnie PAni zrozumie jak urodzi ;) przy takim personelu to naprawde trauma wolalabym rodzic w domu ale to chyba niemozliwe

Olga | Napisawszy.pl
Gość
Olga | Napisawszy.pl

3 dni po CC w 38 tygodniu wyszłam do domu razem z dzieckiem. Nie mam porównania, nie wiem, ile się „dochodzi do siebie” po porodzie naturalnym, ale wydaje mi się, że 3 dni to nie jest długo.

Magdalena Lefelt
Gość
Magdalena Lefelt

Dlatego, że spotykają bezduszne okrutne lekarki. Ty już taka jesteś.

Shencat
Gość
Shencat

Napiszę maila. O mały włos nie umarlam na stole razem z dzieckiem. Chamstwo, łapówki, znieczulica. Niby jak mialam urodzić ponad 4 kilo chlopa w ułożeniu posladkowym? Dramat… a polozne jakby łaskę robiły, ze w ogóle pracują…

Anna Milewska
Gość
Anna Milewska

Heh….mnie juz nic nie zdziwi w szpitalu nfz w Polsce. Bedac na oddziale po zmierzeniu szerokosci miednicy stwierdzono ( mimo zanizonego wyniku sprzeznej ) ze dam rade urodzic naturalnie…chociaz dziecko jest duze jak na moje mozliwosci….nic nie dalo moje przekonywanie,ze nie jestem na ten porod gotowa….i powolywanie sie na medyczne źródla…ze porod taki przy moze sie nie udac…zostalam zmuszona do sn. Z racji wywolania porodu okazalo sie ze na znieczulenie jest za pozno i juz sie nie „oplaca podawac”…nawet gazu rozweselajacego. Dziekuje Bogu, ze aparat usg pomylil sie w obliczeniach i dziecko urodzilo sie pol kilograma mniejsze niz prognozowano….bo nie… Czytaj więcej »

Natalia Wierzbicka
Gość
Natalia Wierzbicka

Ja mam podobne przeżycia z tego szpitala, przez to, że personel przeciągał decyzje o cesarce dziecko urodziło się z 4 pkt Apgar. Jeśli poczekali by jeszcze chwile nie wiem czy urodziłabym żywe dziecko. Przez ten poród który tam przeżyłam nabawiłam się baby blues, miałam problemy z karmieniem piersią, a w szpitalu nie otrzymałam pomocy też w tej kwestii. Nie było także kontaktu skóra do skóry po porodzie, chociaż w książeczce zdrowia dziecka jest napisane że był, przekłamany jest też czas trwania porodu który trwał 14 godzin… Nic to że miałam tam „załatwioną” położną która się miała mną zajmować, gdy skończył… Czytaj więcej »

Wer Pota
Gość
Wer Pota

Faktycznie – brak słów. Czytałam nie jedną taką historię, ale zawsze myślałam, że szpital z przypadku, że ktoś wcześniej nie sprawdził placówki, a tu, no.

Agnieszka Kikowska
Gość
Agnieszka Kikowska

Mi też odmówiono cesarki ze wskazaniem-dziecko za duże miednica dużo za wąska. Było to 13 lat temu w Bydgoszczy. Położna miała gdzieś wskazania do cesarki. Dopiero jak zaczęłam wychodzić i krzyczeć,że urodzę przed szpitalem zgodziła się zmierzyć szerokość bioder. Robiła to chyba przez15 min.i ciągle wychodziło jej znacznie za mało – miałam niecałe 22 a biodra jak u 11-latki. Moje darcie,że głupia nie jestem i wiem jakie konsekwencje mi i dziecku grożą przy naturalnym porodzie,przywołało ordynatora. O koleżanka po fachu- usłyszałam,bo studiowałam wtedy na medycynie-zaraz zrobimy USG. Wtedy dopiero wszystkim oczy wyszły, szybko cesarka. Dziecko diagnozowane było na ok.3700,a ja… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

O mamo! I jak nie bałam się dotychczas porodu tak teraz przez resztę ciąży będę umierala ze strachu..
Ale dziękuję że zdecydowalas się opowiedzieć tą historię takie historie trzeba odpowiadać, bo mogą kogoś uchronić ale też może z czasem pociągnąć do odpowiedzialności ludzi, którzy są ich „bohaterami” było już kilka przypadków kiedy szpital poniósł konsekwencje… Ale dopiero jak wydarzyła się tragedia… A szkoda.. Moze dzięki tej historii i innym którzy odwaza się mówić uda się czemuś zapobiec w przynajmniej zwiększyć świadomość kobiet które dalej boją się walczyć o swoje.
Dziękuję!
I postaram się nie panikowac już przed swoim porodem. Jeszcze dużo czasu ;)

Marta R-b
Gość
Marta R-b

Szokująca historia, wyrazy współczucia, wiele Pani przeszła. Postawa personelu poniżej krytyki, zero empatii, zwykłej ludzkiej życzliwości. Gdy czytam takie historie jestem wdzięczna za to że, moje dzieci są już na świecie. Życzę dużo sił i zdrówka dla Pani i synka.

Iwa
Gość
Iwa

Dobrze ze przeczytalam ten post. Wiem jakiego szpitala unikac. Wskazania do cc mam od dwoch kresek na tescie- przepuklina miedzykregowa odcinka ledzwiowego. I jak mam isc do takiej rzezni i ryzykowac ze po porodzie siade na wozek inwalidzki bo ktos mnie zmusi do porodu silami natury to wole wybrac szpital gdzie bez problemu zrobia mi zaplanowana cesarke.
Gdybym byla zdrowa zdecydowanie eolalabym porod sn ale w tym przypadku nie podejme ryzyka w domu mam dwoje malych dzieci a trzecie urodze oni potrzebuja zdrowej matki a nie kalekiej.

Ola
Gość
Ola

Co za ch**jstwo… w takich chwilach to mąż wyciąga telefon i nagrywa, woła lekarza, mówi jak jest i rejestruje z obrazem każdą jego wypowiedź. To jest jakaś masakra, wyżyły się na Pani jak Piasecki na żonie, wtedy kiedy nikogo nie było w pobliżu.. w tym wpisie brakuje również nazwiska lekarki odbierającej proród oraz pielęgniarek. Studentów bym wzięła na świadków.. Rodziłam, gdyby mi ktoś tak nawrzucał to nie wiem jakbym się pozbierała i odnalazła radość płynącą z macierzyństwa. Zmieszali Panią z błotem, ale w tym momencie jest tylko jedna rada- odpowiedź chamstem na chamstwo i krzykiem na krzyk i wyciągamy telefon… Czytaj więcej »

Dominika Zbichorska
Gość
Dominika Zbichorska

Jakbym czytała swoją historię… troszkę może inne powody do cesarki, ale było ciężko. Trafiłam do szpitala na Inflanckiej 14 lutego w walentynki z wysokim cisnieniem… cisnienie bylo monitorowane… termin porodu mial byc na 22. 18stego zdecydowano, że spróbują wywoływać poród wczesniej. Powód? Boją się tego wysokiego cisnienia…mimo to ze w sumie od kilku dni było w normie. Podano oksytocyne. I cisza… zero skurczy nic… Ja już leże na sali przedporodowej 19 rano…nadal cisza… rozwarcia brak… skurczy brak.. kolejna oksytocyna.. rozcięcie woreczka z wodami płodowymi. No i zaczęło się…ból niesamowity..skurcze, ale według pielęgniarek nie widoczne na maszynce… czyli ich brak. Ja… Czytaj więcej »

Kaczka z Piekła Rodem
Gość
Kaczka z Piekła Rodem

Boże czytałam i miałam łzy w oczach. Niestety takie traktowanie nie jest mi obce. W październiku poroniłam ciążę i też nie wytrzymałam i opisałam to na blogu. Potraktowano mnie tak, że nie ma dnia abym o tym nie myślała. Współczuję Ci bardzo i bardzo bym chciała żeby pracownicy medyczni ponosili konsekwencje również za niszczenie psychiki. Bo ich komentarze potrafią wykończyć nawet silną osobę.

Asia
Gość
Asia

Włos się jeży na głowie… Współczuję i nie rozumiem, jak tak można się obchodzić z człowiekiem, szczególnie w chwili, kiedy jest totalnie bezbronny, cierpiący i zależny od innych. Takie sytuacje, które wcale nie są rzadkie powodują, że się już całkiem odechciewa nawet rozważania posiadania dzieci…

Malgosia Dawid
Gość
Malgosia Dawid

Joasiu, bardzo mi przykro z powodu Twoich przeżyć. Oprócz wpisu dobrze byłoby napisać chyba jeszcze skargę i faktycznie rozważyć powództwo cywilne. Po pierwsze narażono Ciebie i dziecko, po drugie taki rodzaj komunikacji jest niedopuszczalny. Ja tylko dopiszę, bo może się to komuś przydać. Jeden z warszawskich szpitali prywatnych ( ten największy) ma oiom noworodkowy i dla matki – nie jest tak, że nie poradzi sobie z problemem zagrożenia życia – ma bodaj 2 stopień retencyjności, a więc tak jak większość szpitali położniczych ( Karowa ma faktycznie wyższy). Urodziłam tam 7 lat temu córkę siłami natury – ale zanim się zdecydowałam… Czytaj więcej »

Paulina Angelika Kulik
Gość
Paulina Angelika Kulik

Który to szpital?

Malgosia Dawid
Gość
Malgosia Dawid

Medicover. Jedyny problem jaki się pojawia to kwestia ewentualnego dłuższego pobytu ( bo to koszty), ale prawda jest taka że to nie musi się zdarzyć i osobiście znam niewiele przypadków w których pobyt z donoszonym dzieckiem w szpitalu musiał być dłuższy niż te kilka dni, które są w pakiecie.

Ewa Falacińska
Gość
Ewa Falacińska

Tak bardzo pani współczuję bo poród to coś wyjątkowego. Ja jestem mamą trójki dzieci i jestem po trzech cesarkach. Przy pierwszym porodzie liczyłam na to, że bedzie to naturalny poród, ale natura zadecydowała sama i skończyło się po 10 godzinach bólu cesarką. Dwie kolejne cesarki były już planowo ze wskazań medycznych. Nie wyobrażam sobie tego co pani przeszła. Czytałam cały tekst ze ściśniętym żołądkiem i z niedowierzaniem. Ci ludzie powinni ponieść konsekwencje (najlepiej prawne), a przede wszystkim poważnie zastanowić się czy oby napewno ten zawód, który wykonują to jest to. Ja słyszłam opinie o Karowej i nie były one dobre.… Czytaj więcej »

Martha92
Gość
Martha92

I tak się rodzi w 2017 roku w Polsce… ?
Kurde, a wierzyłam, że czasy jak za PRL-u na porodowkach się skończyły… przykro mi 😥 trzymam kciuki za sprawę, walcz o swoje!
Ps. rodziłam w Danii i takie coś jak opisujesz jest mi totalnie obce…

Agnieszka Bohosiewicz-Gabrowsk
Gość
Agnieszka Bohosiewicz-Gabrowsk

Wiedziałam, że to Karowa! od pierwszych linijek horroru. Proszę Cię, nie zostawiaj tego. Napisz skargę. Napisz do Rzecznika Praw Pacjenta. Z Karową jest ten problem, że niby wszyscy wiedzą, że tam jest źle, tyle że w papierach nie ma śladów. Im więcej skarg na piśmie, tym większa nadzieja na to, że ten cyrk w końcu ktoś wyprostuje. Tak, rodziłam tam 7 lat i 354 dni temu. W zeszycie skarg i wniosków na położniczym zostawiłam epistołę i ponoć było to podstawą do spionizowania kilku wrednych pielęgniar. Napisz. Nie zostawiaj.

Ola
Gość
Ola

Racja dopóki nie pójdą skargi i pozwy, chamstwo lekarzy się nie skończy.. na zachodzie taki lekarz już by miał pozew jak w banku.

Natalka
Gość
Natalka

„Kilku wrednych pielegniar” ‚pielegniar’ zamienilabym na ‚położnych’

Nnn
Gość
Nnn

Ja też od razu domyśliłam się że Karowa… Personel pielęgniarski/położne są OKROPNE!

Ketamina
Gość
Ketamina

Dlaczego pisze Pani, że Pielęgniarki? Proszę czytać, ze zrozumieniem. Z tekstu wynika, ze najgorszą k… okazała się Pani ginekolog!Za pewne miała taki problem, bo nie przyjęła „w rączkę” tylko musiała wykonać cc. na NFZ!

Poród w UK
Gość
Poród w UK

Witam. Jestem świeżo upieczoną babcią mój wnuczek Leo ma 6 dni córka rodziła w Anglii byłam przy porodzie mimo że nie znam angielskiego ( po tych doświadczeniach napewno zapisze się na lekcje) każdej mamie życzę takiego porodu i takiej opieki. Córka po terminie 4 dni przylatuje babcia a tu ciągle nic 6 dni po terminie masaż szyjki i przy okazji dowiadujemy się że tu w UK poród wywołują dopiero 12 dni po terminie jestem załamana i przerażona najczarniejsze myśli w mojej głowie.29. 06 o 17 h moja córka dostaje bóli Ok 19 są co 10 min dzwonimy do szpitala Pani… Czytaj więcej »

Katsumi
Gość
Katsumi

Ale jak ja prosiłam o poród w wodzie to usłyszałam „nie, bo jest pani na gazie”. Skurczysyny… Tyle cierpienia… Ale nie mogę narzekać, bo szpital to akurat miałam super.

Agnieszka Kuc
Gość
Agnieszka Kuc

Ja tez rodziłam w Uk i byłam bardzo zadowolona; miła atmosfera, przyjazne pielgniarki , bardzo duza pomoc ze strony personelu.To co się dzieje na niektórych porodówkach w Polsce , nie miałaby prawa wydarzyć się w UK -afera bylaby na caly kraj, a tacy ludzie pozbawieni praw do wykonywania zawodu.

matka w pigułce
Gość
matka w pigułce

Jestem pielęgniarką anestezjologiczną. Asystuję przy znieczuleniu do cięć cesarskich i w trakcie zabiegu stoję przy głowie pacjentki i też zawsze ją zagaduję na temat dziecka i ciąży. Nie sądziłam do tej pory, że to ma dla pacjentek aż takie znaczenie, ale cieszę się w takim razie, że to w jakiś sosób komuś pomaga, choćby odrobinkę i dzięki temu ich samopoczucie się poprawia. :-)

Joanna Tonska
Gość
Joanna Tonska

Różnie to bywa z zagadywaniem, ale kazdy przejaw życzliwości, troski, każde dobre słowo w takiej sytuacji ma znaczenie:) Miałam przy porodzie dwóch anestezjologów na stażu – mieli praktyke – jeden mi wbijał igłę w kręgosłup – trochę mu zeszło, ale niech sie uczy;) A potem obydwóch stało przy mnie i opowiadało kawały – mogli sobie to akurat darować, bo miałam dziwne wrażenie, że wszystko ze mnie wypływa podczas śmiania sie przy otwartym brzuchu;)

dfadf
Gość
dfadf

Mi akurat przeszkadzało to bo byłam, aż tak bardzo zdenerwowana. Natomiast myślę, że jestem wyjątkiem. Przypuszczam, że wielu osób może pomagać.

Kamila
Gość
Kamila

Bardzo pomaga.Podobnie jak autorce wpisu mi najwiekszrj otuchy dodala wlasnie Pani Anetezjolog.

Anna Kruk
Gość
Anna Kruk

To bardzo pomaga – jedyną osoba którą widziałam przy porodzie (CC) była właśnie anestezjolog (bo resztę zasłaniała mi ta płachta) i uśmiech i kontakt wzrokowy bardzo mi dodał otuchy przy stresie i takim poczuciu zagubienia, że „nie wiem co teraz”, mimo, że moja cesarka była robiona przez dwóch znajomych lekarzy, o których wiedziałam, że dobrze o mnie zadbają.

Asia Zer
Gość
Asia Zer

Pani rola jest szalenie ważna. Mój pierwszy poród to nagła cesarka po 12 godzinach bezsensownego porodu. Byłam okropnie przerażona. Pamiętam, że pielęgniarka anestezjologiczna tak po ludzku po prostu mnie głaskała po ręce i dodawała otuchy. Kobieta anioł. To dopiero pozwoliło mi otrząsnąć się z szoku.

Anja Lillestrøm
Gość
Anja Lillestrøm

Od 14 lat borykam się ze skutkami traumy podobnego do autorki bloga porodu. Do mnie moja Pani Pielęgniarka nic nie mówiła, ale kiedy już było bardzo źle złapała moją dłoń. Zdążyłam zapytać jak ma na imię. Małgosia. Miała maseczkę na twarzy ale widziałam jej uśmiechnięte oczy. To był jedyny moment kiedy byłam przez sekundę byłam człowiekiem a nie rodzącą krową na skraju światów. Nigdy tego ciepłego gestu nie zapomnę. Matko w pigułce proszę pielęgnuj te gesty od serca, to może znaczyć tak wiele.

Małgosia Jarczewska
Gość
Małgosia Jarczewska

Oj, żeby Pani wiedziała..bardzo pomaga taka osoba. Pamiętam fantastycznego pielęgniarza anestezjologicznego jak i anestezjologa – obaj bardzo pomogli mi przetrwać przez to wszystko. I nigdy tego nie zapomnę!!

Iza Bdk
Gość
Iza Bdk

Ja też bardzo miło wspominam moja Pania Anestezjolog z Krakowa. Rozmawiała ze mną, mówiła mi co się dzieje w danym momencie tak że byłam świadoma co działo się za tą płachta. Jej spokojne słowa pozwalały mi nie zwariować.

Monika
Gość
Monika

Ja też miałam cesarkę na Karowej i najlepiej wspominam panią, która podczas zabiegu rozmawiała ze mną i dodawała otuchy. Dzięki niej do dziś wspominam to z uśmiechem na twarzy :)

Anka Lipowska
Gość
Anka Lipowska

Ja podczas CC zostałam całkowicie uśpioną, o czym dowiedziałam sie pare minut przed, ale to inna historia. Byłam tak zdenerwowana, że z dłoni kapał mi pot na ziemie, kiedy juz leżałam i wiedziałam ze zaraz odpłynę tętno miałam chyba z 200. NIGDY nie zapomnę pani pielęgniarki która stała nade mną i głaskała mnie po głowie, mówiła do mnie kochanie. Moja cesarka była w porządku a pobyt w szpitalu nie był tak traumatyczny jak tu opisywane, ale ta Pani zrobiła dla mnie więcej niż pewnie myślała.

Kasia ZapytajPoloznaPL
Gość
Kasia ZapytajPoloznaPL

Wiele razy od pacjentek słyszałam podziękowania, bo czuły się właśnie zaopiekowanie przez takie zagadywanie. :-)

Marta
Gość
Marta

Z moich dwóch porodów, które zakończyły się cesarkach to właśnie anestezjologów pamiętam najbardziej. Mówili do mnie co było bardzo uspokajające :) Czeka mnie teraz trzecia cesarkach i mam nadzieję, że po raz kolejny trafię na osobę, która doda otuchy i uspokoi w tym ważnym momencie. Więc niech pani wspiera swoje pacjentki dalej bo to dla nas wszystkich bardzo ważne.

matka w pigułce
Gość
matka w pigułce

Dziękuję wszystkim za wspaniałe odpowiedzi do mojego komentarza! Pozdrawiam wszystkie panie. :-)

disqus_fTDbtJcX4t
Gość
disqus_fTDbtJcX4t

Tak, bardzo ważna jest rola pielęgniarek! Dokładnie tak, jak pisały tu inne matki: leżąc nas stole słyszymy wszystko. Dzięki pielęgniarkom mam wspaniale wspomnienia z udanego porodu przed czasem, kiedy właśnie pielęgniarka zapinająca KTG uwierzyła mi, że nie zmyślam i boli mnie nerka (przy drugim porodzie wiedziałam, co mówię twierdząc, że to nie skurcze) i dała termometr. ponad 40st Celsjusza przekanało lekarza, żeby jednak podszedł do mojego organizmu całościowo, a nie wycinkowo. Okazało się, że miałam zapalenie kłębuszków, w końcu urodziłam własnymi siłami. Kolejnego anioła-pielęgniarkę spotkałam po kilku dniach po porodzie, gdy wróciłam z okropnymi bólami – okazało się, że to… Czytaj więcej »

Nita
Gość
Nita

Mimo, iż pewnie nigdy się nie spotkamy to i tak dziękuję za taką postawę!!

Ania Lazari
Gość
Ania Lazari

Koszmarna historia, bardzo ciekawa z prawnego punktu widzenia – ilość naruszeń praw pacjenta po prostu powalająca! Opis właściwie podręcznikowy. Bardzo serdecznie Pani współczuję.

Ewelina
Gość
Ewelina

Mocno współczuję, brak słów dla bezdusznego personelu szpitala na Karowej. Mam nadzieję, że Wasz głos przyczyni się do zmian, trzeba o tym krzyczeć. Na szczęście nie wszędzie zmuszają do naturalnego porodu. Pierwszy poród miałam przez cięcie (miednicowe ułożenie). W drugiej ciąży ułożenie córeczki było prawidłowe, więc postanowiłam rodzić naturalnie. W szpitalu mocno mi dopingowali, żebym wytrwała w tej decyzji, ale nikt mnie do tego nie zmuszał. Byli nawet zdziwieni i ciągle w gotowości, żeby przygotować dla mnie salę operacyjną. Nie musieli, urodziłam naturalnie. Słyszałam o porodowce w Otwocku różne opinie, także z pokroju pani doświadczeń. Ja miałam szczęście, trafiłam na… Czytaj więcej »

Porc
Gość
Porc

Asiu, nie wiem o jakim prywatnym mówisz, ale nie odwozi sie na karetce. Maja świetny sprzęt, przyjmują wcześniaki skrajne nawet, ja rownież urodziłam wcześniaka – zajęli sie nami od strony medycznej profesjonalnie, o warunkach nie wspomnę, bo nie ma sie do czego przyczepić. Do tego mniej ludzi, wiecej personelu – choć np zabierają dzieci mamom bardzo chętnie, zeby sobie odpoczęły. Rodziłam tez w Zofii i tam taka praktyka jest nieznana, dziecko jest z mama. Bardzo współczuje Ci takich przeżyć, bezsensownych. Gdy kobieta jest tak bardzo skazana na innych i drży o zdrowie swojego dziecka. Mam nadzieje, ze poniosą za to… Czytaj więcej »

Zuza
Gość
Zuza

Jestem psychologiem i jak słyszę takie opowieści to łzy same płyną… Sama porodu bałam się niemiłosiernie. 5 miesiący pracowałam nad tym żeby się do naturalnego przekonać i pod koniec 8 miesiąca pojawiły się bóle, myślałam że zaczynam rodzic… Okazało się że mam rozejscie spojenia lonowego które do teraz daje o sobie znać czyli 4 miesiące po porodzie. Dostałam od ortopedy wskazanie do cc….A w szpitalu usłyszałam od ginekologow że ja sobie za tą cesarke zapłaciłam, bez badania stwierdzili że ja wcale nie mam rozejscia „bo bym tak nie chodziła skocznie….” zrobili wszystko żebym czuła się na oddziale najgorzej a na… Czytaj więcej »

Wiktoria
Gość
Wiktoria

Jestem w szoku i czuje doslownie fizyczny bol czytajac Twoj wpis. Serdecznie wspolczuje Ci tych przezyc i jesli czujesz sie na silach, zglos to koniecznie! Nie mozna puscic plazem takiego zachowania!! Jest mi cholernie przykro ze tak sie traktuje rodzace w Polsce. Moj synek urodzil sie w Irlandii przez cc ratujace zycie. Odeszly mi wody w 34tc., tetno dziecka roslo, cesarke zaproponowano mi w 2 godziny po przyjeciu do szpitala bo okazalo sie ze na usg nie bylo widac ruchow dziecka. Od podpisania zgody na operacje szybka akcja: zawiezli na blok, przygotowanie do operacji, kilka osob naraz sie mna zajmowalo… Czytaj więcej »

Ewa P
Gość
Ewa P

szkoda tylko ze nawet jak porod NATURALNY, to w polskich szpitalach ma on niewiele wspolnego z natura…

Iwona Nowicka
Gość
Iwona Nowicka

Mój pierwszy poród wyglądał bardzo podobnie z tym że ja miesniaka nie miałam. Ale za to miałam ponad 24h skurczów tak mocnych ze myślałam ze umrę.. i co chwilę słowa lekarzy, że jeszcze poczekamy, że za mało, że ich matka to rodziła ich 3 dni… Niestety taka jest rzeczywistość szpitalna. W końcu kiedy powiedziałam że albo idę na stół albo za chwilę umrę to zabrali mnie na operację. Po prawie dwóch dniach na porodowce… 😥 minęły juz prawie 3 lata z to wciąż jest w głowie. 3 msc temu miałam druga cesarke już z góry zaplanowana. Syn olbrzym 4600 w… Czytaj więcej »

Trysz Piotr
Gość
Trysz Piotr

Asia a sprawdzalaś czy już znieśli Standardy opieki okołoporodowej – pamiętam, że niestety jak super doktor Chazan został jakimś tam pomocnikiem rządu wsp. wlasnie kobiet, ciąży i porodów, to mieli to znieść. Ale moze jednak to jest aktualne, bo jesli tak, to masz naprawde solidne podstawy do pozwania ich. Cieszę się, że kobiety coraz otwarciej o tym mówią, ale sprawiedliwosci musi stac sie zadosc i poza opisaniem historii naprawde warto domagać sie zadośćuczynienia. Narazili Ciebie i dziecko na utratę zdrowia i życia. A tak nie wolno! Sala prododowa to powinno być bezpieczne miejsce a nie pole walki.

Ada | Rzeczovnik
Gość
Ada | Rzeczovnik

Mają je znieść od 2018 roku.

lavinka
Gość
lavinka

Tych standardów nigdy nie zaczęto przestrzegać.

Ada | Rzeczovnik
Gość
Ada | Rzeczovnik

Ja sam poród miałam piękny i wspominam go bardzo dobrze mimo bólu, ale to, co działo się przed nim zdecydowanie podpada pod kategorię, jak nie rodzi się w Polsce po ludzku. Dość powiedzieć, że rodziłam w sumie pięć dni, bo tyle minęło odkąd zaczęły lecieć mi wody. Pierwsza decyzja ordynatora, po 5 godzinach, które spędziłam na izbie przyjęć: odesłać do domu, czekać bo nie ma akcji porodowej, to nie wody tylko jakiś śluz (chociaż odczyn na papierku jakiś tam ślad wód pokazywał). To był poniedziałek, urodziłam w piątek po podaniu oksytocyny, bo jak się okazało sama rodzić nie zaczynałam (było… Czytaj więcej »

Magdalena I Madziof.pl
Gość
Magdalena I Madziof.pl

Nie wiem co powiedzieć. Współczuje Ci. Ja rodziłam jak miałam 18 lat i pielęgniarki podchodziły do mnie z podobnym zachowaniem bo myślały że na codzień to się puszczałam na prawo i lewo. Po tylu niemiłych tekstach po wszystkich zapytałabym się o imię i nazwisko tej Pani, która „obsługiwała” poród. Skarga by poszła jak nic.

Anka
Gość
Anka

Czytam to tak i przypomina mi się, jak moja rodzicielka opowiadała, jak mnie rodziła. Ale to było w ’97. Myślałam, że przez ten czas wiele się zmieni. Najwidoczniej aż tak źle się dzieje w państwie, że coraz bardziej jestem przekonana, że służba zdrowia (nie tylko położnictwo) to cyrk na kółkach. Dobrze, że są osoby, które nie boją się pisać o tym jak jest. Że nie jest aż tak różowo i że można trafić na porodówce na osoby z mentalnością istot dolnej kredy.

Paulina Angelika Kulik
Gość
Paulina Angelika Kulik

Ten sam szpital, 25lat temu, identyczne traktowanie. Widać tradycja.

Agnieszka Dolata
Gość
Agnieszka Dolata

Asia, napiszę Ci maila z moją historią porodową. Minęło 1,5 roku od narodzin mojej córki, a ja wciąż noszę tą traumę w sobie. Może w końcu napisanie tej historii będzie moją terapią :) Cieszę się i bardzo Ci jestem wdzięczna za to, że chciałaś się podzielić własną historią, bo to budzi…. oj naprawdę budzi do robienia więcej :)

nettie k
Gość
nettie k

Czytając to miałam łzy w oczach… To straszne że w 21 wieku w ten sposób traktuje się w naszym kraju kobiety i to przy obowiązujących standardach wywalczonych przez fundację Rodzic po ludzku. Boję się pomyśleć co będzie jak standardy przestaną obowiązywać („dzięki” obecnemu ministrowi zdrowia)… Cieszę się że wszystko dobrze się skończyło dla Ciebie i Stasia, ale naprawdę jest mi nieopisanie przykro, że Ty i tak wiele kobiet w Polsce zostało i zostanie w ten sposób potraktowanych. Sama rodziłam w styczniu i doskonale pamiętam te wszystkie emocje i to, jak bardzo dużo znaczy wsparcie personelu medycznego. Ja miałam to szczęście,… Czytaj więcej »

yennefer125
Gość
yennefer125

Obawiam się że twoja skrzynka szybko się zapełni ;(

Basia Gumienna
Gość
Basia Gumienna

Dziewczyny na madalińskiego w Warszawie też podobnie.Nigdy tam nie wròce i wam nie polecam.

Driving nuts
Gość
Driving nuts

Strasznie współczuję wszystkim kobietom, które mają za sobą takie historie. I podziwiam, że wiele z nich mimo wszystko decyduje się na kolejne dzieci. Ja się panicznie bałam ciąży i porodu, i chociaż nie są to miłe wspomnienia, to jednocześnie nie mam żadnej traumy, nie spotkałam się ze złym traktowaniem, a mój poród naturalny to była – jak na poród – rewelacja. Wiem, że nie wszystkie kobiety są zadowolone z Żelaznej, ale ja jestem temu szpitalowi (i przede wszystkim cudownej położnej) dozgonnie wdzięczna za szybki poród w ludzkich warunkach, miły personel i błyskawicznie (oraz bezproblemowo) podane znieczulenie. Nie zapłaciłam im ani… Czytaj więcej »

Ann Ladysting
Gość
Ann Ladysting

Czekamy na naszego Aleksandra Daniela :) opinie o moim porodzie prześlę pocztą bo mimo mojego cudownego lekarza też jestem zielonym ufo w w ciąży:)))))))) a Stasiu jest cudowny i przepiękny co zawdzięczacie sobie

Marta
Gość
Marta

Matko kochana, straszne to :( Ja bym im nie darowała, „służba” zdrowia, kurde… Ale przed porodem szykowałam się, że jeśli będą dziać się cuda, to mąż ma być właśnie z tego względu przy mnie. Żeby zareagować, bo ja mogę nie być w stanie. Wiedział, co ja chcę, czego absolutnie ma nie. Co prawda ja jechałam w sumie z myślą, że będzie naturalny poród (wywoływany musiał być). Stało się jednak tak, że od momentu położenia mnie z cewnikiem (żeby ruszyć poród) do decyzji o wykonaniu cesarki minęło może pół godziny? Okazało się, że młody, poza tym, że duży, to stwierdził, że… Czytaj więcej »

Inko Holiczka
Gość
Inko Holiczka

Kobieto, dziękujemy, że się tym z nami podzieliłaś.

Km
Gość
Km

Rodziłam w prywatnym szpitalu – wiadomo którym bo w Warszawie jeden. I tez wcześniej zasłuchalam sie opinii ze przewiozą w razie czego do państwowego co jest kompletna bzdura. Warto wyjaśnić sprawę z personelem szpitala a nie słuchać lekarzy którzy w nim nie pracują. W czasie porodu naturalnego miałam niewyobrazalny spokój tego ze w każdym momencie mogę poprosić o cc i nikt nie bedzie bezsensownie dyskutował. I to jest luksus a nie czyste ściany.

Marta
Gość
Marta

Moja mama, rodząc mojego brata na początku lat 90-tych, mając za sobą już 2 porody, stwierdziła, że gdyby miała spaść bomba na Warszawę to chciałabym żeby ten szpital był w pierwszej kolejności…opieka słyszę za bardzo się nie różni od tego co było prawie 30lat temu… współczuję i dużo sił życzę 😊 najważniejsz, że Maleństwo jest całe i zdrowe.

Pozdrawiam

Szanya
Gość
Szanya

Proszę pójść na początek do izby lekarskiej w Pani miejscowości i złożyć skargę ma lekarza. To, co Pani opisała nie powinno.mieć miejsca w dzisiejszych czasach.

Szanya
Gość
Szanya

Tacy ludzie jak Pani Doktor psują opinie całkiem porządnych lekarzy niestety…

Mrslifestyle.pl
Gość
Mrslifestyle.pl

Ja pierdolę! Wybacz kochana, ale nie umiem tego inaczej skomentować. Przeczytałam całość ze łzami w oczach i ściśniętym oddechem, nie umiem sobie nawet w połowie wyobrazić tego co przeżyłaś. Domyślam się jak ciężko Ci było o tym wszystkim napisać, ale wiele kobiet będzie Ci za to wdzięcznych, że ten temat nagłaśniasz. <3

Nekename
Gość
Nekename

To jeden z powodów dla którego nie chce mieć dzieci.. Jak można tak traktować drugiego człowieka, bez poszanowania jego praw i godności? Bardzo, bardzo Ci współczuję… Całe szczęście, że wyszliście z tego cało..

Żelazna
Gość
Żelazna

Ja bylam zdecydowana na karowa z blizniakami. Jak zlapaly mnie skurcze to tam pojechalam ale po podlaczeniu ktg i podaniu sterydow na rozwoj plucek bo byl to 32tc powiedzieli ze nie maja zespolu neonatologow i musieli przewiesc mnir gdzie indziej. Przewiezli mnie na zelazna i dzieki Bogu najlepszy szpital na swiecie. I gdybym miala rodzic znowu to tam bym sie pchala. Opieka na wczesniakach super polozne dla Ciebie jeszcze lepsze jak dziecko placze zaraz sa pol nocy z Toba siedza jak nie dajesz rady. Super spedzilam tam ponad 2 tyg.i zlego slowa nie powiem. Takze polecam Zelazna

TwojeDIY Kasia
Gość
TwojeDIY Kasia

Asiu, strasznie mi się serce ścisnęło jak to czytałam. Bardzo Wam współczuję i niestety w tym tekście widzę wiele podobieństw do tego co mnie spotkało. Chociaż ja już w miarę zapomniałam o poradach, bo przecież dzieci mam nastoletnie, to konsekwencje niewłaściwie przeprowadzonych porodów ponoszą moi synowie, a jeden szczególnie. Teraz on i my musimy z tym żyć. Buziaki wielkie dla Stasia, a jeszcze większe dla Pawła, że był stanowczy i się nie dał tamtej nocy.

Marta
Gość
Marta

Bardzo Ci współczuję, ja również rodziłam 31marca. Poród miał przebiegać książkowo, wszystko było w jak najlepszym porządku, ciąża donoszona. Przyjechałam na porodówkę z 5cm rozwarciem. Przez następne parę godzin rozwarcie nie postępowało, podano mi oksytocynę która przyspieszyła całą akcję. Przeszliśmy do skurczy partych – pierwszy, drugi, dziesiąty, piętnasty i ciągle nic . Dziecku zaczęło spadać tętno, Pani Doktor zalożyła mi cewnik po czym okazało się że sala do cesarski jest zajęta. Wyproszono męża. Pojawił się nowy lekarz który za pomocą kleszczy wyciągnął mojego synka. Ból był niewyobrażalny ale myślałam tylko i życiu i zdrowiu dziecka. Pani doktor przystąpiła do bardzo… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

Edit oczywiście chodzi o gaziki a nie guziki ;)

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Również rodziłam w tym szpitalu i historia wygląda następująco: dostałam pierwszych skurczy ok. północy. Bardzo szybko stały się one regularne i bardzo intensywne. Po ok. 2h byłam już na IP, bo były co 5 min. Tam zaczęły się schody. Panie na IP potraktowały mnie jak głupią siksę (jestem młoda, ale każdy zasługuje na szacunek!) i nawrzeszczały, że po co przyjechałam skoro zaczęło się ‚ledwo” 2h temu (kto rodził ten wie, co oznacza każda minuta – wieczność!) podpięły mnie do KTG i stwierdziły, że tu żadnych skurczy nie ma (sic!) a i rozwarcie małe… Z bólu prawie mdlałam. Po prawie godzinie… Czytaj więcej »

SyLwia Bartosz
Gość
SyLwia Bartosz

Ja jak miałam rodzić, mówiłam wszędzie tylko nie na karowej i byłam szoku jak pojawiały się pozytywne opinie na temat tego szpitala. Chociaż nie, to nie były pozytywne opinie to było „a ja słyszałam, że to dobry szpital”. Moja baaaaaaaardzo negatywna opinia nie jest związana z porodem, ale z z ignorowaniem skierowania do hospitacji spowodowanej krwotokiem, skierowanie miałam do tego konkretnego szpitala (2000r) lekarz powiedział, że nie widzi powodu do hospitacji zaznaczam, że mnie nie zbadał, a na jego oczach straciłam przytomność z bólu, brzuch miałam duży jak kobieta ciężarna. Wróciłam do domu, przerażona, bardzo przerażona. Położyłam się wszystko sprawiało… Czytaj więcej »

Magdalena | Polenka.pl
Gość
Magdalena | Polenka.pl

Brak mi słów! Nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. Ci ludzie są od tego, aby pomagać. Jestem w ciąży, ale mieszkam za granicą i tutaj będę rodzić. Miałam kiedyś operację i w szpitalu obchodzili się ze mną jak z jajkiem. Czułam się jak księżniczka. Mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie.

Justyna Olejniczak
Gość
Justyna Olejniczak

Współczuję bardzo.Aż nie chce się wierzyć,że takie rzeczy się dzieją w XXI wieku.Przykro mi strasznie.Mimo wszystko,była Pani bardzo dzielna!

Aga123
Gość
Aga123

Prawie się popłakałam czytając to. Bardzo Ci współczuję,to jest aż abstrakcyjne,że w cywilizowanym państwie tak traktuje się kobiety. Nic nie usprawiedliwia zachowania tej lekarki. Ja nie planuje zachodzić w ciąże w najbliższych latach po części dlatego,że nie chcę jej prowadzić i rodzić w Polsce. Dobrze że Twój synek urodził się zdrowy,a Tobie życzę,aby kiedyś te doswiadczenia już nie wywoływały takich negatywnych emocji,poród powinno dobrze się wspominać.
Ściskam :)

Brzeska
Gość
Brzeska

Kilka godzin siedzi we mnie ten tekst i nadal nie umiem tego skomentować. Tak jak Ty wcześniej, nie przepadam za dziećmi i nie planuje ich, ale cmon! Nie żyjemy już w średniowieczu, gdzie cesarskie cięcie nie istniało. Pomijając wszystko, naprawdę potrzeba tylko minimalną ilość empatii i szacunku dla drugiego człowieka. Potrzeba jakiegoś współczucia i pamiętanie o etyce lekarskiej. Są zawody pracujące z człowiekiem i nie trzeba być ciągle uśmiechniętym lekarzem, by być dobrym lekarzem. Potrzeba tylko i aż jak widać nie dokładanie dodatkowego bólu, który jest niczemu nie potrzebny. Asia, strasznie mi Ciebie szkoda i przykro mi, że Cię to… Czytaj więcej »

Chica Mala
Gość
Chica Mala

Bardzo Ci współczuję takich przeżyć. Tak jak radzą inne kobiety, polecam złożyć skargę lub sprawę w sądzie. Wiem, że Tobie może być przez to ciężko, ale może uda się dzięki temu uchronić inne kobiety od podobnych cierpień w przyszłości. Dobrze, że tę sprawę opisujesz. Podziwiam za odwagę i siłę. Cieszę się też, że nie zdecydowaliśmy się na poród w tym szpitalu.

Karo
Gość
Karo

Kiedys myslalam, ze tylko ja cos takiego przezylam. Ze ja mialam takiego ,,pecha”. Prawie wszystkie moje znajome rodzily bez problemow. Ja rodzilam w 2011 r. W Inowroclawiu.Ponac to dobry szpital. Moze i dobry ale nie potraktowali mnie tak jak powinni. Moj syn urodzil sie po terminie. Kiedy odeszly mi wody o godz. 14 w niedziele, to dopiero urodzilam przed 12 w poniedzialek. Po drodze dostalam kroplowke zeby przyspieszyc porod, skakanie na pilce pod prysznicem w nocy (zimna woda ), bole krzyzowe bez rozwarcia. Zaznacze ze dziecko mialo na usg 4.300 a po porodzie 4.800 i 63cm. Gdy rano po calej… Czytaj więcej »

Marta Dorenda-Zaborowicz
Gość
Marta Dorenda-Zaborowicz

Ta historia jakoś słabo trzyma się kupy. Najpierw wskazania do cc – ok, rozumiem, są. Ale później o tym, że w zasadzie i tak cc lepsze niż normalny poród. A główny wątek posta i pretensje do świata o to, że boli. No tak, poród boli. CC też boli, czasami dużo dłużej niż poród. Trudno się dziwić, że lekarze nie traktują pacjentek poważnie, jeśli rzecz sprowadza się do operacji na życzenie, a jest opakowana we „wskazania medyczne”.

anna andruszkiewicz
Gość
anna andruszkiewicz

Przepraszam, ale Pani się chyba coś pomyliło. Nikt nie napisał ani słowa o tym, że cc jest lepsze. Dziewczyna miała pełne wskazania medyczne do cięcia cesarskiego, jego niewykonanie prawdopodobnie skończyłoby się niedotlenieniem dziecka oraz być może konsekwencjami dla Matki. Taki mięśniak nie jest wymysłem ani „opakowaniem”, jest medycznym wskazaniem, który, zapewne z lenistwa ignorowano. Przez takie traktowanie kobiet przez kobiety, niedowierzanie oraz słynne „poród ma boleć” dzieje się tyle tragedii o których piszą dziewczyny wyżej. Każdy ma inny próg bólu, ale jeśli boli tak, że nie można wytrzymać to masz prawo dostać znieczulenie (nawet jeśli boli tak trochę a Ty… Czytaj więcej »

Paulina
Gość
Paulina

Rodziłyśmy w tym samym szpitalu, a zupełnie inaczej… Moją ciążę prowadził lekarz z Karowej, wspaniała kobieta, do której mogłam zadzwonić z każdym ciążowym stresem, w ostatnim miesiącu na ktg byłam zmuszona przyjeżdżać co drugi dzień, tam też poznałam kolejnego lekarza, który widząc, jak bardzo martwię się zapisami ktg podał mi swój numer, na wszelki wypadek, przed porodem miałam styczność z 4 rożnymi lekarzami z tego szpitala, żadnemu nie mam nic do zarzucenia. Po pojawieniu się na izbie przyjęć z bólami brzucha, po badaniach i godzinnym zapisie ktg lekarz zadecydował o przyjęciu mnie na oddział, wtedy też otrzymałam wszystkie zgody do… Czytaj więcej »

karolina zajda
Gość
karolina zajda

Matko.. jestem przerażona. Co prawda dziecka nie mam i na razie nie planuje.. Ale kiedyś chciałabym mieć! Ale po takiej historii.. jaką, za przeproszeniem sz**tą trzeba być, żeby kobieta kobietę tak potraktowała… brak mi słów. Jak tylko trochę psychicznie odsapniesz-pisz skargę, tak nie może dalej być!! Zrób to dla siebie, i dla nas, przyszłych mam.. żeby się ten koszmar skończył :/ cieszę się, że daliście radę i życzę dużo dużo zdrowia dla Ciebie, maluszka Stasia i tatusia :) trzymajcie się ciepło!

Dorota
Gość
Dorota

Mi też ta historia się kupy nie trzyma. Autora od początku chciała cc, wejście do szpitala z 3 wskazaniami zapewne nie było wiarygodne dla personelu. Fakt, że przegięli z zachowaniem ale gdyby kobiety przed porodem były gotowe na PORÓD, jakikolwiek, bo każdy boli, jest niekomfortowy i wymaga nadludzkich wysiłków ale jest do przejścia, to takich sytuacji było by mniej. Wystarczyło współpracować a nie wymachiwać zaświadczeniami. Przykro się czyta takie historie, ale moim zdaniem wina jest nie tylko po stornie szpitala.

Izabela Sz
Gość
Izabela Sz

Poród na żelaznej – 15 mscy po porodzie naturalnym nadal się rehabilituje. 5 dni lezalam bo nawet nie mogłam się sama umyć-dosłownie nie mogłam chodzić, synek płakał dniami i nocami, brak pomocy, odmowa przy dokarmianiu a wkoncu oddział patologii. Materac-phi… Na drutach od łóżka lezalam taka szmatką nie materac. Synek też był rehabilitowany. To tak w skrócie. Nigdy więcej dzieci i porodów aby naj naj dalej od porodówki.

Aneta
Gość
Aneta

Mi na Karowej zrobili dla odmiany nie chciana przeze mnie cesarke :-( Czy były wslazania nie wiem bo nikt mi nic nie mówił. lekarze i lekarki niby mili ale z jakas taką… ironią? Wyzszoscia? Kpiną? Polozniczy ok, ale porodowke baaaardzo źle wspominam

Aneta
Gość
Aneta

Dodam tylko ze na szkole rodzenia tam sami uprzedzali, że nawet przy kwalifilacji do cc oni i tak sami decydują jak bedzue wygladal porod w zaleznoaci od sytyacji. Po porod naturalny jest najlepszy ( wiec dlaczego mnie pocieli??)

Izabela Sz
Gość
Izabela Sz

A i wiecie co tam tak chyba od wieków na tej kadrowej. Teściowa też prawie wykończyli. Bo im się cc nie chciało zrobić. Kilka tygodni po porodzie nie wiedziała czy ma dziecko bo leżała nieprzytomna i oczywiście już w domu. Pamięta tylko jak ktoś powiedział coś w stylu „ale Panią zszyl!!!”

Karolka Sz.
Gość
Karolka Sz.

Niestety przeszłam przez podobny koszmar, więc doskonale rozumiem traumę, która pozostaje. Przez pierwszy miesiąc na samą myśl o porodzie łzy ciekły mi po policzkach. Mimo wskazań od swojego kardiologa oraz zaleceń od ginekologa prowadzącego ciążę, a także ustalonego przez ordynatora szpitala terminu na wykonanie cesarskiego cięcia (w poniedziałek) i akceptacji decyzji przez szpitalnego kardiologa, gdy trafiłam w weekend do szpitala, decyzja o cesarce została cofnięta i przez 33 godziny miałam skurcze. Dopiero gdy w poniedziałek rano ordynator, wraz z zastępcą, zjawili się na oddziale to zdziwili się zachowaniem lekarza dyżurnego i podjęli decyzję o wykonaniu u mnie cięcia cesarskiego. Nawet… Czytaj więcej »

pani Mondro
Gość
pani Mondro

aż ciarki przechodzą jak się to czyta, strasznie Ci współczuję :| gdyby mnie to spotkało krzyczałabym na cały kraj, nie ukrywałabym ani nazwy szpitala, ani nazwisk lekarzy o ile nie poszłabym do sądu… ja mam za sobą dwie cesarki, obie ze wskazania i nigdy nie spotkałam się z sytuacją, żeby ktokolwiek z lekarzy kwestionował moje skierowania. Drugi poród miałam na Inflanckiej w W-wie i ten szpital wybrałam ze względu na rekomendacje znajomych. Nie mogę złego słowa powiedzieć na personel, a wręcz zachwalać będę, ale… niedawno okazało się, że inna znajoma ma o tym szpitalu jak najgorsze zdanie. Do dziś na… Czytaj więcej »

Weronika Pomin
Gość
Weronika Pomin

Szpital im. Raszei. Poznań. Marzec 2015. Drugi poród dwa tygodnie po terminie. Pierwszy cesarka po 12h z powodu braku postępu porodu. Skurcze zaczynają się same bez oksytocyny jak za pierwszym razem. Jest noc z soboty na niedzielę, na dyżurze młody lekarz. Po badaniu – zero rozwarcia, jak zwykle, trafiam na salę porodowa. Skurcze są coraz częstsze, rozwarcia brak. Chcę chodzić, skakać na piłce, leżeć w wannie, która jest na wyposażeniu sali – okropna położna mówi, że nie ma opcji, muszę cały czas leżeć podłączona do ktg. Po czym znika, zobaczę ją może jeszcze ze 2 razy, a próba porodu SN… Czytaj więcej »

Hanna Tenderenda Lemska
Gość
Hanna Tenderenda Lemska

Popłakałam się czytając ten wpis…jak tak można traktować kobietę, która za chwilę ma wydać na świat małego człowieka…rodziłam 3 razy…może nie było idealnie…nie miałam też żadnych komplikacji…ale na szczęście trafiłam na świetne położne…czułam się bezpiecznie nawet wtedy kiedy mąż nie zdążył dojechać na ostatni poród. A tu…brak słów…przecież mogło skończyć się tragicznie…dla Pani i dziecka…Gdzie tu skanowanie praw człowieka, kobiety rodzącej, która liczy na wsparcie…gdzie zwykła życzliwość, empatia…aż się nie chce wierzyć, że takie sytuacje nadal mają miejsce…brak słów!

Ola A
Gość
Ola A

Hej. Ja radziłam dwa lata temu też w państwowym szpitalu. Trauma na całe życie. Moje dziecko do roku czasu jeździło po neurologach i neurochirurgach. Ale od początku. Planowany wywoływały poród miałam na 29 lipca na godzinę 9.00 ale traf chciał że ze skurczami wylądowałam o 4.00 tego samego dnia. Ciążą przenoszona dwa tygodnie. Obejrzeli pogadali i zostawili mnie sama sobie. Cały dzień chodziłam ze skorczami jeśli można to nazwać jakiekolwiek poruszanie się bo przy każdym skurczu zwijalam się w klebek. Skurcze były częste ale po połączeniu do ktg lekarz stwierdził że to nie to więc czekaliśmy dalej mimo tego że… Czytaj więcej »

Simplife.pl | Natalia Knopek
Gość
Simplife.pl | Natalia Knopek

chyba zaczynam rozumieć, dlaczego tak wiele osób namawiało mnie, bym została w Danii aż do momentu, gdy postanowię urodzić dziecko.

Ania [PKNDL]
Gość
Ania [PKNDL]

Jestem niesamowicie wkurwiona po przeczytaniu tego. Mam ochotę rozwalić ten szpital gołymi rencami.
Jesteś niesamowicie dzielna. Trzymaj się, bądź zdrowa i oczywiście nie odpuszczaj w tej batalii. Udostępniam temat.

P.s. Nigdy nie chciałam mieć dzieci. A po przeczytaniu tego jeszcze bardziej nie chcę mieć dzieci.

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Patologia. Udostępniam na fejsie.

17 lat temu
Gość
17 lat temu

Widze ze przez ostatnie 17 lat nic sie nie zmienilo I kobiety nadal są wyzywane od histeryczek i kłamców. Mnie zmuszono do porodu naturalnego, wypchnięto dziecko kiedy zemdlałam podczas bólów partych, a na drugi dzień pielęgniarki mnie wlokły pod prysznic pod ramiona jak więźnia po torturach (dosłownie moje stopy wlokły się za mną z tylu). Na domiar złego powiedziano mi ze to wszystko moja wina bo jestem histeryczka i wyłam z bólu jak dzikie zwierze i denerwowałam wszystkich chociaż ‚prawie jeszcze nie było żadnych skurczy’. Znieczulenie zewnatrzoponowe podano mi w niewłaściwy sposób i tylko jedna strona została znieczulona ……..Po prostu… Czytaj więcej »

Magdalena Floriańczyk
Gość
Magdalena Floriańczyk

Czytając to co piszesz włos się jeży na głowie i przywołuje nie miłe wspomnienia również z przed 3 miesięcy. Ciąża przebiegała prawidłowo. 7 dni po terminie zgłosiłam się na wywołanie nastawiona na poród sn. Oczywiście pierwszego dnia nic się nie dzieje, bo lekarz stwierdza, że porodówka przepełniona. Następny dzień cewnik Foleya, który wypadł po kilku godzinach nie rozwierając szyjki. Kolejny dzień przychodzą lekarze i stwierdzaja, że czekamy dalej a następnego dnia indukcja. Ok 21 zaczęły sączyć się wody. O 0:30 wezwano mocno zaspanego lekarza, który stwierdził, że to raczej nie to, ale zrobi test. Dobrze a więc się zaczęło. Przeszłam… Czytaj więcej »

Alex | Melody My Air
Gość
Alex | Melody My Air

Gdy czytam takie historie to mnie, aż ciarki przechodzą. Tego nie można tak zostawić i bardzo dobrze, że o tym napisałaś. Choć po przeczytaniu tekstu nie wyobrażam sobie jak mogłabym w tym kraju rodzić za kilka lat albo i w ogóle.

Ewa
Gość
Ewa

Mialam skierowanie na cc, wybralam szpital na Starynkiewicza i bez problemów mialam zrobione ciecie. Warunki slabe ale lekarze super! Moja doktorka powiedziala wprost na Karowej cc nie zrobia, tylko porod naturalny! Sama osobiscie zna mnostwo historii ale opowiadac mi ich nie bedzie. Polecala ten szpital tylko do porodow naturalnych! Na Karowa jezdzilam na badanie echa plodu i sam lekarz ktory robil mi badanie powoedzial ze cc to mi tu nie zrobia! Masz skierowanie na cc wybierz inny szpital!

Aneta W.
Gość
Aneta W.

Tak. Mam takie dwie historie. Druga gorsza od pierwszej, bo przy pierwszej choć niemiło to personel ogarnięty. Przy drugiej… Brak słów :( trauma i nigdy nie chcę rodzić trzeci raz!

Natalia Chamier-Gliszczyńska
Gość
Natalia Chamier-Gliszczyńska

Takich historii jest niestety sporo. To niewiarygodne, że przy dzisiejszych możliwościach i poziomie nauki takie sytuacje nie należą do wyjątków. 50 lat temu nikogo takie kwiatki nie dziwiły, ale dzisiaj w ogóle nie powinny mieć miejsca! Spotkałam się z lekarzem o podobnym stosunku do rodzącej, trafiłam w 36 tyg na IP z dwoma skierowaniami: od lekarza prowadzącego na oddział i od wojewódzkiego konsultanta ginekologii i położnictwa (i zarazem kierownika katedry na AM) na cc. Ordynator oddziału był bardzo miły, umówił mnie na termin i odesłał do domu. Na pytanie położnej co ma napisać (w wypisie), po cichu odpowiedział „Proszę niczego… Czytaj więcej »

M. Chęcińska
Gość
M. Chęcińska

Witam, napiszę parę słów stojąc po drugiej stronie parawanu. Mam szczęście,że pracuję w państwowej służbie zdrowia jako ginekolog-położnik ale w kraju gdzie każda kobieta ma prawo do cięcia cesarskiego na tzw. „życzenie”. Jeśli w trakcie ciąży pacjentka pojawiła się na wizycie planowania porodu decydując się na cięcie cesarskie i przyjedzie ze skurczami nawet w środku nocy przed wyznaczonym terminem operacji bez problemu zostanie przeprowadzone cięcie cesarskie. Oczywiście wszystkie komentarze jakie padły w jednym z najważniejszych momentów w Pani życiu były nie na miejscu ale z medycznego punktu widzenia cały przebieg tej nocy nie był błędem w sztuce. Po pierwsze mięśniak… Czytaj więcej »

Gajzo
Gość
Gajzo

Podsumuje to krótko: ja pierdole takie rodzenie!! Ja urodziłam 5 miesięcy temu, ale do dzisiaj mam obrazek z sali porodowej przed oczami. I chociaż o bólu wbrew pozorom sie zapomina, to mam gdzieś w środku uraz do służby zdrowia i ogólnych procedur. Po pierwsze: przyjeżdżam do szpitala z regularnymi skurczami, 5 cm rozwarciem i zamiast zająć się mną jako pacjentem, zostaję księgową i przez godzinę podpisuje stek papierów. Jeszcze większy stos musze przeczytać. Musze to robić w skurczu, miedzy skurczami, przed, nad, po. Druga rzecz: ja rozumiem, ze personel medyczny każdą ciężarną traktuje jak regularną panikarę, ale kiedy lekarka wymaga… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Czerwiec 2016r szpital w miedzylesiu, horror i koszmar a w tym dwie okrutne polozne. 4inne byly cudowne ale mi po 5dniach wywolywania przyszlo rodzic akurat z polozna M i polozna T. Od poczatku mowilam, ze czuje wyrywanie kregoslupa ale uslyszalam ze mlodym nie chce sie rodzic. Godziny mijaly a ja przez lzy slyszalam ze jestem leniwa i mam bole krzyzowe i tyle. Mam sie wziac w garsc, 10godzin pelnego rozwarcia sprawialo,ze bol byl nie do wytrzymania. Ciagle czekali z cesarka i przyznam,ze zaczelam wspominac ze jestem w stanie podciac sobie zyly jezeli mi nie pomoga. Dostalam drgawek, wymiotowalam, w pewnym… Czytaj więcej »

Anna Komorowska-Carrier
Gość
Anna Komorowska-Carrier

Bardzo mi przykro z powodu tego, co Cie spotkalo. Podziwiam, ze chcesz cos z tym zrobic! Mysle, ze warto, zebys skontaktowala sie z Fundacja Rodzic po Ludzku. Maja lata doswiadczen w walce o prawa rodzacych i z pewnoscia chetnie podpowiedza, jak najlepiej wykorzystac zebrane historie.

Ekstrawagancka
Gość
Ekstrawagancka

O tak silnej kobiecie, to już, dawno nie słyszałam! Wytrzymać takie katusze i nie zamordować lekarki, to naprawdę wyczyn. Nie rodziłam jeszcze, ale w dużym stopniu wiem co to są mocne skurcze. Przy okresie dostaje takich bóli, że drapię ręce do krwi, by zmienić ośrodek bólu, wymiotuję, mdleję i krzyczę tak głośno, że chyba sąsiadom muszę wytłumaczyć, że to nie mężczyzna mnie bije a zwyczajny okres. Między skurczami mam tylko kilka sekund przerwy i jak nie wezmę w odpowiednim czasie leków, to nie wiem jak to się może skończyć. Jednak gdy wtedy ktoś nie jest mi przychylny, to ostatnimi resztkami… Czytaj więcej »

Myedista
Gość
Myedista

Radzę Pani, żeby się dokładanie przebadała pod kątem endometriozy lub PCOS, a nawet hiperprolaktynemii. Silne bóle prowadzące do wymiotów, biegunek, dreszczy i omdleń nie są normalne. My, kobiety, a zwłaszcza te, które cierpią na zbyt gwałtowne bóle menstruacyjne nie powinnyśmy wierzyć w to, że trzeba cierpieć. Piszę Pani, że nawet z tego bólu zaczęła się Pani okaleczać, drapiąc ręce do krwi. Może boleć, ale jeśli nie da się żyć, funkcjonować to trzeba spróbować znaleźć przyczynę. Pozdrawiam, Polecam przy okazji moje teksty: https://myedista.blogspot.com/2016/12/endometrioza-dieta.html oraz https://myedista.blogspot.com/2016/12/nie-jestes-wariatka-to-tylko-hormony.html

Ania Sobolewska
Gość
Ania Sobolewska

Mi bardzo zależało żeby rodzić naturalnie. Niestety nie udało się a mój poród był horrorem! Pojechaliśmy do szpitala we Wrocławiu który miał bardzo dobre opini, ale też dlatego że był najbliżej a dalej byśmy nie dojechali. Nie chcę opisywać całego swojego porodu. Napiszę tylko co my usłyszeliśmy od położnej gdy ta sprawdzała rozwarcie a ja mówiłam że boli: „Podczas seksu też panią boli?!” Była wulgarna i chamska. Nie uzyskaliśmy takiej pomocy jakiej oczekiwaliśmy. Dobrze tylko że ja i mój synek jesteśmy zdrowi. Za to dziękuję Bogu, bo personelowi tego szpitala raczej nie mogę.

Agnieszka Szyszko
Gość
Agnieszka Szyszko

Bardzo Pani współczuję takich wspomnień z sali porodowej , gdzie moje koleżanki po fachu( położna powinna być jak najbliżej kobiety) nie wykazały się odrobinę empatii, kultury i jakiegokolwiek zrozumienia…

Nagnusimm Magmus
Gość
Nagnusimm Magmus

Hmm,nie wiem….oni chcieli aby byl porod naturalny jak wiadomo i dla ciala i dla noworodka jest to najlepsze,zakladam ze dlatego ociagali sie z ta cesarka,jedni dawali na cesarke tamci na naturalny,co lekarz to inna opinia,hmm bali sie poscic by porod nie nastapil w wc,mysle ze chyba dobrze postapili,a ze kobieta jest panicznie wystraszona i z dwojaka sila trzesie sie,wymiotuje itd…normalne i wiadomo ze musza czasem uspokoic,przeciez nie beda glaskac po glowce bo tak to tylko w filmach,sama rodzilam,sama doswiadczylam tego wszystkiego i wiem ze gdybym tak nie panikowala a niestety rowniez zachowywalam sie teraz to wiem jak panikara ktora ucieka… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Autorko, mysle ze jesteś trochę panikara… jeśli było już 6cm rozwarcia to nie dziwie się lekarce , ze chciała zebys urodzila naturalnie.
Z tym bolem to trochę Cie rozumeim bo sama urodziłam już 2 dzieci i pierwszy porod bolał bardzo ale nie na tyle żeby nie wytrzymać. Jestes ksiezniczka i wspolczuje personelowi , ze miał z Toba do czynienia.
Tak wlasnie mysle po przeczytaniu tego posta.

Martina Paprocka
Gość
Martina Paprocka

akurat strach przed bólem tutaj ma najmniej do rzeczy, autorka miała w macicy wielkiego mięśniaka, którego trzeba usunąć razem z macicą! ty jesteś poważna? księżniczka? bo bała się o życie swoje i dziecka, bo miała wskazanie do cc poważne, a nie wyssane z palca?

Ania [PKNDL]
Gość
Ania [PKNDL]

Jesteś kretynką. Nie mam nic więcej do dodania.

Anna
Gość
Anna

w dupe mnie możesz pocalowac.

Magda Lech
Gość
Magda Lech

Ale jesteś Głupia 😢 już się nie rozmnażaj

Hreindyr
Gość
Hreindyr

Jeżeli czujesz taką potrzebę, to możesz śmiało urodzić nawet dziesiątkę, bez znieczulenia i w środku puszczy, by pokazać światu jaka z Ciebie twardzielka. Ale na Macki Przedwiecznego, nie narzucaj innym swojej wizji świata. Jeżeli komukolwiek należy współczuć, to Joannie, że miała do czynienia z takim zezwierzęceniem (z całym szacunkiem dla zwierząt) i niekompetencją.

Anna
Gość
Anna

Piszcie sobie co chcecie, możecie mnie obrazac ale tak wlasnie mysle, jak napisałam. P.S tez miałam usuwane mięśniaki macicy. :)
Baj, księżniczki.

Kizula
Gość
Kizula

O ile bardzo Ci współczuje takiego traktowania, to sam opis porodu strasznie mnie irytował podczas czytania. Piszesz jakby przebieg porodu i nasilenie bólu w Twoim przypadku bylo gorsze niż u innych kobiet i nie wiem czy bardzo Cię to zdziwi ale każda kobieta, która przeszła przez psn (lub jego cześć) strasznie cierpiała. Sama mam za sobą skomplikowany poród (do pełnego rozwarcia był plan ze będzie poród naturalny, ale niestety córka słabo to znosiła i w ostatniej chwili trzeba było jechać na cc) i wiem jak to jest gdy boli tak bardzo ze nie możesz utrzymać szklanki, ze trzęsą sie nogi,… Czytaj więcej »

Chwilami
Gość
Chwilami

Mam nadzieje, ze nie zostawisz tej sprawy tylko na blogu. Mialam dwojke rodzicow w szpitalu w tym umierajacego tate. Latalam miedzy dwoma oddzialami, przerazona i zmeczona ale jak ordynatorka wydarla sie na moja mame bo smiala wyjsc z oddzialu (za pozwoleniem dyzurki) odwiedzic umierajcego meza to nastepnego dnia na biurku dyrektora wyladowala moja skarga. I to byla najlepsza moja decyzja! Oddzial w ciagu dnia przeszedl metamorfoze o jakiej mi sie nie snilo. Nie wierze, ze na zawsze ale wiadac, ze sie przestraszyli. Jakby skargi byly skladane za kazdym razem to moze nie mialabys tego takiej smutnej historii to opowiedznia. Piszcie… Czytaj więcej »

mint
Gość
mint

Jedyne, czego będę bronić, to obecność studentów przy porodzie. Szpital przy Karowej jest szpitalem klinicznym, co oznacza, że zgoda pacjenta nie jest potrzebna, aby studenci byli obecni przy badaniach i wszelkich wykonywanych procedurach. Decydując się na leczenie w szpitalu klinicznym, trzeba się z tym liczyć. Oczywiście wciąż w dobrym tonie jest zapytać pacjenta o zgodę na udział w badaniu. Sama jestem studentką i właśnie w ten sposób staramy się rozwiązywać takie sytuacje. Prawda jest jednak taka, że nie zawsze warunki na to pozwalają. Cała reszta jest oczywiście przerażająca. Zbyt często można niestety zaobserwować nieludzkie podejście do pacjenta w służbie zdrowia.… Czytaj więcej »

Asia
Gość
Asia

Rodziłam na Karowej niespełna rok temu i absolutnie się nie zgadzam że personel jest chamski czy coś narzuca. Miałam ogromne wsparcie i super zespół podczas swojego porodu sn. Prowadzili mi tam cukrzycę ciążową i ja polecam ten szpital

Monika Żak
Gość
Monika Żak

Ja na szczęście rodziłam za granicą, dokładniej w Szkocji. Mam 25 lat, więc co ja tam wiem o życiu, a o ciąży dowiadywalam się na bieżąco. Kiedy przyszło do pisania planu porodu zupełnie nie wiedziałam na co się zdecydować. Położne wtedy wytłumaczył mi co oznaczają które opcje i że w razie zmiany warunków poprostu trzeba podejmować decyzje na miejscu. Przed porodem wszystko było książkowe, ale i tak się bałam. Razem z partnerem postanowiłam przegadać różne sytuacje i porozmawiać o dziwnych przypadkach porodów o których słyszałam i że w razie czego on będzie musiał za mnie zdecydować, gdybym nie była w… Czytaj więcej »

Kasia Kacprzak
Gość
Kasia Kacprzak

Hej, jeśli chodzi to traumatyczne doznania na porodówce to mogę sie przyłączyć. Dwa lata temu urodziłam drugiego synka. W szpitalu okazało się że cudem trafilam na ” mojego” lekarza( 2 ciaze prywatnie) pomyslalam ze super – przyjął mnie na izbie przyjęć, zrobil usg i zmierzył dziecko ( 3,6 kg) …. pojechalam piętro wyżej na trakt porodowy. Skórcze mega mocne, rozwarcie postepowalo wszystko dzialo sie szybko , tylko położne dziwnie na mnie patrzaly i.pytaly czy pierwsze dziecko bylo.duze? Czy tez wtedy mialam „taki” brzuch? Dziwiły mnie te pytania( przez 9 mcy przytylam ok 10kg ,bylo mi ciężko ale nie przypuszczalam o… Czytaj więcej »

Kasia Kacprzak
Gość
Kasia Kacprzak

Ok

Kasia Kacprzak
Gość
Kasia Kacprzak

Okazalo sie ze syn ważył 4,660 i lekarz potraktowal moj poród jako eksperyment.
Wyciskal dziecko kładąc mi.sie na brzuchu, ( synek mial zlamany obojczyk) bol byl okropny, nikt nie myslal o znieczuleniu, po wszystkim polozna
Powiedziala do lekarza :” mowilam ze bedzie wielki”. Mimo tego ze porod byl szybki traktuje to wydarzenie jako moj ” prywatny cud” gdyż w kazdej sekundzie moglo sie skończyć tragicznie dla mnie i dziecka. Pozdrawiam wszystkie mamuski, za miesiac rodze trzecia dzidzie mam nadzieję ze tym razem trafie na kogoś normalnego:)

Ola Aleksandra
Gość
Ola Aleksandra

Dla mnie lekarz również „proponował” poród SN, pomimo wcześniejszego porodu poprzez CC. Miałam również wskazanie do CC ze wzgl3du na chorobę. No ale doktorek przed rozmową ze mną chyba nawet w kart3 nie spojżał bo olał ten fakt. Stanowczo powiedziałam że ni cholery, ma być CC. Chyba doktorek bał sie mnie zostawić, bo robił operację o godzinie 24. Drugi lekarz po wyjęciu dzidzi zapytał mnie ile mam dzieci i zalecił bym już se odpuściła następne bo i tak dziwi wię że donosiłam tę ciążę ze względu na słabą bliznę po pierwsym CC. To oznaczało również to, że gdybym zgodziła się… Czytaj więcej »

Tomek S.
Gość
Tomek S.

Niesamowite, ze przy tak ogromnym stresie i bolu jaki Pani opisuje, zapamietala Pani tak wiele szczegolow i jest w stanie nawet cytowac wypowiedzi innych ludzi. Sam uczestniczylem 1,5 mca temu w narodzinach corki i odnosze to do swoich przezyc. Bardzo podobny przebieg porodu (tyle ze zupelnie inne miejsce – Gdynia): miesniak, corka urodzona w 39 tygodniu, bardzo duzy bol zony, kilka godzin oczekiwania, niektóre osoby z personelu „obrazone” ze zajmujemy im cenny czas wiec kilka razy trzeba bylo je doprowadzic do pionu, ale inne bardzo pomocne i empatyczne. Nie zmienia to faktu ze znacznej czesci nie pamietam, a szczegolow juz… Czytaj więcej »

Ewelina Żołądek
Gość
Ewelina Żołądek

Rodziłam na Karowej i nigdy przenigdy nikomu nie polecę tego szpitala!!! Zarówno do porodu jak i ewentualnej opieki nad dzieckiem na neanatologi!!!!!

monsoon
Gość
monsoon

O mój Boże co za maskara! Współczuje Ci takiego pecha. Nie wiem jak chorym trzeba być, żeby tak traktować pacjentów. Ci ludzie natychmiast powinni dostać dożywotni zakaz wykonywania zawodu! jak można być takim chamem i prymitywem znieczulonym na czujeś potrzebu i cierpienie? Taki brak profesjonalizmu? Nic ich nie tłumaczy ani nie usprawidliwa. No ale taki jest polski sytem. Mialam 5 operacji kregoslupa, a podczas ostatniej wymienili mi implant,o czym nikt mnie nie poinformowal. Dowiedzialam sie przez przypadek z wypisu przyslanego z archiwum, bo w tym ktory dotalam do reki nie bylo o tym ani slowa. Pozniej w interneie przeczytalam,ze ten… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Ja od tygodnia leze na karowej. Jestem w 35 tc z problemem hipotrofii u dziecka i zlymi przeplywami tetniczymi z lewej strony macicy… ciezko jest sie cokolwiek dowiedziec od lekarzy, szczegolnie ze leze przykluta do lozka, bo od 5 dni non stop podpieta jestem pod ktg… gdybym wiedziala, ze tak tu jest pewnie wybralabym inny szpital ale teraz juz po ptakach… jutro dla sprawdzenia wydolnosci lozyska robia mi test oksydocynowy… ale nie dowiedzialam sie oczywiscie co bedzie przy pozytywnym badz negatywnym wyniku… masakra

Karowa 2013
Gość
Karowa 2013

Ja też karowa. 2013 rok wieeeelki brzuch. Jestem wysoka więc myślałam ze to normalne, w 37 tygodniu wyszło, ze mały waży 3700. Spoko dam radę. Ciąża przenoszona. Codziennie po terminie ktg też na karowej właśnie. Jedna z położnych mówi ze za duży ten brzuch by powtórzyć usg – proszę o to dr na dyżurze. Słyszę – a co nie chce się rodzić sn. Kiedyś kobiety rodxily 5 kg dzieci i było dobrze. Niech sama baba jedna rodzi 5 kg dziecko.poszłam na usg prywatnie. Wyszło 4200 G, z usg do mojej gin. Która stwierdziła że rozstawienie barków jest za szerokie i… Czytaj więcej »

Chochlik
Gość
Chochlik

Jestem przerażona tym co właśnie przeczytałam :O M.in. przez takie historie kobiety obawiają się w ogóle w ciążę zachodzić, nie mówiąc już o innych problemach.

kruszynkakasia
Gość
kruszynkakasia

Może w szpitalu czekano na kopertę, od razu znalazłaby się sala.

Iv
Gość
Iv

Dziękuję, że podzieliłaś się z nami swoimi przeżyciami. Na pewno było to dla Ciebie trudne pisać to i przeżywać po raz kolejny. Straszny jest zupełny brak empatii i zrozumienia kobiety rodzącej. Dzięki Tobie wiem, którego szpitala NA PEWNO nie wybiorę. Jestem już w takim wieku, że niedługo zapewne będę przygotowywać się do ciąży i przeraża mnie opieka lekarska w Polsce. Z racji zawodu wiem, że każdy szpital w Warszawie ma sporo spraw o błędy medyczne. Trudno się na jakiś zdecydować mając taką wiedzę. Wiem też, że bardzo dużo osób rezygnuje ze składania oficjalnych skarg, a jeszcze więcej z pozywania szpitala.… Czytaj więcej »

Izabela Zielińska
Gość
Izabela Zielińska

Rodzilam dwa razy przez cc na Madalinskiego zalecane cc przez właśnie mięśniaki. Przypadek taki jak Pani, ale finał zupelnie inny. Mam same pozytywne wspomnienia. Czytałam Pani wpis ze łzami w oczach bo wiem jaką traumę miala Pani kiedy przez 9 miesięcy, każde usg to wysłuchanie na temat miesniaka i walka małego czlowieka w łonie matki o miejsce do rozwoju. A po 9 miesiącach walka o swoje prawa do godnego ludzkiego porodu. Wsadzają ludzi do więzienia za nieludzkie traktowanie zwierząt a czemu nie wezmą sie za to. Kiedy kobieta jest calkowicie bezbronna zdana na los i „dobre samopoczucie” lekarzy czy położnych.… Czytaj więcej »

Magda Motrenko
Gość
Magda Motrenko

Karowa… moje najgorsze wspomnienia ciążowe też wiążą się właśnie z tym szpitalem. Byłam w Bielańskim, na Żelaznej i na Madalińskiego, ale tylko Karową wspominam fatalnie. Na szczęście nie rodziłam tam, ani nawet nie leżałam. Miałam tylko robioną amniopunkcję – taki prosty zabieg pobrania płynu owodniowego do badań, by dowiedzieć się, na co choruje dziecko. W sumie nie wiem, czy wykryte wady można jakoś leczyć, ale wtedy wysłał mnie na to lekarz prowadzący ciążę i było to jedyne co mogłam zrobić, by przybliżyć się do zdiagnozowania i ewentualnego wyleczenia. Nie udało się i w 20 tygodniu dziecko umarło, ale to już… Czytaj więcej »

Gosia
Gość
Gosia

Potwierdzam!!!szpital na Karowej to dno!!!kiedys to byl dobry szpital. Teraz profesorowie sa tylko na obchodach, a tak to mlodzi lekarze bez doswiadczenia i empatii traktuja rodzace jak kroliki doswiadczalne, zero szacunku!!!..rodzilam w lutym, do szpitala trafilam zdrowa, cala ciaza ksiazkowa, a przez zmuszanie mnie na sile do naturalnego porodu skonczylo sie temperatura 40st i sepsa u mnie i dziecka. Skonczylo sie cesarka jak juz tracilam swiadomosc. Na koniec przenioslam sie do innego szpitala bo nie reagowali na niskie tetno dziecka- konowaly!!!

Justyna
Gość
Justyna

Ja też nigdy nie zapomnę tego jak mnie potraktowano na Karowej. Na szczęście nie zdecydowałam się tam rodzić. Przede wszystkim zastanowiło mnie dlaczego tam nigdy na izbie przyjęć nie ma kolejek mimo, że szpital naprawdę wygląda wspaniale. Na odpowiedz nie musiałam długo czekać. Pielęgniarki potraktowały mnie jak żywe mięso..nawet nie chce tego wspominać…

Magda Szewczykowska
Gość
Magda Szewczykowska

Ja rodziłam w Grudziądzu, mamy tu tylko jeden szpital, ale byłam zadowolona. Wszystko poszło właściwie książkowo. Bratowa rodziła tu niedawno przez cc z powodu słabnięcia tętna dziecka i też poszło sprawnie. Więc chyba nie jest taki zły ten szpital, a już na pewno o niebo lepszy niż ten opisywany w poście.

Tat Ewa
Gość
Tat Ewa

Hej rodziłam tam bliźniaki, ciąża zagrożona… Ten szpital to rzeźnia… Oczywiście brak wskazań do CC… Twoja historia, to sorry lajcik przy mnie… Nie licytuje się, po prostu ja już nawet nie chcę pamiętać co tam przeżyłam i jakim cudem stamtąd wyszłam żywa.

Agnieszka Adamkiewicz
Gość
Agnieszka Adamkiewicz

Straszna opowieść! Słyszałam opinie że takie sytuacje najczęściej zdarzają się w tych największych i ponoć najlepszych szpitalach. Ja rodziłam 12tyg. temu – w małej miejscowości. Przedwcześnie (37tc) odeszły mi wody, brak rozwarcia, brak akcji porodowej… wieczorem mi zapowiedziano że rano będą wywoływać (tego bałam się najbardziej), ale rano przyszedł mój lekarz i spytał czy zgadzam się na CC. Nie dali mi cierpieć, nie śnią mi się po nocach koszmary, nie miałam ani jednego bezsensownego bolesnego skurczu. Teraz jeszcze bardziej doceniam wszystkie uśmiechy położnych kiedy z strachu płakałam a one były wyrozumiałe i pocieszały i uśmiech lekarza na sali operacyjnej. I… Czytaj więcej »

Nikto
Gość
Nikto

Witajcie…

Tak się w Polsce rodzi niestety. Nasze pierwsze dziecko przyszło na świat w ciężkiej zamartwicy (brak funkcji życiowych) i CUDEM w szpitalu w Krakowie w Prokocimiu je uratowali. Lekarz wszedł tylko za 10 minut chyba po kopertę… Nawet KTG nie podłączyli bo wszytko jest ok.

Chwała pani Neonantolog ze szpitala Stefana Żeromskiego w Krak. za szybką i mądrą decyzję która pozwoliła na uratowanie naszego maleństwa.

amenwpacierzu
Gość
amenwpacierzu

U nas 500zł do 1000 max działa jak dotknięcie czarodziejskiej różdżki….

Patrycja | PatiCafe.pl
Gość
Patrycja | PatiCafe.pl

To się nie mieści w głowie, że przy tylu nagłaśnianych przypadkach, kiedy poród kończy się tragedią właśnie z powodu głupiego uporu personelu, lekarze i pielęgniarki nadal do takich sytuacji dopuszczają. Igrają z czyimś życiem w imię dziwnych zasad, statystyk? Znajoma będąca w podobnej do Pani sytuacji usłyszała, że KTOŚ musi rodzić naturalnie, nie może być samych cesarek. Ta kogo wypadnie na tego bęc. Grunt żeby statystyki były ok.

Lusia
Gość
Lusia

Nie rodziłam, ale w przyszłości planuję. Różne szpitale zwiedziłam i już teraz wiem gdzie będę rodzić. Rok temu miałam usuwaną torbiel z jajnika. Spotkałam kobietę, która kilka lat wcześniej poroniła. W bardzo znanym Łódzkim szpitalu położyli ją na salę z młodymi matkami. Kobietę, która właśnie straciła dziecko dali na salę z matkami. Opowiadała mi, że to było gorsze niż samo poronienie. Dużo rozumiem, zmęczenie, niskie stawki, ale gdzie w tym wszystkim są ludzie? Normalni ludzie, którzy dadzą szklankę wody po operacji, którzy dadzą leki przeciwbólowe jak boli. Spotkałam wielu lekarzy, wiele pielęgniarek w różnych szpitalach i wiem, że bardzo często… Czytaj więcej »

Karolina Rawa
Gość
Karolina Rawa

To do prokuratury się nadaje.

Dziunka
Gość
Dziunka

To straszne że wciąż tam tak traktują ludzi!!! 8 lat temu 23 lipca temu przeżyłam cos bardzo podobnego w tym samym miejscu…i jeszcze dzisiaj na samo wspomnienie tych „cudownych” chwil zaczynam płakać, ciągle nie jestem w stanie mówić o tej traumie, bo się cała rozpadam…

Ewa Dembecka
Gość
Ewa Dembecka

Nie zostawiaj tego ! To się nadaje do prokuratora.Oni są zagrożeniem dla nastepnych rodzących . To trzeba nagłośnić .Pozdrawiam cieplutko :)

Magdalena Kokłowska
Gość
Magdalena Kokłowska

Jak bym czytała o swoim porodzie, jednak u mnie nie skończyło się cesarką tylko wyciskaniem dosłownie dziecka, kiedy utknęło w kanale rodnym, mi stanęło serce, dostałam jakiś zastrzyk serducho zaskoczyło (oczywiście to wiem od męża, bo gdyby nie on t nawet nie wiedziałabym, co się działo kiedy straciłam przytomność). Dziecko urodzone miało kolor niebieski dosłownie niebieski nie płakało owinięte było ciasno niemal jak w kokonie pępowiną.Potem horror położniczego poziom chamstwa tych kobiet jest nie do ogarnięcia potem krwotok Trzy tygodnie szpitalnej celi, w której raz poprosiłam o zmianę pościeli i usłyszałam , że to nie hotel. Następnie rehabilitacja dziecka walka… Czytaj więcej »

ktosiek
Gość
ktosiek

Dodam od siebie parę słów jak moja żonka rodziła naszego syna. Rzecz działa się w warszawskim szpitalu na Bielanach. Wszystko przygotowane do porodu, sporo nerwów jak to zwykle – a zwłaszcza przy pierwszym dziecku – położna opłacona,najpewniej cesarka będzie ale to wyjdzie podczas porodu ( lepiej aby było naturalnie) , terminy poustalane jednym słowem (biorąc pod uwagę nerwy) komfortowa sytuacja. Zaczęło się, przyjechaliśmy do szpitala , po paru godzinach brak postępu porodu ( naszej opłaconej położnej nie ma – parę telefonów i w końcu później przyjechała i jak się jeszcze później okazało przyjechała landcruiser’em) , po kolejnym czasie , żonka… Czytaj więcej »

żenujące
Gość
żenujące

„Urodzić. Choćby kosztem własnego zdrowia”. To się dla psychiatry nadaje. Jak można się tak nie szanować, własnego życia, własnego zdrowia, i to dla czegoś tak nieistotnego jak płód, którego nawet jeszcze nie ma? A potem domagać się, żeby ktoś ciebie szanował?

Nika
Gość
Nika

Wyobrazam sobie, co Pani przezyla i szczerze wspolczuje,ale: z Pani opisu jestem w stanie wywnioskowac,ze: – nie znala Pani szpitala i personelu-jesli ktos przygotowuje sie do porodu to najczesciej odwiedza go wczesniej. Rozumiem, ze nie planowala Pani porodu silami natury, ale l.prowadzacy powinien Pania skierowac przynajmniej na wczesbiejsze konsultacje przed c.c. do wybranego szpitala. -lekarzem prowadzacym byla osoba, ktora nie znala zwyczajow tego szpitala, i nie poinformowala czego mozna sie tam spodziewac( mysle, ze glownie do niego powinna miec Pani pretensje). – w dalszej czesci swojego wywodu pisze Pani o dlugo wyczekiwanym dziecku- wczesniej byl fragment, ze nie przepada Pani… Czytaj więcej »

Beata Szablak
Gość
Beata Szablak

Uważam, że nie można tego tak zostawić. Proponuję oddać sprawę do prawniczki, np. mec. Katarzyny Przyborowskiej , kancelaria Lege Artis

Ola La
Gość
Ola La

Rodziłam na poczatku maja na Karowej i miałam identyczna sytuację. Także skierowanie na cc, poród tez rozpoczął sie wczesniej. Na izbie przyjęc byłam o 2 w nocy, a do godziny 11 rano zostałam przetrzymana w skurczach, bez znieczulenia, podłączona cały czas do KTG. Ponieważ przez 3 lata leczyłam się na depresję i zespół lęku napadowego, miałam skierowanie od mojego psychiatry. W ciągu tych 9 godzin, na porodówke przychodziły 3 „delegacje”, wywierające na mnie różne presje majace na celu wymuszenie na mnie poród siłami natury. Argumenty były różne, od takich, że mam świetne warunki na poród naturalny (cokolwiek to znaczyło), po… Czytaj więcej »

olka
Gość
olka

Rzadko kiedy przeklinam a nigdy dotąd na forum ale przepraszam nie moge się powstrzymać… to jest zwykłe sk*rwysyństwo! Trzeba ich pozwać, każdą pielęgniarkę, lekarza, wszystkich, którzy zawinili. Jeszcze mają czelność protestować i prosić o podwyżki! Nie należy im się nawet to co dostają! Współczuję Pani i mam nadzieję, że w końcu w Polsce zaczniemy rodzić po ludzku i nie tylko w prywatnych placówkach

Krystyna
Gość
Krystyna

Rok 2003. Szpital św. Zofii. Pierwsza ciąża. Początek 5-tego miesiąca. „Rutynowa” kontrola staje się „szczególnym przypadkiem” : razem z dzieckiem rozwinął się 14cm (!) mięśniak ….. niestety….. dziecko nie przeżyło…. Ból psychiczny. Sepsa. Ekspresowa operacja wycięcia mięśniaka i…..zapewne całej „reszty” razem. Przerażenie. Wybudzenie. Kolosalna radość: jest szansa! Dziś moja córka ma 11 lat. Urodzona przez CC – nikt nie dyskutował na temat słuszności wskazania – przebyta operacja a także: nadciśnienie, cukrzyca, i 35+ – każdy warunek wystarczający do CC Właściwie WSZYSCY którzy się mną/nami zajmowali wykazali 101% zrozumienia i empatii. Są ludzie i ludziska – Ty miałaś niefarta trafić na… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

polecam prawnika, ja bym tego tak nie zostawiła

Daria Spychała
Gość
Daria Spychała

Bardzo Ci współczuję i nie jestem w stanie sobie wyobrazić ogromu lęku, który przeżyłaś. Ja nie mam aż tak traumatycznych przeżyć związanych z porodem, jednak również nie zostałam potraktowana po ludzku, mimo że bardzo się do całego przebiegu porodu przygotowałam. Wybrałam świadomie szpital w Poznaniu, w którym jest świetny oddział noworodkowy (na wszelki wypadek), chodziłam tam do płatnej szkoły rodzenia, aby dokładnie się dowiedzieć jak to wygląda dokładnie w tym szpitalu. Zastosowałam się do wszystkich porad, które w szkole rodzenia usłyszałam i sporządziłam plan porodu według ich wzoru. Nie chciałam w planie niczego fancy, ot zwyczajne rzeczy związane z poszanowaniem… Czytaj więcej »

Aleksandra Rolf
Gość
Aleksandra Rolf

Bardzo Pani współczuję! Na długo przed zajściem w ciąże panicznie bałam się porodu. Wielokrotnie słyszałam, że zaświadczenia o tokofobii są ignorowane przez szpitale dlatego od razu zdecydowałam się na cc na życzenie w prywatnej klinice. Wszystko było super, poszliśmy na umówiony termin, mój Partner trzymał mnie za rękę przez cały poród a po dwóch dniach wyszliśmy do domu w świetnych humorach. Bardzo polecam lecznicę Iatros w Warszawie. I absolutnie nie czuję się winna, że rodziłam w komfortowych i przyjaznych warunkach! Pozdrawiam

Magdalena Ostrowska
Gość
Magdalena Ostrowska

Chciałam rodzić na Karowej – ponad 13 lat temu. Dziecko długi czas było ułożone pośladkowo. Lekarz, który robił mi usg w prywatnej przychodni M. w Warszawie był również lekarzem w tym szpitalu, powiedział mi, że na Karowej nie robi się cesarek – takie zalecenie dyrektora.

Iza Pe
Gość
Iza Pe

Zbiorę siły i napiszę. O wyciu jak zwierze przez 20 godzin, oksytocynie, „świetnych warunkach” do porodu naturalnego, poniżaniu, o tym, że „nie umiem przeć” i jak i tak skończyło się cesarką…

Magda Lech
Gość
Magda Lech

Bardzo dobrze że powiedziała Pani o tym głośno, to co robi wielu lekarzy, a najgorsze są w tym wszystkim położne, które paradoksalnie mają pomóc, a to jak postępują i co mówią zakrawa na horror, horror który przeżywają biedne kobiety. Bzdurne gadanie o rodzeniu po ludzku, a w rzeczywistości potrafią kobiecie zgotować piekło. Wiem co mówię, przeżyłam to dwa razy, ale niestety byłam za cienka by rozkręcić aferę.

Aleksandra Reszotnik
Gość
Aleksandra Reszotnik

Nie poród, ale też świństwo.

Szpital im. św. Barbary w Gliwicach. Człowiekowi po operacji glejaka wielopostaciowego – paskudny nowotwór mózgu – powiedziano, że to wstyd, żeby taki duży chłopiec robił w pieluchę. W nocy, o czwartej nad ranem, tak żeby nikt nie widział. W gremium pań pielęgniarek urządzono sobie lincz na chorym, niedomagającym człowieku. Zwierzęta, nie ludzie.

Zuza
Gość
Zuza

Bardzo przykro mi, że masz za sobą takie przeżycia. Ja leżałam najpierw na patologii ciąży przed indukowanym porodem, pobyt tam wspominam jako prawdziwy luksus w porównaniu z tym, co czekało na mnie na porodówce i na oddziale poporodowym. Na porodówce musiałam calutki poród przeleżeć na płasko, bo miałam podłączone ktg. Jak chciałam chociaż co jakiś czas wstać do toalety to mąż musiał błagać położne, żeby łaskawie któraś się zjawiła zdjąć pasy, były bardzo niechętne żeby mnie nawet do toalety puszczać. O niczym mnie nie informowały, lekarz później tak samo, pomimo tego, że było między innymi łyżeczkowanie (podejrzewam, że zrobione na… Czytaj więcej »

Joanna
Gość
Joanna

Było mi przykro czytając Twoją historie, ale gdzieś w głębi serca czułam, ze winę ponosi tez lekarz, który nastraszył Cie, ze jak teraz nie zajdziesz w ciążę, to nigdy. O tym tykającym zegarze, to już się sporo nasłuchałam. Niestety, jest bardzo mało lekarzy zaglądających głębiej, niż tylko w otwór naszej macicy. To o czym pisałaś przeżywałam co miesiąc, podczas okresu. 3 dni wycięte z życiorysu każdego miesiąca. Okropny ból, biegunka, wymioty i bezsilność. Masz ochotę umrzeć. Lekarze w końcu zaczęli we mnie pakować pigułki, które nie lecza, ale tuszują prawdziwą przyczynę. Po 4 latach odstawiłam pigułkę i bóle wróciły, problem… Czytaj więcej »

Domi
Gość
Domi

Ja z ciekawości zapytałam mojej mamy (bo sama dzieci nie mam), jak to z nią było, jak była w ciąży ze mną i z moimi braćmi (bliźniakami). Jak mnie rodziła (jakieś 22 lata temu), to akurat dyżur miała ch***wa położna (nawet przy prawidłowym przebiegu porodu potrafiła coś zepsuć, ogólnie nie cieszyła się dobrą opinią). Nie dość, że położyła moją mamę prawie że na płasko, przez co nie mogła mnie „wypchnąć”, to jeszcze chciała użyć kleszczy, gdzie ja miałam twarzyczkę skierowaną do góry. Jak wyszła z sali i poszła na 2 piętro, do mamy przyszła salowa i powiedziała „dobra, ja pani… Czytaj więcej »

x.
Gość
x.

Asiu, trzymaj się ciepło. Szczerze powiedziawszy, dopiero teraz zauważyłam, jak wiele dobrego robisz, krzycząc światu o sytuacji kobiet. Dziękuję ci – jako kobieta właśnie. Za to, że masz odwagę krzyczeć.

Alicja
Gość
Alicja

7 rano. Zaczynam dyzur. 24-godzinny. Porodowka. 4 sale. 2500 porodów. Mam 37 lat. Jestem kobieta. Lekarzem specjalista z 11- letnim doswiadczeniem. Na porodówce nr 1; poród fizjologiczny. Na 2; C III 21 tyg. P III. Stan po 2 c.c. Bezwodzie. Masywny krwiak podowodniowy. Srednicy 100 mm. Dziecko z Bradykardia. Obumiera. – toczymy krew. Zastanawiamy sie jak po obumarciu plodu oproznic macice. Dolem ??? Czy c.c.???- Ciecie 21-tygodniowej macicy= DRAMAT. Na 3; – pacjentka po porodzie. Na 4; obserwacja tetna; mamcia po 4 in vitro ale paczke fajek na dobe wypala. Do 22 toczy sie normalny dyzur. Przyjecia. Porody. Ciecia cesarskie.… Czytaj więcej »

Przerażony
Gość
Przerażony

Jak dla mnie sprawa i pozew sądowy. Brak słów, więcej nie jestem w stanie powiedzieć, ale zniszczyłbym tak kobietę.

Natalia Jaranowska
Gość
Natalia Jaranowska

Mimo, że nie mam dzieci i nie planuję ich mieć po przeczytaniu tego tekstu jestem wkurwiona i czuje się bezsilna.

Urszula Dębska
Gość
Urszula Dębska

Nie wierzę w to co czytam. I gdzie te górnolotne hasła: „Rodzic po ludzku” ? Pewnie wszędzie krzyczenie, żeby kobiety więcej dzieci rodziły. Jak ? Przy takich warunkach ? Jak traktują kobietę jak ścierwo ?

Joanna Bogiel
Gość
Joanna Bogiel

Moja historia jest już dość stara, ale mimo upływu la jest moją największą życiową traumą. 15 lat temu oczekiwałam na moich bliźniaków. Ciążę prowadziłam w jednej z prywatnych warszawskich klinik u lekarza, który pracował w szpitalu na Solcu. Od początku mój lekarz mówił, że ze wzgl. na wskazania medyczne i bezpieczeństwo dzieci muszę przygotować się na CC. Termin miał owyznaczony na połowę lipca, ale kiedy 11 czerwca zjawiłam się na wizycie kontrolnej, okazało się, że moje utrzymują ce się od dwóch dni bóle brzucha, to nie efekt przejedzenia truskawkami, a 5 cm rozwarcia! Trafiłam ido szpitala 6 tyg. przed terminem.… Czytaj więcej »

Monika Wiśniewska
Gość
Monika Wiśniewska

Ja również opiszę swoją historię z porodu, niech wszyscy wiedzą jak te bydlaki traktują ludzi!

Piotr Adamczyk
Gość
Piotr Adamczyk

Dawno nie czytałem o takim poziomie zbydlęcenia… horror

Anna Sa
Gość
Anna Sa

Czyli jednak jesteś leniwa, skoro w pierwszych zdaniach piszesz, że nawet bez przeciwskazań do naturalnego i tak urodziłabyś przez cesarkę. Co to się porobiło na tym świecie.

Ewelina
Gość
Ewelina

Bardzo mi przykro…Właśnie dlatego na swoje cc zdecydowałam się w prywatnej klinice i dzień narodzin mojej córki to piękne wspomnienie, bez bólu i upokorzeń.

Paulina Skrzy;-)
Gość
Paulina Skrzy;-)

Bardzo współczuję tego co przeszłaś. Nikomu nie życzę. Też jestem w ciąży i powoli przygotowuję się do porodu. Ja akurat bardzo chce sn, za wszelką cenę wolałabym uniknąć cc, ale myślę, że każda z nas jest inna i każda ma prawo do poszanowania swoich praw, uczuć i osoby.

Kuku
Gość
Kuku

Jeeezu!!!!! Dobrze, że nie byłaś sama…personel ma szczęście, że na bojowego tatusia nie trafił.. A potem się dziwią, że w zęby zbierają… Mój Boże, nie do wyobrażenia…w obecnych czasach!!! Brak mi słów, same bluzgi! Na pewno bym tego tak nie zostawiła. Zachowanie skandaliczne. Skandaliczne. Co więcej powinno być pisane- lekarka np. Anna N.,pielęgniarka Anna K.!

Mada
Gość
Mada

Pani Joanno nie wie Pani ze przy wystąpieniu tak jak u Pani zatoru NIE WSKAZANA jest cesarka??? powikłaniem po cesarke – nawet kilka miesięcy po – może być wtedy grozns dla Pani życia ZATOROWOŚĆ PŁUCNA!

Małgorzata
Gość
Małgorzata

Moja historia jest dość podobna, tylko inny szpital, też warszawski. Ciąża bliźniacza, z wielu powodów zaplanowane cięcie przez samego ordynatora tegoż oddziału, na którym leżałam ostatni miesiąc ciąży. Chłopcy postanowili się rozpakować dwa dni przed planowym cc. Zaniepokoiło mnie to, że ze skurczami trafiłam na salę porodową a nie operacyjną i tak przez 6 godzin przeżywałam niewyobrażalnie bolesne skurcze, aż wreszcie nawrzeszczałam na wszystkich tam i wezwano lekarza, któremu też wykrzyczałam, że się nie zgadzam, żeby mnie dalej tak męczyć i natychmiast chcę moje cc. I dopiero wtedy zaczęli mnie przygotowywać do cc zamiast czekać na postęp porodu. Przypuszczam, że… Czytaj więcej »

Magdalena Musińska
Gość
Magdalena Musińska

cesarkę, ponieważ ruchy dziecka były już słabo wyczuwalne. W ciągu 10-15 minut znalazłam się na stole operacyjnym, córka przyszła na świat w 30 tc, 6 pkt w skali Agpar, kolejne 2 miesiące spędziła na patologii. Gdyby nie znajoma położna, która się mną opiekowała, mojej córki nie byłoby z nami, bo nikt absolutnie nie interesował się mną, w momencie kiedy przyjechaliśmy ze skierowaniem do szpitala. Taka jest nasza polska rzeczywistość, jak nie masz znajomości to niczego nie załatwisz. Po tych i późniejszych przejściach zdecydowałam, że nasze pierwsze i ostatnie dziecko. Z tego co się domyślam to rodziłyśmy w tym samym szpitalu……

Alicja Mazur
Gość
Alicja Mazur

Ja czegoś nie rozumiem. Jeśli kupuję mleko i ser na śniadanie, ekspedientka w sklepie ma obowiązek być wobec mnie jako KLIENTA grzeczna, spytać, czego sobie życzę, zapakować moją siatkę, powiedzieć dziękuję, proszę i do widzenia. I ona to robi! Ma to wpisane w kodeks swojej usługowej pracy! Z tego, co mi wiadomo, lekarz jest w tej chwili również usługodawcą, a pacjent jest KLIENTEM. Zatem, jaki jest powód że lekarze nagminnie zachowują się jak gbury i chamy? Jak rozumieć totalny brak kultury w ich „sklepie”? Głos wołającego na puszczy: Państwo medycy, którzy to czytają, wybaczą, ale nie jesteście bogami, tylko pracownikami,… Czytaj więcej »

Poziomka
Gość
Poziomka

Klientem szpitala jest NFZ.

Anna
Gość
Anna

co ty bredzisz, NFZ jest tylko pośrednikiem w płatności.

Alicja Mazur
Gość
Alicja Mazur

Ja czegoś nie rozumiem. Jeśli kupuję mleko i ser na śniadanie, ekspedientka w sklepie ma obowiązek być wobec mnie jako KLIENTA grzeczna, spytać, czego sobie życzę, zapakować moją siatkę, powiedzieć dziękuję, proszę i do widzenia. I ona to robi! Ma to wpisane w kodeks swojej usługowej pracy! Z tego, co mi wiadomo, lekarz jest w tej chwili również usługodawcą, a pacjent jest KLIENTEM. Zatem, jaki jest powód że lekarze nagminnie zachowują się jak gbury i chamy? Jak rozumieć totalny brak kultury w ich „sklepie”? Głos wołającego na puszczy: Państwo medycy, którzy to czytają, wybaczą, ale nie jesteście bogami, tylko pracownikami,… Czytaj więcej »

awsdesawsde
Gość
awsdesawsde

Czytam i jestem wściekła, że my kobiety jesteśmy tak okrutnie traktowane i to często przez inne kobiety, które same są matkami i też rodziły. Poród powinien być wspaniałym przeżyciem, nie horrorem! Ja miałam to szczęście, że poród wspominam cudownie. Z własnej wtedy wygody (bo miałam 24 lata i nie wyobrażałam sobie cierpieć tak jak moja mama, która rodziła mnie ponad 14h) wybrałam cesarkę w prywatnej klinice. Moja ciąża przebiegała prawidłowo, dlatego też zdecydowałam się mimo oczywistych minusów prywatnej kliniki. Jestem szczęśliwą mamą już 12 letniej córy, wspomnienia mam bardzo miłe i chciałabym aby to co jest normą w klinikach prywatnych… Czytaj więcej »

Lagrande7
Gość
Lagrande7

Ja rodziłam na Karowej 2 lata temu. Skończyło sie cesarką bo córka była źle ustawiona i nie chciała „się wstawić”. Szybko zareagowano i zawieziono mnie na blok operacyjny z cudownym anestezjologiem.. Jedyne co bardzo źle wspominam to fakt, że zapłaciłam za położną (zupełnie niepotrzebnie, bo pomogły mi położne z dyżuru), miało być przez kasę szpitalną, a położna przyszła do mnie jak tylko wywieziono mnie z bloku operacyjnego, półprzytomną i obolałą. Weszła i wyciągnęła rękę po pieniądze – byłym w takim szoku że je jej dałam….trafiły prosto do jej kieszenie bez dzielenia się ze szpitalem…

Monika Jasińska
Gość
Monika Jasińska

Pani Joanno, nie jest Pani sama. Moje „Rodzić po ludzku” skończyło się jedną nogą na tamtym świecie, 3 wizytami na bloku operacyjnym w ciągu 12 godzin, 25 jednostkami krwi, osocza i płytek wtłoczonych we mnie, 6 dni na JOMIE, poważnymi powikłaniami trwającymi do dzisiaj, depresją i sprawą przed Komisją ds. błędów w sztuce medycznej, którą wygrałam – z tym że odszkodowania otrzymałam 1 tys. zł, a poniosłam kosztów za 6 tys. ale było warto. Dzisiaj mam skończone 5 lat – obchodzę urodziny w dniu urodzin córki. Proszę złapać oddech, pobrać odpis dokumentacji ze szpitala i iść przed Komisję albo do… Czytaj więcej »

Bożena
Gość
Bożena

Ten opis porodu to jakby moja historia ….12 lat temu „próbowałam urodzić córkę” w Szpitalu Św. Zofii w W-wie przy ul. Żelaznej ….. pomimo opłaconej sali, porodu itp. (wtedy wszystko było płatne- kilka tys.) … kazano mi rodzić samej…pielęgniarki, położna i lekarze nie mieli czasu….?? Po kilkunastu godzinach podawano mi tlen….traciłam oddech, po 21-godzinnej męczarni wzięli mnie na cesarskie cięcie …córka urodziła się w zielonych wodach….niewiele brakowało…… Jak już mogłam wstać po zabiegu to zaczęto wymuszać karmienie …wiecie jak to jest, gdy nie masz pokarmu….to łzy, cierpienie i obwinianie siebie…. usłyszałam tylko od „pomocnych pielęgniarek” – postarałabyś się chociaż nakarmić… Czytaj więcej »

Alicja
Gość
Alicja

Wykasowala Pani mój post. Opinie lekarza. Specjalisty. Zamiast wziąć głęboki oddech i się z nią zmierzyć….Wiem że była niewygodna. Ale tak już w życiu jest.

Kasia
Gość
Kasia

Tak czytałam ten tekst i jestem po prostu przerażona i oburzona i w głowie mi się to nie mieści.Rodzilam dwie córki,pierwsza myślałam że dam radę zm ale niestety zakończyło się cesarska,druga to była cesarska planowana,nie wyobrażam sobie takiego zachowania personelu takich tekstów i zlekcewazenia wskazania do cesarski.Fakt nie rodziłam w Polsce tylko w Irlandii i nie żałuję,mąż był przy mnie podczas porodu,nawet na sali operacyjnej,wszyscy mili sympatyczni,opieka poporodowa też ok….Nie powinnaś tego tak zostawić,takie teksty jakie słyszałaś od położnych i lekarzy podczas powodu oraz to że sala była wolna a oni Cię kłamali i zlekcewazyli zalecenia to jest narażenie życia… Czytaj więcej »

Alicja
Gość
Alicja

Widzisz. Sama wystawiasz sobie opinię. Smutne to. W niedzielę mam kolejny dyżur. I mam nadzieję nie trafić na takie kobiety jak Ty. W niedzielę przenosze Marte … Mamę Pawelka ( wcześniak, 1500 g, na Oiomie) na neurochirurgie. Była operowana w 20 tygodniu ciązy z powodu guza mózgu. Długo i ciężko walczyliśmy o dzieciaczka. Ma wznowe. Czeka ją druga operacja. Ryzykowna. Czeka mnie długa i smutna rozmowa z nia. Ale będę o Martę walczyć. Ile się da. A Ty… Tylko ugruntowalas moją opinię o wskazaniach psychiatrycznych.

Anita Copperthwaite
Gość
Anita Copperthwaite

Joasiu zainteresuj się braniem płynu lugola 5% pomaga na miesniaki.

Wiola Gosk
Gość
Wiola Gosk

Pani Asiu bardzo wspolczuje ze spotkalo Pania cos tak okropnego. Jestem mama dwoch chlopcow ale moje porody (naturalnie i przez cc) wspominam naprawde dobrze. Oczywiscie byl bol ale o tym szybko sie zapomina. Na moje szczescie trafilam na wspanialych ludzi, ktorzy zaopiekowali sie mna i moimi chlopakami. I o tym bede pamietala zawsze. Mam nadzieje ze zadna koboeta nie bedzie musiala przechodzic przez takie pieklo jak autorka tekstu. Drogie panie, nie dajcie sie!!!

Ewa Studzinska
Gość
Ewa Studzinska

O boszzzz … mialam dreszcze jak czytalam… nigdy nie bylam I nie bede w takiej sytuacji ale wsciekam sie kiedy czytam jak kobiety sa traktowane. Cos okropnego

Ewelina Post-Pinkosz
Gość
Ewelina Post-Pinkosz

Ja zdecydowałam się na poród 3-ciego dziecka w prywatnym szpitalu z powodu traumy którą miałam po pierwszych dwóch. Naiwnie myślałam że tam uszanują moje zdanie i stan zdrowia (oba kolana po operacjach zakaz mocnego uginania). Do szpitala pojechałam po 12h skurczy gdy były już co 4min, położna stwierdziła że rozwarcie dopiero na 2palce i położyli mnie na ginekologii. Po godz11 trafiłam na porodówkę z rozwarciem na 3 palce i od razu zaznaczyłam położnej że chcę być nacięta i jest to zaznaczone w planie porodu. Znieczulenie dostałam gdy z bólu zaczęłam się przewracać a rozwarcie było na 7cm. Gdy znieczulenie zaczęło… Czytaj więcej »

Rae
Gość
Rae

Czytając ten opis koszmaru miałam przed oczami poród prawie 8 lat temu. Sytuacja z jednej strony tak podobna, z drugiej – zupełnie inna. Bo ja nie miałam przeciwskazań do porodu naturalnego, bo przygotowywałam się do naturalnego, bo położne i lekarze byli – zwłaszcza porównując z opisanymi – całkiem ok. A anestezjologa pokochałam w momencie jak mi wbił tę igłę w kręgosłup, ze słowami: to już był ostatni skurcz. Ale w związku z tym, że przeciwskazań nie miałam i byłam nastawiona na rodzenie naturalne nikt nie kwapił się do cesarki. A akcji porodowej w zasadzie nie było, tylko same skurcze. Od… Czytaj więcej »

Czeremcha
Gość
Czeremcha

Bardzo Ci współczuję! Byłaś bardzo dzielna, a potraktowano Cię poniżej godności, poniżej wszelkich norm. Straszne.

Ewelina Post-Pinkosz
Gość
Ewelina Post-Pinkosz

Ja zdecydowałam się na poród 3-ciego dziecka w prywatnym szpitalu z powodu traumy którą miałam po pierwszych dwóch. Naiwnie myślałam że tam uszanują moje zdanie i stan zdrowia (oba kolana po operacjach zakaz mocnego uginania). Do szpitala pojechałam po 12h skurczy gdy były już co 4min, położna stwierdziła że rozwarcie dopiero na 2palce i położyli mnie na ginekologii. Po godz11 trafiłam na porodówkę z rozwarciem na 3 palce i od razu zaznaczyłam położnej że chcę być nacięta i jest to zaznaczone w planie porodu. Znieczulenie dostałam gdy z bólu zaczęłam się przewracać a rozwarcie było na 7cm. Gdy znieczulenie zaczęło… Czytaj więcej »

Oru_sama
Gość
Oru_sama

Przez jakiś czas leczyłam się na Karowej. Nie polecam. Poza tym, że nie zdziałali nic, wmówili mi, że mam PCOS mimo, że takiego nigdy nie miałam i raczej mieć nie będę.
Rezultat? Rozchwiana gospodarka hormonalna, rozregulowany cykl i stracone mnóstwo nerwów.

An
Gość
An

Ciekawe, o której lekarce tu mowa. U mnie położne byly b fajne i pomocne, ale jedna o lekarzyca – koszmarna. Jak usłyszałam kilka miesięcy później jej głos, dostalam drgawek. Trafiłam na nià już na badaniacch ktg, tydzień, może dwa przed porodem- Wypominala mi prowadzenie ciazy u mojego lekarza ( również z Karowj ale pominę przytaczanie szczegółów). Byla nieuprzejma, Po czym przyznała, że padłam Ofiara jej zlego humoru…seriously?! Niestety trrafiłam na nià w czasie porodu. Straszyła, że jak bede tak reagować na badanie rozwarcia ( wiecie o czym mówię) to przebije mi niechcacy Macice. I lepiej sie przyzwyczajać ( tu docisnęła)… Czytaj więcej »

An
Gość
An

Dodam ze porod trwal dwadzieściakolka godzin i zalończył się cesarkà. B chciałam urkdzić siłami (nad) natury:)

Monika Hajduk
Gość
Monika Hajduk

Karową od 9 lat wspominam traumatycznie. Omal dwukrotnie nie przypłaciłam życiem pomysłów lekarzy z tego „referencyjnego” szpitala…
Niestety byłam na niego skazana z uwagi na moje obciążenia chorobowe.
Rządzi tam klika państwa Cz…..
Jak chcesz to na maila mogę Ci opisać szczegółowo naszą historię…

Joanna Młoda mama w Toruniu
Gość
Joanna Młoda mama w Toruniu

Bardzo współczuję tych przeżyć. I wiem jak taka trauma okołoporodowa może głęboko wniknąć do psychiki kobiety. Ja sama bardzo długo borykałam się z traumą pierwszego porodu. Z czasem te złe wspomnienia zbladły, przestały być tak wyraziste, jaskrawe, ale żal pozostał. I są takie momenty, że żałuję iż uległam mężowi i nie napisałam skargi, nie pociągnęłam tego dalej..

Anna Olszańska
Gość
Anna Olszańska

Ja rodziłam sn 2 razy na wrocławskich klinikach, warunki nieciekawe ale personel wspaniały. Dziękując położnej płakałam z radości i wdzięczności, bo prawie 4kilowe dziecko urodziłam bez szwanku. Potem po 3 godzinach z synkiem, o własnych siłach poszłam pod prysznic.

Paulina Drela
Gość
Paulina Drela

Przeżyłam podobne piekło 5 lat temu na porodówce w Radomiu, szybko wybaczyłam, bo urodziłam zdrowiutkie dziecko i endorfiny przytłumiły gniew, jaki czułam do personelu. Chciałabym mieć więcej niż jedno dziecko, ale wspomnienie „rzeźni”, niektórych słów, ktore słyszałam od personelu, gdy męża nie było obok (wyszedł na chwilę z sali rodzinnej) nie pozwala mi na śmiałą decyzję o kolejnyn dziecku. Przeżyłam traumę, chociaż zawsze wydawało mi się, że jestem silna. Rodziłam bardzo długo i w ogomnych bólach, życie swoje i dziecks zawdzięczam starszej położnej, która rano przyszła do pracy i jako jedyna z calego personelu okazała wsparcie, trzymała za rękę, dopingowała,… Czytaj więcej »

Opinie_Mamy
Gość
Opinie_Mamy

Mam za sobą 2 porody. Obydwa naturalne i obydwa bez problemowe. Jak czytam wpisy podobne do Twoich to dziękuję Bogu, że nie trafiłam na taki „zestaw” w szpitalu i że za każdym razem opiekę miałam naprawdę wspaniałą, zwłaszcza, że po drugim porodzie usłyszałam najgorsze słowa jakie może usłyszeć matka, czyli „Oj, z dzieckiem jest coś nie tak!”… Mój przypadek był jedynym takim w „karierze” szpitala i naprawdę potraktowano mnie bardzo „czule”, jeśli można tak to określić. Bardzo Ci współczuję, nie potrafię sobie nawet wyobrazić tego co czułaś i nie potrafię zrozumieć jak człowiek, ba, jak kobieta może traktować tak drugą… Czytaj więcej »

Magdalena Magda
Gość
Magdalena Magda

Wspolczuje Pani bardzo i swietnie rozumiem. Ja mialam podobna historie, tyle ze w Niemczech. Wiem co to znaczy trzasc sie z bolu, zimna, strachu… u mnie skonczylo sie na calkowitym znieczuleniu, bo PDA nie dzialalo… 30 koszmarnych godzin, w ktorych zmuszano mnie do naturalnego porodu, chociaz wylam i myslalam, ze umre… i to tak na powaznie, tak olbrzymi strach o wlanse zycie… horror!! Potem wyproszono mojego meza, nie wiedzaial co ze mna, co z dzieckiem… koszmar. Okazalo sie, ze moje dziecko „zaczepilo” sie o miednice i nie bylo zadnych szans, zeby z tej pozycji moglo sie wydostac. Lekarze chcieli koniecznie… Czytaj więcej »

M. Chęcińska
Gość
M. Chęcińska

Witam, napiszę parę słów stojąc po drugiej stronie parawanu. Mam szczęście,że pracuję w państwowej służbie zdrowia jako ginekolog-położnik ale w kraju gdzie każda kobieta ma prawo do cięcia cesarskiego na tzw. „życzenie”. Jeśli w trakcie ciąży pacjentka pojawiła się na wizycie planowania porodu decydując się na cięcie cesarskie i przyjedzie ze skurczami nawet w środku nocy przed wyznaczonym terminem operacji bez problemu zostanie przeprowadzone cięcie cesarskie. Oczywiście wszystkie komentarze jakie padły w jednym z najważniejszych momentów w Pani życiu były nie na miejscu ale z medycznego punktu widzenia cały przebieg tej nocy nie był błędem w sztuce. Po pierwsze mięśniak… Czytaj więcej »

Izabela T-ska
Gość
Izabela T-ska

XXI wiek. Płakać mi się chce jak czytam Pani historie, sądzę że w Polsce codziennie dzieją się podobne rzeczy i musi jeszcze sporo wody upłynąć w Wiśle, by coś się zmieniło!!!!

Beata Redzimska
Gość
Beata Redzimska

Asiu, ja rodziłam 4 krotnie we Francji i w porownaniu z tym, co opisujesz, nazwałabym swoje porody czystą przyjemnoscią. Tutaj wręcz przeciwnie, moja kolezanka, mimo wszystko chciała urodzic naturalnie (drugie dziecko, pierwsze przyszło na swiat przez cesarkę), musiała robic awanturę na sali porodowej, by mogła rodzic naturalnie. I tez przeszlo… Pozdrawiam cieplutko Beata

Anna Bober
Gość
Anna Bober

Tez od poczatku wiedzialam, ze to Karowa…. Moj pierwszy porod tam byl koszmarem. Drugi w Sw. Zofii byl cudownym przezyciem.

Magda Hurko | ekopozytywna
Gość
Magda Hurko | ekopozytywna

Co za wstrętni, podli, bezduszni, ohydni ludzie. Udostępniam to natychmiast u siebie na prywatnej ścianie i na koniec miesiąca na blogu. I właśnie że z nazwą szpitala na pierwszym miejscu. Od razu cisnęło mi się na usta pytanie, kto Cię tak potraktował, że ja nie znając Cię natychmiast się poryczałam. Co to za kraj, za kogo oni się uważają. Od 26 lat nic się nie zmieniło?! Gdy moja mama rodziła a) śmiali się z niej, że się posikała, gdy odeszły jej wody, b) opóźniali cesarkę c) lekarz był PIJANY, d) nacięli mój bok i ciągle mam bliznę. A mogli trafić… Czytaj więcej »

Hreindyr
Gość
Hreindyr

Koleżanka kilka dni temu spędziła „upojne” 20 godzin na porodówce. Z powodu zbyt wąskiego kanału rodnego nie była w stanie urodzić naturalnie. Jednocześnie, lekarze traktowali chęć rodziców by poród nastąpił przez cesarskie cięcie, jako fanaberię. Nie pomógł fakt, że rodząca jest z zawodu pielęgniarką. Ostatecznie urodziła przez cc, acz gdyby nie brak empatii przyjmujących poród, mogłoby to się stać dużo wcześniej. Po wysłuchaniu jej opowieści, lekturze powyższego tekstu, oraz towarzyszących mu komentarzy, zastanawiam się co jest nie tak z tym krajem. Dziecko ważne jest tu jako symbol: im więcej dzieci tym lepiej, mają się urodzić za wszelką cenę (lepszy żywy… Czytaj więcej »

kaska
Gość
kaska

Jeśli dziecko urodziło się martwe (czyli nastąpiło poronienie) to się go nie chrzci bo nie chrzci się martwych. Więc o czym ty mówisz? Co do pochowania dziecka to raczej brak pogrzebu jest traumatyczny, stąd ludzie walczą o to by ciała dziecka ni wyrzucać do śmierci, tylko pochować, przeżyć żałobę jak należy, itd.

Adam Kornacki
Gość
Adam Kornacki

Moja żona też przeżyła piekło na porodówce, przeszukując internet wpadłem na stronę, która omawia zagrożenia przy porodzie polecam http://www.urazyokoloporodowe.pl/

Agnieszka Jezierska|Agumama.pl
Gość
Agnieszka Jezierska|Agumama.pl

Współczuję tego koszmaru :( :( :(
Twoja historia otworzyła moją Puszkę Pandory :(
Zdecydowałam się wrócić do dnia sprzed 3,5 roku i opowiedzieć jak rodził się Bliźniaki. Spamować linkami nie będę, ale jeśli masz ochotę przeczytać to trafisz z Disqusa.

moniblu
Gość
moniblu

Ja przeżyłam 2 CC pierwsze dziecko położenie pośladkowe do szpitala przyjechałam, bo odeszły mi wody. Po USG błyskawicznie podjęto decyzje o CC, byłam wystraszona ale miałam naprawdę świetny zespół lekarzy i pielęgniarek. Drugi poród już nie był tak kolorowy mimo iż odbywał się w tym samym szpitalu tyle, że cały skład lekrzy po odejściu poprzedniego ordynatora się zmienił. Miałam także umówiony termin CC mimo tego, że podczas ciąży wszystko było ok, ja nie chciałam już rodzić naturalnie bałam się. Oczywiście akcja porodowa zaczęła się wcześniej niż umówiony termin CC. Jak dojechałam do szpitala to skurcze były reguralne co 5 minut… Czytaj więcej »