Anna Lewandowska pokazała brzuch. A my pokazaliśmy zawiść i chamstwo

Jaki jest Robert Lewandowski, każdy widzi. Cholernie zdolny, cholernie przystojny, do tego z tymi dołeczkam w policzkach i powalającym na kolana uśmiechem. No po prostu, ideał. A jaka jest Anna Lewandowska? Wiadomo. Anna Lewandowska to w tym układzie ta zła.

Kiedy Robert wrzuca zdjęcie z boiska – wszyscy się prześcigają w zachwytach i życzą powodzenia w kolejnej grze. Kiedy Anna wrzuca zdjęcie z siłowni – leci lawina pytań. A gdzie dziecko? A czy ono nie jest karmione piersią? A dlaczego jest w chuście? A dlaczego bez chusty? A dlaczego je pokazała? A dlaczego nie pokazała? I nieśmiertelne – a gdzie to dziecko ma czapeczkę?!

Teraz Anka wrzuciła zdjęcie swojego genialnego brzucha i znowu jest na nią nagonka. Bo absurdalnie wysoko podnosi kobietom poprzeczkę, bo tworzy fałszywy wizerunek kobiecego ciała, bo napędza medialną spiralę dążenia do doskonałości, bo przecież PRAWDZIWA KOBIETA TAK NIE WYGLĄDA.

To ja się zapytam: a ona to z czego jest? Z czekolady, plasteliny czy syntetycznego włókna?

JESTEM LENIEM I NIE MÓWIĘ, ŻE JEST INACZEJ

Zacznę może od tego, że jeśli chodzi o bycie fit, to jestem kanapowym leniem. Sport uprawiam od wielkiego dzwonu (czyli wtedy, kiedy mi dupa w stare jeansy nie wchodzi), jem kompletnie niezdrowo (Milka, moja miłość!), a Endomondo mam zainstalowane na telefonie tylko dlatego, że mi to facet pokazał. A i geny też mam raczej średnie, bo moja mama – choć cudowna – to jednak nie wygląda jak Claudia Schiffer (pocieszamy się jednak faktem, że przed zrobieniem makijażu nawet Claudia Schiffer nie wygląda jak Claudia Schiffer). Ja sama mam za sobą spore wahania wagi i byłam absolutnie pewna, że w ciąży zaokrąglę się na kształt kuli ziemskiej, będę ważyć tyle, co orka i nigdy już więcej nie pojadę nad Bałtyk, bo będę się bała, że Greenpeace na mój widok zechce mnie sturlać z powrotem do morza. I wiecie, co? W ciąży wyglądałam lepiej, niż przed nią.

Dla zainteresowanych – łącznie przytyłam mniej niż 10 kg, chociaż jadłam naprawdę paskudnie (w myśl zasady, że dzień bez ciasteczek to dzień stracony). Tym sposobem w dniu porodu ważyłam jakieś… 57 kg. Tydzień po porodzie – 47 kg. A nazywam się Pachla, a nie Lewandowska.

Tylko wiecie, co? Mój brzuch to wygląda jednak kiepsko. Ale nie dlatego, że ciąża. Tylko dlatego, że leń. Ja-leń. Choćbym nie wiem, ile nie schudła dietą, to brzuszek zawsze wyglądał jak pozbawiona powietrza oponka. Nawet w czasach licealnej świetności to zarys mięśni nawet mi się tam nie kształtował. Czy mam o to pretensje do mamy? Wuefisty? Anny Lewandowskiej? A może faz Księżyca? Nie. Bo doskonale wiem, że to, jak wygląda moje ciało, w znacznej mierze zależy przede wszystkim ode mnie.

I tutaj zdradzę Wam tajemnicę – na ładne ciało trzeba sobie zapracować. Oczywiście, są tacy farciarze, którzy nie robią nic, a i tak wyglądają jak z okładki „Shape’a”. Nie wiem, jak to jest, bo jakoś do nich nie należę, ale potrafię sobie wyobrazić, że cudnie. Natomiast znakomita większość śmiertelników musi się jednak nieźle napocić. A tak się składa, że Lewandowska od lat zajmuje się sportem. Pewnie, że najłatwiej krzyknąć, że to media ją sztucznie lansują, a ona jest po prostu żoną swojego bardzo znanego męża. Z tym jednak problemem, że to totalny BULLSHIT.

WIKIPEDIA PRAWDĘ CI POWIE

Żeby nie było – ja nie wymagam, żeby każdy znał jej biografię na pamięć. Ale skoro umie się wpisać w pasku wyszukiwania Google’a takie frazy jak: onet, redtube, pogoda bądź horoskop, to – metodą analogii – powinno się umieć wpisać tam także: Anna Lewandowska. I oto, co od razu pokazuje Wikipedia:

Anna Lewandowska, z domu Stachurska (ur. 7 września 1988 w Łodzi) – polska sportsmenka, absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, zawodniczka karate KK Pruszków oraz reprezentantka kraju w karate tradycyjnym. Wielokrotna medalistka Mistrzostw Świata, Europy i Polski. Specjalistka ds. żywienia. Żona piłkarza Roberta Lewandowskiego.

Jeśli ktoś doczyta dalej, to zobaczy, że pierwsze medale na mistrzostwach Polski, Europy i świata zdobyła w 2005 roku. A później w 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012 i 2013 i… DOPIERO WTEDY WYSZŁA ZA MĄŻ ZA ROBERTA LEWANDOWSKIEGO. Czaicie to? ONA OSIĄGNĘŁA COŚ SAMA! Ba, osiągnęła zajebiście dużo. Zaryzykuję nawet stwierdzeniem, że osiągnęła więcej, niż my wszyscy tu zebrani osiągniemy przez całe życie.

Dlatego szlag mnie trafia, kiedy czytam te wszystkie pojazdy. Że kim ona w ogóle jest, że wylansowała się na karierze męża, że jej praca to wrzucanie selfie do sieci (uwierzycie, że mnie też za to czasem płacą? a w ogólnoświatowym rankingu piękności jestem raczej brzydka), że żyje z jego pieniędzy i gdyby nie on, to nikt by o niej nie słyszał. No, pewnie by nie słyszał – jeśli nigdy nie interesował się sportem.

Aktualnie wrzawa zrobiła się wokół jej TOTALNIE PIĘKNEGO zdjęcia z odsłoniętym brzuchem, a na nowego narodowego bohatera wyrósł niejaki Marcin Zegadło, który niby to chce pokrzepić inne kobiety, a tak naprawdę dowala Lewandowskiej cios za ciosem. Z całym szacunkiem, ale ten status jest nie tylko nie fair wobec samej Anki. Ten status to – przede wszystkim – zwyczajne, niesprawiedliwe, i niesłusznie krzywdzące ją brednie. Ale po kolei.

PAN MARCIN VS. PRAWDA

Otóż pan Marcin zastanawia się, czy to zdjęcie ma dobry wpływ na wszystkie te kobiety, które miesiąc po porodzie nie wróciły do pracy. Bo – na przykład – „nie skacze wokół ich dziecka tabun opiekunek, które na zmianę zabierają bobasa na spacer w wózeczku w cenie kawalerki”.

Zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego, tabun to:

1. «stado dzikich koni, czasem też innych zwierząt»

2. «hałaśliwa i przemieszczająca się duża grupa ludzi»

3. «duże stado dropi lub dzikich gęsi»

4. daw. «koń stepowy»

Ewentualnie: gaz bojowy o działaniu paralityczno-drgawkowym.

Życzyłabym sobie uściślenia, który tabun w chwili pisania tego statusu chodził panu Marcinowi po głowie.

Co do wózeczka w cenie kawalerki – przez chyba wszystkie media przetoczyło się już zdjęcie wózka małej Klary i naprawdę nie trzeba mieć zdolności analitycznych godnych Sherlocka Holmesa, aby wiedzieć, że jest to Cybex Priam, którego cena to – uwaga, to także dało się sprawdzić za pomocą Google’a – 6 197 złotych. Panie Marcinie! Ja panu dam te sześć – ba, niech stracę! – siedem tysięcy złotych, a pan mi za to kupi kawalerkę. Swój ogrom wdzięczności uwiecznię na udzie zmywalnym tatuażem.

CO JEST BUDUJĄCE, A CO NIE?

Dalej pan Marcin stwierdza, że brzuch Lewandowskiej wygląda, „jakby ciąża była odległą przeszłością, a nie wydarzeniem sprzed kilku tygodni”. Ja może zaskoczę, ale naprawdę, są kobiety, które nie zajmują się zawodowo sportem, jak Anka, a także tak wyglądają. Mój brzuch – choć od porodu także minęło ledwie kilka tygodni – też wygląda dokładnie tak, jak przed ciążą. A że przed ciążą wyglądał tak sobie, to już inna rzecz.

Dalej pan Marcin martwi się, czy aby na pewno „jest to budująca informacja dla wszystkich tych kobiet, które takiego wyglądu nie odzyskują w tempie, w którym mąż Anny Lewandowskiej wpada w pole karne”. Idąc tym tokiem rozumowania, czy publikowanie zdjęć noworodków jest budującą informacją dla wszystkich tych kobiet, które nie mogą zajść w ciążę? A publikowanie zdjęć par – budującą informacją dla wszystkich tych ludzi, którzy wciąż czekają na swoją drugą połowę? A publikowanie zdjęć kotów i truskawek? Czy jest to budująca informacja dla wszystkich alergików?

Pan Marcin martwi się też, czy jest to „budujący komunikat dla kobiet, których waga nie spada o dwadzieścia kilogramów w dwanaście godzin, a ich ciało nie przypomina anorektycznych figur celebrytek, których sylwetki zmierzają bardziej w stronę sylwetek czternastoletnich chłopców niż dwudziestokilkuletnich kobiet”. No więc nie wszystkie kobiety przytyły w ciąży 20 kg, żeby 20 kg musiały zrzucić. A te, które przytyły, mogły zrzucić je nie w 12 godzin, a 12 tygodni – naprawdę, takie sytuacje się codziennie zdarzają. Wystarczą dobre geny albo trochę samozaparcia. A nie wiadro pomyj, wylewane na innych.

Idźmy jednak dalej. Ciało Anny Lewandowskiej nie przypomina ani 14-letniego chłopca, ani anorektyczki. To piękne, wysportowane ciało, bo – uwaga, ta informacja może być szokiem – Anna Lewandowska JEST PRZECIEŻ SPORTOWCEM. I dietetykiem. Jej ciało to jej praca i pasja – normalna sprawa. Ba, cała masa kobiet tuż po porodzie wraca do wagi i wyglądu sprzed niego. Tylko nie są osobami publicznymi i o nich zwyczajnie nikt nie napisze.

LODY CZEKOLADOWE DLA WSZYSTKICH!

Dalej pan Marcin uważa, że „nie ma absolutnie nic złego w pozostaniu w domu miesiąc po porodzie, nie ma nic złego we wzroście wagi, której nie udaje się zbić w trzy doby od rozwiązania, nie ma nic złego w fatalnym samopoczuciu, jakże odległym od promiennego uśmiechu rzeczonej Anny, i nie ma niczego złego w tym, że ciało kobiety po porodzie przypomina ciało kobiety po porodzie, a nie dla przykładu kobiecą postać z okładki SHAPE, na której nowoprzyjęty grafik zademonstrował cały wachlarz możliwości programu Photoshop, która to kobieca postać oświadcza nam właśnie, że jest wiecznie młoda i nieśmiertelna”.

I ja tutaj się w całej rozciągłości zgodzę. To znaczy – nie całej, bo „nowo przyjęty” piszemy oddzielnie, a nie łącznie, ale co do meritum – pełna raczej zgoda. Niech każdy robi, co chce. Ale tak samo, jak nie ma nic złego w tym, że ciało kobiety po porodzie nie jest fajne, tak samo nie ma nic złego w tym, że… jest. Przy założeniu, że nie zmagamy się z żadnymi chorobami, każdy z nas ma takie ciało, na jakie sobie zapracował. Tylko tyle i aż tyle.

Na koniec pan Marcin pisze, że nie przejmowałby się Anną Lewandowską na siłowni, a zamiast tego „wciągnąłby raczej pół litra lodów czekoladowych i cieszył się urlopem macierzyńskim”. No jak wspaniale jest to stereotypowe! Bo przecież wiadomo, że lodami czekoladowymi najlepiej zajada się smutki. A dupa niech rośnie, dlaczego duży miałby być tylko brzuch.

Żeby nie było – nie mam nic do ludzi grubych. Tak długo, jak długo nie mają pretensji do ludzi chudych o to, że… są chudzi. Jak to szło? Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz, o. A jak ktoś lubi spać na lodach czekoladowych, to ma później to, co ma.

Żeby nie było nr 2 – też kiedyś byłam gruba. I nawet Wam o tym pisałam.

EDIT, EDIT

Natomiast na samiuśki koniec, pod hasłem „EDIT”, pan Marcin to mnie już kompletnie rozbawił. Otóż tam pan Marcin napisał, że „status nie jest wymierzony personalnie w Annę Lewandowską, zdrowy tryb życia, kluby fitness oraz pierogi z mąki orkiszowej. Status opowiada o presji wywieranej przez przekaz medialny, kreujący określone postawy jako (powiedzmy) wzór do naśladowania, jedyną godną uwagi postawę zasługującą na uznanie”.

To ja mam kilka pytań: to przekaz medialny ma ten tabun nianiek? To przekaz medialny jeździ tym drogim wózkiem? Czy może ten przekaz medialny zajada te pierogi z mąki orkiszowej? No na litość boską – jak już walimy w kogoś równie subtelnie, jakbyśmy walili łopatą, to nie wykpiwajmy się później za pomocą paru śmiechu wartych zdań.

Ba, ja także dopiszę swój „EDIT” – niniejszy post nie jest wymierzony personalnie w pana Marcina, a jedynie w bzdury, które w swoim statusie napisał.

Oczywiście, zgadzam się z tym, że przekaz medialny jest momentami do dupy(czy może raczej: momentami nie jest), a kobiety po porodzie należy wspierać. Że nie należy wywierać na nich żadnej presji, bo mają na głowie większe zmartwienia, niż odstający brzuch i parę dodatkowych kilogramów to tu, to tam. Ale pisząc takie rzeczy, nie zmieniamy świata, tylko uderzamy w Bogu ducha winną dziewczynę. I po co? Żeby przez kilka dni pławić się w swoich lajkach?

CZY KTOŚ CZYTAŁ TO, CO NAPISAŁA SAMA LEWANDOWSKA?

Dla równowagi zacytuję tu to, co pod słynnym zdjęciem napisała sama Ania:

Opłaca się być AKTYWNYM i trzymać się zdrowych zasad, zarówno przed ciążą jak i w jej trakcie! Powoli wracam do formy – wbrew pozorom nie jest łatwo! Pamiętajcie jednak o tym, o czym wielokrotnie powtarzam. Każdy organizm regeneruje się w innym tempie. Nie poddawajcie się i nie rezygnujecie, a małymi kroczkami wrócimy do formy. Dajcie sobie czas i luz – nic na siłę”

Dlaczego o tym już nikt nie napisze? Dlaczego te słowa nie są wklejane wszędzie tam, gdzie wklejane jest to głośne zdjęcie? Przecież w nich zawiera się wszystko! I pokazuje, jak fajnym i normalnym jest Lewandowska człowiekiem. Tylko żeby to zrozumieć, to zamiast zawiści i zazdrości, trzeba mieć przede wszystkim… rozum i serce.

Na koniec pozwolę sobie przypomnieć o czymś, o czym wielu z nas zapomina. I o czym pan Marcin zapomniał także. Otóż to, że Anna Lewandowska wygląda tak po porodzie, w znacznej mierze wynika z tego, jak wyglądała przed nim. Mówimy o kobiecie, która żyje ze sportu i której ciało jest jej najlepszą wizytówką. Dieta, treningi, jeszcze raz dieta i jeszcze raz treningi – to im Lewandowska zawdzięcza ciało, jakie dzisiaj ma. Co więcej, mądrze jadła i ćwiczyła nie tylko przed ciążą, ale także przez ciążę – o czym wielokrotnie pisała. Ciekawa jestem, ile z tych kobiet, obrzucających ją teraz błotem, było tak konsekwentnych w swojej ciąży. Bo ja na przykład tyłka nie ruszyłam. Ba, żarłam czekoladę, ciastka, hot-dogi. Nie, że koktajl z buraka i czipsy z jarmużu, bo w poważaniu miałam jakąkolwiek dietę.

A na koniec pytania i żarcik. Pytania: Czy gdybyście miały brzuch Anny Lewandowskiej, nie byłybyście zachwycone? Szczęśliwe? Dumne? Czy – będąc na jej miejscu – miałybyście problem z tym, żeby pokazywać go całemu światu? A czy gdybyście miały pieniądze Anny Lewandowskiej, to czy nie kupiłybyście swojemu dziecku wózka za 6 tysięcy? Bo ja kupiłabym nawet taki za dwanaście.

No i żarcik, zaczytany gdzieś w którymś ze zdroworozsądkowych komentarzy:

– Ja to jestem gruba. Po ciąży mi zostało.
– A ile ma dzidzia?
– 20 lat.

79
Dodaj komentarz

avatar
62 Comment authors
janturElka MolczykPaweł TerpiłowskiNatalia I Create Your Healthkazik Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
monia
Gość
monia

Napiszę tylko tyle: <3 !!!

Ola (Pani Swojego Czasu)
Gość
Ola (Pani Swojego Czasu)

Howgh!!!!

Joanna D.
Gość
Joanna D.

Tak!!! Absolutnie sie zgadzam 🙂

Klaudia Grosicka
Gość
Klaudia Grosicka

piękna sprawa! podziwiam! <3

Kamila W.
Gość
Kamila W.

A ja uwielbiam ich podejście do świata, są radośni mimo, że wszyscy strzelają im w kolano, ba nawet w dwa kolana. Przeglądając wczoraj instastories pani Ani uśmiałam się jak nigdy, gdy mówiła, że może zdąży zrobić jakieś zdjęcia na bloga, bo ma dziś pomoc niani w postaci Roberta, na co Robert stwierdził: „jednej z wielu” :D Każdy z Nas powienien mieć poprostu głęboko gdzieś, to jak inni żyją, i co robią, niech mają pieniądze, niech się uśmiechają, niech mają szczupłe brzuchy! O to w życiu chodzi, żeby być szczęśliwym, a nie wiecznie zazdrościć innym i żyć ze skwaszoną miną :)… Czytaj więcej »

Martyna Kukla
Gość
Martyna Kukla

Zgadzam sie, każdy z nas powinien mieć gdzieś jak inni żyją ale jeżeli ci inni wyskakują ci z lodówki, są w internecie, telewizji i gdziekolwiek wejdziesz to w końcu żyjesz jego życiem, chcąc nie chcąc jesteś w tym. Ciekawe czy pani Ania by sie nie wkurzała gdyby na każdym kroku była obrzucana informacjami o zwykłym życiu zwyczajnej dajmy na to Kasi z Chorzowa. Pewnego dnia po kolejnej dawcę mogła by sie wkurzyć i powiedzieć ‚ kur… Kaśka weź ty już wypier….’ :)

Iwona Przybyłek
Gość
Iwona Przybyłek

Też jestem gruba. To ciąża spożywcza i lubię siebie taką. I o dziwo, są i inni ludzie, którzy też mnie lubią i razem ze mną śmieją się z mojej zadyszki przy wchodzeniu na czwarte piętro. Moja siostra ma dwoje dzieci. I wygląda jak przed ciążą bo waży jakieś 47 kg. Tylko co z tego, skoro wygląda źle. A p.Ania wygląda fajnie. I wielki szacunek dla niej ☺

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Amen. Nic dodać, nic ująć :)

Kuba
Gość
Kuba

Znaczy wiesz…
I w internetach i poza nimi jest wolność słowa i prawda jest taka że gówno masz do gadania czy ktoś ją obraża czy nie.
Także polecam mieć dystans do życia- wyjdzie Ci to na zdrowie.

sobi
Gość
sobi

Holender, nie zgodzę się do końca. Cała ta dyskusja tak naprawdę sprowadza się do okrutnej wręcz iluzji jaka jest kreowana przez media i portale społecznościowe co do idealnego ciała, życia, ciuchów itp. Jest to kwestia podobna do zdjęć supermodelek, aktorek, celebrytek na potęgę edytowanych przez photoshopy. Nic dziwnego, że to może uderzyć w psychikę i postrzeganie swego wyglądu przez kobiety. Dokładnie tak samo jest w tym przypadku – prześcigiwanie w odzyskiwanie formy po porodzie przybiera granice absurdu i taka „przeciętna Kowalska” później ma prawo być sfrustrowana, gdy po miesiącu tych 10 kg nie schudnie. Żeby nie było, nigdy w życiu… Czytaj więcej »

Lach
Gość
Lach

Kocham Ciebie i Twojego bloga. ♡

MarzenQ
Gość
MarzenQ

Tak sobie myślę, że problemem nie jest Lewandowska i jej forma po porodzie, ale oceniające i krytykujące wszystko społeczeństwo. Nie wiem jak musiałaby wyglądać i co robić, by uznano ją za wzór do naśladowania, albo przynajmniej łaskawie nie hejtowano. Pokazuje, że ćwiczy – źle bo nie zajmuje się dzieckiem i wpędza w kompleksy inne kobiety, nie pokazuje że ćwiczy – macierzyństwo ją przerosło i jest jak inne zapuszczone baby po porodzie. A z uwagi na to, że jest osobą publiczną ludzie dają sobie prawo do wylewania na nią wiadra pomyj. Lewandowska prowadziła, prowadzi i pewnie będzie prowadzic aktywnywy tryb życia.… Czytaj więcej »

Patrycja
Gość
Patrycja

Ze wszystkim się zgodzę oprócz jednego :) Cybex Priam z kolekcji Jeremiego Scotta kosztuje 10 tys 😉

jantur
Gość
jantur

Ja cię rozumiem. No bo po co takie informowanie, że kupę należy robić do muszli, a nie w parku, na ulicy, w sklepie, w pociągu…To takie stresujące dla srających inaczej.

Paula
Gość
Paula

Totalnie się zgadzam. Nagonka zrobiona z niczego, Ania Lewandowska na nikogo żadnej presji nie kładzie. A przynajmniej nie bardziej, niż wszystkie inne „gwiazdki” siłowni, które notorycznie wrzucają zdjęcia, na których prężą swe wysportowane ciała przed lustrem, na siłowni czy tam w innych obcych mi sytuacjach. Czy to nie jest presja dla mnie, osaczonej przez instagramowo-fejsbukową nagonkę, biednej posiadaczki niewielkiej oponki, która nie jest wynikiem żadnej ciąży? Dlaczego o mnie nikt się tak nie troszczy? ;)

M
Gość
M

Zgadzam się!! ;) Najbardziej dziwią mnie przytakujące komentarze kobiet pod postem pana Marcina.. (P.S. musiałam: Anna Lewandowska nie jest dietetykiem :D )
Pozdrawiam cieplutko!

Aleksandra Borzęcka
Gość
Aleksandra Borzęcka

Właśnie to wszystko cisnęło mi się na usta, gdy czytałam ten cały „hejt” na Anie – Dziękuje <3
Najlepiej wszyscy przestańmy cokolwiek publikować, bo może się znaleźć osoba, której to zepsuje humor..

Xx
Gość
Xx

Na dwoje babka wróżyła. I jedno i drugie ma rację. Moja siostra mając dwójkę dzieci ćwiczy i ćwiczyła będąc w ciąży, jak i przed ciążą ,jednak daleko jej do Lewandowskiej- dochodzi praca, obowiązki domowe no i genetyka, tendencje rodzinne do bycia pulchnym. Całą rodziną jedzą zdrowo i co ? Może gdyby ktoś jej gotował,pral i sprzątał tak jak Lewandowskiej miałaby więcej czasu na koktajle,regeneracje i ostre treningi, czego efektem byłaby nienaganna sylwetka. Nie oszukujmy się- aktywność się opłaca i tu rację ma Pani Ania jednak opłaca się też opłacenie ludzi ,na których większość społeczeństwa nie stać i dla starających się… Czytaj więcej »

Davina
Gość
Davina

Zgadzam się w stuprocentowo. To smutne, że media nie mówią o rzeczach ciekawych, nie wspierają pozytywnych działań, lecz wolą taplać się w zawiści i obrzucać błotem kogo się da.

MarzenQ
Gość
MarzenQ

Ubóstwiam Cię za ten wpis ❤ kiedy zobaczyłam to zdjęcie Ani pomyślałam, że jest pięknym przykładem konsekwencji i efektów zdrowego stylu życia. Bo to co promowała przez całą ciążę teraz jest rzeczywistym efektem. I ja bym prosiła bardzo wszystkie osoby martwiące się o to czy to zdjęcie nie wywołuje niskiej samooceny u kobiet, które tyle czasu po porodzie tak nie wyglądają, żeby lepiej pomyślały jak na co dzień odnoszą i się i mówią o kobietach w ciąży, tymi z nadwagą i problemami ze zrzuceniem wagi. Bo to nie Ania jest problemem, tylko społeczeństwo, które uwielbia się czepiać.

Paweł Kuńcio
Gość
Paweł Kuńcio

Ludzie maja problem z zazdrością
Zamiast wziąć sie za siebie
Zmienic swoje nawyki
Wprowadzic w swoje życie „poprzeczkę” i stawać się codziennie lepsza wersją siebie
Sa leniwi nie maja marzen i celów
Latwiej jest napisac powiedziec obrobic komus tylek i dalej narzekać…

Zuzia
Gość
Zuzia

ten „tabun” to trochę czepialstwo ;) w mowie potocznej (przynajmniej w moim regionie) używa się go też w znaczeniu dotyczącym dużej liczby/zgrai osób itd.

Nikola Tkacz
Gość
Nikola Tkacz

Zgadzam się z każdym Twoim słowem!

Uncle
Gość
Uncle

Świetny artykuł. Naprawdę świetny. Pozdrawiam Panią i Panią Annę i życzę sukcesów

anna stawowa
Gość
anna stawowa

A ja bym tu dopisała coś o czym nikt nie wspomina, każdy tylko że świat chce być fit, szczupły, piękny i w ogóle! A wiecie ile kobiet w ciązy teraz ma złe wyniki glukozy? Wiecie, ile z nich nagle musi przejść na dietę (obowiązkową dla dobra dziecka i zdrowia) i tu nikt np. nie napisze ooo fanaberia, nie bo to już chodzi o ZDROWIE! a gdybyśmy tak własnie zamiast patrzeć na te piękne dziewczyny z grymasem na twarzy, zajrzeli głębiej? że właśnie chodzi o zdrowie! Nad tym aspektem się nikt nie zastanawia, że dzięki takim nawykom nasz organizm lepiej funkcjonuje.… Czytaj więcej »

Taida
Gość
Taida

Myślę, że problemem w tym wszystkim nie jest Ania Lewandowska i jej wpis sam w sobie. Problemem jest terror perfekcjonizmu, który sączy się do głów z mediów wszelakich kobietom od wielu lat, w który zdjęcie Ani się wpisało i słusznie czy nie, to już osobna sprawa, ale dostała odpryskiem. Wiele kobiet ma po prostu serdecznie dość mówienia im jak mają i powinny wyglądać i mają ochotę wszystkim inspiracjom po prostu powiedzieć „p*** się”.

OLa
Gość
OLa

w punkt!

tattwa
Gość
tattwa

Wińmy więc za to media i branżę modowo-urodową, która kreuje ten wizerunek, a nie jednostkę, która w pewnym sensie jest tylko efektem tego trendu. Bo linczowanie jednostki (w ogóle jak to, do cholery „słysznie czy nie”, jaka tu jest w ogóle wątpliwość?!) jest po prostu świństwem. Powiedzmy sobie wprost: kobiety są sfrustrowane sytuacją i w wyniku tej frustracji dokonały linczu na bogu ducha winnej dziewczynie, urządzając sobie polowanie na czarownice. Te kobiety zachowały się, powiem to wprost, jak wściekłe zwierzęta i każdej z nich należałoby powiedzieć, żeby się poszła stuknąć w ten durny łeb. Bo NIC nie usprawiedliwia takiego zachowania.… Czytaj więcej »

Taida
Gość
Taida

Taka cena bycia osobą publiczną. Myślę, że ona dużo mniej się tym zamieszaniem przejmuje niż niejedna osoba tu komentująca. Co do wątpliwości – zdania są podzielone, nie mam ani czasu ani ochoty wnikać w temat i tego rozstrzygać, bo mnie to nie interesuje. Nakreśliłam pewną kulturową okoliczność, która sprawiła, że reakcja taka, a nie inna na ten wpis powstała. Ile media z tego od siebie dołożyły to osobny temat – mogły chociażby zaznaczyć zależności, które sprawiają, ze Ania nie jest jednak „normalną” kobietą, a co za tym idzie jej ciało nie jest statystycznie reprezentatywne. Uważam po prostu, że dobrze rozumieć… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Może żona pana Marcina ma problem z wagą dlatego taka fala hejtu?!? 😱 Świetny tekst🙂Pozdrawiam

Anna
Gość
Anna

Rzadko kiedy piszę komentarze do takich rzeczy, ale dziś się skusze. A co. Wydaje mi się, że to nie media, nie Instagram, nie Facebook mówił nam taki, a nie inny wizerunek. To my same. Kobiety. Bo szczerze nie uwierzę, że chociaż raz nie usłyszałyście od swojej matki/koleżanki/przyjaciółki/nieznajomej, że dziwnie/źle/niekorzystnie wyglądacie. I proszę nie mówicie mi, że prawdziwy przyjaciel tak nie powie, bo nas akceptuje. W większości otaczamy się ludźmi którzy są toksyczni, a nawet tego nie zauważamy. To my same doprowadziłyśmy do tego, że większość dziewczyn/kobiet boi się wyjść nie umalowane do sklepu. I szczerze gratuluje tym co potrafią, nie… Czytaj więcej »

Maja Ich
Gość
Maja Ich

Powiedziałas wszystko co było do powiedzenia!!☺ jestem tu pierwszy raz i od razu komentuje, GENIALNE ☺pozdrawiam 😘

lawyerka
Gość
lawyerka

Bardzo ciekawy tekst. Tej dziewczynie można zazdrościć i współczuć zarazem. Bo chociaż, być może żyje jak w bajce, to czarnych charakterów, wilków i złych czarownic w tej bajce nie brakuje. I właściwie jakiegokolwiek nie wrzuciłaby zdjęcia do sieci, to będzie źle. Wrzuciłaby z dużym brzuchem – byłoby oburzenie jak może mieć duży brzuch, wrzuciłaby z wózkiem za 800 zł – byłoby oburzenie, że jej szkoda na wózek dla dziecka. I nie burzymy się jak nasza ciotka/koleżanka/sąsiadka jest na utrzymaniu męża, no ale być na utrzymaniu tego męża to już boli! ( Pomijam w ogóle, że dziewczyna ma swoją markę, wydaje… Czytaj więcej »

Dominika Gniecka
Gość
Dominika Gniecka

Jestem mamą 5 dzieci od 25- 6 lat mój brzuch wygląda teraz lepiej niż przy pierwszym dziecku. Bratowa mojego męża ma 7 dzieci i brzuch lepszy od Lewandowskiej, choć paliła i nie dbała o siebie. Ja wcierałam kremy pływałam itp. Wszystkie moje siostry czy grube czy szczupłe mają rozstępy, a siostry bratowej do dziś chodzą w bikini. To po prostu genetyka i już. można trochę pomóc zdrowym stylem, życia ale geny to geny skóra je czyta. Nie piszę, żeby nie dbać o siebie, ale żeby wyluzować. Gratulacje za geny dla Ani L. A najważniejsze, żeby kochać siebie jakim się jest… Czytaj więcej »

Blankusiak86
Gość
Blankusiak86

Świetny wpis:) Sama byłam trzy razy w ciąży i zarowno po każdej jak i w jej trakcie wygladalam różnie. Najlepiej w trzeciej poniewaz wlasnie bylam aktywna fizycznie i jadłam rozsądnie. Bardzo szybko wróciłam do formy sprzed i każdy sie zachwycał :)

Lenaris
Gość
Lenaris

Proszę tylko pamiętać, ze wiekszosc kobiet oprocz opieki nad dzieckiem, ktorej musza podalac bez pomocy mamy i tesciowej musi jeszcze zajac sie domem: pasprzatac mieszkanie, zrobic zakupy, pranie, prasowanie, ugotowac obiad dla rodziny no i oddzielnie dla siebie (cos z przepisu by Ann no bo dieta!),zajac sie starszymi dziecmi (odebrac ze szkoly, zawiezc na zajecia, dac jesc, odrobic lekcje)wszystko z wyjacym u cyca lub na rekach noworodkiem no i jeszcze znalezc czas i jelenia ktory to zrbi za nia, podczas gdy ona bedzie sie pocic na silowni (o ile jeszcze nie zemdleje ze zmeczenia i znajdzie silownie calodobowa). Jakos nie… Czytaj więcej »

Brthls
Gość
Brthls

I TU się w pełni zgadzam, nie z panią Joanną

blondfairy
Gość
blondfairy

Czy większość kobiet jest samotnymi matkami? Bo tak wynika z powyższego komentarza

Lenaris
Gość
Lenaris

Tak, bo stary w tym czasie po 12 godzin w robocie.

Agata
Gość
Agata

Bardzo fajny tekst.

Brzeska
Gość
Brzeska

Tak naprawdę to mając wyrzeźbione ciało to niezależnie czy ciąża czy nie, będą komentarze: a nie za bardzo? Nie przeszkadza ci, że wyglądasz męsko? A Ty coś jesz? Po co ci te odżywki? A rodzina? I tak dalej w nieskończoność. Nigdy wszystkim nie dogodzimy niestety. Lewnadowska odwala kawał dobrej roboty, tak jak Ty piszesz – to jej praca i pasja, więc nic dzienego, że teraz widać jej mięśnie nie tylko na stole operacyjnym, skoro wcześniej miała taki a nie inny tryb życia, którego ciąża nie przekreśliła…

pani Mondro
Gość
pani Mondro

świetnie napisane… a ludzie to niestety zawistne, zazdrosne matoły i czytać im się nie chce. Szczerze, brzucha Lewandowskiej zazdroszczę. Mój nigdy tak nie wyglądał i wyglądać nie będzie. Bo? O ile lubię sobie pobiegać, poczuć się lżejsza, zwinniejsza, to nie wyobrażam sobie być całe życie na diecie i zasuwać na siłowni całymi dniami… to nie mój lajfstajl ;) i wózek też bym sobie taki kupiła, a nie wściekała się na wielką, nieporęczną krowę, którą dostaliśmy… wiadomo, darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda. reasumując- zazdroszczę efektu, ale nie lat potu

Jagoda - Kobieta techniczna
Gość
Jagoda - Kobieta techniczna

Super wpis. Nie rozumiem o co ta cała złość na Anię. Bardzo ją polubiłam (mimo że jej nie znam) i uważam, że tworzą z Robertem fajną parę. Prowadzi bloga, pokazuje swój styl życia, zaraża nim innych… W mediach społecznościowych zdjęcia umieszcza pewnie z 70% ludzi i to raczej są zdjęcia korzystne, a kiedy ona coś umieści zawsze jest burza. Nie mam zielonego pojęcia jak długo wraca się do formy po porodzie ani jak długo powinien utrzymywać się brzuch. Nigdy nie byłam w ciąży, ale mój brzuch nie należy do inspirujących… Podziwiam ją, że pracuje, chociaż wcale nie musi, bo mogłaby… Czytaj więcej »

Ada | Rzeczovnik
Gość
Ada | Rzeczovnik

Nie rozumiem tego hejtu na Ankę, ale nie dziwi mnie wcale, bo to przecież nie pierwszyzna. Ale w jednym to hejterzy Anki mają rację: jej zdjęcia wpędzają w kompleksy. I bardzo dobrze. To może pokrętne myślenie, ale mnie na ten przykład kompleksy motywują. Nic mnie tak nie motywuje jak kompleksy. Gdybym ich nie miała, zostałabym po ciąży grubą foką, bo niestety mimo tego, że w ciąży ćwiczyłam, wcale się nie leniłam, piłam koktajle z jarmużu i nie jadłam syfu (jakbym jadła paskudnie, to oesu, wolę nie myśleć, więc Pachla, ty szczęściaro!), to mój organizm miał to w dupie i teraz… Czytaj więcej »

Ania [PKNDL]
Gość
Ania [PKNDL]

Ja i moja wielka dupa, która jutro idzie ze mną biegać, zgadzamy się oraz przesyłamy pozdrowienia <3

Maciej Trojanowicz
Gość
Maciej Trojanowicz

Też jestem gruby, choć poród dopiero przede mną. Tylko nie wiem kto mnie zapłodnił, czym i dlaczego popcornem.

Dystans
Gość
Dystans

You. I like you :)

samdman8
Gość
samdman8

Po prostu Pan Marcin zabił wszystkich EDIT’em. Inaczej pewnie już by miał proces, a nie kilkustronnicowe feministyczne wypociny wątpliwej jakośći blogowej (bo dziennikarskiej to już przesada). Róbcie swoje brzuchy, chińskie pompki i inne wygibasy, nie mowcie w imieniu Anny Lewndowskiej bo ten wpis (nie artykul) wyglada jak mowa apelacyjna P.Anny. Kto trenowal tem wie, że P. Anna ma duże sukcesy na koncie i chwała jej za to! Żałuję czasu poświęconego na przeczytanie tego wszystkiego…

Katarina Zarychta
Gość
Katarina Zarychta

Mam 37 lat ( niebawem) sport i dbanie o cialo bylo raczej przypadkowym hobby ( za wyjatkiem lat szkolnych)Nigdy zawodowo ! Ale nigdy tez nie musialam walczyc o wyglad FIT bo uwaga: mam tendencje odwrotna do tycia za sprawą genów, i jeśli nie zjem dużo i tłusto to wyglądam jak anorektyczka ( nie obrażając anorektyczek!) Urodziłam 3 dzieci i nadal bez większego wysiłku ważne bagatela, 55 kg. To że mój brzuch wygląda jak-cytuję: ” pozbawiona powietrza oponka ” zawdzieczam wylacznie sobie i mojemu podejsciu do doprowadzeniu go do stanu sprzed pierwszej ciazy. Tyle jeżeli chodzi o brzuch, natomiast uwaga- po… Czytaj więcej »

Aleksandra Wilczewska
Gość
Aleksandra Wilczewska

Świetnie napisane. Zgadzam się w 100 % Anna Lewandowska pokazuje, że przez zdrowy styl życia można dojść do formy i to powinno być dla innych budujące, a nie wywoływać falę zawiści.

Rodzice & Dzieci
Gość
Rodzice & Dzieci

Bardzo fajny wpis. Już mi niedobrze od tego hejtu na Lewandowską. Osobiście uważam że jest fajną kobietą i cholernie zazdroszczę jej brzucha. Tak mocno że od lipca zaczynam wypalać swój na siłowni.

Rozkminy Tiny
Gość
Rozkminy Tiny

Pomyślałam dokładnie tak, jak Ty! Kurczę, wagę pociążową osiągnęłam dosłownie miesiąc temu, kiedy dziecko skończyło półtora roku i przyczynił się do tego karnet na siłownię, który miałam w rękach pierwszy raz w życiu :D Przy tym brzuch niestety wisi trochę bardziej i pewnie będzie wisiał, albowiem sport traktuję epizodycznie, ucząc się od nowa jazdy na rolkach i robiąc to naprawdę śmiesznie. A przed ciążą? Pracowałam w przedszkolu, gdzie biegi i praca w stresie jako tako trzymała figurę, nie pozwalając na nadwagę. Jedzenie uwielbiałam i nadal uwielbiam. Nie ograniczam się specjalnie. I właśnie dlatego podziwiam Lewandowską – nie miałam takiego brzucha… Czytaj więcej »

Kadzia
Gość
Kadzia

W rok czasu przytyłam 10 kg i przez 2 lata nie umiałam tego zrzucić (bez treningów i diety, miałam nadzieję, że jak przyszło tak pójdzie). I mniej więcej dzięki Ance, jej bardzo motywujący wpisom i cudownej płycie 15/7 zaczęłam chodzić na siłkę, ćwiczyć z jej płytą w domu i utrzymywać dietę (piję nawet zwykłą wodę, której zawsze nienawidziłam!). Liczę kalorię i widzę u siebie lekką poprawę, ale wiem, że na sukcesy potrzeba czasu i ciężkiej pracy. Anię podziwiam i uważam, że dla wielu ludzi powinna być inspiracją. Obserwuję ją na insta i fb i po jej wpisach i blogu wydaje… Czytaj więcej »

Małgorzata Miziur
Gość
Małgorzata Miziur

współczuje p. Lewandowskiej, że na każdym kroku musi udowadniać , że jest coś warta i nie istnieje tylko dzięki sławie męża. Ludzie umniejszają jej osiągnięciom, no bo jak to tak – mądra, ładna, bogata i odnosząca sukcesy? Przecież to nie przystoi! I oczywiście jej figurę musiał w okropny sposób skomentować facet- który nigdy w ciązy nie był i nie będzie, chyba że medycyna tak bardzo pójdze naprzód. Tak samo jak z działaczami prolife; w głównej mierze to faceci, którzy nie mają nic sensownego do powiedzenia.

Patrycja | PatiCafe.pl
Gość
Patrycja | PatiCafe.pl

Dzień dobry, z przyjemnością informuję, że wpis ten ukazał się na portalu PatiCafe.pl, pozdrawiam Patrycja :)

Marta P.
Gość
Marta P.

Myślę, że ktokolwiek, kto choć odrobinę sumiennie zmieniłby swoje nawyki, zgodnie z tym jak radzi Ania – przymknąłby twarz i w duchu jej podziękował.
Na wstępie proponuję metodę małych kroczków: zamienić kubek jadu na kubek pysznej kawy i czytać Twój post do porzygu. 1 na 10 czytelników powinien coś zrozumieć.
Metrowa Milka dla Ciebie za głos rozsądku pośród tego całego szamba w internecie.
Amen!

BE-MASTER
Gość
BE-MASTER

W pełni zgadzam z tym, że zamiast krytykować Anię powinniśmy wziąć z niej przykład! Konsekwencja i systematyczność z jaką Ania podchodzi do działania jest naprawdę imponująca. Ponadto każdy ma swoje życie i powinien żyć w zgodzie ze sobą.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Suuuuuper tekst!!!!!! Brawo!!
Pan Marcin może pomyślałby o zmianie zajęcia…???

Tercet
Gość
Tercet

Niestety, nie zgadzam się z Tobą, Joanno. Fakt, Lewandowska jest sportowcem i to właśnie za intensywne uprawianie sportu przez większość dnia jej płacą (i płacili). Nie można porównywać kobiety zawodowo uprawiającej sport z taką, dla której 30 minut dziennie (lub w tygodniu) to jedynie część dnia – jedyna aktywność po np. 8 (lub 40) godz. przy biurku. Owszem, kobiety, które dobrze się odżywiają i ćwiczą pewnie szybciej dochodzą do siebie. Druga sprawa – ona doskonale zdaje sobie sprawę, że jej profil śledzą nie tylko fani, lecz także dziennikarze prasy brukowej i że publikowane przez nią zdjęcia będą rozpowszechniane dalej. Nie… Czytaj więcej »

jantur
Gość
jantur

Chyba czułabyś się lepiej na drzewie.

kazik
Gość
kazik

dziękuję Pani za ten artykuł, cieszy mnie, że nie tylko ja- nieznana nikomu zwykła mieszkanka Torunia, niebogata a właściwie biedna, bo żyjemy z mężem od pierwszego do pierwszego, jest zaskoczona, oburzona, zniesmaczona nagonką na p. Anię. Ostatnio nawet między moją siostrą i kuzynkami ( wszystkie są matkami) a mną doszło do sporu o tę właśnie sytuację. Jednym z argumentów moich dyskutantek było to, że p. Ania ma sztab opiekunek i innych pomocników i dzięki temu ma czas na treningi, że stać ją na taki drogi wózek i takie tam.. spytałam: a kto wam zabronił być wytrwałym, zaradnym, chcącym rozwijać swoje… Czytaj więcej »

Natalia I Create Your Health
Gość
Natalia I Create Your Health

Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś. Dodam jeszcze tylko, że Polacy jakoś tak szczególnie uwzięli się na Anię, bo jakby nie patrzeć to nie jest ona pierwszą znaną kobietą, która świetnie wygląda po ciąży. Instagram jest pełen pięknie wyrzeźbionych brzuchów kobiet, które przed chwilą urodziły. I jakoś tam się tyle hejtu nie wylewa.
Mnie również zaskoczyło to, że nikt nie wziął pod uwagę tego, co napisała sama Ania pod swoim zdjęciem.

Paweł Terpiłowski
Gość
Paweł Terpiłowski

Już dawno doszedłem do wniosku, że głupotą jest interesować się życiem ludzi „z ekranu”. Teraz dociera do mnie, że jeszcze większą głupotą jest interesować się ludźmi, którzy interesują się życiem „ludzi z ekranu”. Ten typ człowieka świadczy wyłącznie o tym, że nasza cywilizacja chyli się ku upadkowi i tracimy z oczu to co najważniejsze – nas samych i nasze otoczenie. Chcemy być jak „oni”, a zarazem chcemy być lepsi niż „oni”.

Elka Molczyk
Gość
Elka Molczyk

Witam. Mam 42 lata w ciągu roku zgubiłam 8 kg. Ćwiczenia fitness 4 razy w tygodniu i mniej żarcia – zwyczajnie. Żadne drakońskie diety. Chudłam stopniowo ale każdy zrzucony kilogram cieszył. Każda znikająca fałdka tłuszczu dodawała otuchy że będzie ok. I kiedy stawałam się kobietą wyglądającą /jak mawia moja serdeczna przyjaciółka/ jak milion dolarów a nawet dwa, moje mniej serdeczne koleżanki kwitowały moją sylwetkę hasłami… niedługo znikniesz, bez przesady, i tak wiemy że się katujesz, po co Ci to, itp itd. Każda miała błysk zazdrości w oku i żadna nie potrafiła powiedzieć że super figura w tym wieku, ze laska,… Czytaj więcej »

jantur
Gość
jantur

Niech się Pani nie przejmuje. Ci, którzy krytykują Panią Anię, to lesbijki, transseksualistki, transgender oraz feministki. To są przeważnie ludzoie chorzy z nienawiści do wszystkiego, co normalne i naturalne.