Walentynki to tylko data. Nie lepiej kochać bez święta?

Na zdj. kadr z filmu „Czekolada”, reż. Lasse Hallström

Byli w sobie zakochani. Bez przerwy wymieniali małe prezenty: ciekawe widoki za oknem, zabawne albo pouczające fragmenty lektury, przypadkowe wspomnienia.

Kurt Vonnegut, „Kocia kołyska”

Dzisiaj przewrotnie, bo o prezentach… bez święta. Bez okazji, chociaż pewnie część z Was już paraliżuje fakt, że za dziesięć dni Walentynki. I choćbyście całymi dniami głowiły się nad wymyśleniem fajnego prezentu, to Wasi faceci finalnie i tak wylądują z kolejnymi bokserkami. Albo perfumami. Albo grą. Czymkolwiek, co im tam kupujecie, a co jest równie oklepane, jak tyłek topowej gwiazdki porno.

I wcale mnie to nie dziwi, bo ja też kiepsko sprawdzam się pod wpływem presji. Kiedy czas goni, a na głowie tysiąc innych spraw, to i Walentynki tracą na uroku. Zamiast wielkiego święta, jest paniczne bieganie po sklepach. Dlatego dziś będzie o prezentach bez tych wszystkich powodów, takich jak urodziny, rocznice. Bez tych wszystkich dat, które wpędzają nas w konieczność kupienia czy zrobienia bliskiej nam osobie prezentu. Bo mimo wszystko uważam, że obdarowywanie innych powinno wynikać z potrzeby, a nie z dat w kalendarzu.

Jak zatem obdarowywać bez święta? Zasada jest bardzo prosta, a wielu Wam wyda się nawet banalna – wystarczy, że Wam zależy. Jeśli szalejecie na czyimś punkcie, będziecie dzielić się z nim całą swoją codziennością. Wysyłaniem w smsach fajnych cytatów, które właśnie przeczytałyście. Propozycjami pójścia na film, o którym usłyszałyście. Zdjęciem laptopa, którego oblałyście kawą, albo sukienki, którą właśnie testujecie gdzieś w zaciszu sklepowej przymierzalni.

Na początku roku poznałam fantastycznego faceta. Kiedy na pierwszej randce zaliczyliśmy trzygodzinny spacer, a on westchnął, że do szczęścia brakuje mu już tylko kubka gorącej herbaty, wiedziałam, co będę miała w torebce następnym razem. Herbata, kawa, grzane wino – jak łatwo to przygotować, jak niewiele zajmuje termos w damskiej torebce! Nie oszukujmy się – zmieściłybyście tam pewnie pokaźnych rozmiarów kota, więc i termos spokojnie się zmieści.

Inny przykład, ciasteczka. Jechaliśmy z przyjaciółmi na wycieczkę. Całodniową, od świtu do zmierzchu w trasie. Wiedziałam, że część weźmie co najwyżej kanapki, a większość w porannej gmatwaninie zapomni i o tym. Upiekłam ciasteczka, owinęłam po kilka w celofan, na każdej paczce zawinęłam wstążeczkę. Prosty gest, wysiłek żaden. Ich miny i radość – bezcenne.

Twoja kumpela marznie bez rękawiczek, ale wszystko wydała na nową torebkę? Nie czekaj dwóch miesięcy do jej urodzin, zrób jej niespodziankę już teraz. Mamie skończyły się perfumy, a 26 maja wciąż tak bardzo daleko? Czy nie milej jej będzie, jeśli dostanie je teraz?

Reaguj na ludzkie potrzeby, a nie wypatruj dat. One są tylko umowne. A prawdziwe emocje masz w sercu. I w głowie.