Ratuj się, kto może, czyli 23 teksty, które usłyszysz w każde święta

Na zdj. kadr z filmu „Hop”, reż. Tim Hill

Jak tam święta, udane czy rodzinne?

Rafael Santandreu, „Twój umysł na detoksie”

Błogosławieni ci, którym dane jest relaksować się właśnie w ekskluzywnym SPA bądź którzy potrafią docenić uroki rodzinnego, świątecznego stołu. Ponieważ sama nie należę ani do jednych, ani do drugich, pozwolę sobie na nutkę złośliwości. I to nie dlatego, że charakter mam podły, ale dlatego, że odrobina zgrywy jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła, a Was może przy okazji odrobinę uśmiechnie. ;)

A zatem, przed Wami 23 teksty, jakie usłyszycie w każde święta.

PRZED

Zostaw to, to na święta

Czyli kuchnia wyłączona z tradycyjnego obiegu, obiadów nie wydaje, nagotowane jak dla armii, ale niczego Ci dotknąć nie wolno, bo to przecież NA ŚWIĘTA. I nieważne, że głodny jesteś dzisiaj, teraz, już. Jeśli uszczkniesz coś ze świątecznych zapasów, Jezus nie przyjdzie i nie pomogą nawet pucowane na wysoki połysk okna.

Święta idą, trzeba posprzątać

Bo normalnie to żyje się w strasznym chlewie. Kiedy słyszę ten tekst, zastanawiam się, jak to możliwe, że nie nabawiłam się jeszcze alergii na kurz ani nie muszę torować drogi do łóżka maczetą. Co prawda bliżej mi tu do Chujowej Pani Domu niż choćby cienia Małgorzaty Rozenek, ale – na litość boską – czy trzeba świąt, żeby dom posprzątać?

W święta wreszcie odpocznę

No dobre sobie. Tydzień zapieprzania przy sprzątaniu, wietrzeniu, myciu okien, pastowaniu podłóg, trzepaniu dywanów i reszcie tej całej porządkowej szopki, następnie trzy dni stania w garach, a później jeszcze dwa kompletnego obżarstwa, po którym Twój żołądek mówi Ci, że jesteś skurwiel i cham. Przecież zwykle po takich ekscesach człowiek jest wymęczony bardziej niż po przebiegnięciu maratonu. Choć nie mogę powiedzieć, że przebiegłam, więc wiem.

W niczym mi nie pomagasz

Ewentualnie: wszystko muszę robić sama. Ulubiony tekst wszystkich mam. No więc nic nie musisz, bo nikt Ci nie każe ani nikt tego od Ciebie nie wymaga. Narabiasz się, bo chcesz. Jak byłam mała, a rodzice pracowali w polu, to żartowali, że w dowodach mają wpisane „koń zaprzęgowy”. I chyba całe ich pokolenie tak ma.

Tylko ubierz się ładnie

Bo normalnie to ubieram się brzydko. I jak zbliżają się święta, to wyciągam z szafy pięcioletnie glany i grzywkę stylizuję na pal. No serio, robię, co mogę – ale geny to geny, lepiej w tym względzie nie będzie.

 

W TRAKCIE

Przecież Ty nic nie jesz!

Nieważne, że odpiąłeś guzik od jeansów, kiedy nikt nie patrzył, a Twój brzuch godzinę temu zaczął żyć własnym życiem i przypomina aktualnie podstawkę na szklanki. I tak NIC nie zjadłeś. A przecież matka się narobiła. Babcia się narobiła. A Ty nie doceniasz, taki jesteś drań.

Jedz, bo źle wyglądasz

Zajebiście, że wstałam skoro świt, żeby się jakoś odpudrować. Że życie śmieje mi się w twarz, ilekroć próbuję wcisnąć dupę w jeansy w rozmiarze 36. To wszystko jest kompletnie nieważne, ponieważ w oczach swoich mam, babć i cioć zawsze jesteśmy za chude. Choćby nawet winda na nasz widok udawała, że się właśnie zacięła.

Niedobre wyszło, ale zje się

Czyli najlepsza reklama świątecznych produktów. Jak na starcie słyszę, że coś jest niedobre, to aż się palę, żeby to zjeść. Też tak macie, że im większy syf, tym chętniej to wpychacie do buzi? Kurtuazja kurtuazją, ale jak Ci coś nie wyszło, to spal to, wyrzuć, zakop pod płotem w ogródku. Ale nie dawaj tego gościom, bo wstyd.

Nie pij tyle, chyba Ci już wystarczy

Żreć mogę, ale popić już nie. Ja z alkoholem mam tak jak Gośka Halber, mnie jest to potrzebne do złapania luzu. Że tak zacytuję: Nie chcę być trzeźwa. Trzeźwość kojarzy mi się z nieustającą czujnością i napięciem, podczas gdy życzyłabym sobie z rozmachem mieć wszystko w dupie. Jak nie czytaliście książki, to przeczytajcie. Wspaniała jest, i sama Gośka też. Zresztą, jak Wam powie jeden wujaszek z drugim, człowiek nie wielbłąd, pić musi. HA, HA.

Jedz, póki ciepłe

Klasyka. Nażresz się zimnej sałatki, to wjadą odgrzewane gołąbki. Skosisz pięć kawałków ciasta, to podadzą żurek. A przecież żołądek to nie jest guma, tego się nie rozciągnie. Natomiast jedzenie, serio, da się znowu odgrzać. Albo żreć zimne i udawać, że tak też jest OK.

Specjalnie dla Ciebie zrobiłam

Na przykład moja mama specjalnie dla mnie zrobi karkówkę, chociaż nie jem mięsa. A babcia specjalnie dla mnie uwędzi boczku, bo przecież taki chudy i tak pięknie wygląda. I nie to, co ten ze sklepu, taki z chemią, a i tak szybko się psuje. To swojskie jest, to dla Ciebie jest, zjedzone ma być i już.

To po co ja tyle gotowałam?

Bo lubisz? Bo myślałaś, że wpadnie na śniadanie drużyna piłkarska? Autentycznie, nie wiem. Ale nic mnie tak nie irytuje, jak jedzenie na siłę. Bo się zepsuje, bo się zmarnuje. Trzeba było nie kupować i nie robić, a nie teraz uszczęśliwiać ludzi wbrew ich własnej woli.

Jedz, jedz, odchudzać się będziesz po świętach

Nieważne, że jesteś na diecie. Że jesz mądrze. Że od miesięcy pracujesz nad sensownymi nawykami. To święta są, tu nie ma litości. Ma być wpierdalane i już.

Masz tam kogoś?

Pytanie zupełnie niekulinarne, a jednak rzygać Ci się po nim chce jak po parówce umoczonej w dżemie. Kiedyś upartej ciotce powiedziałam, że tak, mam, po jednym chłopcu na każdy dzień tygodnia, tylko z weekendami jest problem, bo tłok. Łyknęła jak młody pelikan, obraziła się i był z nią spokój do końca świąt.

Kiedy się wreszcie ustatkujesz?

Jak jesteśmy przy statkach, to ja wolę jak marynarz, mieć po dziewczynie w każdym porcie. Ta odpowiedź ucina zwykle dalsze pytania. Podobnie jak: „ja cioci pod kołdrę nie zaglądam”. Ale do tego trzeba mieć ciocie, których się nie lubi – dysponuję kilkoma, więc mogę oddać do ćwiczeń oraz testowania kosmetyków na bazie substancji uznanych powszechnie za szkodliwe.

Masz już trzydzieści lat!

Nieważne, czy masz 25, 27, 29. Dla rodziny od dawna masz już 30. Chyba, że chcesz się spruć jak gimbaza, to wtedy słyszysz, że jesteś szczyl. To smutny wniosek jest, bo okazuje się, że dla naszych rodzin nigdy nie jesteśmy we właściwym punkcie życia. Zawsze jesteśmy na coś za młodzi albo na coś za starzy i zawsze goni nas czas. A to tak ładnie jest stanąć w miejscu i popatrzeć, jak pada deszcz.

Posiedźcie jeszcze chwilę

Bo tak miło się gada. Bo dzieci Wam przecież nie płaczą. Bo po co będziecie szli.

 

PO

I po co się było tyle narobić?

Pytałam o to także przed, ale nikt nie słuchał. Mam taką teorię, że polska kobieta to się lubi po prostu narobić. Nasprzątać, nagotować, najeść, nanarzekać. Bez tego życie byłoby niekompletne i groziłoby masowym podcięciem sobie żył.

Jedz, bo się zmarnuje

Analogicznie jak było przy stole. Nieważne, że dwa dni jedliście to samo, bo zostało zapasów na kolejnych pięć. No kogo to bawi? To nie Nutella, że jeść możesz codziennie.

To teraz dieta

Super pomysł. Żołądek rozciągnięty do granic możliwości, lodówka gnie się od zapasów, a Ty nagle zaczniesz żreć szpinak. Do tego szukasz w internecie przepisu na detoks, zagryzając to podeschniętym mazurkiem. Też tak mam. Każdą dietę zaczynam od totalnego nawpierdalania się.

Więcej tego szykowania niż tych świąt

Kolejny klasyk martyrologii polskiej. Nie trzeba było się narabiać na tydzień przed, to i święta nie wydałyby się nienormalnie krótkie. No i co to za frajda siadać do stołu, jak od pastowania podłóg sińce z kolan nie zeszły, a od mycia okien dalej nie sposób podnieść zbyt wysoko rąk? Podpowiem, że żadna.

Święta, święta i po świętach

Serio, Sherlocku, jak słyszę ten tekst, to mam ochotę walić głową w mur. Tak, jest po świętach, bo święta mają to do siebie, że w końcu się kończą. I chwała im za to, bo zżarlibyśmy w końcu i stół i firany i własny brzuch.

Za rok jedziemy do SPA!

Akurat. Ani Ty nie będziesz mieć jaj, żeby wyciąć taki numer rodzinie, ani oni Cię nigdzie nie puszczą. Za rok będzie dokładnie tak samo, bo od tego jest właśnie tradycja. A zatem: odpoczywajcie, a ja ściskam Was serdecznie w ten przedświąteczny czas!

CZYTAJ TAKŻE:

GOUNELLE