Pułapka konsekwencji. Kiedy lepiej jest się wycofać?

Na zdj. kadr z filmu „Pożądanie”, reż. Lisa Azuelos

Nie można być konsekwentnym wtedy, gdy konsekwencja doprowadza do absurdu.

Józef Mackiewicz, „Droga donikąd”

Kojarzycie historię Concorde’a? Od początku zanosiło się na finansową klapę. Wszyscy zachwycali się jego osiągami, nowoczesnością, technologią. Mało kto patrzył na to, że kolos pochłania gigantyczne ilości paliwa, jest w stanie pomieścić niezbyt imponującą liczbę pasażerów, a do tego jest cholernie drogi w eksploatacji. Nie pomogła nawet wieść o poczynaniach konkurencji, która zaczęła chwalić się informacjami o nowym, o wiele bardziej opłacalnym Boeingu. Skomplikowane relacje inwestorów oraz zwyczajna, ludzka duma nie pozwoliły im zamknąć przedsięwzięcia. Utopili w projekcie dziewięć miliardów dolarów i zamiast w porę przyznać się do błędu i zwyczajnie wycofać, utopili kolejny. Taki mieli gest.

Pomyślicie: idioci? To rozejrzyjcie się dookoła. Ile jest kobiet – maltretowanych, bitych przez mężów, zdradzanych i upokarzanych – które decydują się trwać przy ich boku w myśl zasady „tyle już wytrzymałam, to jeszcze trochę wytrzymam”? Ilu z Waszych znajomych ukończyło beznadziejne studia, choć od pierwszego semestru wiedzieli, w co się wpakowali? Ile razy w końcu Wy sami przeczytaliście nudną jak flaki z olejem książkę, chociaż już po pierwszych stronach mogliście rzucić ją w kąt? Ile razy mieliście kupiony bilet do kina i poszliście tam, chociaż rozłożyła Was grypa? A przecież nie dość, że się wymęczyliście, zasmarkaliście pół seansu i ledwo widzieliście napisy na oczy, to ryzykowaliście jeszcze zapaleniem płuc.

Z historii Concorde’a nauka o biznesie i nauka o człowieku (czytaj: psychologia) wyciągnęły więc stosowne wnioski. Ukuto zresztą termin „błąd Concorde’a”, wymiennie stosowany z „efektem Concorde’a”, który tłumaczy się jako pułapkę konsekwencji lub efekt utopionych kosztów. Jak to rozumieć?

Mechanizm działa tu bardzo prosty. Zainwestowałeś w coś dużo czasu i pieniędzy, więc z uporem w tym trwasz, zamiast przyznać się do porażki i przesunąć wysiłki na inny cel. Może jesteś zbyt dumny, może zbyt ambitny, a może zwyczajnie uparty. Prosty przykład: nielubiana, kiepsko płatna praca. Wiesz, że w swoim zawodzie mógłbyś zarabiać więcej. Być doceniany, szanowany, wspierany. Ale robisz rachunek zysków i strat i wychodzi Ci, że za dużo kosztowało Cię dojście do tego momentu, w którym właśnie jesteś. Może dla tej pracy przeprowadziłeś się z innego miasta, może przez nią zerwała z Tobą dziewczyna. Albo inaczej: może wydawałeś pieniądze na dojazdy, inwestowałeś swój czas w szkolenia, zdobyłeś sympatię kolegów, uznanie szefa. Piąłeś się po szczebelkach kariery i smutno Ci się zrobiło, kiedy zobaczyłeś, że na szczycie nic nie ma. Trudno przyznać Ci to zarówno przed samym sobą, jak i przed otoczeniem. Jak powiedzieć dziewczynie, że miała rację? Matce, że rzucasz etat? Znajomym, że Twoja super/ekstra/fajna praca jest całkiem do bani? No, nie da się. Dlatego w tej bani postanawiasz sobie trwać.

Jasne, że rację miał tu da Vinci, kiedy mówił, że łatwiej powiedzieć „nie” na początku niż na końcu. Ale prawdziwą sztuką nie jest konsekwencja i żelazny upór. Sztuką jest umieć się wycofać. Trzymać rękę na pulsie, wyczuć moment, kiedy już jednak wystarczy. Schować dumę do kieszeni i zrozumieć, że owszem, straciliśmy wiele, ale ciągle jeszcze nie wszystko.

Konfrontacja z wiedzą, że ponieśliśmy porażkę, bywa zwykle cholernie ciężka. Może jesteś w kilkuletnim związku i żal Ci to kończyć w cholerę? Może masz toksyczną przyjaciółkę, od której nie chcesz się odciąć, bo w przeszłości mogłyście razem konie kraść? A może uczysz się od lat angielskiego, chociaż z lekcji na lekcję postępy robisz takie, jak z meczu na mecz polska reprezentacja piłki nożnej? Naprawdę, czasem lepiej odpuścić. Nie patrzeć na to, ile się straciło, ale uważać, by nie stracić więcej. Nie brnij w coś, co nie przyniosło spodziewanych efektów. Nigdy nie rezygnuj zbyt łatwo, ale nie daj sobie wmówić, że rezygnacja jest domeną przegranych.

Domeną przegranych jest ciepła wódka oraz brzydkie dziewczęta.