Podano do łóżka #27: Burgery, Muminki i obóz pracy w Chinach

Zdj. Jakub Kapusnak, foodiesfeed.com

W dzisiejszym odcinku przeczytacie o panach, którzy widzą tylko tabelki i o chwilowych uniesieniach, przez które możecie stracić pracę. Zobaczycie burgery, inspirowane filmami o superbohaterach i przekonacie się, że pies to najlepszy przyjaciel reklamy, a ozdobą w ogrodzie może być praktycznie wszystko.

Zostaniecie też zachęceni do narodowego czytania „Muminków” i uświadomieni, czym tak naprawdę jest montaż. Przeczytacie też o tym, jak założyć własną markę odzieżową i co kupić przedszkolakowi na prezent. A na koniec przekonacie się, że latający może być nie tylko dywan.

A zatem – linki, w które warto kliknąć:

♦ Cztery lata temu wyrzucono mnie dyscyplinarnie z pracy. W trakcie trwania zwolnienia lekarskiego, związanego z kliniczną depresją, wywołaną długotrwałym stresem. Wyrzucono mnie za to, co napisałem na Facebooku o pracodawcy. W dyskusji, w której ktoś pytał, czy polecam pracę u tegoż pracodawcy, postanowiłem się udzielić i napisałem, że „nie polecam – lepszy obóz pracy w Chinach”. Jaki był finał tej historii? I jak daleko możemy się posunąć w statusach na Facebooku? O tym wszystkim opowie Wam Piotr Bucki we wpisie „Ewa Wanat pomyliła role i popełniła błąd”.

♦ Codziennie wybuchają afery, o których jutro nikt nie pamięta. W Internecie liczy się nagłówek, a nie treść. Nie ma miejsca na tematy poważne, za to jest przestrzeń na sensację. Nie ma środków na pogłębiony reportaż. Zresztą, nikogo już pogłębione materiały nie interesują. Czyli Konrad Kruczkowski z bloga Halo Ziemia w mądrej i ciekawej rozmowie z Marcinem Mellerem. Tym razem o mediach, pieniądzach i trudnej sztuce kompromisu.

♦ Najczęściej zaczyna się od pomysłu i jest to całkiem słuszna droga. Niestety, bardzo często wygląda to tak, że ktoś pod wpływem impulsu wpada na pomysł „będę robić takie kolorowe laleczki z gąbki i sprzedawać je przy głównej ulicy”, koleżanka zakrzyknie „wspaniale, już widzę to piękne wnętrze i ciebie, jak uśmiechając się do klientów prostujesz laleczki z gąbki na półkach” i machina rusza. Dlaczego „niestety”? O tym wszystkim opowie Wam Joanna Glogaza z bloga Style Digger we wpisie „Własna marka odzieżowa – jak zacząć”?

♦ Całkiem niedawno mieliśmy narodowe czytanie „Lalki”. Czemu by nie zabawić się w narodowe czytanie „Muminków”? Właściwie to międzynarodowe, bo jesteśmy w Polsce, a Muminki z Finlandii, w dodatku w oryginale napisane po szwedzku. Ktoś powie, że „Lalka” to poważna literatura, a „Muminki” są dla dzieci. Ten, kto wymyśla te podziały, niech się lepiej schowa w kąt. Czyli Ada z bloga Rzeczovnik z tekstem-postulatem o wdzięcznym tytule „Cała Polska czyta Muminki”. Jeśli chcecie dołączyć, chodźcie!

♦ Czworonożna przynęta na konsumentów. Rozczula nawet twardzieli, tych o miękkich nerwach doprowadza do szklanych oczu. Wywołuje pozytywne emocje i jest przerywnikiem dla standardowej postaci modelki. W komunikacji pomaga budować zaufanie, a na kampanijnym zdjęciu wygląda po prostu uroczo. Czyli Olka Kaźmierczak z bloga Fashion PR Girl z tekstem pt. „Pies – najlepszy przyjaciel reklamy”. Nie jest najnowszy, ale za to jaki dobry! Jak to u Olki zresztą. (Podpowiadam: Tak, chcecie zobaczyć te zdjęcia.)

♦ Montaż nie polega na recytowaniu tego jak należy zaznaczyć obrazek i wrzucić na timeline. Montaż nie polega na tym, że wiesz jak powinna być ustawiona sekwencja i jak włożyć na timeline muzykę i edytować jej głośność. Montaż nie ma absolutnie nic wspólnego z tym czy Ty wiesz jak nazywa się program i wiesz gdzie są skróty klawiszowe odpowiedzialne za przesuwanie sklejki czy ścięcie obrazka. Czyli Gabriela Orłowska z bloga Erillstyle o tym, czym jest montaż wideo.

♦ Pamiętacie, jak ostatnio polecałam Wam przepiękny wpis o słodkościach, inspirowanych księżniczkami Disneya? To żeby w kuchni zapanowało równouprawnienie, tym razem Gruszka z fartuszka ma dla Was… burgery inspirowane Avengersami. Nie wiem, jak Wy, ale ja chętnie się z nią ożenię.

♦ Jak wykorzystać niepotrzebne stare przedmioty? Jak dać im nowe życie? Na co przydadzą się grabie, rynny, beczki, a nawet żarówki? O tym wszystkim powie Wam Hania Kozłowska z bloga HAART.

♦ Co kupić trzylatkowi na urodziny, na święta lub zupełnie bez okazji? Poznajcie typy Wioli, znanej też jako Matka Wariatka. Fajnie, bo dostępne w kilku przedziałach cenowych, więc co bogatsi się szarpną, a reszta uchroni przed rozbiciem swoją świnkę skarbonkę.

♦ A jeśli korzystacie z Instagrama, koniecznie zobaczcie też konto z… latającymi przedmiotami. Wypatrzyłam je u Pauliny z bloga One Little Smile i nie mogę się ciągle napatrzeć.