Nie bój się marnować miesięcy czy lat. Ale nie zmarnuj całego życia

Na zdj. kadr z filmu „Babcia Gandzia”, reż. Jérôme Enrico

Wiesz co jest największą tragedią tego świata? Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami. Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają.

Terry Pratchett, „Ruchome obrazki”

Pamiętacie uroczą Paulette, która – przymierając głodem na niewdzięcznej emeryturze – postanowiła zacząć dilować? Jak zaczytywała się w podręcznikach, uczyła wymierzać działki i próbowała je później opychać na mieście? Tak, tak, babcia Gandzia doskonale odnalazła się w tym fachu, chociaż z racji jej sędziwego wieku mogło to wydawać się tyleż irracjonalne, co zwyczajnie niemożliwe. Jaki jest zatem morał? Nie bój się, do licha, próbować.

Nie mów, że nie masz talentu do języków obcych, jeśli nie spróbujesz nauczyć się przynajmniej pięciu. Nie idzie Ci z angielskim? Odpuść i weź się za inny. Może od zawsze marzył Ci się Paryż, a na dźwięk francuskich piosenek szalejesz ze szczęścia? A może kręci Cię Rosja, wciąż zimna i obca? Albo masz ciotkę, mieszkającą w słonecznej Bawarii, u której co roku możesz spędzać wakacje i tam szlifować język? Wybierz taki, do którego naprawdę będziesz siadać z zapałem. Którego słówek nauczysz się dlatego, że chcesz, a nie dlatego, że pojutrze kartkówka. Nie zarywaj nocy ucząc się rzeczy, których zapomnisz zaraz po zakończeniu studiów, kursu czy szkoły. Nie idź za tłumem i nie słuchaj tych, którzy zawsze wiedzą wszystko najlepiej. Nikt nie przeżyje za Ciebie życia, nikt nie zechce za Ciebie umierać. Dlatego pamiętaj, że nic na siłę. Znajdź swoją pasję i to jej właśnie się trzymaj.

Ja całe życie zapierałam się, że nie potrafię piec ani gotować. Nie wiem, jak z gotowaniem, bo do dziś nie chce mi się spróbować. A pieczenie? Zaczęłam skromnie, od babeczek z pudełka. Wyszły niezłe, więc podniosłam poprzeczkę. Jeden przepis, drugi, trzeci. Dziś piekę takie ciasta, że pół rodziny wymięka. Masz podły humor, coś Ci w życiu nie wyszło? Spróbuj szarlotki z bezą. Kiedy smażysz jabłka, cały dom pachnie ciepłem i cynamonem. Nie wiedziałabym tego, gdybym nie odważyła się spróbować. Wtedy, z tymi nieszczęsnymi babkami.

Albo muzyka. W czasach, kiedy chodziłam do szkoły, nie wysyłało się dzieciaków na basen ani angielski. Uczyło się je grać „na organkach”. Pianinie, fortepianie, keyboardzie. Mnie też rodzice posłali. I straszna to była męka. Lekcja raz niby w tygodniu, a i tak szłam jak na skazanie. Tak minął rok, drugi, aż wszyscy daliśmy sobie spokój – ja, rodzice i nauczyciel. Dziś wiem, że drugim Chopinem nie będę. Pewnie, że mogłabym grywać chociaż kolędy na święta. Albo spędzać życie na statkach, zarabiając na grze do kotleta. Tylko po co? Nie szło mi, odpuściłam, rzuciłam. Bez żalu, bo żałować powinno się tylko tego, co naprawdę się kocha.

Więc jeśli jesteś na beznadziejnych studiach, których nie czujesz, nie bój się w końcu z nich zerwać. Nie bój się przyznać przed sobą i otoczeniem, że to nie był najlepszy wybór. Masz do niego prawo, masz prawo próbować i wyciągać wnioski. Daj sobie czas, wyjedź, odpocznij. Zacznij inne albo pójdź do pracy, żeby zdążyć wszystko przemyśleć. Nie myśl w kategoriach „tyle czasu już zmarnowałam, jakoś się do obrony przemęczę”. Przemęczysz się i co? Skończysz finanse i rachunkowość, chociaż dostajesz szału na widok Excela i zatrudnisz w biurze, bo przecież tak po tych studiach najprościej? A może zmęczysz pedagogikę, bo tak doradziła Ci ciocia, a potem wylądujesz w przedszkolu, choć klniesz na widok dzieci? Wybierz coś, co naprawdę kochasz, co da Ci radość i frajdę.

I nie bój się tych zmarnowanych tygodni, miesięcy czy lat. Uważaj, żeby nie zmarnować sobie reszty życia.