Matka, która wszystko rozumie (jak również walka na gacie)

Na zdj. kadr z filmu „Sposób na teściową”, reż. Robert Luketic

Rano obudził się już po wyjściu mamy. Wczesnym rankiem, gdy jeszcze spał, położyła mu na jego krześle koszulę, krawat, spodnie, marynarkę i, oczywiście, gacie. Nie można było zburzyć tego od dwudziestu lat panującego zwyczaju i Jaromil ciągle go biernie przyjmował.

Milan Kundera, „Życie jest gdzie indziej”

Pewnie uśmiechnęliście się pod nosem już na etapie słowa „gacie”, a swoim imieniem Jaromil dorzucił tylko do pieca. To teraz poczujcie zażenowanie i wstyd, bo Jaromil to piękne imię, które w języku czeskim znaczy ni mniej, ni więcej, jak „miłujący wiosnę”.

Ok., wycofuję. To wcale nie jest fajne imię.

Ale dzisiaj nie o tym. Zanim jednak przejdziemy do sedna, wszystkich zafrapowanych dalszym losem gaci Jaromila odsyłam na koniec wpisu. Chcecie wiedzieć, jak z brzydką bielizną radzi sobie prawdziwy mężczyzna? Tam znajdziecie rozwiązanie zagadki.

No to dzisiaj będzie o tym, że my, kobiety, naprawdę kochamy Wasze matki (ach, bo wpis jest skierowany do mężczyzn). Tylko nie bardzo lubimy, jak w naszym życiu robi się od nich tłoczno. Jak leżymy koło Was po całkiem udanym seksie, a nagle dzwoni mama i pyta, czy u Was też od rana świeci słonko (nie, zacznie świecić po zmroku, kurwa). I czy te kotlety, które ostatnio podała przez męża sąsiadki, na pewno Wam smakowały. I czy nie kończy Wam się proszek, bo jak tak, to ona przyśle ojca z zapasem.

Mamy są strasznie fajne. Mamy się kocha, szanuje i nikt z tym dyskutować nie będzie. Ale jeśli wydaje Wam się, że jesteście już dorośli i nie widzicie absolutnie nic złego w tym, że matka kompletuje Wam gatki, to tak – to już jest pole do dyskusji. Szerokie jak łąki łan.

Ja rozumiem, że czasem trudno sparować skarpetki. Że sami możecie nie wiedzieć, jaki krem będzie najlepszy dla Waszej wrażliwej buzi i powiek grubości bibułki. I że nikt w czasie grypy nie zgotuje lepszego rosołu, jak Wasza najlepsza na świecie matka. Ba, Wasze kobiety powinny się cieszyć, że trzy czwarte obowiązków wciąż spoczywa na głowie matek – w ten sposób one mają święty spokój i czas na przejażdżki metrem, jak również na pedicure.

Niemniej, kiedy dumny z siebie po seksie albo – co gorsza, przed – snujesz się po pokoju, i Twoja kobieta wypala (z ironią albo choćby i szczerze), że fajne, stary, masz gacie, to ostatnią rzeczą, jaką mógłbyś teraz powiedzieć, jest: „dzięki, mama kupiła”.

Nawet, jak Ci je mama kupiła. Nawet, jak wyglądasz w nich jak David Beckham w reklamie Armaniego. Nawet, jak to są majtki od Armaniego. Nawet wtedy nie wolno Ci mówić, że kupiła je matka. To tak, jakbyś otworzył jej drzwi sypialni i z uśmiechem krzyknął: no chodź.

I jeśli ten wpis wydał Ci się absurdalny, to Tobie gratulacje, a mnie kamień z serca. Znaczy to najpewniej, że gacie – jak i kobiety – wybierasz sobie sam. W przeciwnym razie, skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą. Albo chociaż z panem Zenkiem z kotłowni, który zabierze Ci te gacie od mamy i puści je z dymem gdzieś w daleki świat.

Zawsze też możesz zrobić jak Jaromil. Ale polecam uważać na zęby:

Tak, wstał tym razem w taki sposób, jak się wstaje, by rozpocząć wielki i decydujący dzień. Wziął gacie i przyglądał im się, trzymając je w wyciągniętych rękach; przyglądał im się uważnie i z czułą nieomal nienawiścią; potem włożył koniec nogawki do ust i zacisnął zęby; tę samą nogawkę złapał prawą ręką i szarpnął gwałtownie; usłyszał odgłos rozdzieranego materiału; odrzucił podarte gacie na ziemię, pragnąc, żeby tam zostały i żeby zobaczyła je mama.