Jak w prosty sposób trafić do skrzynki po bananach?

Na zdj. kadr z filmu „Samotność w Sieci”, reż. Witold Adamek

Miłość to wybór drogi miłości. I wierność wyborowi.

Piotr Rubik, „Miłość to wierność wyborowi”*

Czasami mam dużą potrzebę nic nie pisać, ponieważ muszę jeszcze zarabiać na chleb. No dobra, to ściema. Nie jadam chleba. Ale bardzo lubię bułki. Bułki nie rosną na drzewach i po to są mi pieniądze.

I dziś był jeden z tych dni, kiedy deadline nie pozwala Ci spać, żyły rozsadza już kofeina, a jedyne, co jeszcze dociera do Twojego mózgu, to rozpaczliwe wołanie łóżka, zaczynające się od słów: A teraz chodź tu do mnie…

I bardzo, bardzo chciałabym nie pisać nic, ale kosztem obiadu chyba jednak muszę. Bo od rana portale branżowe torpedują mnie wstrząsającym newsem, że oto na rynek polski wkracza AshleyMadison.com – „największy na świecie serwis dla osób szukających partnera do skoku w bok”. Radości jest co niemiara, bo zmyślne to i dyskretne to, i można się bzykać na pomstę, a nikt się o tym nie dowie. Pomyślisz: głupota, ale wtedy przeczytasz, że oni działają już w 37 innych krajach, że mają ponad 26 milionów użytkowników i że ponad 70 procent z nich jest wyznania chrześcijańskiego, choć to ostatnie obchodzi mnie akurat najmniej.

No i tak czytam sobie na tym AshleyMadison.com, że oni serio kierują swoje usługi „do osób zamężnych i żonatych pragnących dyskretnego seksu”. A ja mam prostą radę: chcesz seksu z kimś, poza żoną lub mężem? To się z nią/z nim, frajerze, rozwiedź.

Żeby nie było: nie mam nic do otwartych związków. Jak ktoś lubi mieć przewiew w sypialni i lubi adrenalinę związaną z podwyższonym ryzykiem zarażenia się wirusem HIV, to mnie nic przecież do tego. Ale jeśli jest w związku i ta druga osoba uważa, że jest to związek DWÓCH osób, to waląc tę osobę po rogach wychodzi z człowieka najzwyklejszy prostak i cham.

Żadną sztuką nie jest kogoś zdradzić. Czy Wam się układa, czy nie, to z technicznego punktu widzenia puszczenie się z kimkolwiek innym nie niesie ze sobą komplikacji większych ponad to, gdzie właściwie można by to zrobić. Chociaż dawniej było prościej – jak się miało te 18 lat, to od biedy były jeszcze kible w dyskotekach, ale w pewnym wieku nikogo zapraszać tam już nie wypada. No ale jak ma się drobniaki na hotel albo chociaż auto, to dalej idzie już z górki.

Tylko widzisz. To, że Ty chcesz kogoś zdradzić, nie znaczy, że on chce zostać zdradzony. Przydałaby się tu odrobina empatii i prosty rachunek: uprawiam seks z żoną za rzadko? Jest nudna, brzydka albo kładzie się do łóżka w piżamie z Tygryskiem? Zmień to. Miej jaja, żeby ją zostawić, a potem hulaj dusza, piekła nie ma.

I wnerwiają mnie argumenty, że rozwód może drugą stronę zranić. A lewe bzykanie już nie? Albo troska o dzieci. Nie rozwiodę się, bo byłoby to szkodliwe dla dzieci. NIE. Wychowywanie się pod opieką dwojga ludzi, którzy się nie kochają i nie szanują, też jest szkodliwe dla dzieci.

Nie wiem, może tacy ludzie uważają, że są zajebiści i więcej im wolno. To ja komuś takiemu chciałabym powiedzieć, że nie wiem, skąd się wzięło Twoje poczucie własnej wartości, ale to nie mogło być żadne sensowne miejsce. I nawet, jeśli wydaje Ci się, że jesteś najfajniejszy na świecie, to zapewniam Cię, że jesteś w błędzie. Najfajniejsza jestem ja.

Przypuszczalnie na świecie istnieją też tysiące osób, które lepiej od Ciebie kroją bagietkę, smarują ją konfiturą i patrzą, jak tej drugiej osobie od uśmiechu robią się dołki w policzkach. Nic tu zatem po Tobie.

Jasne, że możesz zdradzić, ale możesz też rzucić się kojotom na pożarcie gdzieś w odległej Ameryce i zapewniam Cię, że w ramach działań crowdfundingowych znajdziemy niezbędne na Twą podróż finanse. Ostatecznie, jak nas wkurwisz, zamiast klasą biznes, polecisz w skrzynce po bananach. Tylko nie wiem, czy działa w niej wi-fi.

*Wybaczcie źródło cytatu. Czasem też zastanawiam się, na jakiej zasadzie działają skojarzenia w mojej głowie.