Jak nie zawodzić innych? Posłać ich wszystkich w cholerę

Na zdj. kadr z filmu „Pokuta”, reż. Joe Wright

Już od dzieciństwa człowiek musi się oswoić z naturalnym stanem rzeczy, że bliscy mają wobec niego przeróżne oczekiwania, którym – chcąc mieć w życiu choć trochę świętego spokoju – powinien w jakimś stopniu uczynić zadość. Z biegiem czasu odkrywa jednak inną prawdę – że choćby i chciał, nie da rady dogodzić każdemu.

Mirosława Kareta, „Kolorowe szkiełka”

Nie garb się, chodź prosto, słuchaj mamy, odrabiaj lekcje, zjedz jeszcze, posprzątaj, nie wierć się tak, nie przeklinaj, nie marudź. Kiedy byłaś mała, słyszałaś to często, prawda? Później urosłaś, ale wcale nie zrobiło się lepiej. Zmień pracę, schudnij trochę, rzuć tego faceta, zadbaj o siebie, zapisz się na fitness, idź na hiszpański, przestań tyle pić. Tak wyliczać można by jeszcze długo. Ale wiecie, co? To nie ma sensu. Ucina to taki ładny cytat z Muminków, że nigdy nie ma porządku na świecie. Wczoraj było za gorąco, a dziś jest za mokro. Najlepiej będzie wrócić i znowu położyć się spać.

Do czego zmierzam? Do tego, że zawsze będzie źle. Że nigdy nie będziecie takie, jak oczekują tego inni. Nigdy nie będziecie wystarczająco dobre/mądre/atrakcyjne/wspaniałe. Ludzie nie będą zachwycać się tym, co osiągnięcie, ale czepiać się tego, co ciągle mogłybyście robić lepiej. I wiecie, co trzeba z takimi ludźmi robić? NIC. Nie rozmawiać z nimi, nie spotykać się, nie dzwonić, nie pisać, nie sypiać, nie utrzymywać kontaktu.

Ten post nie wziął się zresztą znikąd. Napisała do mnie Ola, a jej wiadomość przyniosła mi tyle samo radości, co i smutku. Bo obok tych wszystkich ciepłych słów pod moim adresem znalazły się też pytania, jakie ją męczą. Jak nie potrzebować miłości? Jak zjeść czekoladę, paczkę chipsów albo ptasie mleczko i nie ryczeć w poduszkę i gadać, że będę gruba? Jak żyć i nie przejmować się ciągle, że kogoś zawiodę? Jak nie bać się mówić, co myślę?

To zacznijmy od podstaw. Nie da się zadowolić wszystkich, bo w ludzkich głowach nie ma złotego środka. Zawsze przeciągną Was na biegun, z którego łatwiej będzie w Was strzelać. Dlatego jedyne i najważniejsze, co można wtedy zrobić, to skupić się wyłącznie na sobie. Na swoich potrzebach i oczekiwaniach. Jest Ci źle, więc wyjesz w poduszkę i zajadasz czekoladę? Zastanów się, dlaczego tak jest. Po jaką cholerę dopuściłaś do siebie ludzi, którzy chcą dla Ciebie źle? Nieważne, czy krzywdzą Cię świadomie, czy robią tak, bo podpowiedział im to głos w ich głowie. Jeśli przez nich jesteś nieszczęśliwa, omijaj ich. To tylko na początku wydaje się trudne.

Pewnie, że zawsze będziesz się porównywać do innych. I pewnie, że masz się porównywać do tych, których uważasz za lepszych, bo trzeba wiedzieć, w którą stronę równać. Myślenie: spoko, ważę 100 kilo, ale Gośka spod szóstki waży 105, do niczego dobrego nie wiedzie. Tylko uwaga: możesz się bać tego, że będziesz gruba, ale tylko wtedy, kiedy wiesz, że to CIEBIE to unieszczęśliwi. Że źle się będziesz z tym czuła, że zapiszczysz z rozpaczy każdego ranka, kiedy Twoje jeansy powiedzą Ci krótkie spierdalaj. Ale nie możesz bać się tego, że ktoś Cię wtedy odtrąci. Że to dla KOGOŚ będziesz mniej fajna. Jeżeli Twoja fajność zawiera się w centymetrach lub kilogramach, to po co Ci serce, emocje, charakter, mózg? Na kilogramy to się w rzeźni bierze prosiaki, a nie ocenia ludzi.

I nigdy, ale to nigdy nie wolno Ci rezygnować z własnego, psychicznego komfortu dla czyjejś wygody. To, że ludzie mają względem Ciebie jakieś dziwne oczekiwania, to ich problem, nie Twój. Nie odpowiadasz za to, co sobie ubzdurali, nie jesteś też produktem z fabryki, żeby wyjść idealnie odlana jak z formy. Jasne, że się można poświęcać. Zagryźć zęby i spełniać te oczekiwania. Tylko stąd się bierze złość, gniew, frustracja. Później nienawiść, depresja, nerwica. I dopiero wtedy zaczyna się problem – kiedy względnego spokoju nie jesteś w stanie osiągnąć inaczej, niż dzięki cukierkom, które farmaceutka wydaje Ci na receptę.

Dlatego nie bój się mówić tego, co myślisz. Zwłaszcza odmawiać i protestować. Żadna z Was nie jest Matką Teresą, aby nieść przez życie dobro i pokój. To TOBIE ma być w życiu dobrze, bo masz to życie jedno i ani się obejrzysz, jak już będzie po wszystkim. Jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało, drugiego dzisiaj nie będzie. Możesz więc pozwolić, aby ktoś Ci je znowu spierdolił, albo wziąć się w garść i powiedzieć: sorry, stary, ale nigdy więcej.

I nie, nie da się żyć bez miłości. Da się żyć bez jej ucieleśnienia, bez tej drugiej osoby u boku. Ale nie da się nie odczuwać potrzeby. Nijak nie zagłuszysz pustki w swojej głowie, nie przestaniesz zwijać się z samotności, kiedy kolejną noc spędzisz sama w łóżku. Nie przeżyjesz szczęśliwie tych wszystkich sobót, kiedy przy porannej kawie nie będziesz miała komu opowiedzieć, co przeczytałaś właśnie w gazecie, ani tych wszystkich zimowych wieczorów, kiedy pod ciepłym kocem mogłabyś napić się z kimś gorącej herbaty. Można być hardym i się dziarsko zapierać, ale prędzej czy później każde z nas przyzna, że bycie samemu jest jednak do bani. Owszem – jest ważne, potrzebne. Póki trwa, traktuj je więc jako cenne doświadczenie: skup się na sobie, na swoich potrzebach, oczekiwaniach, relacjach. Ale nie idź w zaparte, że chcesz go dla siebie na zawsze.

Problem tylko jest taki, z miłością jest trochę jak z kotem. Przychodzi, kiedy chce, a bywa, że nie chce wcale. Dlatego dopóki ktoś nam nie zrobi szczęścia i radości, trzeba robić je sobie samemu. Nie szukać ich na siłę u innych i pamiętać, że przyczyną niepowodzenia nie musisz być tutaj Ty. Może po prostu jeszcze nie czas.

Złote rady? Brzmią jak z poradników dla nawiedzonych Amerykanek. Żyć własnym życiem, nie cudzym. Ustalić, co jest najważniejsze i tego stanowczo się trzymać. Doceniać siebie za to, co poszło nam dobrze, a nie tylko ganić za to, co znowu zrobiłyśmy źle. Pomagać innym i starać się ich zrozumieć, ale nigdy własnym kosztem. Pamiętać, że na dobrych ludzi warto w życiu poczekać. Ale tych złych odsuwać od siebie od razu.


Chcesz wygrać Kindle’a? To już ostatni moment! Kliknij w link i odpowiedź na proste pytanie konkursowe!

kindle