Ja i ludzie. Dialogi z drogi

 

Chcielibyście być niewidzialni? Ja bardzo. Wychodzę z domu (albo nawet nie) i nigdy nie wiem, co mi się przytrafi. Zbieram to później na Facebooku, ale ścigacie mnie, że fajnie byłoby gdzieś. No to macie. Dialogi z drogi. Dzień świra, wersja 2.0.

 

♦ ♦ ♦

wsiadam do pociągu, tłok, że przejść nie idzie, staję koło 7 wielkich, wytatuowanych kolesi. rozjebani na tych siedzeniach jak rosja na mapie, mnie smutno, bo trzeba stać. nagle jeden wstaje, robi zamaszysty, przywołujący ruch głową, że mało mu karku nie skręci, ustępuje mi miejsca i rzuca:
– kurwa, no chodź.

poszłam.

 

♦ ♦ ♦

poniedziałek, sytuacja.

pisze do mnie znajomy, to się chyba nazywa próba podrywu, bo on do mnie, że „no to na co masz ochotę, powiedz tylko i jestem”, na co ja próbuję go zbyć, pisząc gimnazjalne „haha”. ale słownik w ajfonie wie lepiej i poprawia na „hajs”.

 

♦ ♦ ♦

pociąg. siedzę sobie, dwa siedzenia moje, naprzeciwko mój ulubiony gatunek człowieka, to jest dres. po drugiej stronie baba.

dres ma duże nogi, ja mam małe, ale ciągle się nam nie mieszczą. wyciągam więc stopy z trampeczek, ale nie, że wiocha typu polski bus, tylko normalnie, kulturalnie, z odjebanym na paznokciach lakierem. rozkładam się na moich dwóch siedzeniach, baba patrzy. próbuję zasnąć, ale nie mogę, otwieram oczy, a ona nadal patrzy. ale jest przy tym taka brzydka i tak patrzy, że ja się boję, że jest wiedźmą i rzuci na mnie urok. a wiadomo, jak to z urokami, że każdy wolałby nie. ściągam więc nogi z siedzenia, okazuję szczątkową pokorę. na co oburza się dres:

– dawaj z powrotem kopytka, będziesz się raszplą przejmować.

dałam. nie przejmowałam się.

 

♦ ♦ ♦

wczesny ranek, ośrodek zdrowia. ale nie, że lux-medy, enel-medy i różowe mydełka. polsko tu i swojsko, czyli brudno i smród. w kolejce do laboratorium osób ze 40 (wzrok mi się kończy na schodach). przede mną byk – dwa razy większy, łańcuch, skóra, dżins. z komórką, która non stop dzwoni i do której on rzuca ciągle jakąś kurwą i mówi, że wszystkich ich teraz zajebie. przed nim osób mniej więcej 5, powiedziałbyś – zaraz wejdzie.

wtem. przychodzi jego matka, pyta go, za kim jest. a on, że dokładnie, to nie wie. na co ona, że jak jesteś po ojcu idiota, to idź na koniec, tam stój.

myślisz: no zajebie jej teraz, ale zajebie tak, że ona stoczy się z tych schodów i nam wszystkim będzie jej żal. ogólnie łączy nas teraz moment strachu, jak i wstrzymany ze zgryzoty oddech.

a on kładzie uszy po sobie i idzie na te schody, aż na sam dół.

 

♦ ♦ ♦

idę sobie z walizką przez mój koniec świata, wchodzę przed dworcem do monopola, gdzie wyjątkowo nie kupuję wódki, wychodzę, a z zaparkowanego obok auta rozlega się: „może ja panią podwiozę”? wtedy ja mówię grzeczne „dziękuję, nie”, na co on rezolutnie: „dopłacę”.

w tym tygodniu osiągnęłam już wszystko, jeśli chodzi o relacje z mężczyznami.

 

♦ ♦ ♦

wrocław, wieczór, biedronka. podchodzi obca.

– oj, coś marniutko pani wygląda. mężczyzna? bije.
– nie. a powinien.
– o, to, to. tacy są właśnie najgorsi. ci dobrzy.

 

♦ ♦ ♦

dworzec.

– przepraszam, dwa złote – można? niedużo, dwa.
– nie mam dwóch, mam pięć. proszę.
– dużo. nie wypada tyle. od kobiety?
– nie no, proszę. taki dzień, że sama bym się napiła.
– no chyba, że tak. to ja za panią też. to akurat, jakby dwa z hakiem na głowę.

 

♦ ♦ ♦

przyjechałam do wrocławia. tatę zostawiłam w domu. po godzinie telefon.

– paczka do ciebie przyszła, coś tam lata, otworzę.
– nie otwieraj, niech lata.
– ale lata.
– nie otwieraj!
– otworzę.

jest to argument za tym, żeby nigdy więcej nie zamawiać bielizny na adres domowy.

 

♦ ♦ ♦

jadę tramwajem, wertuję notatki na kolejny wpis, zaczytuję się w „ślepnąc od świateł” jakuba żulczyka, wtem coś przypierdala mi w bark.

odwracam się wystraszona, za mną jakieś metr osiemdziesiąt raczej tępej masy, stylówa klasy moro oraz bransoleta takich rozmiarów, że ja mogłabym założyć ją sobie na udo. myślę: wpierdol, ale koleś uśmiecha się do mnie swoim brakiem regularnego szczotkowania i kiwa głową na znak porozumienia. trochę nie rozumiem i minę mam raczej głupią, więc on wskazuje łapą na moje notatki. to jednak jego przystanek, więc raz jeszcze robi wyrażający uznanie oraz sprężystość karku zamach łbem i szczęśliwie wysiada.

patrzę więc w te notatki, zdziwiona, że koleś może umieć czytać, a tam wzięty przeze mnie w serduszko cytat drukowanymi literami: ĆPA SIĘ, ŻEBY WYROBIĆ.

jakubowi żulczykowi dziękuję za nowych przyjaciół.

 

♦ ♦ ♦

wracam z biblioteki. niosę w reklamówce DUŻO książek. na pasach zaczepia mnie mały rom:

– co tam masz?
– książki.
– spierdalaj.

 

♦ ♦ ♦

wychodzę od dentysty, z którym spędzam ostatnio wszystkie wolne wieczory, a on na pożegnanie rzuca, że dostałam mocne znieczulenie i może powinnam wracać do domu z chusteczką, bo mogę nie czuć, jak mi ślina po buzi leci.

a przecież ja mieszkam na śródmieściu, tutaj ludzie nie w takim stanie wracają do domów.

 

71
Dodaj komentarz

avatar
47 Comment authors
Barbara KonikEmiliaAnna Malec PacekDotAneta Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Hello Kitty
Gość
Hello Kitty

Tyle przygód ;D fajnie tak poczytać sobie rano, na poprawę humoru :)

Ola Pniowska (Olicja)
Gość
Ola Pniowska (Olicja)

Ciekawe musisz mieć życie, nie ma co :D Będę miała banana na twarzy do końca dnia ;)

pytajnik
Gość
pytajnik

Dziękuję Bogu, że mieszkam na Gaju:)

VQ
Gość
VQ

przez małego roma zakrztusiłam się płatkami hahahahahahhahahahaha
PS dużo dresów spotykasz ;)

Marian
Gość
Marian

Cudownie piszesz. Uwielbiam jak ktoś tak pisze. Naturalnie, prosto z mostu, prawdziwie.<3 Biorę sobie Cb za przykład.

Kasia Potasznik
Gość
Kasia Potasznik

Dobry byłby film złożony z tych dialogów ;)

pytajnik
Gość
pytajnik

Przypomniał mi się jeszcze Szczerek o PKP, przezabawny tekst i pasuję tu bardzo dobrze:)
http://www.dwutygodnik.com/artykul/5728-jak-zapamietamy-pkp-jesli-polske-napadna-orki-i-zabija.html

Magda Książek
Gość
Magda Książek

No cudnaś <3

czytam, kiedy mogę
Gość
czytam, kiedy mogę

nie taki dresu straszny, jak go malują

mankiproject
Gość
mankiproject
Pleszka
Gość
Pleszka

Jeden z twoich lepszych wpisów :D
Te urywki to nawet lepsze niż niektóre książkowe cytaty, które wstawiasz ;)

Kasia Zembrowska
Gość
Kasia Zembrowska

Z tym światem jednak coś jest mocno nie tak, jak być powinno. Ale odniosłam wrażenie, że twój jest jednak znacznie bardziej popierdolony niż mój, zatem podziwiam :D

Anna Porycka
Gość
Anna Porycka

Perełki, same perełki! :D ubawiłam się niezwykle, dziękuję! :)

Jo Ma
Gość
Jo Ma

no nie :D Żulczyk zawsze zadba o nowych przyjaciół ;D
Ciekawe Cię rzeczy spotykają :D

Ximenka
Gość
Ximenka

Powiem tylko: <3 <3 <3

trackback
Fajne Internety: 26 kwietnia 2015 | Irydowy Vujek

[…] Ja i ludzie. Dialogi z drogi — jeśli Wasze życie jest nudne to chyba dlatego, że musi być jakaś równowaga we wszechświecie i niektórym trafia się aż zbyt wiele ciekawych sytuacji. […]

Karolina
Gość
Karolina

Więcej! Więcej! ;D

Postelectric
Gość
Postelectric

Widzę, że masz pecha do napakowanych dresów. Ja mam pecha do żulików natomiast ;) No ale to nie dziwota, zauważyłam, że w Katowicach jest ich ostatnio więcej niż zwykle.

Świetny wpis tak w ogóle, przygody jedyne w swoim rodzaju xD uśmiałam się.

Pani Od Kotów
Gość
Pani Od Kotów

„rozjebani na tych siedzeniach jak rosja na mapie” – mistrzostwo! Cudownie piszesz! Oraz ajfon zamieniajacy na „hajs” rozłożył mnie na łopatki. Chyba miał rację,co nie? I jak zareagował znajomy, przybiegł z hajsem? Szkoda, że mój własny dziwny znajomy, który chyba próbuje mnie podrywać, bo inaczej nie rozumiem, o co mu chodzi, nie pyta, na co mam ochotę, tylko, czy wszystko pozytywnie. Czy wszelkie tego typu sytuacje spotykają Cię najczęściej z dresami, czy należysz do tych, którzy ogółem przyciągają dziwnych ludzi muszących akurat z kimś pogadać? Wstęp do tekstu wskazywał na to pierwsze. Ja jestem taką nieszczęśniczką, obok której zawsze wybierze… Czytaj więcej »

Nycza
Gość
Nycza

Uwielbiam ten tekst, a cytat z raszplą mnie zmiażdżył ;)

llamagdallena
Gość
llamagdallena

„dawaj z powrotem kopytka, będziesz się raszplą przejmować” o boże, hahahaa! :D

Anna Ma
Gość
Anna Ma

Dobry wieczór, trafiłam tu dzisiaj pierwszy raz i myślę, że trochę sobie poczytam. Też mieszkałam kiedyś na śródmieściu :D

hungarianis
Gość
hungarianis

dobra lekturka na rano ;) uwielbiam twój styl ;)

Aneta
Gość
Aneta

Boże, nie jestem sama :D

Dot
Gość
Dot

‚wytatuowani kolesie, rozjebani na tych siedzeniach jak Rosja na mapie’ <3
'robi zamaszysty, przywołujący ruch głową, że mało mu karku nie skręci.'
Dobrze, że poszłaś! Nie wiadomo, co by było, gdybyś nie poszła ;)

Fajny dres :D

'ośrodek zdrowia. ale nie, że lux-medy, enel-medy i różowe mydełka. polsko tu i swojsko, czyli brudno i smród.' :p

„dopłacę”. :o

Ojoj. To się pewnie tata zdziwił. (Genialny dialog! :D)

'a przecież ja mieszkam na śródmieściu, tutaj ludzie nie w takim stanie wracają do domów.'

PS Jeśli te wszystkie historie to prawda, to zaprawdę powiadam: ciekawe masz życie, kobieto! :)
Lecę do kolejnego części.

Tiflepl
Gość
Tiflepl

Od dziś zaczynam inaczej patrzeć na dresiarską subkulturę :)

Kamila Kaczmarczyk
Gość
Kamila Kaczmarczyk

Czytałam łapczywie i aż mi się smutno zrobiło, że dotarłam do końca. Świetne! Poproszę o więcej.

PS Mam swojego prywatnego ulubieńca, też dialogi z drogi.
Jadę tramwajem. Na Berezyńskiej wsiada para, widać, że z alkoholem za pan brat. Ona na niego fuka i klnie, on jej odpowiada rwami, ujami i innymi epitetami. Dojeżdżamy do Ronda Wiatraczna. Ona wychodzi pierwsza, ja stoję za nim w kolejce do wyjścia. On się odwraca, kłania mi się i mówi „panie przodem”. Odpowiadam, że bardzo dziękuję.
Ona głośno prycha i mówi: Ja pierdolę, dżentelmen się znalazł!
On: No co! Kultura, kurwa, musi być!

Magdalena www.magdalenaklak.pl
Gość
Magdalena www.magdalenaklak.pl

Poplułam telefon kilka razy, ale wybaczam Ci, bo poprawiłaś mi humor w ten deszczowy dzień :)

Marta Kołodziejska
Gość
Marta Kołodziejska

Dobre 😂
Poproszę o więcej!

KasiaWiedzma
Gość
KasiaWiedzma

Na Śródmieściu?! We Wrocławiu?! No to witaj sąsiadko 😂

She
Gość
She

Boskie są te dialogi. „Kopytka” niezmiennie mnie rozczulają ♥

Mól Książkowy
Gość
Mól Książkowy

Dobrze jest tak przypadkowo trafić i poprawić sobie humor :)

Aśka Pietruszka
Gość
Aśka Pietruszka

Spokojnie mogę dołączyć sytuację, jaka mnie niedawno spotkała. Szłam na przystanek, kiedy obca kobieta rzuciła do mnie tekstem: „Widzi Pani? O tam! Salon sukien ślubnych obok domu pogrzebowego. Od razu widać do czego to prowadzi!” Poprawiłam mi humor na cały dzień ;)

www.takuwazamja.blogspot.com
Gość
www.takuwazamja.blogspot.com

Dobre;) widze, źe też przyciągasz dresy, mamy coś wspolnego;)

Przebudzenie Jesiennej
Gość
Przebudzenie Jesiennej

Napisz książkę. Sześćset stron. No ja Cię proszę…

Patrycja
Gość
Patrycja

Jesteś świetna pisarką. Pozdrawiam

Modlisha
Gość
Modlisha

Świetne,uśmiałam sie.mały romek the best

Ula Jaworska
Gość
Ula Jaworska

Poplakalam się 😅

E
Gość
E

Z tymi romami to tak jest.
Na peronie na dworcu pks:
– kup pani różę.
– nie, dziękuję.
– a ty kurwo (splunięcie i reszta w nieznanym mi języku).

Aleksandra Beltrowska
Gość
Aleksandra Beltrowska

Znam za dobrze fragment o zamawianiu bielizny do domu – wynajmuję pokój u swoich dziadków i za każdym razem drżę ze strachu, by przypadkiem nie otworzą z ciekawości. :D

Justyna Bidler
Gość
Justyna Bidler

Piękne! Popłakałam się już na rozjebanych jak rosja na mapie, a później było tylko lepiej :D

parapetliteracki
Gość
parapetliteracki

Boże, to lepsze niż dowcipy z kalendarza. Obśmiałam się jak nie wiem co :D Czemu ja nie mam takich przygód. A może mam, tylko nie zwracam na nie uwagi i nie zapisuję. Muszę zacząć :)

Angela Wilimberg
Gość
Angela Wilimberg

Dres i „kopytka” wymiatają <3

Kasia Ptasia Cieślak
Gość
Kasia Ptasia Cieślak

Wpadłam na chwilę i chyba zostanę na dłużej 😁

Anna Malec Pacek
Gość
Anna Malec Pacek

you made my evening

Emilia
Gość
Emilia

Wyciągnęłaś mnie z wieczornego doła! Czytam trzeci raz i nadal wyję ze śmiechu 😂😂😂

Barbara Konik
Gość
Barbara Konik

Mały rom…najlepszy..haha haha