Gest z podbródkiem. To się nie może nie udać

Na zdj. kadr z filmu „Top Gun”, reż. Tony Scott

Linia karku mężczyzny może zmienić twoje życie. Sposób, w jaki grzebie w kieszeniach, szukając drobnych, może sprawić, że zaskrzeczy ci serce, a dłonie zziębną. To, jak dotyka twojego łokcia albo niezapiętego guzika na mankiecie swojej koszuli, jest demonem, którego wypuścił, nawet o tym nie wiedząc, i który natychmiast cię opętuje.

Jonathan Carroll, „Dziecko na niebie”

Nie wiem, czy zauważyliście, ale ostatnio na blogu same fajne chłopaki. Jak nie Dorociński, to Cruise, a nie tak dawno był nawet Wałęsa. Może to zmiana pogody albo fazy księżyca, że tak się tłoczno robi od tekstów o facetach. Nie, żeby mi to specjalnie przeszkadzało – facetów da się lubić i bez nich byłoby smutno, a nawet żal.

A zatem – skoro wczoraj było o mundurach – to dzisiaj będzie subtelniej, o gestach. O tych mniej i bardziej wyrazistych ruchach rąk, które towarzyszą mówieniu. Które częściej potrafią wyrazić więcej, niż słowa. Zadziałać jak iskra, jak punkt zaczepienia. Przyciągnąć uwagę i sprawić, że już nigdzie nie zechce sobie pójść.

Jasne, że nie każdy je ma. Albo i ja nie jestem na tyle bystra, żeby je u każdego wychwycić. A może są, ale nie robią wrażenia? Bo dla mnie ważne, żeby gest jednak zadziałał. Żeby – raz zobaczony – wywołał we mnie nieprzemożną chęć oglądania go już codziennie. Czasem może to być poprawienie włosów, przeciągnięcie dłonią po karku, zakropienie oczu. Absolutnie proste czynności, które pozornie powinny zostać niezauważone. A jednak masz wrażenie, że dzieje się tu film, czas zwalnia, a Ty chcesz na to patrzeć już zawsze.

Na mnie działa myk z brodą. Ale nie pełne znudzenia podpieranie podbródka, które ciężko odczytać inaczej, niż „młoda, zmień może temat”. Ani nie ten fatalny moment, kiedy palec wskazujący leci pionem wzdłuż policzka, a kciuk podtrzymuje głowę, jakby miała sturlać się z karku i runąć o bruk. Mówię o gładzeniu się po nim. Podobno takie pocieranie palcami podbródka wyraża pewność siebie – i tu by się wszystko zgadzało. Nic przecież tak nie nakręca, jak pewny siebie, stanowczy mężczyzna. Ale nie buc, stojący w rozkroku i przechylający głowę z miną „możesz co najwyżej wybrać, czy dzisiaj u ciebie, czy u mnie”. Ale spokojny, świadomy swojej wartości mężczyzna, którego klasa wyraża się nawet w tak prostych, acz znaczących gestach.

Tylko takie rzeczy też trzeba wiedzieć, jak umieć odczytać. Czasem podpieranie podbródka oznacza po prostu zamyślenie. Albo, co gorsza, krytyczną ocenę. Więc jeśli czujesz się wtedy nieprzyjemnie lustrowana, to może lepiej brać nogi za pas. Ale to się wyczuwa, odrobina intuicji i wiesz, czy to ma działać jak wabik, czy mówić Ci słodkie „spierdalaj”.

Swoją drogą, poradniki, instruujące, jak skutecznie odczytywać mowę ciała, potrafią być naprawdę zabawne. Zdarzyło mi się przeczytać, że kobiety, trzymające ręce splecione w okolicy podbrzusza, wyrażają gotowość rozrodu. Podobno to sygnał dla mężczyzny, że słuchaj, moja macica jest wolna. Siedzi tu i czeka na skarb.

I wtedy też wykonałam jeden prosty gest. Zamknęłam książkę i dałam sobie spokój z czytaniem bzdur. Ale na facetów, głaszczących podbródek, patrzeć będę już zawsze. Niewiele jest piękniejszych widoków i nie pobije go nawet zachód słońca.