Dlaczego przeszkadzają mi „Najpiękniejsze 13-latki?”

Na zdj. kadr z filmu „Lolita”, reż. Adrian Lyne

Lolito, mam w Tobie słodkie swe dziewczę, jak Beę miał Dante, Vigę zaś Poe. A któreż to dziewczę pofikać nie zechce w figach i kiecce skrojonej w półkole?

Vladimir Nabokov, „Lolita”

Od wczoraj na Facebooku wciąż przewija się temat fanpage’a „Najpiękniejszych 13-latek”, aktualnie liczącego sobie prawie 28 tys. fanów. Jedni się oburzają, że treści to erotyczne i mocno nieprzystojne, inni robią za wielkich postępowców i nic w tym złego nie widzą. I jak zwykle walka rozgrywa się nie na tym polu, co trzeba.

Nie, to nie strona jest problemem. Jasne, że w internecie z powodzeniem można znaleźć tony innej, dziecięcej/młodzieżowej fotografii. Że nie potrzeba do tego osobnych stron, grup ani fejsików, bo kto chce sobie pooglądać, ten będzie miał w czym wybierać. Problemem jest natomiast to, co siedzi w głowach tych dziewczynek, że robią sobie zdjęcia w wyzywających pozach, układają usteczka w dzióbki, wypinają się i prężą, jakby od elastyczności ich kręgosłupów zależeć miały losy świata.

Tak, każda z nas chciała być kiedyś księżniczką. Tą najpiękniejszą, najmądrzejszą i najzdolniejszą. Jednym ten etap zakończył się około 5. roku życia, inne musiały jeszcze trochę poczekać. Fajnie było się wtedy stroić, podkradać mamie bluzki, biżuterię czy kosmetyki. Raz, drugi. Ale chyba żadna z nas nie robiła z siebie Lolity na pełnym etacie.

Nie chwytam tu usprawiedliwiających ich rzekomo haseł o budzeniu się w nich seksualności, potrzebie wyrażania siebie ani szukaniu akceptacji. To najgłupsze tłumaczenie na świecie. Dziecko, które w wieku 13 lat robi z siebie obiekt seksualny, wymaga najpewniej opieki. Bo tak, pozowanie w miniówach, w półleżącej pozycji, z otwartymi ustami i zawadiackim spojrzeniem, nie jest przejawem najwyższej niewinności. I chociaż niektórzy zakrzykną, że dewiantem jest ten, kto widzi w tych zdjęciach seks, to komentarze pod nimi pokazują, że grono to jest licznie reprezentowane.

Przykład? Zdjęcie dziewczynki, jedzącej lody.  No prosta sprawa, dzień jak każdy inny. Lato w końcu. Tylko że pod nim komentarz: Mmm, do twarzy Ci z czymś w ustach. Szkoda, że nie wypaprałaś sobie buźki. Ciekawe jakbyś wyglądała z białymi plamami na niej.

Kolejne zdjęcia, kolejne komentarze:

– fabryka kiślu w gaciach

– brałbym

– dasz się zaprosić do znajomych, kociaku?

– kici, kici, mrrrrr

ciekawe czy bierze do dzioba

– i tak nie za ruchasz

– płasko trochę

– uuu ale dupera

– 13 lat i takie cyce?

– małe dziwki xDDDD

– całą tę stronę bym nazwał Fap Folder 2014

Serio, nic się nie dzieje? Serio, nasza młodość wyglądała tak samo? Bo takie argumenty roznoszą się po necie. Że przecież byliśmy tacy sami, tylko fejsbuka nie było. No to przepraszam bardzo, ale za moich czasów choćby klepnięcie dziewczyny po dupie kończyło się wielką obrazą i kopnięciem w piszczel. Tak, chciałyśmy się podobać. Ale nie, nie wypinałyśmy się do zdjęć i nie jarałyśmy tekstami, że fajnie nam cycki rosną. To gorszyło, zawstydzało, wprawiało w zakłopotanie. Kiedy patrzę na to, co wyrabia się dzisiaj, mam wrażenie, że moje dzieciństwo musiało dziać się gdzieś w odległej epoce dinozaurów. W pięknym, szczęśliwym świecie, gdzie dziewczyny nie musiały wrzucać swoich zdjęć do sieci, a chłopcy nie śmiali komentować ich tekstami o ruchaniu.

I nie, to nie ten fanpage jest rajem dla pedofilów. Rajem dla pedofilów jest dzisiaj wszystko: szkoły, dyskoteki, ulice. Cała ta kultura, która z nastolatek zrobiła lolitki, z ich ciał – obiekt seksualny, a z mózgów – różową galaretkę. I oby jeden z drugim w końcu się nią zakrztusił.