Andrzej Stasiuk. Cytaty z drogi

Fot. Rob Bye, unsplash.com

Wracałem do domu tysięczny raz z tym samym uczuciem, że jadę przez coś w rodzaju pustyni i muszę opowiadać historie, muszę przywołać obrazy, by nie zbłądzić, by dotrzeć do celu. Pod wielkim niebem, z tymi opowieściami, które są jak wątłe ognie w nocy na równinie, gdy wieje wiatr. Nic więcej nie mogłem zrobić. Nic.

Andrzej Stasiuk, „Dziennik pisany później”

Dziś przed Wami solidna porcja cytatów z wybranych książek Andrzeja Stasiuka. Żadna inna literatura tak mnie nie uspokaja, więc i Wam ją najgoręcej polecam. Kto nie zna, niech pozna. Choćby przez tych kilka zdań.

Cytaty Andrzej Stasiuk

„Biały kruk”

♦ Nic tak nie przywraca chęci do życia jak spierdolone samobójstwo.

♦ Że jutro też jest dzień, to może brzmieć pocieszająco dla głupków. Dla zwolenników zdrowej żywności, ale nie dla ludzi poważnych. Dla tych, co palą, piją i czuwają po nocach. Czuwają wbrew ogólnemu przekonaniu, że nie ma na co czekać. Bo może i nie ma. Ale nie jest to powód, by nie czuwać.

 

„Dojczland”

♦ Cały świat zaczyna tak wyglądać. Trzeba gdzieś pojechać, żeby się załapać. Tak jakby na miejscu już nic nie było. Wszystko jest gdzie indziej.

♦ W zwiedzaniu jest jakiś przymus podziwu, zainteresowania, jakaś obłuda. Czasami ktoś pokazuje mi coś z dumą, a ja czuję się jak oszust, bo kiwam głową, ale nic nie obchodzi mnie jakaś wieża, brama, zamek oraz reszta tych cudów.

♦ Żeby ocaleć, czasami piję, a czasami porównuję. Wielu rzeczy nie pamiętam i muszę je wymyślać od nowa.

 

„Dukla”

♦ O czwartej nad ranem noc powoli unosi czarny tyłek, jakby obżarta wstawała od stołu i szła spać. Powietrze jest jak zimny atrament, spływa asfaltowymi drogami, rozlewa się i krzepnie w czarne jeziora.

♦ Nie będzie fabuły z jej obietnicą początku i nadzieją końca. Fabuła jest odpuszczeniem win, matką głupców, lecz ginie we wznoszącym się świetle dnia. Ciemność albo ślepota nadają rzeczom sens, gdy umysł musi szukać drogi w mroku i świeci sam sobie.

♦ No więc Dukla. Dziwne miasteczko, z którego nie ma już dokąd pojechać. Dalej jest tylko Słowacja, a jeszcze dalej Bieszczady, lecz po drodze diabeł powtarza jak litanię swoje „dobranoc” i nic z rzeczy ważnych się nie przydarza.

♦ Piękno zawsze zawiera w sobie groźbę, że w istocie jest jakąś odmianą zła, odmianą, której możemy pragnąć tak, jakbyśmy pragnęli dobra.

♦ Smutek odurza jeszcze mocniej niż nadzieja.

♦ Świat pełen jest szczegółów, od których zaczynają się historie.

♦ Trudno się lękać czegoś, co nie wie, że istniejesz.

♦ Wyobraźnia jest bezsilna. Powtarza tylko rzeczy widziane i słyszane, powtarza je zmienionym głosem, usiłuje popełnić grzechy, które dawno już popełniono.

♦ Życie podobne jest do halucynacji, bo nic z tego, na co się spojrzy, nie jest takie, jakie jest.

 

„Dziennik pisany później”

♦ Byłem dzieckiem ubóstwa i czułem się jak ślepiec w tym tłumie.

♦ Dziwne są miasta bez prądu. Człowiek się boi, że się o coś uderzy, a potem się przyzwyczaja i porusza tak ostrożnie jak w dzieciństwie na wsi, gdy wszyscy poszli już spać.

♦ Kolory były z telewizji i światło świata przepadało w nich bez śladu.

♦ Ojczyzna pachnie kebabem i wymytym kiblem.

♦ Pragnąłem wracać do miejsc, które się nie zmieniają. Żeby wszystko czekało na mnie jak zastygłe. Chciałem powracać do własnych uczuć, tak jak powraca się do pierwszej miłości. Nigdy się to nie udawało, ale zawsze próbowałem.

♦ Samotnik nie ma szans. Samotność to choroba, samotność to obłęd.

♦ Wiedzieli, że najlepsza opowieść musi mieć niejasny, a zarazem narkotyczny początek.

♦ Z jakiegoś powodu przeszłość wyglądała lepiej niż teraźniejszość. Można ją wysprzątać i pokazywać.

 

„Fado”

♦ Dzisiaj istnieje tylko to, co jest dostrzegane przez innych.

♦ Podróżować znaczy żyć. A w każdym razie żyć podwójnie, potrójnie, wielokrotnie.

♦ Przyszłość jest wielka próżnią. Niczego w niej nie ma, może co najwyżej podniecać miłośników literatury science fiction, marksistów, kapitalistów albo starzejące się panny. Istnieje tylko to, co minęło, ponieważ posiada swoją formę, jest uchwytne, dotykalne i w pewien sposób ocala nas przed szaleństwem, przed mentalnym unicestwieniem.

♦ Są takie zbiegi okoliczności, które przypominają wyrafinowany plan.

 

„Grochów”

♦ Czy gdy chcemy się wymknąć, to zawsze wracamy?

♦ Ja sam muszę nad czymś zapłakać. Nad czymś konkretnym, a nie tylko nad wspomnieniami.

♦ Jest nas coraz więcej i coraz więcej będzie nas umierać. Coraz bardziej samotnie. Przynajmniej do czasu wynalezienia nieśmiertelności. Ale zdaje się, że nawet ta wynaleziona w przyszłości nieśmiertelność będzie po prostu przedłużającą się w nieskończoność samotnością.

♦ To było życie naszych ojców. A my mieliśmy je powtórzyć, ponieważ czekało na nas już gotowe i nic innego nie trzeba było robić.

 

„Jadąc do Babadag”

♦ Bardzo możliwe, że człowiek odczuwa swoje istnienie dopiero wtedy, gdy czuje na skórze dotyk bezimiennej przestrzeni, która łączy nas z najdawniejszym czasem, ze wszystkimi umarłymi, z prehistorią, gdy umysł dopiero oddzielał się od świata i jeszcze nie zdawał sobie sprawy ze swojego sieroctwa.

♦ Dobrze jest żyć w krainach nieoczywistych, ponieważ ich granice zawierają w sobie więcej przestrzeni, niż wskazuje geografia. To są otchłanie nieznanego, to jest nieskończona dal domysłów, uciekający horyzont wyobrażeń i fatamorgana słodkich przesądów, którym nigdy nie sprosta rzeczywistość.

♦ Jednym słowem gówno mnie obchodzi, dokąd zmierzamy, a ciekawi tylko to, skąd się wzięliśmy.

♦ Nic nie jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka, wszędzie tkwią zadry znaczeń, o które myśl zaczepia się jak gacie o kolczasty drut.

♦ Panuje tutaj wieczny schyłek i dzieci rodzą się zmęczone. W ukośnym świetle późnej jesieni gesty i ciała ludzi są tym wyrazistsze, im mniejsze jest ich znaczenie. Mężczyźni stoją na rogach ulic wpatrzeni w pustkę dnia. Plują na chodnik i palą papierosy. To jest teraźniejszość.

♦ Piję kawę i wyobrażam sobie brzask gdzie indziej.

♦ Stoją i przeliczają papierosy w paczkach i drobne w kieszeniach. Czas nadciąga z daleka i przypomina obce powietrze, którym już ktoś oddychał.

♦ Tak, nie mam wyobraźni, i dlatego powinienem się pakować, upychać po kieszeniach drobiazgi, paszport, jakieś pieniądze, powinienem wybierać się w drogę, żeby sprawdzić, jak jest naprawdę. Zawsze gdy zmienia się pora roku albo pogoda, powinienem zwijać najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszać we wszystkie te miejsca, gdzie już byłem, żeby przekonać się, czy jeszcze istnieją.

♦ Tak to działa: geografia porządkuje przestrzeń, ale robi zamieszanie w głowie i człowiek chciałby zostać rybą, zamiast stać w mentalnym rozkroku między południem, północą, wschodem i zachodem.

♦ Tylko ludzie, którzy nie myślą, nigdy nie są samotni.

♦ Życie składa się raczej z okruchów teraźniejszości, które zapadają w pamięć, i tak naprawdę tylko z tego składa się nasz świat.

 

„Nie ma ekspresów przy żółtych drogach”

♦ Myślę, że już niebawem będziemy podróżować na peryferie, na granice kontynentu, do krain, gdzie wysiadują stare kobiety w chustkach.

♦ Nie mam nic przeciwko centrum, ale bardziej pociągają mnie peryferie. Już teraz środek kontynentu staje się coraz bardziej zunifikowany. Metropolie przestają się różnić. Niedługo będzie je można rozpoznać tylko na podstawie szacownych i martwych zabytków. Jeśli w ogóle te zabytki da się jeszcze dostrzec spod jaskrawej powłoki współczesności: te same nazwy hotelowych sieci, te same reklamy, te same bankomaty, marki piwa, takie same parkomaty, ten sam układ półek w supermarketach oraz repertuar w kinach.

♦ Przychodzi mi do głowy, że człowiek powinien się rodzić w takim krajobrazie, spędzać w nim dzieciństwo i potem go opuszczać, by wiedzieć, co znaczy utracona miłość.

♦ Tak, siedzieć na rynku nieznanego miasteczka albo wsi w obcym kraju to jest jak czytać piękną książkę. Trochę się rozumie, ale resztę trzeba sobie wyobrazić.

♦ Tyrani biorą się z lektur. Ci najwięksi czytali bezustannie. Przerywali tylko po to, by fikcję zamieniać w rzeczywistość.

♦ Wszyscy na wschód od Łaby powinni dostawać prozac.

 

„Opowieści galicyjskie”

♦ Być może czas jest czymś podobnym do powietrza i odbicia rzeczy trwają w nim tak samo, jak dalekie obrazy miast i krajobrazów przenosi fatamorgana.

♦ Być może wyobraźnia i wiara nie mogą bez siebie istnieć, bo mają wspólną istotę – nie wymagają dowodu.

♦ Noc, noc, noc, kowal Kruk opowiada przez sen historię bez końca, długą jak życie wszystkich ludzi, jakby chciał wyspowiadać się ze wszystkiego, co widział, co słyszał, wyspowiadać się ze wszystkich rzeczy dobrych, złych i obojętnych, bo życie najprawdopodobniej jest odmianą grzechu, o czym można zapomnieć w dzień, lecz noc nie zna litości (…) Serce wtedy ledwo bije, zamiera, ledwo przetacza truchlejącą krew i nawet najmniejsza kropla blasku nie rozcieńcza zgęstniałej z lęku materii i można tylko czekać, aż szyby pokryje granatowa farbka świtu. Tylko to można zrobić.

♦ Starość w pewien sposób unieważnia noc i dzień. Pory wysiłku i odpoczynku następują po sobie w szybszym rytmie. Może to życie po prostu się spieszy.

♦ W świątyniach najmniej fascynujące są obrazy i przedmioty. Zanadto przypominają resztę rzeczywistości. Próbują się z niej wyrwać i na powrót w nią zapadają, dowodząc daremności wszystkich wysiłków. Natomiast zamknięte w bryle powietrze, uformowana sklepieniem, ścianami i architektonicznym szczegółem przestrzeń stanowią najdoskonalsze odwzorowanie tęsknoty. Można wejść, czuć na skórze dotyk, lecz wszystko przepływa między palcami, można zatrzymać w płucach, lecz tylko na chwilę.

♦ Życie jest koliste, posuwa się po okręgu i jeśli ktoś się nawet wyrywa, to na jego miejsce natychmiast pojawia się ktoś inny.

 

„Taksim”

♦ A może było tak, że przyciągał ludzi i zdarzenia, jak magnes przyciąga opiłki? Że jego życie to był wir, który wciąga inne życia? Tak sobie czasem myślałem. Ale w gruncie rzeczy to on był po prostu zwyczajnym kolesiem, który nie robi problemu z tego, że kogoś spotyka, nie robi problemu, że cudze życie trochę zachodzi na jego.

♦ Jeszcze niedawno kupowali rzeczy na całe życie. Składali, oszczędzali na garnitur u krawca, na buty u szewca i była inwestycja, i był sens, było wyrzeczenie i była nagroda.

♦ Pomyślałem, że jak się schlam, to wszystko samo się wyjaśni. Ale teraz wszystko się kręciło.

♦ W takim mieście jak to wciąż spotyka się tych samych ludzi i w końcu obcy staje się znajomym z widzenia, potem znajomym, a potem nie możesz już sobie wyobrazić, że świat bez niego mógł istnieć.

♦ Wydymali nas, Władziu! I żaden krawaciarz w telewizji nie wciśnie mi kitu.

♦ Żeby szybciej zasnąć, przypominałem sobie własne życie.

♦ Żyli na tym wzgórzu jak na wyspie. Świat wysyłał im sygnały, ale miał w dupie ich odpowiedzi. Rozumieli to doskonale i nigdzie się nie wybierali.

 

„Wschód”

♦ Błąkając się po chińskich peryferiach i po chińskich sklepach, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że ten Lewiatan świata zdąża do chwili, gdy z różowego plastiku, z gumy i folii będzie w stanie wyprodukować nawet nasze myśli i nasze sny.

♦ Dlatego musiałem w końcu tam pojechać. Ponieważ są historie, które domagają się dalszego ciągu.

♦ No bo jak to jest? Że z czasem oddalamy się od miejsca własnych narodzin i to ma być ucieczka, zdrada, emigracja? I wszystko, co robimy jest próbą powrotu? (…) Jak to jest? Że im szersze zataczamy kręgi, tym wyraźniejszy jest środek tego krążenia i tym silniejsze przyciąganie?

♦ Widzę przeszłość wyraźniej niż teraźniejszość. Przecież to, co jest, nabiera sensu dopiero, gdy minie.

♦ Wychodziłem do szkoły o wpół do ósmej i nie miałem pojęcia, że na świecie jest komunizm (…) W domu nie mówiło się o takich rzeczach, ponieważ to, w czym wszyscy braliśmy udział, było po prostu życiem i niczym więcej.