50 przypadkowych faktów o mnie

Ponieważ szczęśliwie dobrnęliśmy do 10 tysięcy fanów na fejsie, czas pokazać się z trochę bardziej ludzkiej strony. Łapcie więc 50 faktów o mnie – zupełnie przypadkowych i pisanych od ręki, więc na pewno szczerych. Enjoy. ;)

1. Nie mam drugiego imienia, a i pierwsze niespecjalnie lubię. Asia. Mam na imię Asia.

2. Nigdy nie pamiętam imion ludzi, których dopiero co poznałam. Ba, czasami jest to dla mnie tak krępujące, że mylę się i przedstawiam im ich własnymi imionami. Nie żartuję, ostatnio miałam na imię Agata.

3. Nie robię sobie zdjęć, bo na wszystkich wyglądam jak regularny debil. Ale możliwe, że to nie jest wina zdjęć.

4. Uczę się ludzi przez fejsa. Jeżeli do mnie napiszesz, wiedz, że sprawdzę, kim jesteś i czy lubisz sasanki. Sprawdzę też, kim jest Twoja matka oraz jakim samochodem jeździ Twój dentysta.

5. Jestem jedynaczką. Kiedy jako dziecko byłam pytana, czy nie chciałabym mieć rodzeństwa, mówiłam, że nie, bo chcę mieć dla siebie wszystkie swoje zabawki. Niewiele się od tamtej pory zmieniło.

6. Mam smutną skłonność do przyciągania oszołomów. Serio – jeśli jest w okolicy jakiś dziwak, to macie pewność, że to mnie zapyta o drobne, drogę albo sposoby na katar.

7. W podstawówce miałam takiego świra na punkcie literatury, że wypracowanie z polskiego napisałam na ponad 30 stron. Moja polonistka otwarcie wtedy przyznała, że mnie nienawidzi, chociaż za wypracowanie dostałam wtedy 6.

8. Zrobiłam w życiu jeden błąd ortograficzny. W czwartej klasie szkoły podstawowej na dyktandzie o wilku napisałam „czyhać” przez „ch”. Co wujek skwitował wówczas mało przystojnym: „bo może ten wilk z chujem czyhał”.

9. Również raz w życiu spóźniłam się do pracy. Przyszłam wtedy na 13. W dzień po Walentynkach. Polecam, całe piętro ma wówczas ubaw po pachy, a śmiech potrzebny jest jednak w każdej korporacji.

10. Nie lubię tłumów. Nie chodzę na koncerty, nigdy nie byłam też na juwenaliach.

11. Mieszkania i miasta zmieniam w kilka dni. Nienawidzę planować, wierzę w siłę emocji.

12. Mam dużą odporność na ból, ale tylko ten, nad którym jestem w stanie panować. Możecie wysłać mnie na brazylijską woskiem i spoko, jeszcze mi się będzie podobać. Ale zobaczcie, co się ze mną dzieje, jak np. boli mnie brzuch. Zachowuję się jak facet z przeziębieniem i przynajmniej raz na godzinę umieram.

13. Kiedyś w kontaktach damsko-męskich byłam takim tchórzem, że mój ówczesny facet, żeby mnie ściągnąć do siebie do domu, wymalował przez całe miasto strzałki sprayem. Na chodnikach. W środku nocy.

14. Nie jeżdżę na łyżwach, bo boję się, że upadnę i ktoś utnie mi rękę. Albo chociaż palce.

15. Od szóstego miesiąca życia nie piję mleka. Mam taki wstręt, że jak poleję się nim przy otwieraniu kartonu, to ze sparaliżowaną ręką od razu biegnę pod kran. Ale mleko w kawie – to już jest całkiem spoko.

16. Nie jem też pomidorów. Od zawsze. Jak byłam mała, wszyscy robili mnie w konia i karmili zupą pomidorową, mówiąc, że to marchewkowa. Wygadał się dopiero dziadek, a ja oczywiście żadnej więcej nie tknęłam.

17. Kiedy pracowałam jako kelnerka, mówili na mnie Zadyma. A to dlatego, że jako model organizacyjny czasu pracy preferuję chaos.

18. Jeden, jedyny raz uszyłam w życiu lalkę. Była tak straszna, że zamknęłam ją na szafie w przedpokoju i ze strachu przez całą noc nie mogłam spać.

19. Od 10 lat mam prawo jazdy, ale nie umiem jeździć. Idę o zakład, że każdy przejechał więcej na wstecznym, niż ja kiedykolwiek do przodu.

20. Uwielbiam słodycze. Mogę nie jeść przez tydzień obiadu, ale bez słodyczy nie wyobrażam sobie życia. Milka, Nutella i wszystko, co z Kindera – na samą myśl piszczę.

21. Pół życia przesiaduję w kinie. Najbardziej lubię poranne seanse, najlepiej w poniedziałki. Można pobyć wtedy samemu ze sobą i nikt nie wcina popcornu.

22. Od zawsze kocham się w „Psach” Pasikowskiego i uwielbiałam, jak za dzieciaka wszyscy mówili do mnie Angela.

23. Kochałam się też w Bogusławie Lindzie, dopóki: a) nie zagrał sprzątaczki w serialu na Polsacie, b) nie zareklamował specyfiku o nazwie Geriavit Pharmaton, c) nie zobaczyłam go na festiwalu kinowym w białym golfie, wpuszczonym w jeansy. Gdzieś pomiędzy tymi punktami trzy razy runął mi świat.

24. Lubię disco polo. Serio. Nie tak, żeby go słuchać na co dzień, ale dobre weselisko zawsze spoko. Niestety, jestem tym typem, który tańczył w młodości na stołach.

25. Nie jem mięsa, bo zwyczajnie nie lubię. Nie stoi za tym żadna ideologia. Ale pizza z trupem zawsze spoko.

26. Uwielbiam flanele. Mogłabym z nich nie wychodzić.

27. Podróżuję z kocem. Owinięta łatwiej zasypiam i czuję się od razu bezpiecznie. Tak, lubię sobie wmawiać, że mam obronny koc.

28. Jak byłam mała, uwielbiałam oglądać horrory. A później bałam się sama spać. Ba, bałam się nawet Jezuska, świecącego na ścianie w ciemności.

29. Chodziłam kiedyś na Oazę. Ale tylko dlatego, że chciałam mieć stamtąd chłopaka. No i miałam, a on teraz ma żonę i na szczęście to nie jestem ja.

30. Nie prasuję. Nie lubię, nie mam cierpliwości i cudownie czuję się pognieciona. Uwielbiam też dres, a gości mogę podejmować w ręczniku.

31. Nie umiem gotować i nie lubię jeść. Pewnie pierwsze wynika z drugiego.

32. Uwielbiam Andrzeja Chyrę i Magdalenę Cielecką i zawsze smutno mi na myśl, że najpewniej się już nie zejdą.

33. Od dziecka zazdroszczę chłopcom płci. Chciałabym sama podróżować, więcej pić i się bić, ale w obecnej postaci szanse mam jednak marne.

34. Mimo to, jak dorosnę, chciałabym zostać Tylerem Durdenem.

35. Mam cudowną rękę do kwiatów. Potrafię zabić nawet kaktusa, a zioła na parapecie uprawiam od razu suszone.

36. Mój ulubiony pisarz to Hank Moody.

37. Uwielbiam wodę. Długie prysznice, wylegiwanie się w wannie, baseny, kąpiele w morzach i jeziorach. A kiedy jest mi źle, piję wrzątek. Woda mnie uspokaja, od zawsze. Tym mocniej solidaryzuję się z Gośką Halber, która też tak ma.

38. Strasznie lubię taksówki, hotele, lotniska. Te wszystkie cudowne nie-miejsca, gdzie nikt nas nie zna i niczego od nas nie chce. Mogłabym żyć w drodze, przywiązuję się tylko do ludzi, nigdy do miejsc ani rzeczy.

39. Do szczęścia potrzebuję dwóch kaw dziennie oraz świeżych kwiatów. Które, żeby nie było, zwykle kupuję sobie sama.

40. Jestem strasznym śpiochem. Ale uwielbiam zarywać też noce. Pracować do świtu i spać do południa – oto idealny dzień pracy.

41. Uwielbiam spontaniczne wypady. Potrafię popłynąć ze znajomymi na Bornholm, bo opisał go Hubert Klimko-Dobrzaniecki, na lody do Karlskrony, bo przeczytam w internecie, że są najlepsze w Europie albo tłuc się zimą 12h PKP do Sopotu, bo zatęsknię za morzem. Zwykle nie mam wtedy pieniędzy i jem tylko snickersy, ale karuzela gna.

42. Skończyłam polonistykę i dziennikarstwo, na historię sztuki się dostałam, ale nigdy na nią nie poszłam, a przez 1,5h godziny 2014 roku studiowałam filologię rosyjską. Do tego na zajęciach w niewłaściwej grupie.

43. Wszystko robię zawsze na ostatnią chwilę. Nic nie działa na mnie równie mobilizująco, jak odjeżdżający pociąg albo zbliżający się deadline.

44. Dwa lata temu miałam kupiony bilet w jedną stronę do Oslo. Nie wyszło, bo życie tak ma.

45. Uwielbiam książki. Jeśli nie mam kasy, prędzej kupię powieść niż obiad. Kiedyś woziłam je ze sobą z miejsca na miejsce – dopiero ciąg przeprowadzek skutecznie osłabił mój zapał.

46. Chcę zostać pisarką. Dobrą pisarką. Ale wiecznie albo nie mam czasu, albo – zwyczajnie – jaj.

47. Od zawsze wolę kumplować się z facetami i pewnie dlatego sporo przeklinam. No ale dlaczego by, kurwa, nie.

48. Dostaję gęsiej skórki na sam widok chusteczek higienicznych. Jeśli zgnieciesz ją przy mnie, znienawidzę Cię.

49. Lubię słuchać w kółko tej samej piosenki. Od kiedy znowu mieszkam z rodzicami, w kółko mielę Dezertera i „Ratuj swoją duszę”. Przypadek? Nie sądzę.

50. Przyświeca mi prosta filozofia życiowa – jak coś się nie mieści w głowie, to trzeba mieć to w dupie.

Polecam, 10/10.