Każdy z nas ma swoją ciemną stronę. I Tarryn Fisher dobrze o tym wie

„Patrzenie w głąb siebie i oglądanie wszystkich elementów kierującego tobą mechanizmu sprawia ból. Człowiek zawsze jest dużo brzydszy, niż sądzi, i bardziej samolubny, niż kiedykolwiek chciałby przyznać. Dlatego ignorujesz to, co masz w środku. Myślisz, że jeśli nie będziesz o tym myśleć, to tak, jakby to nie istniało. Aż pewnego dnia pojawia się ktoś, kto po prostu cię otwiera. Widzi wszystkie twoje mroczne zakamarki. Nie krytykuje cię jednak, lecz mówi, że to nic złego mieć w sobie takie miejsca”.

Tarryn Fisher, „Ciemna strona”


Takie miejsca mamy w sobie wszyscy. To nasze traumy, wcześniejsze doświadczenia, niewypowiedziane lęki. Wszystkie te historie, których wolelibyśmy nie pamiętać, wszyscy ci ludzie, których wolelibyśmy nie poznać. To także nasze kompleksy i wstydliwe pragnienia. To nasze wady, czające się ze zdwojoną siłą. Tłamszone każdego dnia, skrywane gdzieś głęboko przed rodziną, przyjaciółmi, partnerem czy społeczeństwem. Zadry, albo raczej – jątrzące się rany. To w końcu może być też zło w swojej krystalicznej postaci – takie, którego jeszcze nigdy nikomu nie pokazaliśmy, ale które po prostu tam w środku, wewnątrz nas, jest. Nasza ciemna strona – ta skrywana, przyczajona, podskórna. Po prostu – ta gorsza.

Tarryn Fisher doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Wie, że każdy z nas ma w sobie taką ciemną stronę, której nigdy, ale to nigdy nie chciałby wywlec. Dlatego tworzy bohaterkę, która może i drażni, denerwuje i odstrasza, ale która właśnie dlatego wydaje nam się tak bliska i „nasza”. Senna ma swoje wady, a zatem jest ludzka. Problem w tym, że wewnątrz jest trochę dobrym, ale trochę też złym człowiekiem. I dlatego znajdzie się ktoś, kto postanowi zrobić jej bardzo złe rzeczy.

UWAGA, SPOILER

Spokojnie, wcale nie zamierzam zdradzać Wam zbyt wiele z fabuły. Ale kilka rzeczy musicie na tym etapie wiedzieć. Po pierwsze, Senna Richards to uznana pisarka – autorka bestsellerowych powieści, która po sukcesie ostatniej książki i zrealizowanego na jej podstawie filmu postanowiła… zmienić numer telefonu i przestać odpisywać na maile. Po drugie, ma za sobą przynajmniej dwa spartolone związki i generalnie jest średnio uprzejma dla ludzi. Po trzecie, ktoś ją właśnie porwał i zamknął gdzieś na totalnym odludziu, zostawiając jedynie zapas jedzenia, a posesję odgradzając od reszty świata płotem pod napięciem. Ach, no i po czwarte – wcześniej przydarzył się jej jeszcze gwałt oraz rak.

Dużo, jak na jednego człowieka? To trzymajcie się mocno, bo spoiler z tego lichy – na tym ta książka się dopiero zaczyna!

No to po kolei – kto i dlaczego porwał Sennę? Czego od niej chce? Dlaczego przebrał ją w nowe ubrania? Po co zostawił zapas picia i jedzenia? Czy zażąda za nią okupu? Czy to w ogóle ktoś Sennie znany? I najlepsze – dlaczego uwięził ją razem z niejakim Isaakiem?

Na te pytania już Wam nie odpowiem – sami musicie tę książkę przeczytać. Ale ostrzegam – to nie będzie ani przyjemne, ani łatwe. „Ciemna strona” Tarryn Fisher jest bowiem dokładnie taką książką, jaką tytuł nam zapowiada – straszną, przerażającą, brudną. Momentami wstrętną. To książka, w czasie której włączy się Wam współodczuwanie – będziecie odczuwać niemal fizyczny ból, kiedy Wasi ulubieni (bo właściwie jedyni) bohaterowie będą głodować albo łamać sobie kości. Będziecie mieć gęsią skórkę, patrząc na tajemniczy dom ich oczami. Będziecie w końcu wkurzać się, kiedy Senna dzień po dniu będzie ignorować pozostawiane dookoła znaki. Razem z Isaakiem nazwą swojego porywacza właścicielem zoo – bo obserwuje ich, zamkniętych w klatce. Z tym, że prawdziwy właściciel zoo chce zwykle po prostu zarobić – a zdaje się, że ten tutaj wcale tego nie chce…

BONDA POLECA, WIĘC LEPIEJ PRZECZYTAĆ

Sama, zanim przeczytam jakąś książkę, patrzę często na rekomendacje. Kto ją poleca, jak, czy przekonuje mnie to chociaż trochę. Do Tarryn Fisher przekonywać mnie akurat nie trzeba, bo jakiś czas temu polecałam Wam inną jej książkę, „Bad Mommy”. Wiem więc, jaką autorką jest Fisher i czego się mniej więcej można po niej spodziewać. To znaczy: wiem, że po książkę trzeba sięgnąć koniecznie i nie wierzyć frazesom, że to „książka idealna na długie, samotne wieczory”. Książek tej autorki nie czyta się bowiem wieczorami – czyta się ją w jeden wieczór, na jednym oddechu, od deski do deski. Nie dlatego, że jest krótka – ale dlatego, że sami nie zechcecie zrobić sobie przerwy.

ciemna stronaMimo to nie oparłam się pokusie spojrzenia, kto czytał ją przede mną i jakie zdanie sobie wyrobił. Patrzę więc na rekomendacje, jadę po nazwiskach, a wśród nich – Katarzyna Bonda. Czyli kobieta-torpeda. Jedna z tych polskich pisarek, która na rodzime, literackie podwórko wbiła się przebojem i co do której mam pewność, że żadna jej książka nigdy nie okaże się niewypałem. Bonda jest bowiem nie tylko cholernie zdolna, ale też cholernie uczciwa – wie, że pisać trzeba dobrze, a jak nie umie się dobrze, to nie pisze się wcale. Dlatego kiedy nazwała „Ciemną stronę” książką „absolutnie infekującą”, przy której „boisz się, wściekasz, brzydzisz, ale której nie odkładasz”, wiedziałam już, że to będzie hit.

No i, proszę Państwa, jest. Tarryn Fisher robi z nami coś niesamowitego – zamyka nas na tym odludziu, w tym domu, z tymi swoimi chorymi, poranionymi przez życie i okoliczności bohaterami. Zostawia nas z nimi, a jednocześnie każe nam na nich patrzeć. Zaglądać w ich serca i umysły, pod prysznice, ba, zaglądać im nawet do toalet! Fisher odziera ich z jakiejkolwiek intymności – także tej, dotyczącej fizjologii. Stawia ich przed nami zupełnie nagich, także w sensie emocjonalnym. Podaje ich na początku zupełnie bezbronnych, przerażonych, zdruzgotanych i… każe nam na nich patrzeć. 

WSZYSCY JESTEŚMY ULEPIENI Z EMOCJI

Wiecie, co dzieje się z ludźmi, kiedy trzyma się ich w zamknięciu przez długi, ale to naprawdę długi czas? Nie wiecie. To znaczy: możecie to sobie wyobrażać, ale tak naprawdę nie macie o tym zielonego pojęcia. „Ciemna strona” pokazuje, jakie reakcje to w człowieku wyzwala. Do czego go zmusza, jakie granice każe mu w sobie przekraczać. Przez jakie poziomy zaawansowania każe mu w końcu przejść – od tego szoku (co się ze mną dzieje?), przez zaprzeczenie (nie, to niemożliwe), walkę (przecież musi być stąd jakieś wyjście!), aż po wynikającą z bezradności wściekłość, a w końcu – bierność i akceptację.

Takiego mocnego studium ludzkiej psychiki nie czytałam już dawno. Ci ludzie, tak przerażeni, zagubieni, sfrustrowani, w końcu – zniszczeni emocjonalnie – robią nam tutaj za uczestników jakiegoś fatalnego eksperymentu. Tym gorszego, że nikt nie zna jego finału. Kiedy więc zacznie im się kończyć drewno, jedzenie, a wraz z nimi nadzieja, zostaną postawieni pod ścianą, przed sytuacją naprawdę skrajną. I tylko od Was zależy, czy zechcecie im w tym towarzyszyć.

Szczerze? Polecam mocno. Ze względu na świetną fabułę, niezwalniającą ani na chwilę tempa akcję, ale też główną bohaterkę – tak fatalnie poharataną przez życie, a jednak wzbraniającą się przed każdym, kto zechce okazać jej czułość czy pomoc. Bo musicie wiedzieć, że Senna ma dwie ważne zasady – nie zadaje pytań, bo to pierwszy stopień do rozwijania relacji i przy nikim dłużej nie zagrzewa miejsca – woli opuszczać ludzi, zanim sama zostanie opuszczona. Możecie ją pokochać, możecie znienawidzić – ale nie zaśniecie, dopóki nie przeczytacie jej losów do końca.


KSIĄŻKA DO KUPIENIA M.IN. POD TYM LINKIEM


foto główne: Matheus Bertelli/pexels.com

Instagram