Spider-Man Uniwersum: Na zewnątrz pralina, w środku landryna

Najlepszy film o superbohaterach! Powiew świeżości! Najlepsza animacja, będzie Oscar, rewolucja! I tak dalej, i tak dalej. Zobaczyłem naprawdę dużo pochlebnych recenzji nowej animacji od Sony. W zasadzie, wszystkie takie były. Od portali, po geekowych blogerów i youtuberów. Wszyscy pieją z zachwytu nad „Spider-Man Uniwersum”. Była sobota wieczór, cóż lepszego mogłem robić u teściów? No parę rzeczy bym znalazł, ale zdecydowałem się jechać do kina.

Nie pomylili się ci, którzy film chwalili. Jest fajny. Na pewno jest to coś świeżego, coś ciekawego. Udany mariaż wielu postaci, wielu wątków, wielu charakterów oraz – przede wszystkim – różnej kreski w animacji. Strefę wizualną uzupełnia bardzo dobre audio, które pasuje jak ulał do zmieniającego się szybko klimatu i otoczenia. Gdybym był fanem Pająka, to pewnie chodziłabym równie podekscytowany, co cała reszta recenzentów. Na szczęście, lub nie, nie jestem nim. Mimo tego, z całą sympatią dla tej produkcji postaram się Wam powiedzieć, co moim zdaniem zagrało, a co nie.

I zanim zleci się tutaj cała szarańcza pseudo-fanów Marvela i dzieł opartych na jego spuściźnie, ogłaszam: nie jestem ultra-fanem tej postaci, nie mam też tak głębokiej wiedzy o uniwersum i postaci, jak większość redaktorów i recenzentów. Próbowałem postawić się w roli zwykłego śmiertelnika, co to komiksy stawiają wyżej niż Biblię czy Koran. I czasem pójdzie do kina.

Spider-Man Uniwersum

Spider-Man UniwersumSpider-Man Uniwersum

SPIDER-MAN UNIWERSUM TO PRZEDE WSZYSTKIM MOCNA ANIMACJA

Jak się człowiek napatrzy na bitwy Avengersów, potyczki o Wakandę, walki Batmana z Clarkiem, na te wszystkie wybuchy, lasery, odrzutowe pojazdy i wszystkie inne smaczki, generowane przez efekty specjalne, to ma ochotę dać oczom odpocząć. To, co w „Spider-Man Uniwersum” rzuca się w oczy, to przede wszystkim oprawa graficzna. Film wygląda naprawdę genialnie. Kreskówek oglądam mało, ale ta zrobiła na mnie duże wrażenie. Jest kolorowo, jest dynamicznie, wiele się zmienia, jest też kilka kresek dopasowanych do poszczególnych postaci. Fajnie się na to patrzy i, o dziwo, nic się nie gryzie. Nawet, jeśli w środku wartkiej akcji wbiega Spider-świnia, pasujący tutaj jak pięść do nosa. Jedyna rzecz, która w moich oczach ją uratowała, to był gag podczas przedstawiania się. Peter Porker – nie Parker. Bo wiecie, pork = wieprzowina.

A audio? Hm, nie jest to tak wybitna ścieżka, jak choćby w Avengersach, a do „Strażników Galaktyki” nawet się nie umywa. Jest za to bardzo klimatyczna, trzyma się fajnie w kupie z dynamiczną często akcją. Nie przeszkadza też, kiedy na ekranie dzieje się dużo. No i nie ma kawałków pokroju Pitbulla, jak w „Aquamanie”. Szanuję.

Spider-Man UniwersumSpider-Man UniwersumSpider-Man Uniwersum

FABUŁA DLA GEEKA, NIE DLA ŚMIERTELNIKA

Słysząc jęki zachwytu wielu recenzentów nad „Spider-Man Uniwersum”, postanowiłem się trochę dokształcić. Staram się nie ignorować fali, pod prąd której mam zamiar popłynąć. Odpaliłem parę kanałów, odwiedziłem parę blogów. Zajrzałem nawet na portale. Szybko przekonałem się, że recenzje publikowane w sieci to twory ludzi, którzy doskonale poruszają się w świecie Pająka. Znają charakterystyki poszczególnych inkarnacji Spider-Mana, wiedzą, kim jest Gwen Stacy, znają postacie antagonistów. I to jest super. Bo z takim backgroundem można wczuć się w całą fabułę. Można szukać nawiązań i próbować analizować każdą z postaci osobno. Można się dobrze bawić, bez patrzenia biernie w ekran.

Wiecie, z jakiego pułapu pytań ja startowałem po seansie? Ten pająk-świnka to realnie był w komiksach, czy to wesoła fantazja reżysera? A ta azjatycka wersja? Czemu Octopus był kobietą? Kim jest ta banda antagonistów? A Kingpin to nie był w Daredevilu? I czemu główną postacią w filmie jest Miles Morales, a nie Peter Parker? I wszyscy wiemy, że stawiając sprawę w ten sposób wychodzę na ignoranta, co to nic nie wie, a krytykuje. Odpaliłem więc Wikipedię, poczytałem, przejrzałem listę bohaterów uniwersum. Wiem trochę więcej, ale tylko trochę. To trochę nie pozwala mi wsiąknąć w tę fabułę, nie pozwala mi się cieszyć nowo odkrytymi po seansie faktami i powiązaniami. Zwyczajnie ich nie pamiętam. 

Spider-Man UniwersumSpider-Man UniwersumSpider-Man Uniwersum

HUMOR TROCHĘ JAK W STAND-UPIE

Jak więc wypada „Spider-Man Uniwersum”? Całość fabularnie się spina, tam nic nie rzęzi, nic nie kłuje w oko. Jednocześnie nic nie pozwala mi na dłużej w ten świat się zagłębić i się do niego przywiązać. Dlaczego? Dlatego, że w naszej świadomości istnieją prawdopodobnie tylko filmy o Spider-Manie. Te pierwsze trzy, oraz te ostatnie wypuszczone przy okazji wprowadzania tej postaci do Avengersów. Kinowy dubel „Spider-Man: Amazing” pomijam – tego nie dało się oglądać. W tych lepszych produkcjach mamy właśnie Petera Parkera, lepiej lub gorzej zarysowanego, ale jednak Petera. Goblin wygląda jak Goblin, a nie jak troll z Warcrafta. Doc Ock jest Ottem Octaviusem, a nie jego żeńską wersją. A Kingpin się nie pojawia, bo czeka na angaż w serialowym Daredevilu. Czy mam prawo mieć pretensje do reżyserów? Nie, absolutnie. To ich miejsce, żeby puścić wodze fantazji. Zrobili to dobrze. To ja nie byłem na to gotowy. To mnie irytowały te wszystkie miraże postaci, wersji, alternatyw. I dam sobie rękę uciąć, że nie byłem jedyny na sali.

Ale! Bardziej, niż antyszczepionkowcami, gardzę tylko filmami, które w trailerze serwisują mi więcej humoru niż w całym filmie. I tutaj było tak, jak w typowej komedii z Karolakiem – parę gagów do trailera, a w filmie biedak nie ma co powiedzieć. Serio, jest to jakby nie patrzeć animacja dla widzów od 7. roku życia. Na seansie pojawią się dzieci. Sam film musi być na swój sposób poważny, bo o poważnych problemach chce traktować. Ale przy tym nie musi być sztywny. A sztywny jest. Nie ma się z czego pośmiać. A jak już jest scena z potencjałem, to jest spalona w w trailerze. Smutne, nie śmieszne.

Spider-Man UniwersumSpider-Man UniwersumSpider-Man Uniwersum

JEŚLI BĘDZIE KONTYNUACJA „SPIDER-MAN UNIWERSUM”…

To będzie mi latać koło nosa, jak te wszystkie równoległe uniwersa, prezentowane w filmie. Nie pójdę. Chyba, że mnie teściowa z domu pogoni. A tak na serio – to nie film dla mnie. To jest Spider-Man powyżej moich oczekiwań, żeby nie powiedzieć, że możliwości. Jakby zbyt ambitny, jakby zbyt zakręcony. Taki, który nie sprawia mi przyjemności.

Znacie „Top Gear”? Tam każdy recenzowany samochód, mimo wszystkich swoich wad, ma wymienione jakieś pozytywy. Nawet Multipla dostaje pochwały, bo ma dużo schowków. Z tym filmem jest podobnie. On ma mankamenty, przynajmniej dla mnie. Ale ma też schowki, za które warto go docenić. Tutaj jest to przede wszystkim wspomniana oprawa wizualna, która jest świetna. Dla tych bardziej wtajemniczonych kolejnym atutem będzie ciekawa, ale nie powalająca fabuła oraz masa odwołań do popkultury, łącznie z gościnnym wystąpieniem nieżyjącego już Stana Lee w wersji rysowanej.

Czy warto zatem iść na „Spider-Man Uniwersum” do kina? Jeśli lubicie ładne animacje, to na pewno. Ale jeśli nie jesteście fanami człowieka-pająka, znającymi jego uniwersa – to sobie darujcie. Bo jeśli się zdecydujecie, to dostaniecie w zamian hybrydę z tytułu. Z zewnątrz piękną i kuszącą jak najlepsza pralinka, która jednak w środku okaże się dla Was dość twardą do zgryzienia landryną. 

A na deser – zwiastuny:

8
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment authors
JanPawełKingaEnriqueMtp Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Mtp
Gość
Mtp

KingPin czyli Fisk wielokrotnie pojawiał się w spidermanie – serialu tv. Dowodził szajka tych occtopusow, skorpionow i tym podobnych kreatur

Enrique
Gość
Enrique

No właśnie. Nawet w czołówce serialu (nie wiem czy w każdej, ale przynajmniej w tych seriach które leciały za dzieciaka na fox Kids) była scena z Kingpinem ;)

Jan
Gość
Jan

Dlaczego filmów z serii „The Amazing Spiderman” nie dało się oglądać?

Kinga
Gość
Kinga

Z dwiema kwestiami się tutaj nie zgodzę. Przede wszystkim nie trzeba znać uniwersum ani zagłębiać się w komiksy by cieszyć się filmem i fabułą. Bzdurą jest stwierdzenie, że film jest tylko dla geeków. Spider-Mana znam tylko z kreskówki na Fox Kids, w której taki Kingpin pojawiał się wielokrotnie, ale pozostałych postaci nie było. Mimo to nie przeszkadzało mi to w odbiorze bo w filmie wielokrotnie powtarzano, że mamy do czynienia z postaciami z wymiarów alternatywnych a sam Peter Parker podkreśla na początku, że dość o nim, że to nie jest film o nim, następnie przybliżając nam postać Moralesa. No i… Czytaj więcej »