Podano do łóżka #99: Zniżki na sukienki i kpina z doskonałości

W dzisiejszym odcinku cyklu przeczytacie o tym, jak to jest być kurą domową oraz o tym, że celiakia to nie moda, a poważna choroba. Zobaczycie genialne zdjęcia pewnej instagramowej prowokatorki, wnętrze naszego mieszkania, przesłodkie zakładki do książek i cudne, małe pandy. Dowiecie się też, jak pisać, jakie polskie filmy nadrobić, z czego zrobić sobie organizer do kuchni oraz czym jest hytta i dlaczego wielu o niej śni. Złapiecie w końcu namiar na świetne wyprzedaże i pewne ważne dla mnie głosowanie. To jak, gotowi? Czas, start! 


Linki, w które warto kliknąć:

 Chciałabym by wybór, jakim jest świadoma rezygnacja z kariery by wychowywać dziecko/dzieci nie spotykał się z taką kpiną, z jaką się spotyka. Ze złośliwością, głupimi komentarzami typu: „Co ty robisz w domu cały dzień?”, z pytaniami „Kiedy WRESZCIE wrócisz do pracy?”. To nie Twój, ani nikogo innego interes, tylko matki i jej partnera. Wyłącznie ich. Bo bycie rodzicem to najbardziej odpowiedzialna praca we wszechświecie. Ciężko więc krytykować kogokolwiek kto wierzy, że robi wszystko by wychować własne dzieci dobrze. Czyli Karolina Ponzo i tekst pt. „Być kurą domową”.


 Na Instagramie zapraszam Was do mojego domu. I do obserwowania profilu, oczywiście:


 W tym roku obejrzałam póki co mało filmów. „Mało” to znaczy jakieś 50 sztuk od stycznia. Kiepski wynik, biorąc pod uwagę, że w roku ubiegłym naliczyłam 240 tytułów. Praktycznie w ogóle nie chodzę do kina, w zasadzie to opuściłam nawet festiwal filmowy i dopiero od niedawna się rehabilituję, spędzając długie godziny na streamie. Postanowiłam jednak, że w pierwszej kolejności nadrabiać będę polskie filmy i staram się to regularnie czynić. Czyli Magdalena Stępień, znana jako Tattwa, i 10 polskich filmów, które powinieneś nadrobić.


 Jeśli tak, jak ja, uwielbiacie Risk made in Warsaw, to na showroom.pl są właśnie promocje:

risk made in warsaw


 Staliśmy przed wielkim białym domem z drewna. Miał dobre 120 lat. Za nim wyrastały czarne skały Midtfjell, a okna wychodziły na fiord Hardanger. Po drugiej stronie, za granatową wodą wznosił się płaskowyż Hardangervidda. Wierzchołki gór były przykryte śniegiem. Obrazek za milion dolarów. Każdy chciałby tu zamieszkać, każdy hotelarz chciałby tu postawić hotel. Czyli Wysokie Obcasy i tekst o tym, czym jest hytta i dlaczego dla wielu to spełnienie marzeń.


 Najlepszy czas na pisanie? Dla mnie to około dziesiątej rano i późno w nocy. Niekoniecznie dobrze się to synchronizuje z pracą na etacie i życiem rodzinnym, ale, jak by to powiedzieć…pisanie ogólnie niekoniecznie synchronizuje się z czymkolwiek. Tworząc cokolwiek często trzeba być dość niemiłą osobą z nieprzyjemnymi priorytetami. O ile staram się nie robić tego w pracy (bo to jednak trochę kradzież, nawet jeśli chodzi o czas, nie o prawdziwy pieniądz) i ograniczać się do notatek podczas picia herbaty, tak bliscy niejednokrotnie słyszeli, że TERAZ PISZĘ ZOSTAWCIE MNIE TERAZ WAS NIE KOCHAM. Czyli Riennahera o tym, jak pisać.


 Pamiętacie Celeste Barber, która na Instagramie w zjawiskowy sposób kpi z przesadnie doskonałych zdjęć? To patrzcie, co wymyśliła tym razem:


 Na śniadanie naleśniki. Kilogram mąki bezglutenowej (14 zł) starcza na dziewięć dni. Do tego dżem bezglutenowy (6 zł), biały ser (3-4 zł) i herbata. Liściasta, ekologiczna (10 zł). Na obiad filet z kurczaka ze sprawdzonego sklepu mięsnego (7 zł), ryż bezglutenowy (5-6 zł) i szpinak świeży z czosnkiem (5 zł). Na wieczór cztery tosty (6,60 zł) z szynką bezglutenową (2,40 zł za sześć plastrów w Lidlu). To nie hipsterski jadłospis bio, eko i fit, ani wegański pomysł na życie w zgodzie z naturą. To dieta, do której są zmuszone osoby chorujące na celiakię. Nieuleczalną chorobę układu pokarmowego. Czyli Jola Szymańska na łamach serwisu Aleteia.pl o tym, kiedy unikanie glutenu to nie efekt śmiesznej mody, ale prawdziwa walka o życie.


 W ramach przerywnika – solidna dawka słodkości:


 Wraz z początkiem lipca doczekaliśmy się zabudowy w kuchni. Wydawało mi się, że całe to urządzanie rozwlekło się w czasie tak bardzo, że prędko nie przyjdą mi do głowy żadne kolejne zmiany, ale nie mogłam się bardziej pomylić. Już kilka dni później szukałam pomysłów na zagospodarowanie ściany przy oknie. Czyli Paulina Szczepańska z bloga One Little Smile i… organizer kuchenny ze stelażu łóżeczka.


 Zakładki są wycinane w kształt, który – ze względu na dodatkową linię cięcia – wystaje lekko z książki. Kiedy zastanawiałam się, jaki motyw jest najbardziej wakacyjny, to bez dwóch zdań uznałam, że lody kocha każdy. Dosłownie każdy! No, chyba, że się mylę, hę? Dlatego otwierają one kolejną serię zakładek! Nawet nie wiecie, ile radości sprawiło mi wymyślanie smaków, polew i posypek. Czyli Magda Mirkowicz z bloga My Pink Plum i wakacyjne zakładki do książek.


 A na koniec – prywata. Ponieważ zostałam nominowana w plebiscycie Blog Forum Gdańsk Award 2017 w kategorii Twórca Wpływowy, nie pozostaje mi nic innego, jak prosić Was o głosy – jeśli oczywiście uważacie, że w pełni na ten tytuł zasługuję :) Kto chce i może, niech klika – będzie mi bardzo miło!

blog forum gdańsk


foto główne: Pete Bellis/unsplash.com

Instagram