Podano do łóżka #47: Jak kochać, to wikinga. Jak umierać, to na siebie

W dzisiejszym odcinku przeczytacie o dość nietypowym rodzaju umierania, zobaczycie genialne przystanki autobusowe i istną reinkarnację wikinga. Poznacie też przepiękny profil na Instagramie i oryginalny sposób na obudzenie dwulatka. Dowiecie się też, jak dbać o związek mimo trójki dzieci oraz jak się odnaleźć, jak się kolejny raz właśnie zgubiło. Zerwiecie też z przekonaniem o tym, że praktyka czyni mistrza i poznacie kolejny genialny polski fanpage. A na dokładkę przeczytacie o błędach, jakie najpewniej popełniacie posługując się sztućcami oraz o równie błędnym przekonaniu, że wszystko w życiu powinno nam się opłacać.


Linki, w które warto kliknąć:

Przeglądając hasła kluczowe, po których mniej lub bardziej przypadkowe osoby trafiają na mój blog z wyszukiwarek, znajduję czasem prawdziwe perełki. Najwięcej z nich dotyczy oczywiście dość wymyślnych fantazji seksualnych oraz brzydkich kobiet z dużym nosem i temu podobnych klimatów. Czasem jednak trafi się coś mocnego w dobrym sensie. Coś chwytającego mnie za serce. I do tych przypadków należy niepozorne, banalne, głębokie, smutne i przejmujące hasło „umieram na siebie”. Czyli Riennahera o pewnym rodzaju uprzywilejowania. Cudnie nazwane!


I jeszcze jedno cudo, jakie znalazła nam Riennahera. To sowieckie przystanki autobusowe, rozsiane po dawnych republikach Związku Radzieckiego. Musicie je zobaczyć! Ja patrzę już z dziesiąty raz.


Jeśli jesteście fankami pięknych profili na Instagramie, to koniecznie sprawdźcie, co wyprawiają tam dziewczyny z VERS-24. Jest cudnie! A cacko z tej foty ponoć nawet nadaje się do spożycia.


Jak to się dzieje, że niektóre osoby, mimo tego, że zajmują się czymś bardzo długo, są w swojej dziedzinie co najwyżej przeciętne? Jakie błędy popełniają i jak tego uniknąć? Na te i inne pytania odpowie Wam Jacek Kłosiński i jego tekst o tym, że praktyka nie czyni mistrza.


Ja wiem, że dzieci są ważne. Nawet bardzo ważne. Jednak nie można ukrywać, że równie ważni są w wychowaniu dzieci ich rodzice. Ich potrzeby też są ważne. Oni też muszą zostać wysłuchani. Oni też odczuwają emocje i też czasami potrzebują wsparcia czy chwili dla siebie. Jak jednak znaleźć ten odpowiedni balans, szczególnie gdy dzieci mają nad nami przewagę liczebną? Jak my to robimy? Jakich zasad się trzymamy? Czyli Kamil Nowak z bloga Blog Ojciec i jego opowieść o tym, jak tworzyć zgrany związek w modelu innym niż 1+1. Niby oczywiste i ważne, a jednak znani mi rodzice za często o tym wszystkim zapominają.


Nie macie pomysłu, jak skutecznie obudzić dwulatka? No to zobaczcie, jaką niespodziankę miał pewnego ranka mały Sebastian. Chociaż sądząc po finale, to niespodziankę miał raczej budzący go ojciec:


Często się gubię. Co prawda nie „fizycznie,” bo natura obdarzyła mnie zaskakująco celnym systemem GPS i z reguły nie chcę korzystać z mapy. Gubię się za to sam ze sobą. W pracy, w życiu, w relacjach. A na to mapy nie ma, nawet gdybym chciał. Czyli Andrzej Tucholski o tym, jak się odnaleźć. Na polecenie zasługuje zwłaszcza rysunek i świetna puenta.


Macie bzika na punkcie „Wikingów” i nieustannie rozpaczacie, że nie ma ich wśród nas? W takim razie przed Wami Lasse Matberg – 30-letni, zawodowy żołnierz z Norwegii. Ach!


Bez względu na to, kim jesteście i w jakim jesteście miejscu, nie wykreślajcie ze swojej rzeczywistości magii zbiegów okoliczności. Nie kierujcie się tylko swoim interesem, dawajcie innym ludziom szansę i nie zapominajcie o tym, żeby dawać te szanse także sobie. Życie to nie suma oddechów, tylko chwile, kiedy dajesz z siebie coś ekstra. Czyli Michał Szatiło z bloga Volantification i tekst o tym, że nie musisz robić tylko tego, co się opłaca, żeby być szczęśliwym.


Też macie problem z tym, jak bez obciachu posługiwać się sztućcami? Jak je trzymać, jak i kiedy odkładać? Jeśli tak, z pomocą przychodzi Magda z bloga Krytyka kulinarna oraz seria zdjęć pod wiele mówiącym tytułem Nie bądź matołem, zachowuj się przy stole!


A na deser, choć niekoniecznie słodki – recykling sensów i recykling słów, czyli Wycinki w termosie. Jeśli jeszcze nie znacie, najwyższy czas nadrobić. Wspaniała rzecz.


A na koniec przypominajka dotycząca Snapchata. Tak, tak, teraz tam też możecie mnie znaleźć. Co prawda w kompromitujących raczej odsłonach, ale dowiecie się stamtąd o rzeczach, dla jakich na blogu czy Instagramie nie wystarczyłoby miejsca. Enjoy!

snap

fot. manolofranco/pixabay.com

Instagram