Podano do łóżka #127: Barbie z cellulitem i dość pechowe kotki

W dzisiejszym odcinku cyku przeczytacie o tym, czym jest dom wg Filipa Springera, dlaczego to nie aparat czyni fotografa i jak ukrywać biedę w show-biznesie. Dowiecie się też, co ma wspólnego Barbie z Martyną Wojciechowską, kto mało nie zbankrutował przez Instagrama i jaka kobieta rządzi Barceloną. Zobaczycie w końcu piękny reportaż od WhiteSmoke Studio, macierzyństwo na kilku obrazach, zwiastun nowej produkcji Marvela i nietuzinkowe torebki na wiosnę. A zatem – miłej lektury wszystkim!


Linki, w które warto kliknąć:

 O, to się teraz zacznie, stwierdzili znajomi. Przestaniesz pisać o sztuce, a zaczniesz analizować skład kupy, będziesz żyła tylko tym dzieckiem i jedyny wpis, na jaki będziemy mogli liczyć to reklama pieluch Pampers, bo przecież wiadomo, że jak blogerka rodzi dzieci, to taka paczka pieluszek to zdecydowanie byłaby miła rzecz (adres podam na priv). Swoją drogą, ja już nawet wymyśliłam doskonałą kampanię z tą firmą. Stworzyłabym galerę średnio urodziwych niemowlaków w sztuce, zwłaszcza tych renesansowych, z grymasem na twarzy. Wiecie dlaczego one tak wyglądają, prawda? To oczywiste – nie mają pieluszek na tyłku, tylko… no właśnie, sama nie wiem, jakąś tam bawełnę, ligninę, kawałek szmaty, której bardzo daleko do tetrowej pieluchy. No więc ja bym im „założyła” te pieluszki Pampers i w fotoszopie zrobiła im takie piękne uśmiechy, które świadczyłyby, że w końcu mają miękko, komfortowo i co najważniejsze – sucho. Czyli Justyna Stasiek-Harabin, znana też jako Minerva, i parenting na miarę jej możliwości. 


 Skończyła właśnie mówić, chrząknęła wręcz na znak, że to już naprawdę koniec. Nieco zakłopotana przesunęła koniuszkami palców spodeczek z filiżanką wypełnioną herbatą. Cisza między nami zaczynała osiągać ten punkt, w którym można ją już nazwać kłopotliwą. Desperacko szukałem w głowie następnego pytania, wertowałem notes robiąc mądrą minę, ale nie miałem w nim niczego, o co mógłbym się zaczepić. Czyli Filip Springer na ramach vogue.pl o tym, co tworzy dom.


 Przyjmują finezyjne formy – wyglądają jak szkatułki na biżuterię, koszyczki, a nawet… starodawne klatki dla ptaków. Zdobią je ogromne sztuczne perły, kamienie szlachetne, złote klamry, chwosty, łańcuszki czy spektakularne wzory. Takie są właśnie najmodniejsze torebki na nadchodzącą wiosnę. Czyli Harper’s Bazaar Polska i 10 torebek, które kupicie w sieciówkach, a wyglądają jak dzieła sztuki.


 Kolejną z podstawowych zasad udawania bogatszego niż się jest, jest mimowolne wplatanie anegdot potwierdzających nasz wysoki status społeczny. I naprawdę, da się to zrobić przy każdej okazji. Ostatnio byłem na celebrycko napakowanej domówce Joanny Krupy i nagle zacząłem kaszleć. Choroba nie jest en vogue, więc żeby szybko wybrnąć ze spojrzeń, które sugerowały mi poziom biedy nie pozwalający nawet na zakup lekarstw, niemal wykrzyczałem: „Kurwa, no wiedziałem, że jak dzisiaj ten ekspedient w Vitkacu kichnął to mnie zarazi!”. Jest Vitkac, nie ma lipy. Nie dziękujcie. Czyli cudowny Piotr Grabarczyk z bloga grabari.pl i 9 sprawdzonych patentów na to, jak ukrywać biedę w show-bizie. Genialna rzecz!


 Możemy wybrać, czy chcemy być kosmonautkami czy gospodyniami domowymi i, nadal być feministkami. A mówię o tym dlatego, że jako młoda dziewczyna też tego nie rozumiałam. I nawet wzbraniałam się przed nazywaniem mnie feministką – mówi Martyna Wojciechowska, która właśnie została uhonorowana własną lalką Barbie Shero. To kolekcja poświęcona kobietom, które inspirują dorastające dziewczynki. Czyli Wysokie Obcasy i Barbie, która samotnie wychowuje dziecko, ma 44 lata, zmarszczki i cellulit, a do tego przejechała rajd Dakar i zdobyła Koronę Ziemi. I czuje się szczęśliwa.


 W ramach przerywnika – cotygodniowa dawka słodkości:


 Ciągle słyszę, że gdyby tylko więcej słońca, więcej kawy i lustrzanka za miliony monet, to wtedy już zdjęcia robiłbyś bez opamiętania i to takie najpiękniejsze, och i ach, klękajcie narody i przynoście drinki z palemką. A potem się okazuje – sprzętu kupa, a fotograf dupa. Raz na jakiś czas czuję, że muszę Wam przypominać, że to fotograf fotografuje za pomocą sprzętu. Aparat to tylko narzędzie. Jasne, wygodniej rzeźbi się dłutem, które nie kaleczy nam dłoni. Fajniej, kiedy łapiąc za młotek nie odpada ta metalowa część zdobywając 100 punktów za celność w małego palucha u stopy. Rozumiem i nie kwestionuję, że lepszy aparat to więcej możliwości twórczego szaleństwa, jakość z wyższej półki i szumów brak. Jednak te ograniczenia są głównie w Twoim łbie i dziś będziemy nim trząść, aż wypadną. Czyli Natalia Sławek z bloga Jest Rudo i świetny, uświadamiający tekst.


 Szewc bez butów chodzi. Jest to najtrafniejsze polskie powiedzonko, które idealnie oddaje stosunek fotografów (w tym nas) do zdjęć. Uwielbiamy oglądać niecodzienne sesje rodzinne i obiecujemy sobie co roku, że to jest ten czas na sesję ale zawsze jest milion ważniejszych spraw. A przecież wszystkie chwile radości, szczęścia czy po prostu codzienność trzeba utrwalać, drukować i cieszyć się nimi od nowa po kilku latach, gdy akurat dopadnie nas jesienna chandra. Czyli Michał Warda z WhiteSmoke Studio i genialna sesja z rodziną Bujaków. Aż trudno oderwać wzrok od tych zdjęć!


 Przypominam też, że wiosna to dobry moment na powrót do formy. To może by tak na siłownię? ;)


 Ada Colau, gdy została burmistrzynią Barcelony, ogłosiła koniec patriarchalnej polityki spod znaku „wszystko wiem najlepiej”. Otwarcie przyznawała, że instytucjonalne zarządzanie wydaje jej się nieludzkie, nieprzyjazne dla osób mających pod swoją opieką innych: dzieci, rodziców, niepełnosprawnych. – Trzeba sfeminizować politykę – postulowała. Czyli raz jeszcze wysokieobcasy.pl i tekst o tym, że Barceloną rządzi była skłoterka i aktywistka, która zrezygnowała z przywilejów i obcięła sobie pensję o trzy czwarte.


 Lissette Calveiro, 26-latka z Miami przyznała, że kiedy przeprowadziła się do Nowego Jorku, by zdobyć staż, poczuła się jak gwiazda „Seksu w Wielkim Mieście”. Atmosfera miasta zrobiła na dziewczynie piorunujące wrażenie. To właśnie wtedy Lissette wymyśliła, że będzie dokumentować swoje życie za pomocą zdjęć na Instagramie. Czyli historia dziewczyny, którą Instagram doprowadził do bankructwa. Aż się wierzyć nie chce. Więcej na kobieta.gazeta.pl.


 A na koniec – coś dla fanów Marvela, czyli zwiastun „Avengers: Infinity War”:


Zdjęcie główne: Andrey Kuzmin/fotolia.com

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment authors
Magdalena Morawska Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Magdalena Morawska
Gość
Magdalena Morawska

Gdy przeczytałam tytuł o Barbie i cellulicie, byłam pewna, że chodzi o filmik Kasi Gandor! 😀
(warty polecenia)
https://youtu.be/0ahAmcC83bw