Podano do łóżka #123: Książki, Dorociński i małe centrum kosmiczne

W dzisiejszym odcinku cyklu przeczytacie o tym, dlaczego mamy w życiu taki zapieprz, dlaczego jakość generuje jakość i jakie książki czytać, żeby dowiedzieć się czegoś o świecie. Zobaczycie też bajeczny profil na Instagramie, cotygodniową dawkę słodkości i jedną z  fabryk klocków Lego. Będzie też wywiad z Marcinem Dorocińskim oraz naczelną wydawnictwa Karakter, news o ważnym wydarzeniu, namiar na listę odręcznych fontów z polskimi znakami, śmieszny filmik oraz mądry tekst o sztuce. Miłego czytania wszystkim!


Linki, w które warto kliknąć:

 Są chwile, w których czuję czyste szczęście. Jedną z nich jest spotykanie osób rozświetlonych potencjałem. Patrzy się na nie z przekonaniem, że osiągną, co zechcą. Będą mieć mieszkanie jak z telewizyjnej reklamy, kupią sobie buldoga francuskiego i będą wyprowadzać go ze swoim partnerem wyglądając jak paryżanie w październikowe popołudnie. Generalnie, że będzie im się wiodło tak, jakby spełniły się ich wszystkie urodzinowe życzenia. Jest też kilka rzeczy, które sprawiają mi głęboki zawód. Jedną z nich jest widok osób z potencjałem, z którymi dzieje się to, co z kwiatami postawionymi w miejscu pozbawionym światła i wody. Powinni rozkwitać, a tkwią w niekorzystnym środowisku i powoli usychają. Czyli Michał Szatiło z bloga Volantification i świetny tekst o tym, że jakość generuje jakość.


 Już 25 lutego w warszawskim klubie HulaKula odbędzie się wspaniały event, którego główną atrakcją jest występ Kamila Bednarka. Imprezę poprowadzi Zygmunt Chajzer, a wśród gości znajdą się m.in. Dorota Wellman czy Artur Barciś. Cały przychód z zakupionych biletów zostanie przekazany na cele statutowe Komitetu Ochrony Praw Dziecka, m.in. na pomoc dzieciom, które doświadczyły przemocy rodzinnej, molestowania seksualnego czy porzucenia. Więcej info o wydarzeniu znajdziecie pod tym linkiem, zaś bilety kupicie tutaj. Chcecie pomóc? To chodźcie!


 Jeśli tak, jak ja, uwielbiacie podglądać bajeczne profile na Instagramie, to zobaczcie koniecznie, co wyprawia Ketevan Giorgadze vel katie.one. To jest po prostu magia!


 Ciekawe jest to, że czas nie jest zasobem odnawialnym. Każdy z nas ma go określoną ilość, ale nie wie jaka ona jest. Najbardziej odczuwają to ludzie, którzy nagle poznają swoją datę ważności na przykład przez chorobę. Dopiero wtedy zastanawiają się nad tym, co jest dla nich ważne. Spędzanie czasu z rodziną, praca, siedzenie na plaży i słuchanie morza. Seneka mówił o tym, że jesteśmy tak bardzo ostrożni z tym jak wydajemy nasze zasoby, a szastamy tym, co najcenniejsze, czyli naszym czasem. Czyli Małgosia Frej z bloga Migawki M. i tekst o tym, dlaczego mamy taki zapieprz.


 Miałam na studiach, na pierwszym roku zajęcia z pewnym księdzem profesorem. Kiedy coś opowiadał, dodawał zawsze: a ten obraz znajduje się we Florencji, ale ja nawet nie będę o tym wspominał, bo nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z państwa jeszcze we Florencji nie był. I we Francji na pewno wszyscy byli, w Kolonii także i wszędzie, w zasadzie Państwo na pewno wszędzie byli, bo przecież na tych studiach inaczej się nie da.” Kiedy tak opowiadał, patrzyłam tylko po sali i wyłapywałam tych, którzy za każdym razem potakiwali, unosząc prawie, że rękę w górę, tak, aby było wiadomo, że to prawda, że byli, że widzieli to wszystko o czym ksiądz opowiadał. Czyli Justyna Stasiek-Harabin z bloga La Minerva i tekst o tym, że na sztuce niekoniecznie wypada się znać.


 Lego pokazało, jak kiedyś wyglądała fabryka klocków w Billund w Danii. Zobaczcie to na filmie:


 Sieć pełna jest cudownych, płatnych i darmowych fontów imitujących odręczne pismo. W wyobraźni widzisz już cudowne projekty z ich użyciem, pobierasz, stukając z ekscytacji palcami po biurku, a potem próbujesz coś stworzyć i… cały czar pryska, kiedy okazuje się, że tekst zawiera polskie znaki, których ten najpiękniejszy font na świecie akurat nie obsługuje. Chyba każdy, kto próbował kiedykolwiek tworzyć grafiki do social media zna ten problem, prawda? Czyli Paulina Szczepańska z bloga One Little Smile i wielka lista odręcznych fontów z polskimi znakami.


 W dużym praca przypomina trochę obstawianie koni na wyścigach: który tytuł ma większą szansę stać się bestsellerem? Który autor bardziej rokuje? W małym wydawnictwie to jak praca w laboratorium albo centrum kosmicznym – można sobie pozwolić na poszukiwanie rzadkich pierwiastków, eksperymenty, loty na orbitę. Zawsze jednak trzeba mieć wizję tego, co i dla kogo chce się wydawać. Czyli Małgorzata Szczurek, redaktorka naczelna wydawnictwa Karakter, w rozmowie z Adamem Pluszką na łamach portalu dwutygodnik.com.


 A w ramach cotygodniowej porcji słodkości – absolutny hit:


 Zależy mi między innymi na tym, żeby ludziom, w bliższym i dalszym moim otoczeniu, było po prostu dobrze. Zawziętość i zaciekłość to ja lubię w pracy, a nienawidzę siebie prywatnie doprowadzać na skraj wytrzymałości. Czyli Marcin Dorociński w wywiadzie pt. „Byłbym dobrym taksówkarzem. Potrafię milczeć i słuchać ludzi”. Rozmawiał Michał Gostkiewicz, więcej na weekend.gazeta.pl.


 Jakiś czas temu rzuciłam na Twitterze dla żartu, że w 2018 roku przeczytam wszystkie reportaże Wydawnictwa Czarne. To oczywiście niemożliwe. Nie policzyłam nigdy co prawda, ile ich wyszło, ale szacuję, że dobrze ponad 200, uwzględniając wszystkie serie wydawnicze. A powiedzmy sobie szczerze: 200 książek to już samo w sobie poważne wyzwanie, co dopiero w przypadku reportaży, po których człowiek nierzadko ma ochotę z pełnym posępnej rezygnacji spokojem rzucić się z mostu, nienawidząc serdecznie całego świata. Tak, moi drodzy – tyle co skończył się styczeń, a ja już czuję na sobie ciężar zbrodni dokonanych przez ludzkość. Czyli Magdalena Stępień, znana też jako Tattwa, i książka „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, którą napisała Katarzyna Surmiak-Domańska.


 Brakuje Wam motywacji do ćwiczeń? Może to jest jakieś wyjście?


Zdjęcie główne: NASA/unsplash.com

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o