Nie graj tego jeszcze raz, Sam. Czyli rzecz o rozstaniach i powrotach

Na zdj. kadr z filmu „Casablanca”, reż. Michael Curtiz

Ilsa Lund: Zagraj to raz, Sam, przez wzgląd na dawne czasy.
Sam: Nie wiem, o co pani chodzi.
Ilsa Lund: Zagraj to, Sam. Zagraj: „Jak mija czas”.
Sam: Nie pamiętam tego. Postarzałem się.

Sam pamiętał. Też pewnie pamiętasz. Pierwszą miłość. Albo tę ostatnią. Albo, po prostu, największą – bez względu na chronologię. Wspominasz, czasem z utęsknieniem. Zastanawiasz się, jakby to było wrócić. Albo jeszcze lepiej – nigdy się nie rozchodzić. Jakby to było zagrać jeszcze raz tę samą melodię. Przecież wciąż znacie nuty, wciąż wiecie, jak to szło.

To teraz czas na pytanie: po co? To jak z ulubioną bluzką. Nosicie ją miesiącami, może nawet latami. Na większe i mniejsze okazje, bo chcecie, bo lubicie, bo była droga, bo wszystkim się podoba. Ale ta bluzka się w końcu wyciera. Może wypalacie w niej dziurę żelazkiem, może plamicie lakierem do paznokci. Może ktoś rozlewa na nią wino, albo rozrywa się od zahaczenia klamką. Starzeje się, rozchodzi. Nie nosicie jej już, ale wyrzucić wciąż żal. Chowacie ją więc do szafy, miło będzie wyciągnąć ją kiedyś, po latach. Założyć, albo przytulić chociaż do piersi. Powąchać, przypomnieć wszystkie dobre, spędzone w niej chwile. Ale czy wyszłybyście w niej znowu na miasto?

Nie, nie porównuję zmieniania partnerów do zmieniania ciuchów. Próbuję uzmysłowić Ci, że z jakiegoś powodu się jednak rozeszliście. Że coś poszło nie tak w tej wielkiej miłości. Może przestaliście grać tę samą melodię, może któreś zaczęło fałszować. Albo ucichło. Bo przecież z czasem można przestać kochać.

A jeśli to nie czas Was pokonał, to właśnie wino, żelazko czy klamka. Jakieś wydarzenie, po którym nic już nie było takie samo. Może zdrada, może kłamstwo. Albo zwykła kłótnia. Wierzę, że są kłótnie o mleko, które zawalają świat.

Bo czasem nie trzeba wielkich spięć. Do rozstania wystarczy iskra. Jeśli szybko się ją ugasi, pożar nie wybuchnie. Ale jeśli już wszystko spłonęło, nie sięgaj do tego po latach. Nie ulegaj chwilom samotności, nie myśl, jak było dobrze. Gdyby było, nie rozeszlibyście się. Ani wtedy, ani nigdy.

Nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki, pamiętasz? Odtworzyć starych, cieplarnianych warunków, w których dawno, dawno temu, było Wam może dobrze. Pewnie, że możesz próbować. Zawsze możesz chcieć. Zawsze możesz mówić, że ludzie się zmieniają i znowu będzie Wam fajnie. Albo zwyczajnie dojść do wniosku, że to jednak było to – z całym dobrodziejstwem inwentarza, nawet jeśli ten facet to prostak i cham. Ale nie podejmuj takich decyzji pod wpływem chwili. Bądź wtedy trzeźwa, szczęśliwa, spokojna. Bo strach, depresja i samotność nie są dobrymi doradcami. Każą wybierać Ci mniejsze zło, ale to ciągle jednak jest zło.

I nie wierz w jednorazowe odsłuchanie piosenki. W szybki seks, w przypominanie, jak fajnie się kiedyś kochało. To rozdrapuje rany. Twoje albo jego.