Mają miliony i dystans do siebie. A ja patrzę i jak dzieciak się wzruszam

Na zdj. screen z profilu Billa Gatesa na Facebooku

Jak się ma wielkie pieniądze, trzeba zrobić z nimi coś pożytecznego. I nie chodzi tylko o wypisywanie czeków.

Bill Gates w wywiadzie dla polskiego „Forbesa” nr 03/2006

Dwa dni temu moje serce skradł Mark Zuckerberg, który postanowił podjąć się prostego, chociaż niekoniecznie przyjemnego wyzwania. Ice Bucket Challenge polega bowiem na tym, że albo w ciągu 24 godzin od nominacji wylewasz sobie na głowę kubeł lodowatej wody, albo przekazujesz 100 dolarów na badania nad stwardnieniem zanikowym bocznym. Niby wygłup, ale idę o zakład, że zrobił więcej dobrego, niż niejedna kampania społeczna. Przede wszystkim: rozpropagował wiedzę. Choroby takie jak ta są problemem i trzeba znaleźć sposób, żeby o nich mówić. A ten wydaje mi się bezbłędny.

Nie wiem, jak Was, ale mnie takie obrazki totalnie rozczulają. Widok Zuckerberga, gdzieś w zaciszu domowego ogródka, wylewającego na siebie kilka litrów wody i kończącego nagranie słowami: „to było naprawdę zimne”, zrobił mi dzień. Jakoś tak cieplej się robi na sercu, że tym największym i najbogatszym, coś jeszcze dla innych zrobić się chce. Że nie tylko darowizny i wpłaty na konto, ale śmiech, zabawa i ogromny dystans.

Żeby było weselej, Zuckerberg nominował do wyzwania m.in. Billa Gatesa. Znany z działalności charytatywnej, prawie 60-letni założyciel Microsoftu, zaakceptował je z przeuroczym uśmiechem, rzucając, że „przyjmuje wyzwanie, ale zrobi to lepiej”. I faktycznie, Gates w swoim króciutkim filmiku pokazał siebie jako niezłego zgrywusa. Zbudował bowiem maszynę, która – po pociągnięciu za sznurek – wylewa na niego rzeczony kubeł.

Zwizualizujcie to sobie: ten stateczny pan o dobrotliwym spojrzeniu, pod konstrukcją, przypominającą skrzyżowanie huśtawki z szubienicą. A później odpalcie ten film.

Jestem absolutnie zachwycona też tym, w jakim tempie rozwija się przedsięwzięcie. Wcześniejsze tego typu wyzwania były raczej idiotycznymi zabawami dla żądnych wrażeń nastolatków. Tutaj mamy do czynienia z akcją, dzięki której nie dość, że wzrośnie świadomość społeczna, to jeszcze pieniądze popłyną na szczytny cel. Dość wspomnieć, że do tej pory – poza wymienionymi panami – udział w niej wzięli m.in. szef Apple: Tim Cook, komicy: Jimmy Fallon i Conan O’Brien oraz piosenkarze: Justin Timbelake i Adam Levine z Maroon5.

Teraz Gates nominował trzy kolejne osoby: Elona Muska – dyrektora generalnego Tesla Motors, Ryana Seacresta – prezentera, prowadzącego m.in. amerykańską wersję „Idola” oraz Chrisa Andersona z organizacji TED.

A mnie przy okazji przypominają się słowa Barbary Bush, że posiadanie wielkiego serca nie ma nic wspólnego z wartością konta bankowego. Choć w tym przypadku obie wartości okazały się sobie równe.