Lech Wałęsa vs. Joey Tribbiani oraz słodka fotka w Dubaju

Na zdj. kadr z filmu „Joey”, reż. Shana Goldberg-Meehan i Scott Silveri

Joey: Ross, homo sapiens wyginęły, bo były homo?
Ross: Joey, homo sapiens to ludzie.
Joey: Hej, stary, ja ich nie osądzam.

Wiecie, co wspólnego mają Lech Wałęsa oraz Joey Tribbiani? Jeden i drugi robi w swoim otoczeniu  za dyżurnego, wsiowego głupka. Takiego całkiem nieszkodliwego i wiecznie z siebie zadowolonego. Który w gruncie rzeczy jest przecież sympatyczny, czasem nawet do czegoś się przyda. Ale najlepiej, to się z niego pośmiać. Bo i wystawia się raz za razem, to fakt.

I tym razem prezydent nie zawiódł. Poleciał gdzieś do Abu Dhabi, cyknął fotkę #wekiblu i pochwalił się światu. Z mistrzowskim opisem „ale cudeńka, ale komfort, ale łazienka”. I polski naród trafił szlag. Bo komfort, bo luksusy, bo złoto. Bo „nie o taką Polskę walczyli”, bo burak, bo nosi się jak Janukowycz i tylko portretów po willach mu brak. No i co komu, przepraszam, do tego? Urlop jak to urlop, każdy czasem go ma. Jedni spędzają go w Emiratach, a inni swojsko, jak na przykład w Łebie. Każdemu według potrzeb. Albo według zasług.

Dlatego i mnie za każdym razem robi się żal. Bez względu na to, czy oglądam prezydencki brzuch prężący się gdzieś na Florydzie, czy moim oczom ukazuje się człowiek-tablet w ekskluzywnej łazience. Bo każdy się cieszy, jak umie. Każdy robi zdjęcia, jak umie. Bo zwyczajnie chce się pokazać, pochwalić, podzielić. Wszyscy przecież tak mamy. Tylko z nas zaśmiać się może co najwyżej były czy była, a z Wałęsy śmieje się cały kraj. Więc ja się pytam – dlaczego?

Wałęsa jest, jaki jest i już się przecież nie zmieni. Może głupi, może uparty, może ma do siebie dystans, a może wszystkiego po trochę. Ale nam nic przecież do tego. Można się uśmiechnąć, ba – można nawet zaśmiać, bo ostatecznie jest z czego. Ale te pełne zawiści i zazdrości komentarze, rozlewające się po wszystkich forach – po co to komu? Czy naprawdę, od wyśmiania jednego człowieka, drugiemu robi się lżej? Idiots, idiots everywhere.

Fotki #wekiblu nie wkleję. Pewnie i tak każdy ją widział, bo pół Facebooka nią wczoraj świeciło. Ale dam Wam coś znacznie lepszego – top 10 cytatów z mistrza. O drugiego takiego złotoustego wcale przecież niełatwo – kto i jak miałby prześcignąć takie teksty jak „nie chcem, ale muszem”, „mnie trzeba rozumieć podwójnie”, „są plusy dodatnie i plusy ujemne” czy „dokonałem zwrotu o 360 stopni”? Media tyle razy je wałkowały, tyle memów już o nich powstało, że naprawdę, przejść muszą do historii, jak hieroglify egipskie i krzywa wieża w Pizie.

Ale takich ładnych wypowiedzi trafiło się Wałęsie więcej. Bierzcie i cieszcie się z tego wszyscy.

Top10 wypowiedzi Lecha Wałęsy:

To są ostatnie godziny naszych pięciu minut.

Z męskich spraw zostało mi tylko golenie.

Jak geje i ludzie ich pokroju chcą sobie paradować, to niech sobie wybudują nową Warszawę. Tę wybudowali ludzie biali i mają do niej prawo.

Kiedy pracuję, to pracuję, kiedy jestem ojcem, to jestem ojcem, a kiedy kochankiem, to kochankiem.

Dyplom to oczywiście piękna sprawa. Kiedyś przyda się do nekrologu.

Za Wałęsą nikt nie zdąży, ja jestem samoukiem. Już teraz codziennie w domu czytam na głos i później będę mówił poprawnie z dobrą dykcją.

Jestem elektrykiem prywaciarzem, prywatnie w swoim domu robię elektryczność.

Każdy człowiek chciałby się jakoś wybielić, zrozumieć, wyczyścić. Czy wszystkich szpiegów i agentów spod Grunwaldu 1410 roku rozliczyliśmy? Na pewno nie.

Gdyby w jeziorze były ryby, wędkowanie nie miałoby sensu.

Nie można mieć pretensji do Słońca, że kręci się wokół Ziemi.

Słodkie, prawda?