I nikt już nie powie, że to zła kobieta była

Na zdj. kadr z filmu „Czarownica”, reż. Robert Stromberg

Wszyscy znamy historię Śpiącej Królewny i złej Diaboliny, wiemy też co stało się podczas chrztu, bo słyszeliśmy tę bajkę wielokrotnie jako dzieci. Ale nikt nam nigdy nie powiedział, co wydarzyło się wcześniej.

Angelina Jolie

Lubię zdziry, więc Angelina Jolie już dawno temu przypadła mi do gustu. Poza tym kocham w niej tę niemal chorobliwą chudość, wystające kości policzkowe, cudowne oczy i zadziorne brwi, no i te pełne, zmysłowe usta. Lubię też to, że sypia z Bradem Pittem. Taka laska musi być po prostu ok.

CzarownicaI wiecie, od wczoraj lubię ją jeszcze bardziej. W roli tytułowej „Czarownicy” sprawdza się bowiem wyśmienicie, choć nie wiem, kto tak zatytułował ten film. Diabolina jest przecież wróżką, a dla osób tak silnie zakotwiczonych w dzieciństwie, jak ja, wróżka a czarownica to jednak dwie różne sprawy. Na przykład czarownica może mnie zjeść, a wróżka już nie. Jest taka mała, że nie zmieściłabym się jej raczej do brzuszka.

Wracając jednak do filmu: Jezu, jest strasznie wspaniały. Poczytałam sobie trochę i widzę, że recenzje zbiera słabe, żeby nie powiedzieć: złe, ale co tam ci ludzie wiedzą. I argument, że bajka przewidywalna, a postaci archetypowe. Jaj, jej, hello. No tak to już w bajkach jest.

Nie wiem, czego ci wywrotowcy zresztą się spodziewali. Że Angelina zacznie tam strzelać skórzanym biczykiem nad głową? I tak wygląda jak wcielenie seksu, ze skrzydłami, jak i również bez.

czarownicaOkrutnie podoba mi się też sam pomysł reaktywacji mitów. Czy może raczej: reinterpretacji. Bo to, że w 16. urodziny pewna piękna królewna skaleczy się wrzecionem i zapadnie w głęboki sen, wiedzą już chyba wszyscy i ogólnie wieje stąd nuda. Ale za co ta klątwa? Skąd zemsta? To wydają się ważne pytania.

Disney robi więc tę historię na nowo i robi ją naprawdę dobrze. Wspaniale pomieszane zostały tutaj motywy, z finalnym pocałunkiem na czele. Wspaniały jest Sam Riley w roli Diavala i urocza Elle Fanning w roli złotowłosej Aurory. Ale choć obsada drugoplanowa jest tu iście mistrzowska, to cudowna Angelina kradnie całe show.

Ta jej umiejętność lawirowania od komedii do dramatu, przerywania rozdzierającego przestrzeń śmiechu nagłym milknięciem czy sposób wyrażania całego wachlarza emocji, są doprawdy pierwszorzędne. Ta blada cera, długie włosy, nawet towarzyszące jej przez cały film rogi – wszystko to składa się na postać absolutnie perfekcyjną. Może nie pod względem psychologicznym, bo jej słabość do Aurory jest co najmniej bez sensu, ale pod względem zachowań, mimiki, gestów – iście doskonałą.

czarownicaTrzeba też przyznać, że „Czarownica” to przede wszystkim wielkie widowisko. Od razu poznać, że stał za nią człowiek, który maczał palce i w „Avatarze” Camerona, i w „Alicji w Krainie Czarów” Burtona. Tam będący scenografem, tu reżyserem Robert Stromberg daje nam popis swoich możliwości i sprawia, że trudno oderwać wzrok od ekranu.

I tak, pierwszy raz chyba żałuję, że nie poszłam na film w wersji 3D. Nie cierpię 3D, ale miło byłoby się porozpływać w tych tęczowych krajobrazach Kniei, poszybować z Angeliną pod samiuśkie niebo albo wbijać się w fotel, gdy smoczysko zionie ogniem poprzez mroczne komnaty.

Ale może pożyczę od kogoś dziecko i zobaczę to jeszcze raz.