Forrest Gump i wieczni maruderzy. Co dzisiaj Cię boli?

Na zdj. kadr z filmu „Forrest Gump”, reż. Robert Zemeckis

Kiedy myślisz, że gorzej już być nie może, zacznij się walić deską po nodze. Zobaczysz, jaką poczujesz ulgę, gdy przestaniesz.

„Forrest Gump”

To jak w tej starej, dobrej radzie. Że jak boli Cię ząb, uderz się w głowę – tak odwrócisz uwagę. Ale mówiąc całkiem serio, nie o to przecież chodzi, żeby dorzucać sobie do pieca. Raczej o to, żeby umieć odróżnić to, co naprawdę ważne od tego, czym nie warto się nawet przejmować.

Zacznę od siebie, bo tak jest najłatwiej. Jestem babą, uwielbiam narzekać. Zawsze coś musi być źle: a to deszcz pada za oknem, a to szarlotka nie wyszła. A to się włosy nie kręcą, a to sąsiad napieprza wiertarką. Ze wszystkiego umiemy zrobić problem, wszędzie doszukać się przeciwności losu. Lubimy pytać ze złością: no co się jeszcze może wydarzyć? Uważaj, bo może jeszcze wiele.

Myślisz, że straciłaś faceta albo pracę i to wyczerpuje limit nieszczęść na ten tydzień, miesiąc czy rok? Pamiętaj, że nigdy nie jest tak, żeby nie mogło być gorzej. Dlatego przestań, do cholery, narzekać. Zobacz, że szklanka zawsze jest do połowy pełna, a nigdy do połowy pusta. Naucz doceniać to, co Ci wyszło, zamiast ganić się za wszystkie niepowodzenia. Ma prawo Ci nie wyjść. Masz prawo wyłożyć się w życiu nie raz i nie dwa. Grunt to umieć wstać i otrzepać kolana.

Nie masz na czynsz, na koncie wieje halny, a do następnej wypłaty zostało jeszcze za dużo miesiąca? Nie wyj w poduszkę, bo od tego się czynsz nie zapłaci. Zaciśnij zęby, pożycz od mamy, siostry czy koleżanki. Ale nie zadręczaj się wyrzutami, bo to naprawdę niczego nie zmieni.

Źle Ci, bo jesteś samotna? Nie poczujesz się lepiej, siedząc na kanapie w pustym mieszkaniu i wpatrując w ekran telewizora. Masz ładne parę kilo nadwagi, więc w ramach pocieszenia wcinasz sobie eklerka? Kółko się właśnie zamyka.

Przede wszystkim, rusz tyłek. Zrób coś, żeby wreszcie zrobiło się lepiej. Źle Ci samej, to wyjdź do ludzi. Nie wchodzisz w ulubione jeansy – wyjdźże do parku pobiegać.

Nie zapominaj o poprawiaczach humoru, takich jak nowa bielizna albo filmowy seans z kumplami. Czasem wystarczy przebrać pościel na różową, czasem pomalować paznokcie. Jest takie ładne powiedzenie, że nie wolno tracić małych przyjemności życia w pogoni za tymi większymi. Naucz się doceniać to, co masz. Cieszyć się drobnostkami.

I pamiętaj: prawdziwe dramaty dzieją się gdzie indziej.