Dziś wszyscy jesteśmy Smutnymi Autobusami. MSW, robisz to źle

Na zdj. „Smutny Autobus”, film wykonany na zlecenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych

Ta chwila, w której wolisz, by umierały dzieci, nie autobusy.

Kuba Belina Brzozowski

Jeżeli ktoś nie wie, o co chodzi, niech zjedzie trochę niżej i zobaczy najpierw ten film. Trwa tylko dwie minuty, choć w tym przypadku to trochę jakby wieczność. A potem niech wróci i dokończy czytać, żeby nie było, że robię Wam tutaj niepotrzebny spoiler.

Otóż ostatnio pisaliśmy o tym, jak skutecznie wkurwić pół Polski. A zatem dziś będzie o tym, jak tę Polskę zasmucić. Sposób jest bardzo prosty: trzeba opowiedzieć jej bajkę. Ale taką najprawdziwszą z prawdziwych, która działa nam na emocje. Gdzie od pierwszych sekund można utożsamić się z bohaterem, wczuć w jego sytuację, oburzyć się na niekochający go świat. A potem takiemu bohaterowi wystarczy zrobić śmierć.

Nie wiem, co i kiedy w życiu mnie ominęło, poza paroma odcinkami „Doktor Quinn” jeszcze we wczesnym dzieciństwie, ale pamiętam dość proste zasady. Gorszym, starszym, biedniejszym, niechcianym i odrzucanym zawsze należy pomagać. Tymczasem Ministerstwo Spraw Wewnętrznych serwuje nam historię, w której takie postaci należy zabijać. Bo na ich miejsce przyjdą nowsze, ładniejsze, sprawniejsze. Tak, wciąż mówimy o kampanii społecznej. Najgłupszej, jaką można było sobie wymyślić.

I nie, nie przekonują mnie historie, że stoi za nią jedna z najlepszych agencji interaktywnych w Polsce. Że ma za sobą sporo udanych realizacji, więc i tej by należało przyklasnąć. Owszem, spot zrobiony jest nieźle, ale scenariusz wymyślił chyba Hannibal Lecter. Do tego na kacu albo bez piątej klepki.

Mamy bowiem wszystko pociągnięte dokładnie tak, aby od początku poczuć sympatię do bohatera. Aby marszczyć czoło, kiedy jest mu źle. Kiedy nowsi, ładniejsi koledzy pokazują mu kuku, a on sam spać musi koło zapyziałego śmietnika. Kiedy myśli o samobójstwie (!), a nad głową w dymku dynda mu wisielcza pętelka. Kiedy dobrowolnie idzie na taśmę, by się oddać na złom, aż nadlatuje zbawczy motylek, który wstrzymuje mechanizm.

I już, kiedy widz miałby ochotę odetchnąć nareszcie z ulgą, bo filmik to mocno angażujący emocjonalnie i nieco przy tym przydługi, przychodzi nagle jakaś baba i robi mu: pach. Znów wciska guziczek, autobus robi: au i jedzie taki umarły z wypiętym ku górze brzuszkiem i oczkiem, co to smętnie mu zwisa.

Jezu, w jakim my świecie żyjemy? W jak chorej głowie tworzą się takie pomysły? Nie, nie kupuję wersji, że do rozreklamowania ważnych społecznie tematów trzeba tanich kontrowersji. Na litość boską, równie dobrze mogli ukrzyżować nam Smerfy.

Przekaz miał być szlachetny: Nie miej litości dla niesprawnego autobusu, który wozi Twoje dziecko. Tylko wyszło odwrotnie. Mówiąc krótko: do dupy.

Najlepiej podsumował to pewien bardzo mądry mężczyzna: Ta chwila, w której wolisz, by umierały dzieci, nie autobusy.

Tak, ja też nienawidzę dziś dzieci i MSW. Też wolę uratować mały, Smutny Autobus.

Bezpieczny Autobus to e-usługa, która pozwoli szybko i w łatwy sposób sprawdzić w Internecie informacje o autobusie lub autokarze, którym planowana jest podróż lub którym codziennie jeździmy do pracy lub szkoły. Wystarczy podać numer rejestracyjny autobusu na stronie serwisu www.bezpiecznyautobus.gov.pl, aby uzyskać dostęp do informacji, które mogą wpłynąć na bezpieczeństwo podróży. Usługa nie zastąpi kontroli przeprowadzanej przez Policję lub Inspekcję Transportu Drogowego. Umożliwi jednak wstępną weryfikację stanu autobusu, gdyż autobus bez ważnego przeglądu technicznego i ubezpieczenia OC nie powinien poruszać się po drodze.

Więcej na stronie: https://www.msw.gov.pl/