Czasem trzeba wszystko stracić, by odzyskać siebie

Jak się kogoś kocha, to nawet, jak się wszystko inne straci po drodze,
to nie ma to już najmniejszego znaczenia.

Dziś wracamy do początków. Ten jeden jeszcze raz, w drodze wyjątku, chciałabym mówić do Was cytatem. Tym, którzy są tutaj dłużej, nie muszę tłumaczyć. Wobec całej reszty czuję się jednak zobowiązana.

Otóż formuła tego bloga była kiedyś prosta: „z dowolnej książki lub filmu bierzemy inspirujący nas cytat i robimy z niego punkt wyjścia. Szukamy sposobów na siebie oraz resztę świata. Trochę po omacku, więc czasem walniemy się w łeb”. I dziś mam dla Was cytat, który każdego z nas powinien walnąć mocno w łeb.

Cytat nie wziął się znikąd. Słowa te wypowiada Jan Nowicki, jeden z najbardziej uzdolnionych aktorów w historii polskiego kina, tuż przed premierą kolejnego filmu ze swoim udziałem. Już za kilka dni „Rachunek życia” opowie Wam o tym, jak to jest wszystko stracić. Dzisiaj opowiem Wam ja.

Otóż tracić wszystko można na różne sposoby. Można wbrew własnej woli, bo tak chciał los. Można w wyniku jednej niewłaściwej decyzji, bo nie przewidziało się jej konsekwencji. Można też w wyniku wielu złych wcześniejszych wyborów, bo zwyczajnie mieliśmy pecha albo gdzieś się zagubiliśmy. Ale najgorzej jest stracić z własnej winy. Co więcej – drugiego człowieka. Patrzeć, jak się od nas oddala i trwać tak nieruchomo, mimo to.

„Rachunek życia” to historia z pozoru zwyczajna. Katarzyna i Cezary są małżeństwem od 48 lat. Chociaż ich syn zginął w wypadku 15 lat temu, wciąż nie potrafią się z tym pogodzić. Tamtego dnia stracili nie tylko jego – stracili też siebie. Zaczęli się od siebie oddalać. Odsuwać. Rodzina, niegdyś spokojna i szczęśliwa, nie przetrwała tej próby. Para, choć wciąż mieszkająca pod jednym dachem, dawno już przestała żyć razem. A najgorsze, co możesz zrobić, kochając kogoś, to być właśnie tak – byle jak, z obowiązku, nie tu i teraz, ale niewidzialnie, obok.

I pewnie doczekaliby tak późnej starości, gdyby nie pewne nieszczęście. Oto Krystyna wychodzi któregoś dnia z domu, a chwilę później rozlega się pukanie do drzwi. Gość przedstawia się jako kolega ich syna, Cezary nie ma więc powodu, żeby go nie wpuścić. Kiedy później się ocknie, ostatnie, co będzie pamiętał, to gaz…

Mieszkanie zostaje doszczętnie obrabowane, a para emerytów – choć nigdy nie była specjalnie zamożna – z dnia na dzień zostaje właściwie bez niczego. I jeśli liczycie teraz na łzawe, szczęśliwe zakończenie, jak to rzucają się sobie w ramiona i dochodzą do wniosku, że mają tylko siebie, to… jesteście w błędzie. To nie reklama Mamby, w życiu nie wszystko jest tak kolorowe.

Pech chce, że Krystyna – sprzątając mieszkanie – ulega jeszcze wypadkowi, łamie sobie nogę i tak trafia do szpitala. I choć Cezary początkowo cieszy się, że choć na chwilę złapie oddech od kłótni, wrzasków i wzajemnych pretensji, to wkrótce przekona się, że życie w pojedynkę sprawdza się tylko do czasu.

Czy jest to opowieść o pokorze? Na pewno. Tak, jak i o walce, wzajemnych oskarżeniach, potrzebach, pretensjach i żalach. Przede wszystkim, jest to jednak cenna lekcja o stracie. Bo są rzeczy, które tracimy mimo woli i takie, za które sami ponosimy odpowiedzialność.

Jednych i drugich życzę Wam jak najmniej, a gdy tylko sami usłyszycie o filmie – weźcie sobie tę historię do serca. A na trudne chwile zapamiętajcie dobrze tutejsze przesłanie: Czasem trzeba wszystko stracić, by odzyskać siebie.

Zobaczcie wywiad z Janem Nowickim:

 

KILKA SŁÓW WYJAŚNIENIA

Czas najwyższy przyznać się, że… tego filmu nie ma. Billboardy, które widzieliście na mieście, zapowiedzi, recenzje, plakaty – to wszystko było zmyśleniem. Ale zmyśleniem w bardzo szczytnym celu – w ten sposób Szlachetna Paczka wraz z Biurem Podróży Reklamy chciała pokazać Wam, z jak ważnym problemem mamy do czynienia. Tym problemem jest bieda. Nie tylko ta, rozumiana jako pustka w portfelu, ale także jako samotność, brak czyjegokolwiek wsparcia, poczucie wykluczenia.

Okazuje się, że życie układa historie tak poruszające, że można by z nich wyciągnąć fabułę na tysiące filmów. Niestety, ich bohaterowie wielokrotnie nie są w stanie samodzielnie się z nimi zmierzyć. Dlatego zwracamy się do Was z gorącą prośbą o wsparcie Szlachetnej Paczki. Możecie wybrać rodzinę, której chcielibyście pomóc lub – jeśli to dla Was szybsze i bardziej komfortowe – wpłacić choćby niewielką sumę na konto organizacji, aby nadal mogła pomagać tysiącom rodzin w całej Polsce. Właśnie tym, którym życie każdego dnia wystawia największy rachunek.

Pamiętaj – nie musisz być biernym widzem. Dziś możesz być także reżyserem:

Szlachetna Paczka 2015