Cenzurować pornografię? Lepiej nauczyć się z niej korzystać

Na zdj. kadr z filmu „Cząstki elementarne”, reż. Oskar Röhler

Rozkosz nie uznaje żadnych kajdan; jest największa, gdy zrywa je wszystkie.

Donatien Alphonse François de Sade, „Julietta”

Wiecie, że wczoraj minęła nam 200. rocznica śmierci markiza de Sade? Tego samego, od którego wzięło się pojęcie sadyzmu. Pięknie zbiegło mi się to z innym tematem, a mianowicie – z cenzurą pornografii, dostępnej w Wielkiej Brytanii. Otóż ktoś kiedyś zauważył, że Brytyjczycy, jak żaden inny naród, umiłowali sobie ostre porno. Ale nie, że szarpanie za włosy, tylko jeszcze o krok dalej, najlepiej taki w siedmiomilowych butach. Z duszeniem, krępowaniem rąk i nóg i resztą sadomasochistycznych dobrodziejstw. Później ktoś inny pomyślał, że jak coś się ludziom podoba, to należy im tego zabronić. Logika godna oklasków.

Otóż jeśli kogoś podnieca widok zadartej sukienki, to reszcie nic do tego. Ale niech jemu nie będzie też nic do tego, że inni potrzebują nieco mocniejszych bodźców. Ból, zadawany za obopólnym przyzwoleniem, nie jest niczym złym. Różni ludzie czerpią przyjemności z zupełnie różnych rzeczy – jedni lubią stejki, a inni krem z brokułów. Jedni wolą się miziać ogonkami od kucyka Pony, a inni stawać gołą piętą na walające się po pokoju Lego. I dopóki nikomu nie dzieje się przy tym krzywda, KTÓREJ SAM BY SOBIE NIE ŻYCZYŁ, wszystko jest ładnie, pięknie, a karuzela gna.

Natomiast problemem jest co innego. Problemem jest to, że ludzie, w przypływie własnej głupoty oraz niewłaściwie przeprowadzanych procesów interpretacji, wyobrażają sobie, że tak powinno wyglądać prawdziwe życie. Że każda laska powinna mieć ciało wygładzone silikonem i cycki krzyczące „siemasz”, jeszcze zanim ich właścicielka wychyli się zza rogu. Że każda drze się jak opętana i nie marzy o niczym innym, jak siniak na każdym centymetrze tego jakże zajebistego ciała. Otóż z tego miejsca chciałabym uświadomić wszystkich, którzy mają jeszcze pewne wątpliwości: NIE JEST TAK.

W seksie nie chodzi o to, żeby przerobić 50 tagów z RedTube’a, zanim wzejdzie słońce. Nie trzeba też odhaczać wszystkich kategorii, bo jak się jest tak starym, jak ja, to choćby „Teens” już na starcie odpada. Chodzi o to, żeby ludziom było dobrze. Nie jednemu albo drugiemu. OBOJGU.

Niestety, jak ktoś się wychował na porno i do tego nie ma pojęcia, czym jest wrażliwość, uczuciowość czy szeroko pojęta emocjonalność, to będzie później kretynem, niezdolnym do odczytywania potrzeb i oczekiwań drugiej osoby. Niektórzy mają tak mimowolnie, inni zwyczajnie lubią być egoistami. Jednych i drugich można od razu skreślić. Na liście i tak zostaje jeszcze mniej więcej pół globu do upakowania sobie do łóżka.

Jeżeli ktoś natomiast jest w miarę inteligentny, to zawsze się w łóżku odnajdzie. Będzie wiedział, czego mu trzeba oraz jak i od kogo mógłby to dostać. Niezależnie od tego, jakie porno pozwoli mu oglądać jego kraj.

A tym mniej odważnym, którzy wolą zacisze własnego domostwa, pozwólmy masturbować się przy tym, przy czym chcą. Tak samo, jak pozwalamy im płacić niemałe przecież podatki. Bo mówić ludziom, co ma ich doprowadzać do orgazmów, w duecie czy choćby w pojedynkę, to jednak lekka przesada.