„Bileciki do kontroli”, czyli 10 grzechów głównych kanarów

Na zdj. kadr z filmu „Kontrolerzy”, reż. Nimród Antal

– Dzień dobry, bilety do kontroli.

– Daj mi spokój.

– To moja praca.

– W dupie mam twoją pracę.

Tak, czasem trudno dogadać się z pasażerem. I potem kontrolerzy wyglądają jak ci na zdjęciu. Ale czasem trudno dogadać się też z kontrolerami. Dlaczego? Na przykład z dziesięciu poniższych powodów.

1. Gniewają się

Ilekroć spotykam kanara, ma tak skwaszoną minę, jakbym się źle umalowała albo ukradła mu z wycieraczki gazetę. Nie uśmiecha się, jakby twarz mu zastygła, a brwi marszczy tak, że nie wiadomo, czy mu czoło od tego nie pęknie. I nie wmówisz mu, że tyle słońca w całym mieście.

2. Milczą

Czasem wydaje mi się, że oto stoi przede mną przedstawiciel obcego gatunku. Ani be, ani me. Komunikacja ograniczona do zera. Trochę jak z rzeżuchą lub kucykiem Pony. Żadnego „dzień dobry” ani „całujcie mnie wszyscy w dupę”. Czasem tylko „bilety do kontroli”, ale już więcej mówił nawet serialowy Wow.

3. Czepiają się

Czy ktoś z Was nosi przy sobie specjalny pojemniczek na bilet? Jakiś futerał? Albo z namaszczeniem wkłada go w książkę? Bo ja zwykle upycham go do kieszeni, czasem rzucam na dno torebki. A później słyszę, że pobrudzony, pognieciony, zmemłany. Esteci się znaleźli za dychę.

4. Warczą

Czasem zadaję pytania. Jak mam miesięczny, to na przykład takie, do kiedy jest ważny. I wtedy słyszę, że mogę sobie wstać, podejść do automatu i sprawdzić. A przecież kontrolerzy mają te swoje magiczne maszynki, które im to w tym właśnie momencie sczytują. Skoro widzą to na ekranie, dlaczego nie są w stanie tego z siebie wyartykułować?

Dziś pytam pana, czy to prawda, że jeden przystanek przejechać można bez biletu. Odpowiedź wydaje się krótka: tak/nie/spierdalaj, dziewczynko. A on znowu swoje, że „pani wstanie, podejdzie do regulaminu i tam sobie przeczyta, a teraz proszę nie zawracać mi głowy”. Tak wiele słów, tak mało treści.

5. Szarpią się

Jest taka prosta zasada, że kontroler niewiele może. Wiem, że to niesprawiedliwe, ale prawo jest prawo. Więc skoro stoi w piśmie, że pasażera nie wolno szarpać (można go zatrzymać, ale to jednak nie to samo), choćby nie miał biletu albo zęba na przedzie, to po prostu, misiaczki, nie wolno. Dlatego szlag mnie trafia, jak widzę kontrolerów, targających ludzi za rękawy albo siłą zagradzających im przejście. Życie to jest walka, ale bez, kurwa, przesady.

6. Mają poczucie misji

Też czasem odnosicie wrażenie, że kontrolerzy zachowują się, jakby ich praca wyznaczała fundamenty istnienia? Jakby od tego jednego, pieprzonego biletu, zależały losy ludzkości, prace nad szczepionką przeciw wirusowi HIV albo budowa studni w Sudanie? Bo ja, niestety, tak.

7. Skradają się

Pół biedy, jak chodzą tak samo ubrani, w tych swoich sweterkach, kamizelkach, kurteczkach. Do tego z torbami, przewieszonymi przez ramię. Wtedy od razu wiadomo, kto jest kto i sytuacja wydaje się jasna. Ale jest jeszcze stara, mocna gwardia, która kamufluje się jak piętnastolatka przy wejściu na dyskę. Po co?

8. Polują

Kiedy człowiek wsiada do tramwaju lub autobusu, musi podejść do automatu, żeby kupić w nim bilet. Natomiast część kontrolerów zachowuje się tak, jakby własną piersią chciała im dostęp do tego automatu zagrodzić. Prawie jak obrona Częstochowy albo Rejtan, rzucający się z rozdartą koszulą pod sejmowe drzwi. Tylko waga problemu jednak jakby nie ta.

9. Celują w słabszych

Wiem, że każdemu życie miłe, ale to nie fair, zaczynać od najsłabszych. Kobiet, nastolatków, chłopców w obcisłych rurkach. Rosłe gamonie, panowie bez karków i elita rzucająca „kurwami” niejako z definicji ma z bani. Kanar omija ich jak szerokim łukiem, bo wie, że z biletu nici, a sam może dostać po twarzy.

10. Przychodzą do pracy za karę

Podejrzewam, że trzy czwarte ludzkości regularnie nienawidzi swojej pracy. Ale to jeszcze nie powód, żeby się z tym obnosić. Rozumiem, że praca to raczej niewdzięczna, ludzie są świnie i wolą jeździć na krzywy ryj. Ale praca to praca – trzeba robić swoje, bo za to są pieniążki na mleko oraz chleb. Tak więc sfrustrowany kontroler, obrażony tylko dlatego, że musi wykonywać swoją pracę, powinien wziąć sobie trochę wolnego. Tydzień, miesiąc, rok. Albo stąd do wieczności.