Staśkowe love: Lassig. Świetne torby dla mamy i cudne akcesoria dla dziecka

Dziś przed Wami marka, która spokojnie mogłaby występować nie tylko w cyklu #staśkowelove, ale i – za sprawą swoich genialnych toreb dla mam – #mamowelove! Przed Wami Lassig – niemiecka firma, którą po prostu musicie poznać!

Po pierwsze: najmilsze otulacze na świecie

Absolutnie szczerze przyznaję, że produktów tej firmy nie widziałam nigdy w żadnym sklepie (a może nie dość uważnie patrzyłam?), nigdy też nie zdarzyło mi się ich więc dotknąć czy  uważniej obejrzeć, a musicie wiedzieć, że podchodzę sceptycznie zwłaszcza do kupowania przez internet wszelkiego rodzaju materiałów. Mam absolutnego bzika na punkcie „miłości” i miękkości i jeśli coś nie jest miłe i miękkie, zwyczajnie nie znajdzie u nas domu. Dlatego jedyną pieluszkę tetrową, jaka przypadkiem się u nas zawieruszyła, oddałam przy pierwszej lepszej okazji, a wszelkiego rodzaju kocyki i otulacze mamy wyłącznie z bambusa albo muślinu. I gdyby nie znajoma, która pokazała mi, co tam w ofercie ma Lassig i powiedziała: hej, musisz to mieć!, to może i do dzisiaj bym się nie zdecydowała.

I wiecie, co? To jest po prostu czad! Wszystkie ich materiały są tak przyjemne, że Staśko non stop tuli je sobie do buzi. A to jest dla mnie najlepsza rekomendacja na świecie. Musicie przy tym wiedzieć, że bambus i muślin to nie jakiś tam mój osobisty wymysł, ale przede wszystkim jedne z najbardziej delikatnych tkanin, bezpieczne dla skóry niemowląt, posiadające właściwości antybakteryjne i świetnie oddychające – a to z kolei zmniejsza ryzyko przegrzania malucha i zapewnia mu świetną wentylację i komfort. Poza tym wiskoza bambusowa jest też odporna na wilgoć, temperaturę i zagniecenia, a do tego jest przy tym bardzo trwała.

Nie wiem zresztą, jak Wy podchodzicie do otulaczy, ale u nas pełnią funkcję jednocześnie cieniutkich kocyków, pieluszek do odbijania po karmieniu, ochraniaczy przed wiatrem czy słońcem, a nawet prześcieradeł, gdy nie ma na czym położyć młodego. Są po prostu nieocenione i nie ma dnia, żebym z nich nie korzystała. Całą masę wzorów i kolorów znajdziecie pod tym linkiem.

otulacze bambusowe

otulacze bambusowe

otulacze bambusowe


Po drugie: najlepsze torby dla mam

Od kilku miesięcy używamy zamiennie dwóch modeli. Obydwa pochodzą z serii Lassig Green Label i są to odpowiednio torba z akcesoriami Mix ‚n Match Light Grey i torba z akcesoriami Neckline Spin Dye Blue Melange. Pierwsze wrażenie? Jakie one są ładne! Naprawdę: krój, kolorystyka, sposób organizacji – to zasługuje tutaj – nie bez przesady – na szkolną szóstkę! Obie torby zdarzało mi się zabierać ze sobą na miasto nawet wtedy, gdy Stasiek zostawał w domu. Po prostu są tak zgrabne i fajne, że nikt raczej nie kojarzy, że to w ogóle torba dla mamy. A ja mam tę frajdę, że wreszcie mam torebki, do których upchnę absolutnie wszystko. I tu ważna uwaga – torby są na tyle duże, żeby wszystko do nich pomieścić i jednocześnie na tyle zgrabne, żeby nie urwać przemęczonej matce ręki.

Ale świetny wygląd to jedno, solidne wykończenie (naprawdę brawa za dbałość o detale!) to drugie, a tuż za nimi pochwalić trzeba organizację. To nie jest wór, w którym będziecie szukać przez pół godziny pieluchy. Nie ma tu miejsca na chaos, jaki panuje zwykle w klasycznej, damskiej torebce. Te torby naprawdę pomagają się zorganizować nawet komuś tak nieogarniętemu jak ja. Mamy tu kieszeń główną, zapinaną na zamek (dla mnie to szalenie ważne, bo od zawsze boję się ewentualnych kradzieży i zwracam uwagę na kwestie bezpieczeństwa) i sporo kieszeni wewnętrznych, w tym takie fajne, mniejsze przegródki, wykończone gumką czy typowe przegródki na pieluszki.

To, co miało też dla mnie znaczenie, to także dodatkowe akcesoria. Tuba termoizolacyjna jest nieoceniona, gdy chce się zabrać ze sobą gorącą wodę (na przykład do przyrządzenia mleka modyfikowanego) albo… ciepłą herbatę. Z kolei składana mata do przewijania zapewnia mi komfort i maksimum higieny zawsze wtedy, kiedy w trasie przydarzy nam się pełna pielucha. Zero wyglądania za przewijakami, zero podścielania własnych kurtek na blatach czy podłogach. Wyciągam matę, rozkładam, później składam – et voilà, gotowe!

Co ważne, do toreb są też dołączone uchwyty z rzepami, dzięki którym szybko i sprawnie zamocujemy torbę na ramie wózka. Ba, Lassig pomyślał też o tym, żeby dorzucić do toreb przypięty na zatrzask breloczek na klucze, a nawet kosmetyczkę czy saszetkę na telefon – jak już kto woli. Dla mnie obydwie te torby to mistrzostwo świata! Zwłaszcza, że wykonano je z materiału naprawdę super łatwego do wyczyszczenia, a do tego odpornego na wilgoć. A skoro już o materiałach mowa, to musicie wiedzieć, że Lassig robi torby absolutnie bezpieczne dla dzieci i środowiska. Wykonywane są bowiem z poliestru, pochodzącego w 100 procentach z recyklingu i nie zawierającego żadnych szkodliwych substancji, takich jak PVC, ftalany, nikiel czy kadm.

W przypadku granatowej torby warto wspomnieć o jeszcze jednym fakcie, a mianowicie: ekologicznym procesie produkcji i barwienia przędzy, który ma miejsce jeszcze zanim powstanie z niej materiał! A nie podczas „kąpieli koloryzujących” gotowej tkaniny, jak wyglada to zwykle u innych marek. A co za tym idzie? Przede wszystkim, mniejsze zużycie wody i energii, a także redukcja emisji dwutlenku węgla i ilości ciekłych odpadów. 

torba dla mamy

torba dla mamy

torba dla mamy


Po trzecie: najfajniejsze zestawy na plażę czy basen

I tu ponownie muszę powołać się na nasz Instagram, bo on najlepiej dowodzi tego, jak świetnie produkty tej marki sprawdzają się w praktyce. Na wakacje do Grecji zabraliśmy ze sobą zestaw Submarine (kapelusz i majteczki), ręcznik z kapturem Star Fish oraz koszulkę do pływania z długim rękawem. Pisałam Wam już o nich przy okazji wpisu o wakacjach z niemowlakiem, ale dzisiaj chciałabym Wam powiedzieć jednak trochę więcej. No to po kolei.

Kapelusz i majteczki? Świetny wzór, doskonały materiał i – co najważniejsze – stuprocentowa ochrona dzięki wyposażeniu w filtr UV 50+! Kapelusz chronił główkę Staśka nie tylko przed promieniami słonecznymi, ale też przed wiatrem, który niekiedy dawał nam popalić. A, żeby było fajniej, jest dwustronny, więc można było sobie pozwolić na szybką odmianę. Majteczki z kolei zaopatrzone są w podszewkę, pochłaniającą wilgoć, więc nie było opcji, żeby skóra dziecka miała z nią jakikolwiek kontakt.

Ręcznik kąpielowy mieliśmy w uniwersalnym rozmiarze (0-24 miesiące). Poza tym, że fajnie wyglądał, to odznaczał się jeszcze ochroną przeciwsłoneczną UPF 50+, no i był dwustronny: zewnętrzna warstwa zabezpieczała przed piaskiem, a wewnętrzna warstwa frotte pochłaniała wodę. Poza tym często robił nam też za kocyk/matę, kiedy trzeba było Staśka gdzieś po prostu położyć. 

A po co nam była koszulka? Chcieliśmy maksymalnie chronić jego skórę przed słońcem. Chociaż mieliśmy ze sobą kremy z filtrami, to wszyscy wiemy, jak to wygląda w praktyce. Tu się zetrze, tu nierówno rozsmaruje, tu się dziecko gdzieś ruszy… Ja wiem, że matka powinna mieć oczy dookoła głowy, ale jednak przed każdym promieniem dziecka się nie ustrzeże. A w koszulce jest to o wiele prostsze. Także tutaj materiał jest super – wyjątkowo miły i delikatny, a płaskie szwy sprawiają, że w grę nie wchodzą żadne podrażnienia (a Staś akurat należy do tej grupy dzieci, która jakieś tam przeboje ze skórą niemal od samego początku ma).

koszulka do pływania

koszulka do pływania

lassig

lassig


Dlaczego Lassig?

Podsumowując: Lassig to nie tylko świetna jakość czy super design, ale i genialna organizacja i pewna miękkość, skutecznie ułatwiające i umilające życie tak mamom, jak i ich pociechom. A już zupełnie na koniec muszę przypomnieć Wam o tym, że jest to też marka odpowiedzialna społecznie, która stawia na wspomnianą wcześniej ekologiczną produkcję i wybór materiałów i dzięki temu ma swój aktywny wkład w dbanie o środowisko.

Co więcej, Lassig aktywnie wspiera też chore dzieci, promuje wychowywanie bez przemocy, opłaca szkółki piłkarskie i… ratuje zagrożone gatunki zwierząt.

To teraz pytanie: da się ich nie kochać? ;)


Wpis jest częścią cyklu Staśkowe love, w którym polecam warte uwagi produkty i marki. Trafiłaś na coś, co genialnie się u Ciebie i Twojego malucha sprawdziło? Daj znać w komentarzu, chętnie przetestuję!
W myśl zasady, że my, matki, powinnyśmy się inspirować i wspierać! 


Zdjęcia: Agnieszka Wanat


Instagram