Staśkowe love: Beaba. Akcesoria do kąpieli

Zwykło się mawiać, że rzeczy dzielimy na piękne i funkcjonalne. Tak, jakby te dwie cechy nie mogły iść ze sobą w parze. Sytuacja dodatkowo komplikuje się, kiedy sprawa dotyczy akcesoriów dla dzieci. Przejrzałam tu oferty naprawdę wielu marek i – niestety – potwierdziły się moje ciążowe przypuszczenia, że większość firm stawia na fatalne kolory i wzory. Wszystko utrzymane jest w kompletnie nieodpowiadającej mi stylistyce, a od oklepanego, chłopięcego błękitu naprawdę bolą mnie oczy. Ktoś powie, że dziecku i tak jest przecież wszystko jedno, natomiast ja pozwolę sobie się z tym zdaniem nie zgodzić. Po pierwsze, dziecięce gusta też kształtują się od najmłodszych lat, a po drugie, to nie tylko dziecko, ale i jego rodzic (a nawet przede wszystkim on) codziennie z tych rzeczy korzysta.

Dlatego tak bardzo ucieszyłam się, kiedy pojawiło się w końcu światełko w tunelu. A okazała się nim… francuska marka Beaba, która znakomicie łączy ze sobą trzy pożądane przeze mnie cechy. To jest: jakość, funkcjonalność oraz świetny design. Ogromny plus za tworzenie kolekcji w cudnych, stonowanych gamach kolorystycznych – dzięki temu wszystko do siebie pasuje i nie tylko nam służy, ale i cieszy oczy. Zwłaszcza, że wszystko zostało tu wykonane z dbałością o najmniejsze nawet detale. Ale po kolei. Co mamy i co uwielbiamy?

Wanienka do kąpania niemowląt – absolutnie piękna, nie bez powodu nazywana Mercedesem wśród wanienek. Nie sądziłam, że kiedykolwiek w przypadku takiego sprzętu będę pisać o obłędnym kształcie, ale ona taka właśnie jest! Nie zmieniłabym w niej niczego – opływowy kształt i szerokie krawędzie czynią ją nie tylko ładną, ale i wygodną w użyciu. Materiał, jakiego użyto w jej wnętrzu, jest antypoślizgowy, co zwiększa komfort i bezpieczeństwo dziecka – a to będzie szalenie ważne, kiedy już Staśko przestanie opierać się na ojcowskiej ręce i trochę bardziej podrośnie.

Ponadto na dnie wanienki znajduje się korek, który ułatwia odprowadzenie wody (niby oczywistość, a jednak większość dostępnych na rynku wanienek wciąż tego ułatwienia nie ma), a z jej boku – wgłębienie, które pozwala na łatwe zamocowanie słuchawki prysznicowej. Dzięki temu rodzic nie musi stać nad wanienką i przytrzymywać niczego ręką – woda napuszcza się sama, a my mamy czas, żeby przygotować dziecko do kąpieli. Co ważne, wanienkę możemy stosować na trzy sposoby – umieszczając ją na stojaku, opierając na specjalnych uchwytach w naszej wannie bądź kładąc na blacie czy podłodze. Jak komu wygodniej.

Stojak – pasujący zarówno do wanienki, jak i do przewijaka. Utrzymany w tej samej, łagodnej kolorystyce, stabilny i praktyczny. Sama nigdy nie byłam fanką układania przewijaka bezpośrednio na dziecięcym łóżeczku – raz, że to niewygodne, a dwa, że nikt z nas nie ma kręgosłupa ze stali i dźwiganie tego to w jedną, to w drugą stronę, nie jest raczej najszczęśliwszym pomysłem. Z kolei zagracanie sobie komody nie u każdego wchodziłoby w grę. Stojak eliminuje ten problem i zapewnia wygodny dostęp czy to do wanienki, czy do przewijaka – a tym samym, także do dziecka.

Co ważne, mocowanie jest naprawdę solidne, rozstaw nóżek szeroki, a stopki antypoślizgowe, co w połączeniu zapewnia nam maksimum stabilności i bezpieczeństwa. Plus także za wieszaczek na ręcznik i rurkę do odpływu wody z wanienki – naprawdę widać, że ktoś to dobrze przemyślał. A w końcu i za to, że cały stojak w sekundę da się łatwo złożyć – co w przypadku mieszkań o niewielkim metrażu jest oczywiście nie bez znaczenia.

Przewijak – jeden z nielicznych przewijaków, które można zamocować praktycznie wszędzie. Dzięki kompletowi adapterów możemy umieścić go na stole, komodzie, łóżeczku, wannie czy wspomnianym wcześniej stojaku. Znajdujące się na jego spodzie przyssawki dają świetną przyczepność, a wysokie brzegi zapewniają dziecku bezpieczeństwo i ograniczają ryzyko upadku. Z kolei ulokowane po bokach wysuwane szufladki pozwalają mieć wszystkie niezbędne akcesoria zawsze pod ręką.

Organizer na pieluszki i akcesoria – kolejna świetna rzecz, która – jak już sama nazwa wskazuje – pomaga mamom jak najlepiej się zorganizować. Kiedy byłam jeszcze w ciąży, tego typu rzeczy uznawałam za zbędny wydatek. No a później szybko się zaczęło – tu krem, pieluszka, tu chusteczka, tam oliwka… I w ten sposób niemal w całości utraciłam mój kochany, łazienkowy blat. W połączeniu z rzeczami moimi i Pawła, zrobił nam się naprawdę niezły rozgardiasz. Efekt? Nie dość, że fatalnie to wyglądało i wpędzało nas w dyskomfort przy każdej niezapowiedzianej wizycie gości, to do tego skutecznie dezorganizowało codzienną pielęgnację. A przecież przy takim niesfornym maluchu wszystko powinno być łatwo dostępne, najlepiej tuż pod naszą ręką. Dlatego teraz z organizerem się nie rozstajemy.

Zestaw kąpielowy z akcesoriami – rzecz nie tylko przydatna, ale i na tyle fajnie skomponowana, że doskonale nadaje się także na wyprawkowy prezent. Całość zapakowana została w pleciony koszyczek, także utrzymany w odcieniach niebieskiego. Wewnątrz znajdziemy szczoteczkę do delikatnych włosków niemowlaka, grzebień z zaokrąglonymi ząbkami, który można przechowywać w tylnej części szczoteczki – tak, aby zajmował mniej miejsca, a także nożyczki ze stali nierdzewnej, również o zaokrąglonych końcówkach, do których dołączono osobne etui. Do tego dochodzi także termometr do kąpieli, którym szybko i sprawnie sprawdzimy temperaturę wody oraz biały ręczniczek kąpielowy z kapturkiem – czyli wszystko to, co przy takim maluchu potrzebne.

Zobaczcie, jak akcesoria prezentują się w praktyce:

Beaba wanienka

Beaba wanienka

Beaba wanienka

Beaba recenzja

Beaba recenzja

Beaba przewijak

Beaba przewijak

Beaba przewijak

Beaba przewijak

zdjęcia: Angelika Paruboczy, stashki.pl


Wpis jest częścią cyklu Staśkowe love, w którym polecam warte uwagi produkty i marki. Trafiłaś na coś, co genialnie się u Ciebie i Twojego malucha sprawdziło? Daj znać w komentarzu, chętnie przetestuję!
W myśl zasady, że my, matki, powinnyśmy się inspirować i wspierać! 


Instagram