A idźcie Wy z tymi swoimi radami, czyli jak okłamały mnie inne matki

Nie wyśpisz się. Twoje życie już nigdy nie będzie takie samo. Zapomnij, że kiedykolwiek wyjdziesz jeszcze z przyjaciółkami – kojarzycie te hasła? A może Was w ciąży znajome matki straszyły jeszcze innymi demonami? Ja po porodzie miałam być przede wszystkim otyła, niezadbana i nieszczęśliwa – wszak dziecko to poświęcenie największe z możliwych, a pierwszą wolną chwilę dla siebie będę miała, jak pójdzie wreszcie na studia. I wiecie, co? To wszystko były brednie. Stasiek ma ponad rok, a ja wyglądam i czuję się jak nigdy wcześniej. Mam figurę lepszą niż w liceum, zabawki lepsze niż w dzieciństwie i kumpla do zabawy lepszego od wszystkich chłopaków z podwórka! Dlatego dziś przed Wami bezsensowne mity o macierzyństwie, które czas najwyższy obalić! 

mity o macierzyństwie

1. DOBRY OJCIEC POMAGA PRZY DZIECKU

Mit, który mój Paweł obalił już w pierwszych dniach życia Staśka. Nie, tata nie pomaga przy dziecku – tata zajmuje się dzieckiem tak samo, jak mama. Zwłaszcza, że my od początku karmimy się jednak butelką, dzięki czemu Paweł jest w stanie zrobić przy Staśku absolutnie wszystko. Od urodzenia umie go więc nakarmić, wykąpać, ubrać, przewinąć. Może zgubiłby się w sklepie na dziale z bodziakami, a czasami pomyli tył koszulki z przodem, ale to są naprawdę rzeczy drobne – poza tym sprawdza się w swojej roli znakomicie. Dla Staśka jest więc świetnym tatą, a dla mnie naprawdę równym partnerem. Dlatego jeśli ktoś mówi Ci, że facet to może przy dziecku co najwyżej pomagać, to wyhamuj go ostro, niczym Fred piętami.

mity o macierzyństwie mity o macierzyństwie mity o macierzyństwie mity o macierzyństwie

2. DA SIĘ SPAKOWAĆ DZIECKO DO JEDNEJ TORBY

No jasne, że się da – jeśli chcemy DOSŁOWNIE spakować tam dziecko. Wtedy instrukcja jest prosta – kładziesz na ziemi dziecko i czekasz, aż wejdzie do torby. Zwłaszcza, jeśli dziecko masz wszędobylskie, jak Stasiek. Regularnie zdarza mu się zaglądać do wszystkich butów w naszej garderobie albo do bębna od pralki, a już nader namiętnie upodobał sobie wkładanie ręki do kosza z pieluchami. Na torbę reaguje tak samo. Natomiast nie wyobrażam sobie, żebym miała spakować tam wszystkie rzeczy, niezbędne do wyjechania z nim z domu na dłużej niż dwie godziny. Paweł zresztą napisał już wcześniej tekst o tym, że pakowanie nas do auta na weekend przypomina mu partyjkę Tetrisa i faktycznie – wózek, łóżeczko, ubranka… No co się naukłada biedak w tym bagażniku, to jego.

mity o macierzyństwiemity o macierzyństwiemity o macierzyństwie mity o macierzyństwie

3. POTRZEBUJESZ DLA DZIECKA MILIONA KOSMETYKÓW

Czyli: pięciu płynów do kąpieli, dwunastu kremów na odparzenia, trzech rodzajów szamponów, czterech oliwek, przynajmniej ze dwóch balsamów, sześciu maści i jeszcze tajnej mikstury od Twojej prababci. Po co to komu? Nie wiem, ale matki, które to wszystko kupują, muszą mieć za życiowe motto hasło z króla Juliana: A teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu. My od początku stawiamy na klasykę, a jak klasyka, to jednak NIVEA. Zero szukania, kombinowania, czytania etykiet i porównywania składów. I od razu odpowiadam, czy nie ciekawią mnie jakieś nowości na półkach – nie, nie ciekawią, bo dobrego się po prostu nie zmienia – i ta zasada obowiązuje zarówno z facetami, jak z kosmetykami ;-)

mity o macierzyństwie mity o macierzyństwiemity o macierzyństwiemity o macierzyństwie mity o macierzyństwie

4. DZIECKO TYLKO JE I ŚPI

Nie wiem, może ktoś, kto to wymyślił, pomylił dziecko z kotem, bo zdaje się, że to kot – zwłaszcza perski – potrafi przesypiać do 18 godzin na dobę. Nasze dziecko tymczasem od urodzenia wykazuje aktywność podobą do naszej. A nawet bym powiedziała, że większą. Stasiek ciągle jest wszystkiego ciekawy, ciągle trzeba mu czytać bajeczki, pokazywać wszystko albo się z nim bawić i czasem po całym dniu z nim mam gardło bardziej zdarte, niż gdybym się etatowo wykłócała o cenę truskawek na jakimś okolicznym targu. Ale wiecie, co? To jest piękne! To, że on tak chłonie ten świat, że tak lubi te zabawy i te swoje „rozmowy” z nami. Dlatego ja też chłonę to dzień po dniu, bo życie leci w takim tempie, że pewnie zanim się obejrzę, to już dorośnie i się wyprowadzi.

mity o macierzyństwiemity o macierzyństwiemity o macierzyństwie mity o macierzyństwie

5. DZIECKO UMACNIA ZWIĄZEK

Czyli bzdura nad bzdurami, bo jak macie kiepski związek, to dziecko zrobi Wam to, co Stasiek z tymi klockami – po prostu Wam je rozwali. Dlatego jak słyszę o parach, które zdecydowały się na dziecko, żeby ratować małżeństwo, to autentycznie robi mi się słabo. Dziecko to nie jest klej, żeby cokolwiek scalało. To mały, bezbronny człowiek, którzy potrzebuje, żeby go kochać i żeby się nim non stop opiekować. Czyli do wszystkich problemów, jakie macie, dochodzą nerwy, stres, niepokój, pierwsze zęby, kolki, nieprzespane noce. Dlatego pamiętajcie: dziecko to najcudowniejsze, co może się Wam przydarzyć, ale żeby się na nie zdecydować, musicie być pewni, że nie tylko jego chcecie – ale że przede wszystkim chcecie też siebie ♥

mity o macierzyństwiemity o macierzyństwiemity o macierzyństwiemity o macierzyństwie

Wanienka i organizer: Beaba

Klocki: Mega Bloks

Torba: Mommy Bag

Zdjęcia: Martyna Tola Piotrowska

22
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment authors
AsiaAsiaZosia SamosiaKorneliaDania Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Aneta Wojtiuk
Gość
Aneta Wojtiuk

To prawda! Jestem wprawdzie dopiero w 6 miesiącu ciąży, ale również uważam, że jeżeli związek jest słaby to dziecko go od tak nie naprawi. Tyle bredni, ile ja się do tej pory nasluchalam to głowa mała. Ludzie chyba wymyślają to z nudów albo po prostu sobie nie radzą. A lepiej zrzucić winę na bezbronne dziecko niż przyznać, że sobie ktoś nie radzi.

Ada | Rzeczovnik
Gość
Ada | Rzeczovnik

1. Tak! Ja ciągle Jarkowi tłumaczę, że ma przestać używać zdania o pomaganiiu. Dotyczy to również innych czynności domowych niż wychowywanie dziecka. Ale siła przyzwyczajenia do tego nazewnictwa jest po prostu przeogromna. 2. Oj da się, da się, to nie jest żaden mit, tylko po prostu są różni rodzice i różne dzieci (napisałam zresztą o tym wpis z pół roku temu, do wyszukania po słowie „kombi” ;) ) 3. Oczywiście, że tak! Ja z tych czytających składy, u mnie rządzi Tołpa i Babydream, ale w łazience zalegają jakieś prezenty emolienty, prędzej się przeterminują niż to zużyjemy, szczególnie że jest bunt… Czytaj więcej »

Malgo F | Migawki M.
Gość
Malgo F | Migawki M.

mnie nikt nie starszyl i sama staram sie tez nie straszyc ani nie dawac rad niepytana. rodzicielstwo to cos co sie powinno samemu odkrywac a jak sie juz chce poprosic kogos zeby mowili jak to jest to najlepiej kogos kogo sie dobrze zna, zeby wiedzial co powiedziec. pamietam jak w dniach kiedy marysia budzila sie co godzine w nocy spytalam kolezanki kiedy bedzie latwiej i powiedziala mi, że nawet jesli nie bedzie to ja bede silniejsza i byla to najlepsza rada jaka uslyszalam.

Kocia Ania
Gość
Kocia Ania

Święta prawda! Nie zliczę już ile razy widziałam na jakiejś mamusiowej grupie „czy wasz mąż/partner pomaga Wam przy dziecku?”. A co on kurcze jakiś przypadkowy gość w domu, że ma tylko pomagać? Mam też dokładnie takie samo zdanie jeśli chodzi o ratowanie związku dzieckiem. To żaden sposób, tym bardziej jeśli jakieś mniejsze lub większe problemy już się pojawiły. Zmęczenie po całodziennej opiece nad dzieckiem – maleńkim czy też już większym – to tylko kolejny zapalnik do awantury i pogorszenia relacji. Warto najpierw zadbać o relację między partnerami i wspólnie zastanowić się czy dziecko to aby na pewno dobry pomysł. Ps.… Czytaj więcej »

LunulaLife.pl
Gość
LunulaLife.pl

Zgadzam się w 100%. Przeraża mnie zwłaszcza ostatni punkt – czyli to, że niektórzy w to wierzą. Dziecko to decyzja kochających się ludzi a nie szalupa ratunkowa.

Gosia
Gość
Gosia

A ja pozwolę sobie na pytanie nie w temacie – skąd jest ta piękna spódnica w kratkę? Zakochałam się!

Dania
Gość
Dania

Trafiłam tu z instastories i nie wiem, jak mogłam wcześniej nie znac Twojego bloga! Staś jest absolutnie uroczy ❤️

Kornelia
Gość
Kornelia

Jak dorosnę, chciałabym być taka mądra i ładna jak Ty :D

Zosia Samosia
Gość
Zosia Samosia

Wreszcie któraś blogerka pokazuje, że korzysta z Nivea! Chyba od roku jest jakiś zmasowany atak Baby Dove, a to jest taki szit… Chyba żadna z dziewczyn nie popatrzyła nawet na skład.

Asia
Gość
Asia

Akurat moje dziecko jest uczulone na wszystko z Nivea😉 na twarzy robił się jakby liszaj czerwone plamy grudkowe i nawet spore. Jedynie nie jest uczulona na te białe Nivea z emolientem super natłuszcza po kapieli. Nawet posypka nie pasuje, za to babydream która kupiłam jeszcze w ciąży na swoje plamy która podziałała lepiej niż maści przepisywane przez lekarza u maluszka się sprawdza.

Asia
Gość
Asia

Mieliśmy dość długi kryzys po urodzeniu małej, ale sądzę, że jest już za nami jedno jest pewne nigdy więcej osób mieszajacych między nami, mieszkała z nami moja siostra no i musiała się wyprowadzić po 2 latach dość opiekowania się rodzina teraz mam swoją rodzinę i wiem o kogo dbać i kto o mnie dba. A co do kosmetyków używam tylko szamponu Johanson baby i emolientu póki co później żel Johanson baby.