Najlepsze, co możesz dać swojemu dziecku, to czas

Kojarzycie książkę „Jedz, módl się, kochaj” Elizabeth Gilbert? Pada w niej przynajmniej jedno mądre zdanie. Że „posiadanie dziecka jest jak tatuaż na twarzy i trzeba być całkowicie pewnym, nim się podejmie ostateczną decyzję”. A wiecie, dlaczego? Bo to jedna z tych decyzji, których nie da się cofnąć. Ale też dlatego, że dziecko to najbardziej wymagająca istota, z jaką przyszło Wam żyć. Wkurza Was czasem wymagający szef? Narzekający na wszystko mąż? Dokuczliwa matka? Zazdrosna o wszystko sąsiadka? No więc dziecko to takie kombo, które praktycznie bez przerwy czegoś tam od Was chce. Brzmi strasznie? Spokojnie, nie ma co panikować. Wbrew pozorom, to wszystko jest jednak piękne.

Natomiast ogromnie smucą mnie rodzice, którzy są zdziwieni, że muszą poświęcać swojemu dziecku czas. Którzy bez większych oporów zajmują się nim tuż po narodzinach, przewijają je, karmią i tulą do snu, ale którym zaraz po roczku zaczyna odbijać. Bo przecież dziecko jest już takie duże i takie samodzielne. Bo przecież już samo chodzi i samo je, to w ogóle mogłoby się zająć sobą. I skoro nie pomaga nam w domu, to chociaż mogłoby nie przeszkadzać. Efekt? Dziecko traktowane jest jako zło konieczne, które na każdym kroku słyszy hasła: „bądź cicho”, „pobaw się czymś”, „zajmij się sobą”, „zostaw mnie”, „daj mi chwilę spokoju”, „przestań mi wreszcie przeszkadzać”.


MIŁOŚCI PREZENTAMI NIE KUPISZ

Dlaczego właśnie teraz Wam o tym piszę? Bo zaraz przyjdzie Dzień Dziecka. Bo w sieci już pojawia się masa poradników prezentowych, w których rodzice, dziadkowie i cała reszta towarzystwa będzie szukała podpowiedzi na temat tego, co można by sprezentować. I – żeby nie było – nie ma w tym kompletnie nic złego. Sama często pytam o radę bardziej doświadczone mamy, sama też takie poradniki przeglądam, ba – sama je nawet tworzę! Ale zapominamy o jednej, bardzo ważnej rzeczy: najlepszym prezentem dla dziecka jest czas. Nasze zaangażowanie, okazane mu zainteresowanie. Zatrzymanie się i powiedzenie: „ok, jestem tu teraz dla Ciebie”.

Pomyślałam, że dobrze byłoby o tym przypomnieć, kiedy patrzyłam na Pawła i Staśka, bawiących się razem w parku. W przerwie między sesjami, tego jedynego dnia kwietnia, kiedy było tak szaleńczo ciepło. Przeszło mi wtedy przez myśl, że piękniej Stasiek się nigdy przecież nie bawi, niż z nami. Że Lego Duplo są super, tylko kiedy układamy je razem. Że bajki są super, kiedy czytamy je razem. I wszelkie radiowozy, karetki i inne io-io także są super, kiedy bawimy się nimi razem. Radość dziecka nigdy nie jest większa, a jego uśmiech – piękniejszy, niż wtedy, kiedy jesteście tuż obok. Wiem, że nie dla wszystkich jest to oczywiste. A jeśli nawet, to w w natłoku codziennych spraw często nam to umyka.

hulajnoga dla dziecihulajnoga dla dziecihulajnoga dla dzieci


HULAJNOGA DLA DZIECKA, FRAJDA DLA RODZICA

Jeśli więc pytacie mnie, co kupić takiemu maluchowi na Dzień Dziecka, odpowiedź mam jedną. Cokolwiek, jeśli dorzucicie też siebie w pakiecie. Bo możecie wydać i 500, i 1000 zł na najbardziej wypasione prezenty, ale… To wszystko będzie cieszyć przez chwilę. Dlaczego? Bo żadna zabawka nie jest wystarczająco fajna, jeśli się nie ma do niej kompana. Zobaczcie, że Wasze dziecko jednymi rzeczami bawi się chętniej, innymi mniej, ale to do Was wciąż wraca. Że to z Wami najchętniej spędzałoby najwięcej czasu. I nawet, jeśli bawi się samo, to często potrzebuje przy tym Waszej obecności, uwagi. I jeśli mogę Wam dać jedną radę, to będzie nieco wulgarnie. Po prostu, nie spieprzcie tego. Bądźcie ze swoimi dziećmi i dla swoich dzieci, bo tak małe i tak w Was wpatrzone drugi raz już nigdy nie będą.

A żeby nie było, że zostawiam Was z niczym, to w kilku słowach o pierwszym prezencie, jaki na Dzień Dziecka zdążył dostać już Stasiek. I tak, wiem, że do czerwca daleko, ale nie miałam serca trzymać tego w szafie, skoro na dworze taka piękna pogoda! To hulajnoga i jeździk 2w1 marki Scoot&Ride, która rośnie wraz z dzieckiem. Najpierw, kiedy dziecko jest małe, możecie używać jej jako jeździka. Wysokość siedziska można regulować, a jego najniższa pozycja dostosowana jest do wzrostu maluchów, które dopiero stawiają swoje pierwsze kroki. A jak tylko podrosną, z jeździka robi się hulajnoga dla dzieci. Bez żadnych narzędzi, za pomocą jednego guzika! Wystarczy kilka sekund,  żeby obrócone siedzisko stało się jej ramą. Do tego podnosicie kierownicę i gotowe!

hulajnoga dla dzieci hulajnoga dla dzieci hulajnoga dla dzieci hulajnoga dla dzieci


HULAJNOGA DLA DZIECI: HIT CZY KIT?

Dlaczego taki prezent, a nie inny? Bo jak znam życie, to Wasze dziecko masę klocków, książeczek, lalek czy samochodzików już ma. Bo to jeden z tych nielicznych prezentów, które motywują, żeby w ładną pogodę wyjść z domu i to na łonie natury spędzić wspólnie czas. No i po trzecie „bo” – bo hulajnoga dla dzieci uczy utrzymywania równowagi i zręczności, poprawia zdolności motoryczne, buduje pewność siebie, a także – jest po prostu świetną frajdą na długie godziny. A dlaczego Scoot&Ride, a nie inna firma? Także z wielu powodów.

Po pierwsze, ich Highwaykick to zdobywca wielu nagród i wyróżnień. Po drugie, ten sprzęt jest naprawdę świetnie zbalansowany i stabilny, a jazda na nim jest komfortowa i wyjątkowo bezpieczna. Znajdziecie tu m.in. opatentowany system safety-pad, czyli specjalną, szeroką podkładkę, umieszczoną w dole przedniej części hulajnogi, która zapobiega m. in. przewróceniu się na nierównym terenie czy utknięciu kół. Do tego konstrukcja jest solidna, nie ma tu żadnych ostrych krawędzi czy rogów. Po trzecie, posłuży Waszemu dziecku już od pierwszego, aż do piątego roku życia. Po czwarte, dostajecie tutaj dwa sprzęty w jednym: najpierw to genialny jeździk, a później hulajnoga dla dzieci. No i po piąte, żadnej innej nie testowaliśmy i nie mamy zamiaru, bo ta zdaje egzamin na szóstkę.

hulajnoga dla dzieci hulajnoga dla dzieci


HULAJNOGA DLA DZIECI TO INWESTYCJA NA LATA

Niewiele jest zresztą prezentów, które faktycznie mogą posłużyć dziecku tak długo. Chyba żadna zabawka nie będzie fajna przez kilka lat (no, chyba, że np. kuchnia do gotowania, o której pisaliśmy Wam tutaj), żadna też nie zmobilizuje Was tak bardzo do tego, żeby faktycznie spędzić z własnym dzieckiem czas ;-) Tylko na koniec jedna, ważna rada: hulajnoga dla dzieci to super prezent, ale pamiętajcie, żeby dokupić do niej też kask! Zwłaszcza, że przyda się nie tylko do jazdy na jeździku czy hulajnodze, ale też później na rowerku czy rowerku biegowym.

My mamy kask tej samek marki (Scoot&Ride Crossline), bo raz, że pasuje designem, a dwa, że jest wyjątkowo leciutki (waży 230 g!) i ma regulację obwodu głowy od 45 do 51 cm. Czyli tak naprawdę to kask w rozmiarze XXS-S, który powinien wystarczyć Wam od 1. do 5. roku życia. Do tego ma bezpieczne, magnetyczne zapięcie pod szyją, dzięki któremu nie ma ryzyka przyszczypnięcia skóry, miękki podbródek z polaru, wkładkę EPS pochłaniającą wstrząsy, 11 otworów wentylacyjnych z moskitierą, poduszeczkę z tyłu głowy, pokrętło do regulacji obwodu oraz tylną, czerwoną lampkę LED. To jak, gotowi na przygodę życia? ;-)

hulajnoga dla dziecihulajnoga dla dzieci

Zdjęcia: Martyna Tola Piotrowska

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment authors
ChicaMalaMimiOlaMama trzechIlona Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Mila
Gość
Mila

Super wyglada ta hulajnoga! Opcja z jezdzikiem bardzo fajna.
Moj maly na poczatku miloscia bezwzgledna kochal swoj rowerek biegowy, ale teraz lubi tez bardzo hulajnoge :)

Ilona
Gość
Ilona

U nas dziadkowie już od miesiąca pytają, co kupić! Spadłaś nam z nieba tym wpisem!

Mama trzech
Gość
Mama trzech

Najmłodszy ma i uwielbia, teraz chyba kupimy też starszakom te większe wersje. Przynajmniej sama czasem podkradnę :)))